piątek, 13 września 2013

Rozdział 46

Perspektywa Rose

Ziewnęłam leniwie i wygramoliłam się z uścisku Zayna. Szybko złapałam dzwoniący telefon i wybiegłam na korytarz nie chcąc obudzić chłopaka.
*Rozmowa*
- Hej słoneczko !
- Yyy mama ?!? – zdziwiłam się.
- Tak księżniczko. Jak ci się żyje w Anglii ? Razem z ojcem mamy zamiar cię odwiedzić ! Mamy przeprowadzić rodzinny wywiad wraz z tobą i twoim braciszkiem. – zaświergotałam zadowolona … że co ona powiedziała ?!
- O naprawdę wcześniej się mną nie interesowałaś i nagle zgrywasz dobrą matkę przed kamerami !? Nie ma takiej opcji nie zgadzam się na żadne wywiady ! – oburzyłam się i nagle poczułam jak Zayn przytula mnie od tyłu. Aż podskoczyłam.
- Ale kwiatuszku to ważne dla dalszego rozwijania się firmy nie chcesz chyba zawieść rodziny ?
- Rodziny ?! Czy ty siebie słyszysz ?! Zostałam wychowana przez gosposię ojca widziałam chyba przez jedną trzecią życia. Był kiedyś na moim występie ! Czy wy w ogóle wiecie kiedy mam urodziny co lubię, a czego nie ?!?!
- Nie mów do mnie takim tonem młoda damo ! Nie życzę sobie tego rozumiesz ! Przyjdziesz na ten pieprzony wywiad czy ci się to podoba czy nie, bo inaczej pożegnasz się z tą twoją szkołą i wrócisz do Polski rozumiesz !
- Nie zrobisz mi tego …
- To się przekonasz. A teraz żegnam mam mnóstwo spraw do załatwienia. Do widzenia w następnym tygodniu. – powiedziała i się rozłączyła. Co za kobieta i tak zachowuje się matka w stosunku do własnej córki.
- Hej piękna coś się stało ? Z kim rozmawiałaś ?
- Z matką, nagle przypomniała sobie o moim istnieniu. – opadłam bezsilnie na kanapę.
- Aż tak źle jest ? – zapytał.
- Tak ona nawet mnie nie zna nie wie co lubię nic o mnie nie wie ! – krzyknęłam byłam na nią wściekła.
- A po co dzwoniła ? – spojrzała na mnie wyczekująco.
- Poinformować mnie o jakimś głupim wywiadzie i o tym że jak się na nim nie pojawię to zabierze mnie ze szkoły i wrócę do Polski. – powiedziałam załamanym głosem, a Zay mnie przytulił.
- To idź po ściemniaj coś i będziesz miała ją z głowy. A teraz muszę ci coś powiedzieć. Na weekend jadę załatwić parę spraw związanych z uczelnią.
- Nie mówiłeś nic o uczelni.
- Wiem, ale muszę zacząć czegoś szukać. Nie chcę załatwiać na ostatnią chwilę.
- Dobrze. A teraz chodź zrobię śniadanie. - uśmiechnął się.


***

Zajechaliśmy pod szkołę i stanęliśmy przy autach czekając na resztę znajomych. Ciągle myślałam o tej ‘’wspaniałej’’ rozmowie z moją matką. Jak ona może mnie tak traktować żałuje że to nie ona jest ciągle w pracy tylko tato.
- A ty Rose co o tym myślisz ? – zapytała El.
- Ale … o czym mowa … sorki zamyśliłam się. – uśmiechnęłam się niewinnie.
- No o nauczycielu historii ? – zapytała Danielle.

