niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 48

Oczami Alex:
No i przegrałam ten pierdolony zakład. Sorry za przekleństwo ale to był pierdolony zakład! Jak mogłam pomyśleć, że wygram? Przecież to nie w moim stylu być dla ludzi miła ale Malik poważnie – przegiął. Serio rzucił mi pilota i co? Myślał, że pobiegnie jak pies za kością? Boże i jeszcze jak się schlał. Masakra! Jak Rose może z nim wytrzymywać? A właśnie ciekawe co moja kochana przyjaciółka przygotuje dla mnie. Jezu przegrać zakład w tak fatalnym stylu? Chyba to potrafię tylko ja! Alex Scarlett Brown.
Siedziałam na kanapie opychając się chipsami i zastanawiając się co przygotuje dla mnie Rose. Ona jest szalona więc może nawet mi kazać wejść nago na szkolny budynek i zatańczyć macarene.
- Siema tygrysie. – powiedział Louis wchodząc do domu taszcząc ciężkie torby z zakupami. Ooo jako on jest kochany! I jaki dobry z niego chłopak. To chyba rzeczywiście miłość mojego życia! (czujecie ten sarkazm?) LOL. To logiczne, że prędzej czy później mi się znudzi ale Cii. Niech myśli, że jest tym jedynym.
- Witaj mój przyszły mężu. – odpowiedziałam z drwiną wpakowując sobie do ust garść chipsów. Mój chłopak zmarszczył brwi i stanął na środku salonu przez chwilę nic nie mówiąc. W końcu wybuchnął śmiechem i potrzasnął głową.
- Alex, poważnie? Przyszły mężu? Weź się ogarnij. My nawet nie jesteśmy zaręczeni. – mruknął i skierował się w stronę kuchni. Zmarszczyłam brwi. Czy ten dupek chce mi powiedzieć, że on również nie wiążę ze mną przyszłości? To już przechodzi ludzkie pojęcie! Ja jestem dziewczyną i mi wolno! Mam prawo do zmieniania zdania i uczuć ale on? Prychnęłam pod nosem i starałam się udawać, że mnie to nie obchodzi. Przecież mi się znudzi, prawda? Ja też mogę mu się znudzić. To wcale nie znaczy, że jestem nudna … RACJA?!
- Rose nie wie jakie zadanie masz wypełnić wiec podsunąłem jej pomysł abyś przelizała się ze striptizerką i to nagrała a potem pokazała mnie! – krzyknął z kuchni Louis jak zwykle wspaniałomyślnie. Jezu, on serio?
- Och, zamknij się! – odkrzyknęłam.
- Nie martw się. I tak się nie zgodziła więc dałem drugi pomysł – abyś przelizała się ze mną i wstawiła to na twittera!
Wywróciłam oczami.
- Na twittera? Serio?!
- I znów cię muszę uspokoić! Na to również się nie zgodziła. Powiedziała, że masz cierpieć a nie mieć przyjemność!
Pff co to za przyjemność? Całować się z tym kretynem? Żadna. Ale jestem jego dziewczyną a dziewczyny to robią, prawda? To znaczy od czasu do czasu. A właśnie… dawno się nie całowaliśmy. Ale to nie ma związku z tym, że źle całuje. RACJA?
- I co w końcu postanowiła?! – wrzasnęłam. W tym momencie Louis przyszedł do salonu, gdyż pewnie skończył wypakowywać zakupy. I dobrze, nie chciało mi się już drzeć. Zdzieram sobie tylko nie potrzebnie gardło.
- Chwilka … więc dałem trzeci pomysł abyś zaprosiła naszego nauczyciela na romantyczną kolację. A jak odmówi, co pewnie zrobi to masz błagać go na kolanach wyjąć, że właśnie rzucił cię najseksowniejszy chłopak na świecie, czyli ja! I jesteś zdesperowana. Możesz zaproponować łóżko czy coś …
- Pogięło cię?! – spojrzałam na niego groźnie. – Mam nadzieje, że Rose odmówiła.
- No właśnie chodzi o to, że nie odmówiła … - zaczął nie pewnie a ja wystawiłam gałki oczne na wierzch! Że co proszę? Ona NIE ODMÓWIŁA? Mam podrywać nauczyciela? Cholera! Dzwonię do niej. Szybko wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam do niej numer. Odebrała za pierwszym razem.
- Louis już ci powiedział? – zapytała  a raczej stwierdziła.
