wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 43

Oczami Alex: 

Właśnie jedliśmy naleśniki zrobione przez Louisa. Cat z Daniell gdzieś wyszły. Znając Cat pewnie ma w zanadrzu jakiś plan ale jaki, no cóż, tego nawet święty nie odkryje. Zayn karmił Rose naleśnikami, Niall się rozglądał czy w domu nie znajduje się czasem drugi pająk, a Louis wycinał różne rzeczy z naleśników. Boże co za kretyn. I z kim ja chodzę? Z jakimś niedorozwojem, który ma umysł 5 - latka. 
- Patrzcie! Wyciąłem gołębia! - pisnął z radością. - Kevina! Kto chce? 
- Ja nie! - krzyknęliśmy wszyscy równo. Tomo zmarszczył brwi. Wydawało się, że czuje się urażony naszą reakcją. No cóż, powinien zrozumieć, że czasem trzeba dorosnąć w wieku 21 lat. 
- Gdzie Danielle? - spytała Rose. 
- Zabija Liama. - odpowiedziała spokojnie a nam gałki oczne wyszły na wierzch. Ona mówi serio czy nas wkręca? Matko boska! Dan i Li  następcy Alex i Louisa. Ach, piękna nazwa. Aż łezka się w oku kręci. - To znaczy kłócą się ale lada moment mogą się zabić. Oboje są nie źle wkurzeni. - dodała. 
- Możesz to sprecyzować bardziej? - zapytałam. 
- Zamknęłam ich w jednym pokoju. Danielle myślała, że przyjdzie do niej seksowny masażysta no a przyszedł Liam. Owszem jest seksowny ale nie jest masażystą. 
- Ehem, ja tu jestem. - przypomniał o swojej obecności Niall. 
- Niall, zrozum, że nie jesteś jedynym ciachem w Anglii. - powiedziałam wystawiając mu język. Zauważyłam jak Louis się do mnie uśmiecha. Tak, tak miałam go na myśli ale kocham się z nim droczyć. - Jest jeszcze Harry. - dodałam z szerokim uśmiechem. Zobaczyłam jak Tomo robi wkurzoną minę. 
- Foch. - powiedział odwracając głowę w drugą stronę. Wywróciłam oczami. 
- Pojedziemy do nich za dwie godziny i zobaczymy czy są cali. - rzekła ze śmiechem Cat. - Już ich widzę nawalających się. - roześmiała się szyderczo. Boże, ona mnie przeraża. Nagle zadzwonił dzwonek u drzwi. Cat zerwała się by otworzyć. To był Harry z Aną. Uśmiechali się i w ogóle byli cali happy. Weszli do środka. 
- Mamy super wieści. - powiedziała Ana. 
- Jesteś w ciąży! - wypalił Louis z szerokim uśmiechem. Harry roześmiał się a zaraz potem zrobił przerażoną minę. 
- Nie jest. To znaczy mam nadzieje. Nie jesteś, co? - spytał ze stresowany. 
- Nie, nie jestem. - odparła wywracając oczami. – Otóż chcemy iść z Harry’m po południu do kina na najnowszy film pt. „Jeździec znikąd”.
Hazza roześmiał się nerwowo.
- Ależ skarbie, przecież ustaliliśmy, że wybieram się na „Gorący towar” z Sandrą Bullock.
Ana potrzasnęła głową ze sztucznym uśmiechem.
- Ty to skarbie ustaliłeś nie ja.
Ojć czuje, że zaraz wywiążę się z tego nie zła kłótnia. Niech ktoś zainterweniuje! Ale nie! Wszyscy gapią się i czekają aż ta dwójka zacznie obrzucać się obelgami i to przez co? Przez głupi film!
- Może zrobimy głosowanie? – dałam pomysł. – Za jakim jesteście filmem?
- „Goooooorący tooooowar” – odpowiedział Louis z szerokim uśmiechem ale mina mu spoważniała gdy na niego spojrzałam. – W sensie oczywiście gorący towar stoi przede mną!!! – poprawił się.
