poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 49

Perspektywa Rose

Od pierwszej lekcji Alex siedziała jak na szpilkach. Ciekawe czym się tak przejmuje. To musi być coś ważnego skoro nawet na matmie nie uważała, a przecież to jeden z jej ulubionych przedmiotów. Gdy tylko lekcja matematyki się skończyła Alex wyszła szybko z sali i gdzieś zniknęła.
- Co jest z Alex ? - podeszłą do mnie Cat poprawiając swoje śliczne czerwone włosy.
- Nie mam pojęcia od rana jest jakaś nieobecna. - odpowiedziałam kierując się w stronę szafek, gdzie byli już Hazz, Liam i Niall.
- Widział ktoś Louisa ? - zapytał zaniepokojony Harry.
- Nie coś się stało ? - zapytała Cat wtulona już w Nialla.
- Jakoś szybko zniknął po dzwonku. - powiedział Liam.
- To tak jak Alex. - dorzuciłam.
- Może poszli na szybki numerek. - Harry ruszając znacząco brwiami.
- Zbok. - stwierdziła Anabella, która pojawiła się przy nas nie wiadomo skąd. Jak ona wytrzymuje z tym seksoholikiem ?! Nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu i zakrył mi oczy. Mmmm te perfumy. Zayn.
- Cześć miśku. - odwróciłam się i dałam mu soczystego buziaka, a on stał lekko zdziwiony.
- Skąd wiedziałaś, że to ja. - wydął dolną wargę i spojrzał na mnie swoimi ślicznymi oczkami.
- Zayn może aż tak długo się nie znamy, ale wyobraź sobie że wiem jak pachną twoje perfumy. - wyjaśniłam mu, a on tylko mnie przytulił ze słodkim uśmiechem. Teraz czas na lunch więc poszliśmy do naszego stolika. Znajomi zajęli się konwersacją, a mnie pochłonęły przemyślenia. Dawno nie miałam czasu na rozmowy z Zayn'em. Zawsze jesteśmy ze znajomymi, nie że mi przeszkadzają, ale też potrzebuje go tylko dla siebie. Jak już jesteśmy razem to, albo ja, albo on jest zmęczony i kładziemy się spać. Musimy coś z tym zrobić, bo mimo to że widzę go codziennie to najzwyczajniej za nim tęsknić.
- Rose już po dzwonku. - pstryknął mnie nos mój chłopak.
- A tak już idę. - cmoknęłam go przelotnie i pobiegłam do klasy.
- Skoro panienkę Rosalie nie obowiązuje dzwonek to może wynagrodzi nam coś piosenką ? - spojrzał na mnie nauczyciel śpiewu.
- Jak pan karze. - weszłam na małą scenę i mimo że występowałam przed większą że tak powiem publiką to i tak zżerał mnie stres. Podłączyłam odtwarzacz muzyki i wybrałam melodię. Stanęłam przed mikrofonem i zaczęłam.


- Dziękuję, a teraz wracaj na miejsce i więcej się nie spóźniaj. - powiedział i zaczął prowadzić lekcję. Usiadałam obok Alex, która wgl mnie nie zauważyła. Jeny co się z nią dzieje.
- Alex. - szepnęłam do niej i nic.
- Alex. - znów szepnęła i tym razem pstryknęłam ją w ramie.
- Co ?! - powiedziała jakby wyrwana z jakiegoś innego świata.
- Co się z tobą dzieje ? - powiedziałam cicho.
- No bo Lou ma dzisiaj zaliczenie z matmy i to przeze mnie, a nie czekaj to przez twój głupi zakład. A jak nie zda czy ty wiesz jakie dla niego są ważne studia ?! Gdyby nie ten pierdzielony zakład spokojnie miał by dwa, ale nie musiałaś wymyślić akurat takie zadanie. - krzyknęła oburzona i wyszła z klasy trzaskając drzwiami. Ojć a może trzeba było kazać jej pocałować Louisa publicznie. Nauczyciel nawet nie zauważył jej wyjścia, bo wczuł się w opowiadanie o tym jak śpiewał kiedyś z gwiazdami bla, bla, bla. Spakowałam się i łapiąc po drodze Cat wybiegłam z sali.
- Co jej ? - zapytała Catie.
- Jest bardzo wielkie prawdopodobieństwo że jest na mnie zła o ten zakład, bo prze to Lou musi zaliczyć matmę, a wiemy jaki on jest z matmy i teraz ona się o niego martwi więc patrząc z tej strony jednak Alex się o niego serio martwi więc zależy jej na nim co pokazuje nam że ona ma jednak uczucia. - powiedziałam na jednym wdechu. A ona zakryła usta teatralnie udając wielkie zdziwienie.
- Jak to Jade ma uczucia przecież to nie logiczna. - oznajmiła, a ja cicho zachichotałam.