- Tak kurde powiedział! – wrzasnęłam do słuchawki. – Mam zaprosić nauczyciela na kolację? I co? Pewnie jeszcze tego starego pana Johnsona?
- Możesz tego młodszego pana Gilberta.
- Dzięki! Wiesz? 5 lat młodszy jest! Ale uciecha! No HA HA HA. Alex pójdzie na randkę ze starcem! WOHO! Genialnie, co? Wszyscy będziemy mieć z niej bekę i robić z niej jaja przez najbliższe cholerne 10 lat!
- Woo żesz Alex poważnie, jak Louis z tobą wytrzymuje? Daj mi go do fona. – powiedziała a ja bez protestu dałam go jej do telefonu. Przez parę sekund Rose coś mówiła a Lou odpowiedział:
- Co? Jak ja z nią wytrzymuje? Normalnie. Wchodzę na twittera patrzę ile mam fanów, potem na stan mojego konta i na osiągnięcia zespołu i odechciewa mi się samobójstwa.
Wywróciłam oczami i wyrwałam telefon Louis’owi, który zaczął się śmiać.
- Powiedz Zayn’wi, że pożałuje, że przez niego przegrałam zakład. Pewnie to ukratował intrygant jeden. Zapłaci mi za to!
Po tych słowach rzuciłam telefon na kanapę i oddychałam ciężko przez parę minut póki się nie uspokoiłam. Jutro zapowiada się za je bi sty dzień. POWAŻNIE.
                                                                                  ***
W szkole Zayn i Harry cały czas coś do siebie szeptali i się śmiali i byłam pewna, że chodzi o ten zakład. Starałam się nie zwracać na nich uwagi ale potem podeszła do nich Rose z Cat więc wtedy byłam zmuszona tam podejść. Niech ich szlak wszystkich!
- Więc jak się ubierzesz na swoją pierwszą randkę z panem Gilbertem? – zapytał Malik chichocząc.
- Zayn! – Harry uderzył go lekko w ramię. – Ona jeszcze się nie zdecydowała czy iść z panem Johnsonem czy Gilbertem a ty już pytania odnośnie stroju zadajesz.
Starałam się nie wybuchnąć ale było ciężko.
- Rose. – zwróciłam się do niej. – Czemu posłuchałaś mojego durnowatego chłopaka? – spytałam najsłodszym głosem na jaki było mnie stać.
- Powiem Louis’wi jak go nazywasz. – powiedział Styles na co wystawiłam mu język.
- Mogę go nazywać jak chcę. To mój chłopak nie twój.
- A to się jeszcze okaże. – powiedział z szerokim uśmiechem. Uniosłam brwi.
- Grozisz mi, że odbierzesz mojego chłopaka?! – zapytałam ostrym tonem, że aż schował się za Zaynem przestraszony. No, no. Niech lepiej nikt ze mną nie pogrywa bo jestem strasznie zazdrosna.
- Harry jest chłopakiem, nawet jakby chciał nie zabrałby ci Lou. – powiedziała Cat. – Bo w sumie nie ma to jak dziewczyny, nie? – uśmiechnęła się.
- Czy ja wiem? – wzruszyłam ramionami. – Myślę, że Louisowi jest wszystko jedno czy to dziewczyna czy chłopak. Ważne, żeby coś było.
Harry wybuchnął śmiechem. Zboczeniec.
- Zapewniam cię, że Louisowi nie jest wszystko jedno bo on lubi biust … chociaż … - spojrzał na mnie. – Skoro wybrał ciebie to może biust nie jest dla niego aż taki ważny? – podrapał się po brodzie zastanawiając się nad czymś. Ja tymczasem dałam mu po łbie na co jęknął i zwiał. Boże co idiota z niego. LOL. To ludzie pojęcie przechodzi czasem. Popatrzyłam na mój biust. A co jeśli rzeczywiście jest za mały? Albo Louisowi wszystko jedno czy to chłopak czy dziewczyna? W końcu nosi gejowskie rurki i lubi Grease. Hm, hm. Ale … to nie możliwe. RACJA?
- Dobra Alex. Pamiętaj o swoim zadaniu. Do dzieła, kocie! – powiedziała bojowo Rose.
- Wierzymy w ciebie. – Cat uniosła dwa kciuki ku górze.