- A ja tam bym poszła na „Gorący towar” – powiedziała Rose.
- No! I to jest moja dziewczyna! – wykrzyknął Zayn po czym dał jej buziaka w policzek. – Ja jako, że zawsze zgadzam się z Rose także i tym razem … no cóż, moja dziewczyna nie pozostawia mi wyboru. – wytłumaczył się po chwili.
- Ja wolę jeźdźca znikąd. – odezwała się Cat. – A ty Niall?
- Minionki rozrabiają! – wykrzyknął uradowany Irlandczyk. Posłaliśmy mu zdziwione spojrzenia. Mam nadzieje, ze on nie ma pojęcia iż to bajka …
- Niall to bajka. – powiedziałam zaskoczona.
- I o to chodzi! Myślicie, ze na nie bajkę bym poszedł? Baaaaajeczki są takie słodkie a minionki och i ach.
Wszyscy unieśliśmy brwi ze zdziwienia.
- Niall się zakochał w minionkach. – Zayn parsknął śmiechem.
- Dobra mamy 3 głosy na Gorący towar i 1 głos na jeźdźca znikąd. – podsumowała Rose.
- I 1 głos na minionki rozrabiają. – przypomniał jej Niall.
- A Louis i Alex? Oni jeszcze nie głosowali. – powiedziała Ana.
- Nawet jak zagłosują to i tak będzie remis. Chcesz żebyśmy się kłócili? – spytał Harry z wyrzutem.
- To niech Niall zagłosuje na coś z tych 2 rzeczy a nie na jakieś minionki! – odpowiedziała dziewczyna Stylesa.
- Ja bym poszła na Gorący towar. – odezwałam się czym wzbudziłam szok u wszystkich! O przepraszam bardzo ale naprawdę nie wyglądam na taką co lubi komedie? Może i kiedyś tak było ale to rzeczywiście było kiedyś. Dawno temu, wieki … właściwie to można by rzecz, że byłam w erze dinozaurów.
- Dziękuję ci! – wydarł się Harry i podbiegł do mnie po czym mnie przytulił. Jezus, zaraz mnie zgniecie.
– Możecie się przytulać ale wtedy gdy mnie nie będzie. – odezwał się Louis a zaraz potem dodał: - Bo umrę. Na zawał serca przez to co widzę.
Wywróciłam oczami i wyswobodziłam się z jego uścisku.
- Zawsze tak ładnie pachniesz? – zapytałam patrząc na Hazze.
- A co? Podobają ci się? To nasz nowy zapach. Jak chcesz mogę ci załatwić.
- Naprawdę? Byłoby bosko. Dzięki, Harry. Zawsze miałam cię za kretyna, idiotę, debila, pajaca, gamonia i niedorajdę życiową ale zmieniam zdanie. – rzekłam z promiennym uśmiechem, który był troszkę wymuszony bo widok zazdrosnego Loui’ego naprawdę mnie rozczulał.
- Taaa, dzięki Alex. To miłe. – odparł bez entuzjazmu.
                                                                       ***
Koło godziny 17:00 wszyscy byliśmy już zebrani całą grupką. Brakowało tylko Liama i Danielle. Zaczęłam się nieco o nich martwić. Cat podobno ich zamknęła i nie wiadomo czy mają jak wyjść. A jak umarli z niedożywienia albo z braku wody? A jutro znajdą ich zwłoki i napiszą o tym w jednym z kolorowych czasopism poświęcając im tylko jedną stronę? To by była porażka. Film nam się zaczynał za godzinę więc mieliśmy trochę czasu.
- I gdzie oni są? – spytała Rose, Cat.
- Powiedzieli, że przyjdą. Według Dan doszli do porozumienia. – odpowiedziała z uśmiechem.
- Ooo, czyli znów zobaczymy dawnego Liama z Danielle? Jak słodko. – powiedziała brunetka przytulając się do Zayn’a. – Brakowało mi ich.
- To ja idę kupić popcorn. – odezwał się Niall i skierował w stronę babki, która stała przy ladzie i wyglądała jakby zaraz miała umrzeć.