~*~

Po lekcji czekałam przed szkołą na przyjaciółkę muszę z nią porozmawiać. Wszyscy poza nią i Lou pojechali już do domu, a oni dalej siedzą w tej szkole ile można. Po chwili zobaczyłam na końcu korytarza jak Louis idzie z bananem na twarzy, a Alexandra skacze z radości drąc się że wiedziała że da radę. OMG może ona jednak serio go kocha.
- Alex ja ... - zaczęłam, ale mi przerwała.
- Rose przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam po prosty o dziwo to zaliczenie Louisa było dla mnie ważne. - powiedziała chyba sama niedowierzając w słowa wypływające z jej ust.
- Awww Jade w końcu zrozumiałaś że Lou serio coś dla ciebie znaczy. - zaświergotałam, a ona zrobiła minę jakby miała zaraz zwrócić lunch więc wybuchłam śmiechem.
- Idziecie w końcu ! - wydarł się wesoło Louis stojąc już od dłuższej chwili przy aucie.
- Tak, tak już oddaje ci twoją ukochaną dziewczynę. - powiedziałam rozbawiona i zostawiłam ich kierując się do swojego auta. Pomachałam im jeszcze na odjezdne i ruszyłam w stronę willi Malików w której mieszkałam. Zajechałam po drodze jeszcze do supermarketu i zrobiłam zakupy, bo w lodówce świeciło pustkami. Weszłam do kuchni z zakupami i porozstawiałam wszystko na właściwe miejsce. Po chwili do pomieszczenie wparowało rodzeństwo Malik.
- Co na obiad ? - zapytała Catie.
- To co sobie zrobisz. - odpowiedziałam jej ze słodkim uśmiechem.
- Koteczku zrób coś do jedzonka prooooszę. - zawył mój chłopak robiąc słodkie oczka, jeny jak ja mam mu się oprzeć ?!?
- No doobra. - wywróciłam oczami, a oni przybili sobie piąteczkę. Zrobiłam makaron z kurczakiem w sosie pieczarkowym. Zajadali aż im się uszy trzęsły co było zabawnym widokiem.
- Macie jakieś plany na dzisiaj ? - zapytała Cat sprzątając po obiedzie.
- Tak mamy. - powiedziałam sypiąc jedzenie zwierzakom, które tylko słysząc szelest karmy w ich mikach pojawiły się jak na komendę w kuchni.
- Mamy ? - spojrzał na mnie zdziwiony chłopak.
- Tak mam dla ciebie niespodziankę. - uśmiechnęłam się słodko.
- Ooo to słodkie. - zaklaskała w dłonie Cat i po chwili już jej nie było pomieszczeniu.
- No więc jakie mamy plany na dzisiaj ? - zapytał Zayn.
- To niespodzianka skarbie. - oznajmiłam i poszłam do naszej sypialni, a on za mną.
- Rosalie prooooszę. - przeciągnął i znów te oczka.
- O nie, nie tym razem. Jak niespodzianka to niespodzianka. - pstryknęłam go w nos i złapałam torebkę do której zaczęłam wpakowywać potrzebne mi rzeczy. Chłopak ciągle lustrował mnie wzrokiem, a ja krzątałam się po pokoju. Gotowa spojrzałam znacząco na Zayna, a on złapał za kluczyki od auta.