- No idź! Pan Gilbert właśnie wszedł do klasy! Umów się z nim ty napalona małolato! – powiedział Zayn i popchnął mnie w kierunku klasy. Chciałam mu przyłożyć ale nie zdążyłam bo znalazłam się w pomieszczeniu a pan Gilbert spojrzał na mnie pytająco. Musiałam to zrobić. Wiedziałam, że cała trójka podsłuchuje pod drzwiami, które były lekko uchylone. Słyszałam nawet ich chichoty.
- Eee dzień dobry. – powiedziałam nie pewnie.
- Witam panno Brown. – odpowiedział poważnym tonem. – Coś się stało?
- Niee ja tylko … eee … cudny mamy dzień, prawda? Chociaż nie długo wieczór … czas kolacji, prawda? Jada pan kolacje? Są dobre, nie? Co pan ostatnio jadł na kolacje? Bo ja spaghetti. Mój chłopak robił dobre. Ale nie jesteśmy razem, rzucił mnie. Dla takiej blond zdziry. – powiedziałam z chytrym uśmieszkiem, gdyż wiedziałam, że pod drzwiami Louis pewnie też się znajduje i podsłuchuje. – Ta zdzira jest deską. Nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Nie to co ja. To znaczy … nie to, że chce cos oferować … i to jeszcze panu. Nie, nie. Ja po prostu … kolacja to dobry początek naszej znajomości … miałam na myśli jedzenie nie nas. Tylko jedzenie. Rozumie, pan?
Pan Gilbert zmarszczył brwi.
- Jesteś głodna?
- Tak! – wykrzyknęłam uradowana. – Jestem głodna! To może zjemy u pana?
- Głodna i zdesperowana. – powtórzył w zamyśleniu. – Hm … Alex, rozumiem, że rzucił cię chłopak ale ja mam 52 lata.
Otworzyłam oczy ze zdziwienia. Boże! On skapował się, że go podrywam. Szlak. Myślałam, że zrobię to bardziej dyskretnie.
- Wiem ale … wiek to tylko liczba prawda?
- No niby tak ale … ty masz 18 lat. Nie sądzisz , że to zbyt duża różnica wieku?
- Wie pan, chłopaki w moim wieku są tacy nie dojrzali! Nie to co pan. Na przykład mój eks, Louis to był totalny dzieciuch. Wierzył nawet w świętego mikołaja! Uwierzy pan? PORAŻKA. Ja potrzebuje mężczyzny. To jak? Będzie ta kolacja?
- Alex, nadal nie uważam żeby to był dobry po …
W tym momencie jak jakaś wariatka  uklęknęłam i złapałam nogę nauczyciela krzycząc:
- Błagam! Błagam! Niech się pan zgodzi! To tylko kolacja! Policja się nie obrazi! Jestem dorosła!
- Alex, proszę wstań …
Uczyniłam jego prośbę. Aż taką wariatką nie jestem. Zaprosiłam nauczyciela na kolację, błagam go aby się ze mną umówił. Zadanie wykonane. Mogę iść.
- Ehem. No cóż, przepraszam za kłopot. Próbować zawsze warto. – powiedziałam i chciałam wyjść z klasy ale pan Gilbert rzekł:
- Louis Tomlinson cię rzucił dla tej zdziry? To on sprawił, że jesteś tak zdesperowana, że zaprosiłaś mnie na kolację? To on cię tak zranił?
- Tak to on. Nie ma pan pojęcia jak bardzo. – złapałam się za serce. Louis wymyślił to głupie zadanie więc odpłacę mu za to. – Płakałam dniami i nocami. Nie chciałam nic jeść a on miał to gdzieś! Dzwoniłam do niego a on pisał mi obraźliwe sms. Nie chce ich cytować ale jeden brzmiał: Pocałuj mnie w dupę ty głupia szmato!
Nauczyciel pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Co za typ. A ja chciałem mu postawił dwóję z matmy. Ale zmieniam zdanie. Ponownie jest zagrożony. – powiedział pan Gilbert siadając na krzesełku. Otworzyłam usta ze zdziwienia. Że co proszę?! Mój Louis zagrożony z matmy?! Przeze mnie? Boże on sobie nie da rady. 20 razy próbowałam mu wytłumaczyć ten przedmiot i nie szło a teraz on miał szansę zdać a ja to niszczę? Cholera. Jestem okrutna ale nie aż tak. Przecież to bzdura. On mi nic nie zrobił. Nawet uważam, że bałby się chociaż pomyśleć o zdradzaniu mnie.