- Weź jeszcze colę! – krzyknął do niego Harry. – A to jest w 3D ? Bo wiecie, podobno Sandra Bullock ma seksowny tyłek a oglądając go w 3D to będzie prawdziwy raj.
- Czy ja jestem nie widzialna?! – uniosła się Ana kręcąc głową z niedowierzaniem na co chłopak z szerokim uśmiechem na ustach ją przytulił. Dzięki Bogu, że Cat nie przytulała Nialla (bo poszedł po popcorn, liczy się, że nie przytulała) bo czułabym się naprawdę dziwnie. Po paru minutach zauważyliśmy idących w naszą stronę Li i Dan. Nie krzyczeli na siebie, nie pozabijali się ogólnie wszystko było okej a jednak … nie trzymali się za ręce i nie patrzy w swoją stronę. Payne pomachał do nas z uśmiechem, który odwzajemniliśmy ale z tego co zauważyłam wszyscy mieli podobne odczucia co ja. Między nimi coś jest nie tak.
- No nareszcie! – pisnęła Cat i podbiegła do nich przytulając każdego z osobna. – Film się zaczyna za 20 minut. Bałam się, że nie zdążycie.
- Aleś nam numer wycięła. – odpowiedział Li wesoło. – Błagam, nigdy więcej tak nie rób.
- Przepraszam bardzo ale to był jedyny sposób! Chcieliście sobie oczy wydrapać!
- No właśnie. – przytaknęłam jej. – Zachowywaliście się jak ja i on. – mówiąc to wskazałam na Louisa, który opierał się o ścianę i robił coś na telefonie lub udawał, że robi. Czy on mnie olewa? Wkurza mnie ten koleś. W tym momencie wrócił Niall z popcornem.
- Jestem! – wykrzyknął uradowany. – Tęskniliście? – spytał.
- Ja tak. – Cat podeszła do niego po czym go przytuliła. Nie no świetnie! Wszyscy się obejmują tylko nie ja, Tomo, Dan i Li. – A wy co? Nareszcie się pogodziliście i nawet się nie przytulicie? – spytała marszcząc brwi. Oboje wzruszyli ramionami.
- Czułość zabija związek. – rzekł Liam kiwając głową. – Zresztą przytulanie i całowanie jest przereklamowane a my chcemy być nowocześni.
- Dokładnie. – przytaknęła mu Dan. – Żadnych czułość! Totalnie!
- Zabawne. – odezwał się Louis. – Jakbym patrzył w lustro. – dodał ze śmiechem.
- Coś mi tu nie gra … - Cat spojrzała na nich podejrzliwie. – Wy kochacie okazywać sobie czułość i na pewno nigdy by wam się to nie znudziło. Jestem tego na 100 % pewna. Więc co się stało? Bo nie wierzę w tą gadkę, że przytualnie jest przereklamowane.
- Bo jest. – wzruszyłam ramionami.
- A nie przyszło ci kiedyś do głowy, że ja nie chcę być nowoczesny? – spytał Tomo, patrząc na mnie w wyrzutem. – Nawet z Harry’m się przytuliłaś dziś a ze mną nie.
Ha! A więc o to chodzi! Lou mnie olewa bo jest zazdrosny! Ale fajne uczucie … zupełnie jakbym była górą … ja nie bywam zazdrosna o niego ale on o mnie tak. Cóż za satysfakcja. Coraz bardziej podoba mi się nasz związek.
- To Harry mnie przytulił. – podkreśliłam.
- Ale go objęłaś! – przypomniał mi bezczelnie.
- A co? Miałam go chamsko nie objąć? – spytałam ostro.
- Tak! Miałaś go chamsko nie objąć! Harry ma to gdzieś czy go obejmiesz czy nie! Ale dla mnie ma to różnice!
- A może też mam na niego nie patrzeć?
- Wiesz o co mi chodzi. Ja specjalnie dla ciebie przestałem przytulać inne.
- Po co? Możesz je przytulać! Ja nie bywam taka zazdrosna.