~*~

Dojechaliśmy na polanę obok wesołego miasteczka, gdzie znajdowała się niespodzianka.
- Rose mogę już zdjąć tą opaskę ? - kolejny raz zadał to samo pytanie.
- Zayn jeszcze minutka. - powiedziałam i zgasiłam silnik. Wyszłam i podeszłam do drzwi pasażera, aby pomóc wysiąść chłopakowi.
- Już ! - krzyknęłam podekscytowana, a chłopak zdjął opaskę i rozdziawił buzię.
- Bungee jeny kochanie to było moje marzenie ! - spojrzał na mnie z iskierkami w oczach, a ja uśmiechnęłam się zadowolona z efektu niespodzianki.
- Wiem, dlatego cię tu zabrałam. - podskoczyłam zadowolona z jego reakcji.
- Zawsze chciałem skoczyć na bungee z ukochaną osobą. - wyszczerzył się do mnie, a ja poczułam jak robi mi się słabo.
- A .. ale .. ale że ... - zaczęłam się jąkać.
- No chyba nie myślałaś, że skocze sam. - dodał rozbawiony moim spanikowanym spojrzeniem.
- Zrobię to tylko i wyłącznie dla ciebie. - powiedziałam głośno przełykając ślinę, a chłopak przerzucił mnie przez ramie i zaczął biec w stronę bungee. Oboje śmialiśmy się w niebo głosy, zapowiada się ciekawe popołudnie. Zayn ze mną na ramieniu podbiegł do mężczyzny i kobiety siedzących pod parasolem.
- Hej wy pewnie na skok. - powitał nas chłopak.
- Tak. - odpowiedział mój chłopak.
- Razem czy osobno ? - zapytała kobieta.
- Razem. - powiedziałam niepewnie, a Zayn mocniej ścisnął moją rękę dodając mi otuchy, której teraz bardzo potrzebowałam. Facet gestem ręki zaprowadził Zayna koło dużego napompowanego materaca gdzie zaczął zakładać mu różne uprzęże, a ja w tym czasie zapłaciłam kobiecie i podpisałam jakieś zgody. Poszłam do mężczyzny który już przygotował Zayna i zabrał się za mnie. Na początku musiałam się zważyć, aby dobrze dobrał zabezpieczenia. Następnie przypiął do moich kostek uprzęże, które łączyły się z tymi przy kostkach mojego chłopaka. W trójkę wsiedliśmy do metalowej klatki z dziurą w podłodze. Dźwig szarpnął gwałtownie więc natychmiast wtuliłam się w chłopaka, a on dal mi całusa w czoło. Gdy byliśmy już na górze można było zobaczyć piękny widok Londynu w oddali. Spojrzałam w duł i o mało oczy z orbit mi nie wyskoczyły cholernie tu wysoko.
- Macie zabezpieczenia, wszystko sprawdzone tylko pamiętajcie żeby się mocno siebie trzymać. - powiedział mężczyzna i otworzył metalową kratkę. Stanęliśmy przy niej i przytuliliśmy się bardzo mocno.
- Gotowa ? - zaśmiał się Zayn słysząc mój przyspieszony oddech.
- Jak to przeżyjemy to cie za to zabije. - syknęłam, a ob wybuchł śmiechem przechylając się po czym dosłownie wypadliśmy z klatki. Mój ukochany mocno trzymał mnie w tali, a ja po chwili jak idiotka rozłożyłam ręce, bo o dziwo to nie było takie straszne. Razem głośno się śmialiśmy i gdy już szarpnięcia ustały zaczęliśmy zjeżdżać w dół.
- Wiedziałem, że ci się spodoba. - powiedział Zayn i dał mi namiętnego buziaka. Opuścili nas na materac i odpięli zabezpieczenia. Nadal podekscytowani podeszliśmy do kobiety, która wręczyła nam certyfikaty potwierdzające, że skoczyliśmy. Schowaliśmy je do auta i poszliśmy do wesołego miasteczka. Kupiliśmy bilety wstępu i ruszyliśmy w głąb raju ze światełkami, wata cukrową i krzywymi zwierciadłami.
- Co chcesz robić ? - zapytał mnie mulat.
- Nie ważne co ważne że z tobą. - stanęłam na palcach i cmoknęłam go w policzek. Chłopak złapał mnie za rękę i zaciągnął do tunelu miłości.

~*~

Odwiedziliśmy chyba już wszystkie dostępne karuzele w tym wesołym miasteczku. Zjedliśmy mnóstwo hot-dog'ów, waty cukrowej i corn-dog'ów. Mieliśmy już wracać do domu gdy Zayn pociągnął mnie do budki z piłeczkami.
- Chodź skarbie wygram ci misiaczka. - powiedział i dał kilka dolarów mężczyźnie który podał mu trzy piłki wyjaśniając, że jak trafi nimi w tarcze to wygra pluszaka.
Pierwszy rzut - trafiony.
Drugi rzut - znów trafiony.
Trzeci rzut - jupi trafiony !
Rzuciłam się na szyje chłopaka, a on okręcił mnie wokół własnej osi tak jak to robią zakochani w romantycznych filmach. W sumie z Zayn'em czuje się jak w jednym wielkim romantycznym filmie, choć nie raz są też wątki dramatu i horroru, ale czym byłoby życie bez odrobiny adrenaliny. Spojrzałam na chłopaka, a później na misia i mnie zatkało. Ten misiek jest większy ode mnie !
- Ooo dziękuje kochanie. - powiedziałam biorąc od niego misia, który praktycznie całą mnie zasłonił.
- Nie to ja dziękuję za jeden z najlepszych dni w życiu. - cmoknął mnie w nosek. Jest tak kochany. Trzymając się za ręce i śmiejąc ruszyliśmy do auta. Zapakowaliśmy miśka do bagażnika i zajęliśmy swoje miejsca w aucie. Włączyliśmy radio i razem śpiewając wróciliśmy do domu. Weszliśmy, ale nikogo nie było za to znalazłam karteczkę na stole :
"Jestem z psiakami na dworze. Później idziemy do El i śpimy u Danielle. Nie martwcie się o mnie. Chata jest wasza. Widzimy się w szkole. Tylko spokojnie nie chcę być młodą ciocią. Kocham Was Cat xoxo"
- Skoro chata nasza to może wspólna kąpiel ? - powiedział mój chłopak całując mnie po szyi i zsuwając mi sweter z jednego ramienia.
- Mmm panie Malik bardzo kusząca propozycja. - odchyliłam głowę dając mu większy dostęp do mojej szyi na której pojawiało się coraz więcej całusów. Chłopak wziął mnie na ręce i zmierzał do łazienki. Odkręcił wodę i zaczął zdejmować moje ubrania, ja nie byłam mu dłużna i już po krótkim czasie oboje byliśmy w bieliźnie. Chwilkę później i ona wylądowała na kafelkach. Nie wstydziłam się Zayna w końcu nie pierwszy raz widział mnie całkowicie nago. Weszliśmy pod zaszklony prysznic rozkoszując się ciepłą cieczą spływającą po naszych ciałach. Myliśmy nasze ciała i chlapaliśmy się wodą jak dzieciaki.
Zayn zaczął całować mnie po twarzy co mnie rozbawiło. To najwspanialsza osoba jaką w życiu spotkałam. Mimo że czasem potrafi mnie zdenerwować lub zasmucić wiem że zawsze mogę na niego liczyć. Po skończonej kąpieli owinięci w ręczniki poszliśmy do sypialni. Chciałam ubrać piżamę, ale mój chłopak miał inny plan na wieczór. Zaczął zachłannie wpijać się w moje usta i prowadził mnie w stronę naszego łóżka. Złapał moje pośladki i przycisnął mnie do siebie przez co z moich ust wydobył się zduszony jęk. Uwielbiałam sposób w jaki mnie dotykał. Robił to zachłannie, ale również delikatnie. Poczułam jak na wysokości mojego brzucha męskość mojego chłopaka coraz bardziej o sobie przypomina. Położyliśmy się na łóżku nie odrywając od siebie ust. Pozbyliśmy się ręczników rozkoszując się widokiem swoich ciał. Atmosfera robiła się już naprawdę gorąca, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Założyłam szybko bieliznę i wciągnęłam na siebie koszulkę Zayna. Jego mina mówiła, ze nie był zachwycony zaistniałą sytuacją. Zbiegłam do przedpokoju i otworzyłam drzwi, gdy tylko ujrzałam osobę tam stojącą moje ciśnienie podskoczyło do 360.