- To znaczy w tym było też trochę mojej winy … - zaczęłam. – Byłam złą dziewczyną. Louis miał prawo przelecieć tą zdzirę. Wie pan, wiecznie napalony chłopiec. To znaczy nie! Źle to ujęłam. On nie jest napalony tylko niezaspokojony … Nie! Znów źle powiedziałam … ja to moja wina! Nie potrafiłam go zaspokoić …. – mówiłam jak idiotka. Cholera co ja wyrabiam? Mam oczerniać siebie czy jego?
- Koniec tego panno Brown. Proszę nie usprawiedliwiać tego palanta. Wiem, że nadal go pani kocha ale to głupi dzieciak.
- Ale on jest miły i słodki i zasłużył na tą dwóję z matmy!
- Nie, nie zasłużył. Ma pięć jedynek i dwie dwójki. Ale chciałem mu postawić dwóję bo go lubie i rozbawia mnie na lekcjach. Niestety. To taki typ? Pff. Nie spodziewałem się tego. Każdy mężczyzna powinien szanować swoją kobietę. Pewnie cię jeszcze bił i poniżał a nawet zmuszał do stosunku seksualnego za pomocą gróźb. To podlega pod policję.
- Nie! Boże nie! Nie zmuszał mnie! To ja go zmuszałam! Przywiązywałam go kajdankami do łóżka i robiłam zdjęcia nago i wstawiałam do Internetu! – skłamałam. – I jeszcze biłam go po twarzy i przeklinałam dużo.
- Proszę już iść. Ja wiem jaka jest prawda. Pani kłamanie nic nie zmieni.
Ciężko westchnęłam. Cholera, Louis to wspaniały chłopak. Wczoraj zrobił SAM zakupy i SAM rozpakował i NIE NARZEKAŁ przy tym. A ja jestem PODŁA. Wyszłam z klasy i napotkałam Zayn’a, który był czerwony ze śmiechu podobnie jak Harry. A Liam i Niall chichotali pod nosem. Ana też był rozbawiona tą sytuacją a ja czułam się jak idiotka. Rose i Cat też mieli wesołe miny chodź to nie było fajne.
- Ta da! Zadanie wykonane. – powiedziałam bez entuzjazmu. – Gdzie Louis?
- Poszedł do tej blond zdziry. – odparł Malik i ponownie wybuchnął śmiechem. Wywróciłam oczami.
- Pytam poważnie.
- A my ci poważnie odpowiadamy. Tylko go nie zakuj znów kajdankami.
- Niech cię szlak, Malik. – mruknęłam i chciałam odejść ale Harry krzyknął:
- Poważnie to Louis poszedł kupić książkę „Jak zaspokoić swoją kobietę”.
Nie mogłam tego wytrzymać i znów dałam mu po łbie. A ten ponownie schował się za Zayn’em. No genialnie! Naprawdę genialnie.
- Cat, Rose, Ana? Powiecie mi gdzie on jest?
- Poszedł ostro zakuwać matmę!! – wydarł się Harry jakby był zjarany. Dobry Boże.
- Był tutaj z nami ale jak dowiedział się, że dostanie jedynkę z matmy to poszedł. – wyjaśniła Cat.
- Ludzie plotkują, że poszedł się pomodlić …  – wtrącił Niall z pączkiem w ustach.
- Żeby zdać. – w zdanie weszła mu Ana.
- Ale sam jest sobie winien. To on wpadł na pomysł tego zakładu. – stwierdziła słusznie Rose. Kiwnęłam głową. Moja przyjaciółka ma rację. No ale jakby na to nie patrzeć to z mojej winy jest zagrożony z matematyki. Przecież nie kazał rozpowiadać mi tych okropnych plotek na swój temat! To była tylko i wyłącznie moja inicjatywa a właściwie zemsta za to, że mnie w to wkręcił.
- Jego wina czy nie muszę go znaleźć. – powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
                                                                       ***
Weszłam do domu i krzyknęłam imię mojego chłopaka mając nadzieje, że znajduje się w środku i nie jest zbytnio na mnie wściekły. O boże! A jak moje wybryki to dla niego za dużo i mnie rzuci! Nie zniosłabym tego. I co ja mówię? Przecież jeszcze wczoraj myślałam, że kiedyś mi się znudzi i zbytnio się nie przejmowałam końcem naszego związku a teraz martwię się, że ma w planach mnie rzucić! To serio, dziwne. Weszłam nie pewnie schodami na górę drąc się „Louis!”. Jednak nie odpowiadał. Otworzyłam drzwi do naszej sypialni i … zobaczyłam go siedzącego nad stertą książek. Zamrugałam kilka razy nie wierząc w to co widzę. Lou uczy się matmy?  