- No co ja go lubię i nie ważne, że jest wymagający co już Alex was przeciwko niemu nastawia. – spojrzałam na nią wymownie.
- Serio nie słyszałaś, że go wywalili ….
- Co !?! – pisnęłam.
- No podobno dobrał się do jednej uczennicy. – szepnęła Cat rozglądając się czy nikt nie podsłuchuje.
- No to nie dziwię się … ja bym mu ręce przy dupe ucięła jakby jej coś zrobił, bosz co się z tymi ludźmi dzieje na tym świecie. – pokręciła z dezaprobatą głową.
- Ale plus jest taki że mamy teraz okienko :D – uradowała się Alex.
- Dziewczyny co powiecie na kawę w Starbucks Caffe ? – podszedł do nas Hazz. Wszystkie twierdząco pokiwałyśmy głowami i słysząc dzwonek pożegnaliśmy się z resztą po czym wsiedliśmy do auta Harry’ego. Jechaliśmy autem śpiewając piosenki lecące w radio kocham ich. Dzięki nim zapominam wszystko co złego otacza mnie i przy okazji przytłacza. Nawet nie wiem kiedy zaparkowaliśmy pod kawiarnią. Zajęliśmy stolik w kącie, aby nie przyciągać większej uwagi. Złożyliśmy zamówienie i znudzeni czekaliśmy na napoje.
- Jakieś plany na weekend ? – zapytał zaciekawiony Hazz.
- Co powiecie na ZOO ? – Cat aż podskoczyła z podekscytowania swoim pomysłem.
- Może być, ale teraz wybaczcie muszę coś załatwić. – uśmiechnęłam się i wstałam od stołu. Podeszłam do lady i odebrałam swoje zamówienie.

***

Usiadłam na kanapie u Matt’a i odebrałam od niego szklankę z sokiem pomarańczowym. Siedzieliśmy tak w ciszy którą nagle przerwała.
- Co cię sprowadza Ness i dlaczego nie jesteś w szkole ?
- Gadała już z tobą ? – spojrzałam na niego wymownie.
- Czyli już do cb dzwoniła. – podrapał się po karku.
- Gadała z tobą ?!
- Tak mówiła tam o jakimś wywiadzie i że boi się że się nie zgodzisz.
- Więc wredna jędza mnie szantażuje. – prychnęłam.
- Co, jak ?!? – Matt aż wstał niedowierzając.
- Wiesz musi mieć pewność, że będę więc jak nie przyjdę to powiedziała, że zabierze mnie z powrotem do Polski. – jak ona mnie drażni !
- Mnie nie ma czym szantażować, ale pójdę tam ze względu na ciebie i tatę Ness. – przytulił mnie, a do pokoju wbiegł uradowany Justin.
- Cześć Rose ! Dawno mnie nie odwiedzałaś. – powiedział ze smutną minką maluch.
- Oj wybacz Jus, ale miałam bardzo dużo zajęć w szkole i poza, obiecuje się poprawić. – pstryknęłam go w nosek.
- Zrobisz mu śniadanie, bo ja muszę zadzwonić po nianię. – wyszedł z pokoju, a my pomaszerowaliśmy do kuchni. Posadziłam malucha na blacie i stanęłam naprzeciwko niego.

- Co byś zjadł słodziaku.
- Kanapki z nutellą. – klasną w ręce.
- Już się robi. – uśmiechnęłam się i wyjęłam wszystkie potrzebne składniki. Posmarowałam chleb kremem i położyłam na talerzyk. Do tego nalałam szklankę soku pomarańczowego i wszystko ustawiłam na stole po czym wzięłam maluch i udając samolot posadziłam go przy blacie stołu.
- Dzięękuujęę.
- Na zdrowie Justin. – poczochrałam mu włosy i dolałam sobie soku do szklanki.
- Kurde nie mam co zrobić z młodym. – wparował do kuchni mój brat.
- Ale jak to ?
- Zachorowała, a ja za 20 min muszę być w pracy. – rzekł.
- Ja z nim zostanę.
- Ale musisz iść do szkoły.
- Nie mam dzisiaj okienko i jakieś luźne lekcję spokojnie razem z Justinem damy sobie radę.
- Właśnie pójdziemy do parku. – uradowała się Jus.
- Nie wiem …
- Och nie marudź tylko idź bo się spóźnisz papa. – popchałam go w stronę drzwi wyjściowych i wróciłam do kuchni.
- Zjadłem już. – uśmiechnął się.
- To co teraz idź umyć buźkę i roczki, a ja naszykuję ci ubrania. – razem weszliśmy na górę. Weszłam do sypialni mojego bratanka i stanęłam przed szafą. Wybrałam zestaw ciuchów i zaniosłam mu je do łazienki. Wróciłam do salonu i czekałam aż młody zejdzie na dół. Wyjęłam szybko telefon i wybrałam numer do Alex.
*Rozmowa*
- Halo ! Rose gdzie ty jesteś zaraz mamy lekcję. – panikowała jak nigdy czy ona zaczęła lubić szkołę ?!
- Dzisiaj nie idę. Powiedz że źle się czuję czy coś. Muszę pilnować Justina, bo niania jest chora. – wyjaśniłam.
- Aha no dobra to pa, a w sumie to wiesz że Criss jest teraz z Isabellą OMG przecież oni do siebie nawet nie pasują więc co to ma być.
- Alex oddychaj przecież masz Lou.
- Yyy dobra dzwonek muszę iść na lekcję papa Rose.
- Pa Alex i pamiętaj … masz Lou kwiatuszku. – moja przyjaciółka szybko się rozłączyła oj Alex, Alex :P
*Koniec*
Szybko napisałam jeszcze sms'ka do Zayn’a i posprzątałam po śniadaniu.

***

Już od godziny bawimy się z Justin’em w parku.
- Nie jest ci zimno ?
- Nie. – powiedział swoimi sinymi ustami.
- Bez kłamstw, a teraz chodź idziemy na ciepłe kakao. – założyła mu mój szalik i wzięłam na ręce. Gdy dotarliśmy do najbliższego Starbucksa zajęliśmy miejsce przy wolnym stoliku. Po chwili podszedł do nas kelner.
- Co sobie panienka i młody mężczyzna życzą.
- Poproszę dwa razy gorące kakao i jedno ciastko z białą czekoladą. – powiedziałam do mężczyzny.
- Dobrze wasze zamówienie zaraz będzie, jeżeli będziecie coś jeszcze chcieli to wystarczy mnie zawołać.
- Dzięki to nam wystarczy. – powiedziałam uprzejmie się uśmiechając. Mężczyzna odwzajemnił gest i poszedł do innych stolików.
- Co będziemy jeszcze robić ? – zapytał ciekawsko bratanek kiwając się na krześle.
- Może pójdziemy do delfinarium ?
- Taaak ! – uradował się Jus.
- To wypijemy kakao i pójdziemy na chwilę do domu.
- Dobrze. – właśnie dostaliśmy nasze zamówienie i zaczęliśmy rozkoszować się napojami. W trakcie picia nie obyło się bez żartów i psikusów. Zapłaciłam za wszystko i wróciliśmy do mojego domu. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy i później poszliśmy do domu mojego brata zabrać rzeczy Justina.
- Po co braliśmy te rzeczy ciociu ?
- A to niespodzianka słodziaku zobaczysz na miejscu. – uśmiechnęłam się do młodego i w ciszy dotarliśmy do delfinarium. Budynek był wielki jedna jego część była zabudowana, a druga odkryta na czas wakacji. Kupiliśmy bilety i poszliśmy do jednej z sal z wielkim akwarium.
- Rose proszę powiedz mi co to za niespodzianka. – dopytywał się zniecierpliwiony.
- No dobrze powiem ci otóż będziemy pływać z delfinami.
- Ale super ! Dzięki ciociu !
- Nie ma za co słodziaku.
- Witam was jestem Greg i można powiedzieć, że jestem waszym opiekunem. Idźcie przebrać się stroje i wracajcie. Na wprost są przebieralnie. – pokazał nam drzwi, a sam poszedł do jakiegoś małego pomieszczenia. Posłusznie założyliśmy stroje kąpielowe i wróciliśmy do instruktora.
- Więc może na razie nakarmimy Lily i Sam’a. I od razu pytam czy umiecie pływać ? – powiedział mężczyzna, a ssaki wyskoczył z pod tafli jak na rozkaz. Na twarzy Jusa zauważyłam wielki zachwyt co bardzo poprawiło mi humor muszę częściej z nim przebywać.
- Tak umiem, a ty Rosalie ? – spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczkami.
- Tak ja też. – uśmiechnęłam się do niego.
- Więc teraz weźcie po rybce z wiadra i rzućcie delfinom. – wskazał ich pokarm. Do pomieszczenia przychodziły też inne osoby. Nagle Jus zaczął gdzieś biec.
- Justin chodź tu i nie biegaj bo coś ci się stanie.

- Luuuux ! – krzyknął i przytulił jakąś słodką dziewczynkę. Wyglądała na około dwa lata. Jej mama przywitała się z moim bratankiem.
- Dzień dobry jestem Rosalie ciocia Justina i siostra Matt’a.
- Hej mów mi Daisy. Mama Lux i znajoma rodziców tego małego przystojniaka. My musimy iść, a wam życzę miłej zabawy, może jeszcze się spotkamy. – rzekła.
- Do widzenia pani …. – zmroziła mnie wzrokiem.
- Znaczy cześć Daisy. – poprawiłam się na co zareagowała zniewalającym uśmiechem.

***

Cali zmachani wróciliśmy do domu.
- Gdzie wyście byli ?! – zaczęła panikować żona moje braciszka jak tylko weszliśmy do domu.
- Przepraszam niania jest chora to wzięłam Jusa na spacer i do delfinarium. – podrapałam się zmieszana po karku.
- Nie, dobrze po prostu martwiłam się, bo nikt mi nic nie powiedziała. – przytuliła mnie na powitanie.
- Ciocia pozwoliła mi pływać z delfinami ! – Jus pociągnął mam za rękaw, aby zwróciła na niego uwagę, a ona przy nim ukucnęła.
- To super kochanie idź się na górę przebierz, a ja nałożę ci obiadku. – poczochrała mu włosy, a maluch pobiegł do swojego pokoju.
- Może zjesz z nami ? – zapytała.
- Nie chcę robić kłopotu.
- O czym ty gadasz zdejmuj kurtkę i już cię widzę przy stole. – uśmiechnęła się Amy.
- Kiedy będzie Matt ? – krzyknęłam z przedpokoju zostawiając tam swoje rzeczy.
- Raczej wieczorem, a masz jakąś pilną sprawę może mogę pomóc ?

- Nie tak pytam. – usiadłam przy stole gdzie leżały już talerze z gotowym daniem. Spaghetti czy ta kobieta czyta mi w myślach ?! Po chwili dołączył do nas Justin i zaczęliśmy razem pałaszować przepyszny obiad w rodzinnej atmosferze.

______________________________________
Przepraszam wszystkich, których zawiodłam meeega długim oczekiwaniem na kolejny rozdział :( Mogę wam tylko napisać, że jest początek roku i jestem już w 3 klasie technikum i to już nie przelewki. Nie miałam też czasu bo ''w wolnym czasie'' wcale praktycznie nie miałam wolnego czasu. Jeszcze raz wielkie przepraszam <3
Kocham Was Nats :****

czwartek, 12 września 2013

Nowy bloog

Hej wbijajcie na naszego nowego blooga którego także prowadzimy we trzy czyli Sylwia, Natalia i ja *.* 
Jest zwiastun, prolog i  4 rozdziały :). Jesteśmy pewne, że wam się spodoba :PP. 
Ten bloog jest zupełnie inny od tego, ponieważ główne bohaterki są bardziej rozrywkowe, prócz szkoły mają bardzo interesujące zajęcia :P każda inne ale nie zdradzimy jakie sami wejdźcie i przeczytajcie :). 
Pojawią się tam oczywiście chłopaki z One direction ale nie będą zespołem tylko zwykłymi chłopakami z kupą kasy :). Zresztą każdy tam śpi na forsie :PP. 
To chyba tyle oto link: http://na-zawsze-twojax.blogspot.com/
Z góry dziękujemy <333