- Ooo córeczko jesteś tak śliczna nic się nie zmieniłaś, ale co to za ubrania nie boisz się że jakiś zboczeniec będzie cię przez okna podglądywał. A twoje włosy co się z nimi stało może byś się chociaż uczesała nigdy nie wiadomo czy nie będziesz musiała gdzieś wyjść, a tak przecież się nie pokarzesz. - zaczęła i odsuwając mnie weszła w głąb domu. Nagle z góry zszedł Zayn w samych bokserkach.
- A to co za młodzieniec. Sypiacie razem czy to coś poważniejszego. A może to tylko jednodniowa przygoda. No nie ładnie, nie ładnie rozszalałaś się młoda damo. - powiedziała moja matka po polsku, a mój chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Mamo możesz mówić po angielsku. I tak dla twojej wiadomości to jest Zayn mój chłopak A przy okazji skąd wiedziałaś gdzie mnie znaleźć. - powiedziałam jej bez entuzjazmu.
- Oj skarbie chyba wiesz że ja zawsze wiem gdzie jesteś. Mniejsza nie zaproponujesz mi nic. - powiedziała patrząc na mnie z wyższością.
- Może drzwi wyjściowe. - wymamrotałam cicho, a Zayn próbował powstrzymać śmiech.
- Mówiłaś coś ? - spojrzałam na mnie.
- Nie nic nie powinnaś być z ojcem ? - rozsiadłam się na kanapie razem z Malikiem, a ona z wielką gracją usiadła na jednym z foteli.
- Jest jeszcze w pracy więc postanowiłam cie odwiedzić. Całkiem ładnie się tu urządziłaś. A gdzie tak no jak jej tam ... - zaczęła się głowić. Fajna matka która nawet nie zna imienia twojej najlepszej przyjaciółki. Jeny ona sama się pogrąża.
- Alex ona ma na imię Alex. Wiesz nie żeby coś, ale my musimy iść już spać, bo jutro idziemy do szkoły. - powiedziałam dając jej do zrozumienia żeby sobie już poszła.
- No dobrze rozumiem odwiedzę jeszcze twojego brata. - zaczęła się zbierać do wyjścia więc wstałam by ją odprowadzić. Stanęła przed drzwiami i mnie nagle przytuliła. Yyyy to dziwne.
- Pamiętaj w czwartek wieczorem wywiad w miejscowej stacji telewizyjnej. Masz tu małe ściągawki. - wcisnęła mi jakąś kartkę w dłonie i wyszła.
- Fajną masz mamę. - do przedpokoju przyszedł Zayn drapiąc się po karku.
- Tak wiem jest okropna. - syknęłam.
- Co mówiła na początku w ogóle jej nie rozumiałem. - zapytał.
- Pytała czy jesteś tylko kolesiem do spania czy to coś poważniejszego. - powiedziałam krzywiąc się na jej słowa. Co ta kobieta ma w głowie. Jak matka może pomyśleć o własnej córce, ze szuka sobie kolesi na raz. Żenada a nie matka. Spojrzałam na kartkę i myślałam że się przewidziałam. Ta kobieta napisała mi właśnie odpowiedzi na przewidywane pytania z podpisem NAUCZ SIĘ TEGO! No ją już ponosi do reszty.

_______________________________________
No i jest 49 rozdział :) Jak Wam się podoba ? Mam nadzieję, ze Was nie zawiodłam. Liczę na Wasze komentarze z opiniami. Krytykę przyjmę równie dobrze co pochwały o ile będzie uzasadniona ;) Przypominam Wam również o naszym drugim blogu i mam nadzieję, że zajrzycie tam i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarzy http://na-zawsze-twojax.blogspot.com/ :) Możecie tam też w zakładce "Wasze blogi" dodawać linki Waszych blogów które polecimy :)
Pozdrawiam Nats <3

1 komentarz:

  1. Nie no! nienawidzę matki Rose! Jak mogła im przerwać w takim momencie? nosz kurde miałam nadzieje na scene +18 a tu takie coś! :)

    OdpowiedzUsuń