- Aaaaalex na pomoc! Przez jakąś jędzę jestem znów zagrożony z matmy i nie wiem co mam zrobić bo nic z tego nie rozumiem. – powiedział zrozpaczony. Zmarszczyłam brwi.
- Lou, ja byłam tą jędzą. – przypomniałam mu.
- No właśnie mówię. – odpowiedział wesoło na co wywróciłam oczami. – Powiedz mi, skarbie, a czy są jakieś inne jędze w tym mieście? Wątpię. You are the one!    
- Och, czuje się taka wyjątkowa.   
- Bo jesteś wyjątkową jędzą. – stwierdził z lekkim uśmiechem. – Ale musze ci pogratulować i złożyłbym ci pokłon ale bolą mnie plecy od dźwigania wczorajszych zakupów. Nie sądziłem, że wykonasz to zadanie. To było naprawdę „coś”.
- Jesteś ze mnie dumny? – spytałam zdumiona.
- Oczywiście. Jesteśmy tak samo rąbnięci. Myślałem, że tylko ja bym się tak odważył.
- I nie zamierzasz mnie rzucić? – upewniłam się na co parsknął śmiechem.
- Skąd ten pomysł? Zayn i Harry coś mówili? Nie słuchaj ich. Wiesz jacy są.
- Nic nie mówili. – powiedziałam siadając na krzesełku obok Louis’a. – Ale nie byłeś zagrożony a teraz jesteś i zbliża się koniec roku a wiem jak ważne są dla ciebie studia i jak twoja rodzina chce abyś na nie poszedł.
- No niby tak … - odparł kiwając głową. – Ale …
- Czy to jest ta chwila aby powiedzieć, że jestem ważniejsza od studiów? – zapytałam rozbawionym tonem.
- Nope. – rzekł z szerokim uśmiechem. – Ale to jest ta chwila aby powiedzieć, że nie rzuciłbym cię z powodu takiej głupoty.
Uśmiechnęłam się lekko. To miłe. To na serio miłe. Hm, myślę, że Louis nie znudzi mi się zbyt szybko. Jest naprawdę cudowny? O żesz ale to tandetnie brzmi.
- No ale Eleanor rzuciłeś … - przypomniałam mu gdy dzieliły go sekundy by mnie pocałować. Lou cofnął się ode mnie na pewną odległość.
- Taa. – odchrząknął. – To nie jest do końca takie proste. Ja i Eleanor … my … to … to było skomplikowane. Nasz związek jest prosty ja kocham ciebie ty kochasz mnie a z El … było kilka zawiłych spraw.
Kiwnęłam głową.
- Rozumiem.
Louis dał mi buziaka w czoło.
- Opowiem ci kiedyś. – zapewnił. Wiem, że opowie. On dotrzymuje obietnic. – A teraz wytłumacz mi tą matmę bo jutro mam test i zabije cię jeśli obleje. – zagroził na co zaśmiałam się.
- O ile ja wcześniej nie zabije ciebie za to, że nie kapujesz tak prostych rzeczy.
- Alex Brown jak zwykle brutalna kochanka. – powiedział na co dałam mu po łbie. Zawył jak dziewczyna a ja wyrwałam mu książkę i kazałam wskazać jaki temat teraz obrabiają. Czuje, że to będzie długa noc a jutro będę totalnie wykończona. Ale nie w tym sensie co myślicie zboczeńcy!
 ______________________________________________________________
Oto jest następny rozdział! Nie wiele się w nim dzieje i jest naprawdę beznadziejny ale już mam pomysł na 51 rozdział, który ja będę pisać. Mam nadzieje, że pomysł wam się spodoba a i dowiecie się parę ciekawych rzeczy o Louis’ie. Bo ja na razie pokazany jest tylko z tej lepszej strony ale uwierzcie mi podobnie jak Alex ma też swoje ciemniejsze strony. Następny napiszę dla was Natalia!

No to do zobaczenia! :P 

2 komentarze:

  1. bomba
    P.S. ZAPRASZAM DO MNIE http://black--is--beauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię bardzo twojego bloga.
    Mam małą prośbę:
    Odwiedź mojego bloga i oceń
    http://mojblogokate.znamy.pl/
    Będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń