poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 52

Perspektywa Rose
(rozdział zawiera sceny +18)

Czyli postanowione sprzedajemy dom, ale super będę mieszkała z Malikami. Już się przyzwyczaiłam do ich towarzystwa i ciągłego sprzątania po nich i gotowania dla nich. Nadal są jak dzieciaki, ale i tak ich kocham. Złapałam za telefon i spojrzałam na wyświetlacz tylko nie ona ...
*Rozmowa*
- Taa. - odebrałam z niechęciom.
- No witaj słoneczko. Wywiad jest już dzisiaj więc ubierz się ładnie i razem z ojcem podjedziemy po ciebie o czternastej. A teraz muszę kończyć muszę iść do fryzjera. Do zobaczenia perełko. - powiedziała i się rozłączyła. Chyba za dużo cukru ma we krwi, bo jej wypowiedz była mocno przesłodzona. Wkurzona rzuciłam się na kanapę i zakrywając twarz poduszką wykrzyczałam całą złość.
- Rose wszystko w porządku ? - Cat spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- Tak oczywiście tylko matka mnie wkurza, ale ogólnie git. A teraz chodź pomożesz mi zrobić gofry. - złapałam ją za rękę i zaciągnęłam do kuchni.
- Macie gofrownice ? - zapytałam.
- Jasne zaraz przyniosę ze strychu dawno jej nie używaliśmy. - powiedziała i pobiegła na górę. Przygotowałam ciasto i czekałam, aż Carietta wróci z gofrownicą. Umyłam owoce i wrzuciłam do miski, a następnie zrobiłam koktajl truskawkowy.
- Sorki że tak długo. - Cat wbiegła do pomieszczenia jak burza.
- Nie ma sprawy idź naszykuj stół, a ja usmażę gofry.
Po pół godziny wszystko było gotowe. Naszykowałam talerzyk ze śniadaniem dla Zayna i położyłam razem ze szklanką koktajlu na tacy. Weszłam do naszej sypialni, a on nadal śpi co za leń.
- Koochanie dzień dobry. Wstajemy. Zrobiłam Ci śniadanko do łóżka. - podeszłam do niego i dałam buziaczka prosto w usta.
- Dzień dobry skarbie. Mmm gofry. Mówiłem Ci już że jesteś najwspanialszą kobietą jaką poznałem. - przytulił mnie i odebrał tacę.
- Może kilka razy. - uśmiechnęłam się do niego i położyłam obok baczne go obserwując. Uwielbiam na niego patrzeć.
- Zabieram Cię dzisiaj na kolację. - powiedział z pełną buzią gofrów, wyglądał komicznie więc zaczęłam się śmiać.
- Sorki wyglądasz teraz komicznie, a co do kolacji to nie wiem czy dam radę, bo dzisiaj jest ten głupi wywiad. A i na marginesie załatwiłam Tobie i Alex miejsca na widowni więc jedziesz ze mną. - skrzywiłam się na samą myśl i spotkaniu z matką na wizji masakra.
- To po wywiadzie prosto ze studia i jedziemy coś zjeść.

***

Jeny nie wiem co na siebie ubrać, w ogóle nie chcę iść na ten wywiad. Mniejsza w ubiór najpierw muszę się pomalować. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy wyprostowałam.
- Przeszkadzam ? - zapytał mój chłopak stojąc oparty o futrynę drzwi naszej sypialni.
- Nie nigdy mi nie przeszkadzasz. Mam pytanie .. czy masz coś przeciwko temu że tu mieszkam ? - spojrzałam na niego nieśmiało.
- Co to za głupie pytanie. No oczywiście że nie przeszkadzasz mi i Cat dlaczego nagle o to pytasz ? - spojrzał na  mnie zdziwiony.
- Nasz dom jest już wyremontowany i zdolny do zamieszkania i ja ...
- Nie mów że tam wracasz ?! - podszedł bliżej.
- No właśnie chcę, ale nie chcę też się wam narzucać. - popatrzyłam prosto w jego czekoladowe
oczy.
- Skarbie gdybyś nam się narzucała to już dawno  byśmy się wyrzucili z domu. Jesteś teraz jakby członkiem naszej rodziny. - oznajmił, a ja rzuciłam mu się na szyje całując go.
- Kocham Cie Panie Malik.
- A ja Ciebie Panienko Black. - znów się pocałowaliśmy.
- Nie wiecie czyja to limuzyna wjechała na nasz podjazd. - do pokoju wparowała Catie.
- O cholera to moi rodzice zagadajcie ich, a ja się ubiorę i już was od nich uwalniam.

***

W studiu było mnóstwo ludzi bawiłam się telefonem i totalnie wszystko olewałam pisząc z Alex, która obgadywała ludzi siedzących naokoło jej na widowni.
- Państwo Black wchodzicie jako pierwsi i rozmawiacie z prezenterką Amber, a następnie wchodzą wasze dzieci. Kamerzysta wam wszystko pokarze. Wchodzimy za dwie minuty ! - powiedziała jakaś babka ze słuchawkami na uszach.
- A i na koniec czekamy na twój występ mała. - skierowała się do mnie, a mnie zatkało. Czy ja mam wystąpić przed tyloma ludźmi.
- Ale .. ale jak to ?! - wydarłam się na cały backstage.
- Tak więc bierz nuty i zachowuj się profesjonalnie. - powiedziała i gdzieś zniknęła. Cholera czy ja mam przy sobie jakieś nuty !?! Zabije moją matkę że mi nic nie powiedziała. Złapałam komórkę i wybrałam numer mojej przyjaciółki.
*Rozmowa*
- Cat ! Biegnij do mojej sypialni i z łóżka weź nuty piosenki You're the reason zrób zdjęcie i mi prześlij to pilne masz minute.
- Już zaraz Ci wyślę i na marginesie wszyscy Cię oglądamy i trzymamy kciuki.
- Dzięki pa. - rozłączyłam się i zaczęłam chodzić w tę i z powrotem. Dostałam smsa i szybko znalazłam jakąś drukarkę w czyimś gabinecie. Podłączyłam telefon i zrzuciłam zdjęcie na pulpit szybko wydrukowałam egzemplarz i wróciłam za kulisy.
- Rosalie gdzie ty byłaś wszystko się już zaczęło, a ty zaraz wchodzisz ze swoim bratem. - zaczęła drzeć się jakaś kobieta.
- Oj tam. - machnęłam ręką i podeszłam do brata.
- Wchodzicie za pięć, cztery, trzy .. - zaczął odliczać do nas jakiś facet, a na widowni rozległy się brawa. Niepewnie weszłam za bratem i usiadłam obok niego na wielkiej czarnej kanapie.
- A oto Matthew i Rosalie Black dzieci naszych gości. - powiedziała prezenterka.
- Dzień dobry. - powiedziałam równo z bratem.
- Witam Was. Więc w końcu widzimy całą szczęśliwą rodzinkę w komplecie. - zaczęła, a ja myślałam że mnie zemdli taa szczęśliwa rodzinka. - Pierwsze pytanie mam do Ciebie Matt .. - kontynuowała, gadanie z moim bratem i rodzicami trochę mnie olewając co w sumie było mi na rękę. Dotrwałam do reklamy ze sztucznym uśmiechem i chichotem ze zmyślonych historyjek mojej matki o naszym dzieciństwie. Ona ewidentnie powinna iść na aktorkę, dobra jest w tych sprawach.
- Witamy po reklamach mam nadzieję, że w ciąż z nami jesteście i oglądacie jakże interesujący wywiad z rodziną właściciela jednej z największych firm odzieżowych w kraju. - i znów aplauz widowni.
- Może teraz kilka pytań do najmłodszej z rodziny. Moje tajne źródła doniosły mi, że spotykasz się i mieszkasz z jednym z członków wschodzącego na wyżyny sławy zespołu One Direction to prawda ? - spojrzała na mnie wyczekująco. Nerwowo spojrzałam na widownie i odnalazłam wzrokiem Zayna, który pokazałam mi kciuki w górę i wysłał buziaka w powietrzu. 
- Tak to prawda jesteśmy razem. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Uczęszczasz do szkoły dal uzdolnionych dzieciaków. Dostałaś tam stypendium dlaczego nie poprosiłaś ojca o załatwienie miejsca w placówce. - zapytała.
- Nie mam zamiaru wykorzystywać znajomości mojego ojca do dostania się do szkoły. Zawsze w tej kwestii polegałam wyłącznie na sobie i sama dążyłam do zdobycia tego czego pragnę. Ta szkoła była moim marzeniem i sama doszłam do tego, że mogę się w niej uczyć. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak na swój młody wiek jesteś bardzo usamodzielniona. Myślałam, że odwiedzi mnie rozkapryszona i rozpieszczona nastolatka, a widzę młodą kobietę dążąca za swoimi marzeniami. Gratuluje dzieci państwo Black. A teraz na zakończenie mała niespodzianka. W autorskiej piosence You're the reason Rosalie Black ! - krzyknęła, a ja szybko ustawiłam mikrofon i usiadłam za fortepianem.
- Tę piosenkę dedykuję wszystkim moim przyjaciołom i mojemu bratu. Wiem że zawsze mogę na Was liczyć ! Ale w szczególności ta piosenka została napisana dla Zayna. Kocham Cię.


Po wywiadzie pożegnałam się z bratem i tatą i wyszłam ze studia nawet nie patrząc w stronę mojej matki. Czekał tam na mnie mój chłopak.
- Jeny to było genialne kochanie. - powiedział.
- Dzięki, a dostanę buziaczka ? - zapytałam ze słodkim uśmieszkiem.
- Jasne. - odpowiedział i spełnił moją prośbę.
- Nawet nie wiesz jak twoja matka była wkurzona jak gadałaś, że do wszystkiego doszłaś sama. Myślałem, że zaraz się na Ciebie rzuci i zakryje Ci buzię, żebyś już nic nie gadała.
- No cóż musiałam ją jakoś rozdrażnić, ale niech się cieszy że w ogóle przyszłam.

*** 

Siedzimy w tawernie na obrzeżach miasta. Ciesze się, że tu przyjechaliśmy nie musimy przejmować się zachowaniem wśród snobistycznych par.
- Zayn to miejsce jest magiczne, a jedzenie naprawdę smaczne. - po raz kolejny rozejrzałam się po lokalu.
- Rose mówisz to dzisiaj już chyba po raz tysięczny. - zaśmiał się.
- Sorki, ale to miejsce jest śliczne. Dziękuję, że mnie tu zabrałeś. Dawno nie spędzaliśmy tyle czasu razem zaczynałam już za tym tęsknić.
- Ja też więc musisz mi obiecać, że codziennie poświęcamy tylko nam dwojgu minimum dwie godziny co ty na to ?
- Jak dla mnie to idealny pomysł skarbie. - uśmiechnęłam się kończąc burgera i frytki.
- Podać państwu coś jeszcze ? - podeszła do nas młoda kelnerka w kucykach i bawarskiej sukience.
- Dziękujemy. Jedzenie było pyszne proszę paragon. - powiedział Zayn, a ona zabrała talerze i po chwili wróciła z paragonem. Szatyn zapłacił i razem wyszliśmy z tawerny. Wsiedliśmy do auta i jadąc dwupasmówką zaczęliśmy wracać do Londynu. Oparłam głowę o ramię chłopaka i podziwiałam mijające widoki.
- Musimy już jechać do domu ? - usiadłam podkulając kolana pod brodę.
- Nie, a co mała ?
- Chciałabym pójść z tobą na London Eye.
- Dobry pomysł. - uśmiechnął się nie zbaczając wzroku z ulicy. Jechaliśmy w przyjemnej ciszy rozkoszując się widokami za oknem. Zayn zaparkował i biorąc torebkę wysiadłam z auta. Trzymając się za dłonie ruszyliśmy pod miejsce widokowe.
- O jacie ... jakie to jest ogromne z bliska. - szczęka mi opadła.
- No, a jakie widoki z góry. - chłopak cmoknął mnie w czółko. Stanie w kolejce zajęło nam trochę czasu, ale spędziliśmy go gadając z kim popadnie przy czym poznaliśmy całkiem miłych i interesujących ludzi. W końcu przyszła kolej na nas, razem zwiedliśmy do szklanej gondoli i oparliśmy się o barierkę. Zachwycałam się panorama Londynu nocą to jeden z najpiękniejszych widoków jakie miałam okazję zobaczyć.
- Zostań ze mną na zawsze .. - powiedział nagle Zayn wyrywając mnie z podziwu krajobrazu. Spojrzałam mu prosto w oczy.
- Jesteś tak inna od moich wcześniejszych dziewczyn. One widziały tylko moją popularność i pieniądze i jak tylko się komplikowało odchodziły. A Ty jesteś ze mną choć ostatnio nie byłem wzorem dobrego chłopaka. - oparł się o barierkę i westchnął cicho.
- Zawsze jestem przy Tobie Zayn. - powiedziałam kładąc dłoń na jego i delikatnie musnęłam jego usta. Zrobiliśmy sobie kilka wspólnych zdjęć i nawet nie wiem kiedy byliśmy już na dole.
- Wracajmy, zaczęło się ściemniać i Cat pewnie się martwi. - skierowaliśmy się w stronę parkingu.

***

Gdy tylko weszliśmy do domu Cat rzuciła się na mnie z telefonem.
- Szybko, szybko rób głupią minę i robimy selfie, bo muszę coś wrzucić na twittera i insta. - krzyczała jak jakaś szalona, ale zrobiłam co kazała i po chwili mogła dodać zdjęcie.
- Coraz bardziej zadziwiasz mnie Cat, ale i tak Cię kocham. - przytuliłam ją mocno. Poszłam na górę i biorąc piżamę weszłam do łazienki. Wykonałam całą wieczorną toaletę i gotowa wróciłam do sypialni. Rzuciłam się na wielkie łóżko i zatopiłam się w mięciutkiej poduszce.
- Nie zasypiaj beze mnie. - powiedział Zayn wchodząc do łazienki. Wzięłam telefon i zaczęłam przeglądać Twittera. Pojawiło mi się sporo nowych obserwatorów i nawet ktoś wrzucił moją piosenkę do sieci, ale supcio.
- A ty co się tak cieszysz do tego telefonu ?
- Bo wła .... o cholera. - zatkało mnie na widok Zayna owiniętego tylko ręcznikiem w pasie, a po jego opalonym i wytatuowanym ciele nadal spływała kropelki wody.
- Mam coś na twarzy ? - zapytał zdziwiony.
- Zayn czy to legalne być tak cholernie idealnym jak ty ?? - zapytałam, a on się zaśmiał.
- Z ciebie to dowcipniś jest Rose. - powiedział ubierając bokserki i po chwili zajął miejsce obok mnie.
- Dobrze wiesz, że jak tylko gdzieś idziesz to wszystkie kobiece spojrzenia są skierowane na ciebie one pożerają cię wzrokiem i to dosłownie. - powiedziałam z przekonaniem.
- Ale najważniejsze jest to jak ty na mnie patrzysz. - spojrzał na mnie tak jak jeszcze nigdy nikt na mnie nie patrzył. Jego spojrzenie emanowało czystą miłością. Chłopak złapał i przysunął mnie do siebie tak, ze siedziałam na wysokości jego brzucha. Pochyliłam się i pocałowałam go namiętnie. Jego dłonie powędrowały na moje pośladki mocno je ściskając. Całowałam każdy centymetr jego mięciutkiej skóry od ust, aż do gumki bokserek. Zsunęłam je i kręcąc na palcu rzuciłam gdzieś za siebie w akompaniamencie cichego śmiech Zayna. Złapał mnie w pasie i szybko obrócił tak, że teraz był nade mną opierając się na dłoniach na wysokości mojej głowy. Zdjął moją koszulkę i szybko dopadł się do moich piersi czule je masując. Jedną dłonią zdjął moje majtki i sięgnął po prezerwatywę, którą mu założyłam.
- Kocham Cie Rose. - powiedział i zanim zdążyłam coś odpowiedzieć, gwałtownie wbił się we mnie ze swoim cwaniackim uśmieszkiem. Wpił się w moje usta i jednocześnie nie zaprzestawał wsuwania
i wysuwania się we mnie. To takie przyjemne uczucie wypełnienia. Nagle przyspieszył ruchy, a ja poczułam już prawie smak spełnienia, gdy Zayn znów zwolnił.
- Za~aayn nie baw się ze mną. - jęknęłam rozczarowana. Zaśmiał się i złapał za brodę.
- Patrz mi prosto w oczy. - kiwnęłam głową, a mój chłopak znów zaczął przyspieszacz, a ja wplątałam dłonie w jego bujne włosy przyciągając go bliżej. Pocałowałam go, a on wchodził we mnie coraz gwałtowniej i szybciej. Wbiłam paznokcie w jego plecy zostawiając widoczne ślady. Nasze oddechy stały się jeszcze płytsze.
- Zayn ! - krzyknęłam czując jak rozkosz rozpływa się po moim całym ciele dając mi całkowite spełnienie. Chwilę później Zayn również doszedł opadając obok mnie. Zdjął prezerwatywę i wyrzucił do kosza.
- Kocham Cię. - położyłam głowę na jego nagim torsie.
- Ja Ciebie też, a teraz śpij aniołku. - wyszeptał całując mnie w czółko.
______________________________________
Także ten .. co sądzicie o rozdziale ?? Mi się podoba i mam nadzieję, że Wam też :D Jakaś niby scena +18 nie wiem czy mi wyszła, bo na ich pisaniu to się za bardzo nie znam ;) Dobra misiaczki moje czekam na Wasze szczere opinie liczę na Was <3 Żegnam kociaki i wspaniałych wakacji !! ;**
Ps.1. Mam do Was mały żal, bo nie ma żadnego komentarza pod poprzednim rozdziałem to smutne :(
Ps.2. Za wszelkie błędy szczerze przepraszam, ale rozdziały zazwyczaj piszę w środku nocy <3 hihihi