środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 53

     Perspektywa Cat

 Z niezadowoleniem stwierdziłam, że jest już ranek. A jak do tego doszłam? Otóż dzięki rybom. Tak. Rybom! Zawierają one cenne cośki, wspomagające umysł! I dlatego jasno mogłam określić porę dnia. Podsumowałam wszystkie czynniki: głuchą ciszę w domu, poranne promienie wdzierające się przez zasłony oraz skomlenie naszych kochanych piesków pod drzwiami. Poniedziałek...? A może wtorek? Lub niedziela... nawet ja nie potrafię funkcjonować bez czegoś takiego jak kalendarz. Lub telefon komórkowy.
  - Coś ty taka niezadowolona? - Spytała Rose z niezwykle wielkim uśmiechem, gdy wparowałam od kuchni. Zmarszczyłam brwi, ledwo się powstrzymując żeby się na nią nie wydrzeć.
  - "Za~aayn, nie baw się ze mną!"; "Patrz mi prosto w oczy"; "ZAYN!"... - Zaczęłam naśladować ich wczorajsze głosy, a gdy twarz mojej przyjaciółki przybrała kolor dorodnego pomidorka uśmiechnęłam się najsłodziej jak tylko potrafiłam. - Musimy zainwestować w dźwiękoszczelne ściany... bo moja niewinność i dziecinność ze mnie ulatuje...
  - K~kawy? - Spytała, najpewniej chcąc zmienić temat. Zaprzeczyłam ruchem głowy.
  - Kawa... stwór diabła. - Stwierdziłam, parząc sobie herbatkę.
  - Idę z psami! - Wrzask mojego brata rozległ się po domu, tak samo jak po chwili trzask drzwi.
  - Tori, zawieziesz mnie dzisiaj do szkoły? - Zapytałam z męczeńskim tonem.
  - Jasne. Tylko... czemu chcesz się zabrać ze mną?
  - Harry wczoraj przyszedł... i An... i El... jak wy spaliście... i przynieśli wino... chyba wino. Nie wiem. Głowa mnie boli... - Jęknęłam ze łzami w oczach. Więcej nie piję... a w życiu!
 Rose zachichotała pod nosem, sięgnęła do szafki i rzuciła mi paczkę tabletek przeciwbólowych.
  - Nie za młoda jesteś na alkohol? - Spytała, a ja oburzona prychnęłam.
  - Pełnoletnia jestem, ot co! - Fuknęłam, wstając.
  - Hej, buziaczki! - Do kuchni wparowała Danielle i Eleanor. Calder zawiesiła się na mojej szyi, całując w policzek, a Peazer zrobiła to samo, tyle że z młodą Black.
  - Rose, twój brat powinien mieć na imię Jack. Wtedy byłoby Jack Black... fajnie by się rymowało. - Stwierdziłam nagle ni to z gruszki ni z pietruszki. Cała trójka spojrzała na mnie jak na wariatkę.
  - Aha...? Ej, skąd wy się tutaj wzięłyście? - Spytała zaskoczona Rosalia, unosząc jedną brew ku górze.
  - Hm? Cat powiedziała, że dzisiaj razem jedziemy do szkoły... - Mruknęła zaskoczona El.
  - A, no tak. Zapomniałam ci powiedzieć. - Machnęłam ręką, w podskokach ruszając w stronę wyjścia z domu. Tak ~ ruszając. Gdyż iż azaliż moja współlokatorka złapała mnie za kołnierzyk koszuli, przyciągając do stołu, na którym postawiła talerz kanapek.
  - Chcesz, żeby anoreksja powróciła? - Jej lodowaty ton sprawił, że miałam ochotę się rozpłakać. Mimo to powoli pokiwałam przecząco głową, biorąc się za śniadanie.
  - Cat, słońce! - I do kuchni wparował Niall rozradowany przytulając mnie...
  - Dobra, jesteśmy. - A zaraz za nim Alex oraz jej chłopak.
  - Wszystkich tu sprosiłaś? - Zapytała zrezygnowana brunetka, a zaraz po jej słowach do kuchni przylazł jeszcze Liam, Harry i An.
  - Całkiem możliwe. - Uśmiechnęłam się do niej przepraszająco.
  - Coś mnie ominęło? - Zaskoczenie Zayna wywołało u mnie śmiech. Z resztą u reszty również.
  - A wy czemu kaca nie macie? - Spytała Tori, oczywiście zwracając się do An i Harolda.
  - Kac? Przecież to Cat wychlała całą butelkę nic na mnie zostawiając. - Prychnął loczek.
  - Ha?! - Krzyk Rose rozległ się w kuchni... akurat wtedy, gdy ja wyleciałam z niej w podskokach w stronę auta. Hehe... aniołek pokazał różki...?
***
  Szkoła, szkoła i po szkole... chciałabym! Siedziałam właśnie na lekcji muzyki, zastanawiając się nad sensem życia [czyt. myślałam czy do srebrnej sukienki w cekiny bardziej pasowałyby czarne szpilki czy białe sandałki na koturnach], gdy nasz nauczyciel postanowił wybrać sobie kogoś na środek. Tak, on zdecydowanie uwielbiał słuchać śpiewu innych... na każdej lekcji kogoś wybierał. Tym razem padło na moją skromną osobę.
  - Panno Malik, mogłabyś wyjść na środek i zaprezentować nam po raz kolejny swój wokal?
  - Tak, poproszę dwa razy hamburgera i frytki bez ketchupu. - Odparłam, jakby wyrwana zza myśleń... by potem strzelić buraka widząc jego pytające spojrzenie oraz słysząc chichrającego się Hazzę.
  - Wie Panienka... myślę, że jednak cofnę tę decyzję. Proszę przyjść do mnie po lekcjach. - Uśmiechnął się delikatnie, wracając pod tablicę. - Mam dla was zadanie domowe. Dobierzecie się w grupki i nakręcicie teledysk! - Jego pomysł jakoś nie za bardzo mnie interesował. Odwróciłam się w stronę dalej ledwo powstrzymującego się od śmiechu lokersa, który był już cały czerwony.
  - Ty tylko nie zapomnij jak się oddycha. - Burknęłam, a ten nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.
 Lekcja minęła niezwykle szybko... po raz kolejny ~ marzenie. Wszystko ciągnęło im się w nieskończoność. Chciałam już coś zjeść, iść spotkać się z Niallem, zdrzemnąć się...
  -  Ponieważ jesteś jedną stroną mózgu w innym świecie mam dla ciebie propozycję. Nie wpiszę ci uwagi, która zniszczyłaby twoją idealną frekwencję... - Zaczął Pan Moon, podchodząc do mnie i siadając na ławce na przeciwko. Był młodym i przystojnym brunetem przed trzydziestką [dwadzieścia siedem lat] o niebieskich oczach, które przypominały mi mojego chłopaka... do którego w tym momencie miałam ochotę się przytulić...
  - ... jeeeśliii...? - Spytałam, unosząc brew. Przy okazji zaczęłam również pakować książki.
  - Jeśli pójdziesz ze mną na kolację. - I właśnie w tym momencie zachłysnęłam się powietrzem. Zaczęłam uderzać się w klatkę piersiową z pięści, przy okazji kaszląc jak jakaś idiotka. Moja reakcja najwidoczniej niezwykle go rozbawiła. - Widzisz: chcę oświadczyć się mojej dziewczynie... i pragnę, aby ta noc była niezapomniana. Pomyślałem, że mogłabyś coś zaśpiewać. - Odparł, dalej się śmiejąc. Ja to chyba dzisiaj robię za jakiegoś clowna ~ ciągle rozbawiam niedorozwoje.
  - Aaa... chyba, że tak... - Odetchnęłam z niemałą ulgą. - Dobrze, zrobię to. - Uśmiechnęłam się.
  - Ale dasz radę? Mam zamiar oświadczyć się jej się w tą sobotę zaraz po praktykach, a przecież jeszcze w dwa tygodnie musicie napisać piosenkę oraz nakręcić teledysk...
  - Dam radę. - Przerwałam mu, wstając. - Pan we mnie tylko uwierzy. - I w tym momencie do jego oczu naleciały łzy, a ten rzucił mi się na szyję, przytulając i dusząc... ja natomiast z niemałym szokiem przyglądałam mu się, po chwili delikatnie unosząc kąciki ust.
***
  - Jak to go zdradziłaś...?! - Idąc w stronę wyjścia ze szkoły przystanęłam przy damskiej toalecie, usłyszawszy głos Eleanor. Zmarszczyłam brwi, zerkając na korytarz, czy nikt nie idzie. Na szczęście było już dawno po lekcjach...
  - To było silniejsze ode mnie. To była tylko chwila zapomnienia! Namiętność mnie rozpalała... każdy centymetr mojego ciała, który on dotykał... nie mogłam się powstrzymać i po prostu mu się oddałam... - Serce mi stanęło, gdy do moich uszu doszły słowa Danielle. Ona.. zdradziła Liama?!
 Nie chcąc słuchać już więcej ruszyłam pędem w stronę wyjścia ze szkoły, pod którą czekał już na mnie Niall. Jego twarz od razu się rozpromieniła, widząc mnie. Wyciągnął łapki w moją stronę, mocno mnie obejmując. Tak, jakby bał się, że ktoś mnie mu zabierze.
  - Tęskniłem. - Szepnął mi we włosy, składając pocałunek na szyi. Zachichotałam, nosem miziając go po policzku. Jak taki uroczy króliczek~!
  - Już nie musisz. - Wyszczerzyłam ząbki, odsuwając się od chłopaka. Ten chwycił mnie za dłoń, prowadząc w stronę najbliższej kafejki. - Słuchaj... wiesz może, czy między Li, a Dan wszystko w porządku? - Spytałam, z zaciekawieniem, przytulając się do jego ramienia.
  - Hm? Wydaje mi się, że są szczęśliwi. A co? - Uniósł brew bacznie mi się przyglądając, a ja odwróciłam wzrok w drugą stronę, wbijając wzrok w przechodniów.
  - Nic. Tak pytam.
***
 Po raz kolejny mnie gdzieś wywieźli, gdzie ledwo chodzi internet. ;-; Ale rozdział W KOŃCU skończyłam! <3 Chciałam dodać trochę dramatyzmu... i planowałam nawet scenę + 18 między naszą kochaną i głupiutką czerwonowłosą, a blondynkiem... ale zrezygnowałam. xD Mam nadzieję, że wam się podoba. <3 I przepraszam, że tyle to trwało... zawsze zwlekam ze wszystkim na ostatnią godzinę. T-T
To tyle... tęskniłam za wami! <33
Papaa~!