- Oooo serio? Przekonamy się. – rzekł z cwanym uśmieszkiem. Dopiero wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że nasi znajomi już weszli na seans. Nie czekając dłużej pobiegliśmy za nimi. Usiedliśmy z Lou obok siebie chodź żadne z nas nie miało na to ochoty. Nie wiem po co to zrobiliśmy? No cóż. Przez cały film Louis powtarzał jaki to seksowny tyłek ma Sandra Bullock. Zbytnio się tym nie przejęłam bo wiedziałam, że to specjalnie abym była zazdrosna.
- Tak, masz rację. Jest seksowny. – odpowiedziałam biorąc do buzi garść popcornu.
- Szkoda, że ty takiego nie masz. – mruknął pod nosem ale dostatecznie głośno abym mogła to usłyszeć. O mało co a bym się na niego rzuciła z pazurami. Złapałam więc mocniej fotel i starałam się głęboko oddychać.
                                                                                  ***
Po seansie wszyscy szliśmy do domu. Oczywiście Rose z Zaynem. Cat z Niallem i Harry z Aną się obejmowali. Liam i Dan tymczasem szli od siebie na pewną odległość. Nie no! Tu o coś musi chodzić! Oni coś przed nami ukrywają tylko jeszcze nie wiem co. Razem z Cat i Rose wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i odciągnęliśmy Dan na bok. Byłyśmy pewne, że ona wyzna nam prędzej prawdę niż Liam. Wiecie, faceci ich duma, zasady i takie tam bzdety.
- Mów o co biega! – powiedziała Cat. – Jesteśmy pewne, że coś między wami jest nie tak. Nie zachowujecie się tak jak wcześniej. Dan, proszę powiedz o co chodzi. Jesteśmy twoimi przyjaciółkami. Nam możesz zaufać.
- Nie wiem czy powinnam … - dziewczyna zaczęła się wahać.
- Oj powinnaś, powinnaś. – powiedziałam kiwając głową.
- Bo jak wiecie, nasi ojcowie pracują w różnych firmach i … tak jakby … to znaczy … no nie pałają do siebie sympatią i … zakazali nam się widywać. Dlatego nie chcemy utrzymywać z Liamem kontaktu cielesnego.
Parsknęłam śmiechem. „Kontaktu cielesnego” . Jakby Lou to usłyszał to by padł na zawał.
- Ależ tak nie można! – wykrzyknęła czerwonowłosa.
- No cóż zrobić. – Danielle wzruszyła ramionami. – A teraz przepraszam dziewczyny ale chcę chociaż porozmawiać z Liamem. Jutro nie będzie to takie proste. Ktoś może nas zobaczyć.
Kręciłyśmy głowami nie dowierzając. Ci dwaj kretyni stawiają swoje szczęście wyżej od swoich dzieci! Jak tak można? Totalnie nie rozumiem ich zachowania!
- Coś trzeba z tym zrobić. – powiedziała stanowczo Rose.
- Taa tylko co? – westchnęłam.
- Mam plan! – pisnęła Cat. – Jutro każda z nas pójdzie do firmy ich ojców i przemówi im do rozsądku!
- Każda z nas? Dan i Li żyją w trójkąciku? – spytała Rose na co ponownie roześmiałam się.
- „Kontakt cielesny” „Trójkącik” . Macie szczęście, że Louis tego nie słyszy bo śmiał by się jak debil. – odpowiedziałam zaraz potem zdając sobie sprawę z mojej wypowiedzi. Tia i kto to mówi? Ach.
- Dobra ty Alex idź. Jesteś wredna i przeklinasz. Dasz mu radę. – powiedziała Rose. – Ty Cat też idź do jednego. Co prawda nie jesteś wredna i nie przeklinasz ale … myślę, że także dasz radę. Ja nie mam ochoty wdawać się w rodzinne konflikty. Strata czasu. Wolę spędzić go z Zaynem.
- Jesteś pewna? – spytała Cat.
- Tak, jestem pewna.
- Okej a więc ja pójdę do ojca Danielle. – powiedziała Cat.
- No to ja do ojca Liama. – odpowiedziałam. Nie mam zielonego pojęcia co ja mam mu powiedzieć? Proszę dać żyć swojemu synowi? Myślałam, ze każdy rodzic o tym wie …
                                                                                  ***
Następnego dnia w południe wyszłam z domu i skierowałam się w stronę firmy ojca Liama. Byłam okropnie zestresowana. Pierwszy raz w życiu mi się to przytrafiło … przepraszam, drugi. Dwa razy hm … to i tak za dużo! Zdecydowanie. Przy wejściu oczywiście był ochroniarz! Co ja miałam zrobić? Przecież nie wpuści mnie od tak do firmy! Muszę coś szybko wymyślić … tylko co? Kurde ile ja mam dylematów. Louis to by wiedział co zrobić, powiedzieć … on wie ogólnie wszystko!
- Dzień dobry. Nazywam się eee … Debra Johnson i … ehem, przyszłam przeprowadzić wywiad z  … z … panem Paynem. – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem chodź starałam się aby był prawdziwy.
- Ooo tak szybko! – ucieszył się ochroniarz. – To miło. Miała pani być dopiero o 15:00.
Otworzyłam szeroko oczy! On na serio? Wow!
- To … ten … mogę wejść? – spytałam.
- Tak tylko … proszę pokazać wizytówkę. Wie pani nie chciałbym aby okazała się być pani kolejną psychiczną fanką, która będzie się obnażać przed szefem. Tylko szybciutko pokażę pani wizytóweczkę i sprawa załatwiona. – powiedział z uśmiechem. Wzięłam głęboki oddech. Cholera! Skąd ja wytrzasnę wizytówkę? Dobry Boże! Co ja mam zrobić? Co za obciach! Udałam więc, że szukam jej w torbie a potem szybko wbiegłam do firmy omijając ochroniarza. Facet był tak zaskoczony, ze w pierwszym momencie nie zareagował. A ja ? Biegłam jak szalona do gabinetu pana Payne. Nawet nie wiedziałam gdzie się znajdował. W trakcie drogi wyjęłam telefon i wybrałam numer do Louisa! Pierwszy mi przyszedł do głowy. Niech gada co mam zrobić! Jak tak to się mądrzy jak nauczyciel! Więc niech teraz cwaniak powie co mam zrobić?
- Louis … hej, skarbie! – dyszałam do słuchawki. – Sorry za wczorajszą kłótnię i przepraszam, że zamknęłam cię w łazience na 2 godziny ale teraz musisz mi pomóc!
- Czemu sapiesz? – spytał zaskoczony.
- Uciekam przed ochroniarzem z firmy ojca Liama! Goni mnie! – krzyknęłam przerażona. – Chyba widzę gabinet jego ojca! Muszę przemówić mu do rozsądku aby pozwolił Liamowi i Danielle się spotykać! Ale problem w tym, że nie wiem co powiedzieć!
- Masz słuchawki? – spytał.
- Mam, a co?
- To wyjmij je. Włóż jedną do ucha i zakryj włosami. Będę ci mówił a ty tylko powtarzaj, okej?
- Spoko!! – krzyknęłam i wykonałam polecenie Louisa. Po chwili otworzyłam drzwi do gabinetu ojca Liama i z hukiem je zatrzasnęłam. Byłam tak zmęczona, że nie potrafiłam przestać sapać. Czułam się jak po jakimś maratonie! To było okropne! Zobaczyłam, że w wielkim fotelu siedział wysoki mężczyzna bardzo podobny do Liama. No cóż, zgaduje, że to jego ojciec. Jestem pewna, że Li za kilka lat tak właśnie będzie wyglądał. Chyba, że zmieni w tym czasie płeć …
- Witam pana, panie Payne. – powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Dzień dobry. Kim pani jest? – spytał zaskoczony. Na moment zamarłam! Kim ja mogę być? Cholera! Louis błagam odezwij się!
- Powiedz, że jesteś Alex Brown. – powiedział w końcu Lou. Dzięki Bogu! Zaczęłam panikować!
- Jestem Alex Brown. – odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
- A co pani tu robi?
Cholera! Co ja mogę tu robić? Louis gadaj coś!
- Powiedz, że chcesz przeprowadzić z nim wywiad.
- Chcę przeprowadzić z tobą wywiad. To znaczy z panem wywiad. – powiedziałam i usiadłam na krzesełku.
- Ale miała być pani dopiero o 15:00. – zdziwił się.
- No tak ale później mam kosmetyczkę i … jakoś tak w czasie by się nie zgrało. – powiedziałam coś od siebie i zupełnie nie potrzebnie. Mogłam poczekać na reakcję Louisa.
- Naprawdę nie było cię stać na nic lepszego? – spytał Tomo z ciężkim westchnieniem. Miałam ochotę mu przygadać ale jak by to wyglądało? Jakbym miała rozdwojenie jaźni albo co. – Teraz powiedz zapytaj go o kontakt z synem.
- Jaki ma pan kontakt z synem? – spytałam.
- Bardzo dobry. Z Liamem od dziecka dogadujemy się idealnie. To mój syn. Kocham go i zawsze mu to okazuję. – odpowiedział. – A … nie nagrywa pani rozmowy?
- Eee … zapamiętam. – odparłam.
- Alex! Błagam! Nic nie gadaj od siebie. – rzekł Lou w słuchawce.
- Moje odpowiedzi wcale nie są takie złe. – wysyczałam do słuchawki. Ojciec Liama spojrzał na mnie jak na idiotkę. Może Lou miał rację? I powinnam słuchać tylko jego odpowiedzi? – Dobrze a więc przejdźmy do kolejnego pytania.
- Zapytaj o Danielle.
- A o co biega z Dan właściwie? Lubi ją pan? – spytałam z uśmiechem.
- Nawet mam ci formułować pytania? – powiedział z ciężkim westchnieniem.
- Nie chciałbym o tym rozmawiać. Możemy to pominąć?
- Nie. – zaprzeczyłam szybko. – Chcę wiedzieć. – powiedziałam stanowczo. Cholera! Nie nadaję się na dziennikarkę. – To znaczy … tu chodzi o naszych czytelników … oni chcą wiedzieć takie rzeczy. A z tego co wiem nie zbyt ją pan lubi.
- Nie ją lecz jej ojca. – wyznał. – Ma firmę która mi zagraża.
- Powiedz, że to konflikt między nimi a nie ich dziećmi. – powiedział Lou.
- To konflikt między wami a nie Dan i Li. Nie powinien pan mówić Liamowi co jest dla niego dobre a co nie. A z tego co widzę on kocha Danielle. Kiedyś okropnie im zazdrościłam. Byli taką zgraną parą. Gdyby pan widział jacy chodzą szczęśliwi … a teraz? Muszą udawać, że nic ich nie łączy. Czy pan oszalał? Zmysły postradał? – wstałam gwałtownie z krzesełka. – To dwoje młodych ludzi, których się kocha! A pan nie musi tego akceptować ale niech nie zabiera im szansy na szczęście. Wie pan ile ja bym dała za to aby mieć tak wspaniały kontakt ze swoim chłopakiem? Wszystko! A co mam? Jakąś głupią zazdrość o nic! Wcale nie chcę żeby on przytulał inne dziewczyny i sama nie chcę przytulać innych chłopaków. Chcę przytulać tylko jego … Lou. Ale nie w tym rzecz … chodzi o to, że oni się kochają! Chcą być razem! Do końca życia! A pan chce ich rozdzielić? I tak pan kocha syna? No gratuluję!
Ponownie usiadłam na krzesełku. Wszystko mówiłam na jednym wdechu. Aleś się zmęczyłam. Po chwili zdałam sobie sprawę, że mówiłam od siebie. Ojć.
- Sorry Lou miałam słuchać ciebie. – powiedziałam.
- Lou? – zdziwił się pan Payne. – To ten twój chłopak?
- Taa. –przytaknęłam.
- Nic się nie stało Alex. – odpowiedział rozbawiony. – Ja też nie chcę przytulać innych dziewczyn i uważam, że masz o wiele seksowniejszy tyłek od Sandry Bullock.
Uśmiechnęłam się na te słowa.
- A więc? Co z Liamem i Danielle? Da im pan spokojnie żyć?
- Przepraszam, że zapytam ale … czy pani naprawdę jest dziennikarką? – spytał.
- I tak i nie. – odparłam. – To jak?
- No cóż … nie pozostaje mi nic innego … chyba … to znaczy kocham mojego syna i … chcę żeby był szczęśliwy. – powiedział na co krzyknęłam: „Jest”! W tym momencie do gabinetu wleciał ten przeklęty ochroniarz. Spojrzał na mnie z cwanym uśmieszkiem.
- Tutaj jesteś! Wszędzie cię szukałem! – krzyknął i chciał rzucić się na mnie ale odskoczyłam w bok gwałtownie. Mężczyzna poleciał więc na biurko z hukiem. Ojć. Teraz to się wkurzy!
- To ja może już pójdę. – powiedziałam i najszybciej jak się da wybiegłam z jego biura. Odetchnęłam dopiero przed budynkiem. W słuchawce usłyszałam śmiech Louisa. No tak! Zapomniałam się rozłączyć!
- Dobra robota Alex. Nie miałem pojęcia, ze umiesz dawać takie przemowy.
Wywróciłam oczami.
- Bez ciebie nie dałabym rady. – odpowiedziałam.
- Dałabyś.
- Wiem. – przytaknęłam ze śmiechem.
___________________________________________

No nareszcie mamy rozdział! Ostatnio w ogóle nie mam weny i nic mnie nie cieszy ; - ( popadłam chyba w jakąś depresję chodź są wakacje i powinnam się cieszyć. Szczerze mówiąc to pisanie rozdziału poprawiło mi humor ; - ) teraz pójdę spokojnie spać bo jest już 23:54 hahah xd 
Co myślicie o Alex i dziwnej pomocy Louisa? 
No i przepraszam, że nie było czułości pomiędzy tą dwójką ale ... powoli chodzą do coraz większego porozumienia tak więc zobaczymy co dalej z tego wyjdzie. 
Oglądaliście BSE? Haha *le ja głupia po co się pytam? Oczywiście, że tak! Tak więc może zadam inne pytanie: Co sądzicie o teledysku? Kto wam się najbardziej podobał? Bo ja zakochałam się w Marcelu ! ;) 



4 komentarze:

  1. Rozdział cudowny jak zawsze a co do BSE to ten teledysk podoba mi się najbardziej mi najbardziej podoba się Veronica i Jonny.
    Czekam na następny xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudny, a przedmowa Alex po prostu boska !!! Cieszę się, że między Li a Dan się wkońcu ułoży, bo uważam, że są słodką parą:) A co do Alex i Lou to ogromnie się cieszę, że wkońcu powoli dochodzą do jakiegoś porozumienia i że bd para śliczą jak sie patrzy . I bd cud, miód, malina !!!:D
    co do piosenki BSE to ona jest po prostu PRZECUDOWNA!!!!! <3 ZAKOCHAŁAM SIE W NIEJ JAK I W TELEDYSKU <3333333 nie umiem wybrać kogo lubię najbardziej bo kocham wszystkich i wszystko!!!!! Szok to zayn był dla mnie ......nię poznałam go . i jeszcze leroy mnie rozwalil . po prostu cudo !!!!!
    Pozdrawiam i zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lerroy rozpierdalał system xd
      I to jego per - feckt. Po prostu cudo <3
      Chcę następny ich teledysk chodź troszkę się go boję hahaha xd

      Usuń
  3. Rozdział świetny, zresztą jak wszystkie pozostałe. Serdecznie zapraszam do siebie, miło by było gdybyś wyraziła swoją opinię na temat prologu. Jest to opowiadanie oparte na tematyce Pretty Little Liars więc jeżeli jesteś fanką serialu tym bardziej zapraszam na http://i-said-i-love-you-back.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń