czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 42

    Perspektywa Carietty

 Jęknęłam pod nosem, przewracając się na drugi bok. OMG! Jak mnie głowa boli... chyba wypiłam wczoraj za dużo soku jabłkowego.
  - Cat, wstałaś już? - Zapytała Rose, nachylając się nad moimi zwłokami.
  - Nie mamusiu, jeszcze pięć minut. - Burknęłam, będąc całkiem świadoma tego co przed chwilą powiedziałam.
  - Czy ja wyglądam na twoją matkę? - Zapytała ze śmiechem, na co ja otworzyłam oczy, zmierzyłam ją wzrokiem i pokiwałam potwierdzająco głową. - Osz ty! - Zaśmiała się, przewracając oczyma. - Chodź, trzeba posprzątać ten cały syf. - Westchnęła ciężko.
  - Wczorajsza impreza była dla mnie, więc ja nie sprzątam. To była niespodzianka, ja się na to nie zgodziłam. - Mruknęłam, podnosząc się do siadu po turecku, nadal z zamkniętymi oczyma.
 Po kilku sekundach po wypowiedzeniu ostatniego zdania, przywaliłam łbem o... coś. Rozejrzałam się i co zobaczyłam? Że siedzę pod stołem, Rose przy mnie kuca, do okoła są porozrzucane puszki i inne śmieci, plus jedzenie, a Niall, Zayn i... Dan leżą sobie i pochrapują jak gdyby nigdy nic.
  - Siódma czterdzieści pięć. - Odpowiedziała Rose widząc, jak otwieram już usta.
  - Obudź resztę, ja zadzwonię do Alex i dowiem się o co chodziło. - Odparłam proszącym tonem. Rose bez zastanowienia się pokręciła potwierdzająco głową, wstając i podchodząc do swojego chłopaka, którego pocałowała. Wyczołgałam się z pod stolika, słysząc mruczenie Zayna "Takie poranki to ja lubię..." i aż, pierwszy raz od... zawsze zrobiło mi się niedobrze na widok miłości. A przecież ja kocham miłość!
 Z jęknięciem chwyciłam mojego różowego iphona z króliczymi uszami (Tak, doczepiłam do nich uszyska, bo były słodkie). Wykręciłam numer do jednej z moich przyjaciółek. Pierwszy sygnał... drugi... trzeci... JEST!
  - Halo? - Odezwał się Louis, a mnie zmroziło. W tle usłyszałam pisk Alex, a po chwili w słuchawce brzmiał przerażający śmiech Lou, jak z jakiegoś horroru. - Dobrze ci tak... - Zarechotał jak jakiś szaleniec.
 On ma jej komórkę?! To może oznaczać tylko jedno...
 Nim cokolwiek z siebie wydusiłam, rozłączyłam się szybko. Wystraszona poleciałam do domu, gdzie na cały głos zaczęłam się drzeć.
  - Lous morduje Alex!!!!! - Wrzasnęłam ze łzami w oczach.
 Wszyscy zrobili się całkiem bladzi, nawet Danielle z tą swoją kakaową cerą. Od razu się zerwali i polecieli do auta, nawet się nie przebierając. Wyglądali jak półtora nieszczęścia. Nikogo to nie zdziwiło, gdyż wiedzieli, że Lou wczoraj trochę wypił, ja nigdy nie kłamię, a Alex wczoraj bardzo go zraniła, przez co nieobliczalny wybiegł z imprezy. Eh, to wczorajsze zajście było porażką, tylko tyle powiem.
 Wpadliśmy do auta Zayna, a mój brat z piskiem opon ruszył w stronę domu Alex. Bałam się, że może być już za późno... nie dość, że mogę więcej nie zobaczyć Alex, to jeszcze Louis sobie może zniszczyć życie.
 Po chwili byliśmy już na miejscu. Wbiegłam do domu jak oparzona, a za mną reszta. Niemalże od razu poleciałam do łazienki, skąd cały czas dobiegał pisk Alex. Wpadliśmy tam jak jacyś idioci i co zastaliśmy? Alex stojącą na pralce i wskazującą na jakiś punkt na podłodze, a Lou, który miał jedynie ręcznik jako sukienkę, celował tam klapkiem. Patrzyłam na nich z miną "WTF?!" z resztą tak jak reszta.
  - Co wy tutaj robicie? - Zapytał Louis zaraz po tym jak przywalił klapkiem w kafelki. - Niech to, znowu pudło... - Burknął.
  - Co wy tutaj robicie?! - Prychnęłam.
  - Zadzwoniłaś do mnie, kiedy akurat wychodziłem z pod prysznica. Wtedy weszła tutaj Alex, żeby wziąć dezodorant i zobaczyła pająka. Zaczęła się drzeć, a ja z niej śmiać. - Wzruszył ramionami, znów celując w, zapewne, pająka.
  - Czekaj... tutaj jest pająk? - Spytał blondasek.
  - Nom. - Przytaknął Louis, a tamten z piskiem dołączył do Alex, wskakując na pralkę.
  - Aaaa, więc dlatego wtedy... i te krzyki... i śmiech... - Mruknęłam lekko zmieszana, patrząc jak tamci piorunują mnie wzrokiem. - Ojej, która to godzina... chwila, nie zabijaj go! - Pisnęłam widząc, że Lou idealnie wycelował w małego pajączka.
 Chłopak zatrzymał się, a ja wzięłam to małe stworzenie na rączki i wyniosłam na dwór. Wszyscy się wzdrygnęli z obrzydzenia. No cóż, ja się ich aż tak nie boję.
  - To co, macie ochotę na naleśniki na śniadanko? - Spytał Louis z uśmiechem, gdy wszyscy spotkaliśmy się już w kuchni.
  - Tak! - Krzyknęli wszyscy, nie licząc mnie.
  - Czyli w końcu jesteście razem? - Spytała Rose, dziewczyna mojego brata, siadając przy stole.
  - Ym... tak. Wyjaśniliśmy to sobie. Wtedy jak mówiliście mi o mojej miłości patrzyłam na Crissa i El i myślałam że to o nich chodzi. Wszystko dziwnie się potoczyło... ale potem było już okej. Cóż, trochę to zagmatwane i za dużo by opowiadać. - Wzruszyła ramionami Alex.
  - A wy nie siadacie? - Spytał mój chłopak, unosząc jedną brew ku górze.
  - Ja... muszę coś zrobić... i Dan również. - Wzruszyłam ramionami, ciągnąc dziewczynę za ramię. Przechodząc obok Zayna, wyciągnęłam z jego kieszeni kluczyki od samochodu z taką precyzją, że nawet tego nie zauważył. Razem z Danielle wsiadłyśmy do jego wozu. Odpaliłam silnik i już po chwili jechałyśmy w stronę wielkiego, pięciogwiazdkowego hotelu. Po co? Otóż uknułam genialny i wspaniały plan działania jak pogodzić ją i jej byłego, Liama. Buahaha, czasem mam przebłyski geniuszu.
 Gdy podjechałam pod wielki hotel, Danielle spojrzała na mnie zdziwiona.
  - Po co tutaj przyjechałyśmy? - Spytała zdziwiona.
  - Gdyż zapraszam cię do spa. W tym hotelu są genialni i przystojni masażyści. Twój będzie czekać w pokoju 884, a mój zaraz obok. Więc idziemy! - Krzyknęłam z wielkim uśmiechem, wyskakując z auta. Brunetka chyba mi uwierzyła, gdyż poszła za mną pewnym krokiem.
 Po chwili już stałyśmy przed swoimi pokojami. Danielle bez namysłu weszła do środka, a gdy tylko zamknęła za sobą drzwi, podbiegłam tam i zamknęłam je na klucz. Gdy to zrobiłam, usłyszałam jak dziewczyna dobija się do drzwi. Pewnie zauważyła Liama... no nic, za jakieś trzy godziny ktoś z pracujących. Wzruszyłam lekko ramionami, po czym w podskokach ruszyłam do wozu mojego brata. Albo się zabiją, albo pogodzą. Się zobaczy.
 Wsiadłam do auta mojego brata i ruszyłam w stronę mojego domu.

***

Wiem, że bardzo krótki, ale nie chciało mi się za dużo pisać z komórki... sami rozumiecie, nie? Jakoś udało mi się dodać rozdział i mam nadzieję, że jednak wam się spodoba *^* Dla mnie nie jest zły, choć mogło być lepiej xD No nic, czekamy na ciebie Alex, gdyż iż Nata wyjechała T^T 
Bay <3

6 komentarzy:

  1. Rozdział mimo że niestety krótki to cudny <3 Naprawdę mi się podoba ;) hahahah niezły pomysł z tym podstępnym zwabieniem Dan i Liam'a w jedno miejsce :D ciekawe czy wyjdą z tego żywi xD zawsze pozostaje skok z okna hahah dobra staję się zlekka sadystyczna ... więc powtarzam rozdział cudny króliczku <3 xD

    OdpowiedzUsuń
  2. no jasne, że rozumiem, a poza tym rozdział jest na prawdę fajny :) teraz jestem strasznie ciekawa co napisze Alex .... tak więc no . a poza tym jestem ciekawa czy Liam i Danielle się pogodzą. a tak właśnie to o co sie oni pokłucili?!
    pozdrawiam i śle buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o co się pokłócili to tajemnica państwowa xD Cóż, miejmy nadzieję, że niedługo zaspokoimy twoją ciekawość xD

      Usuń
  3. Rozdział fajny, podoba mi się nie ważne że krótki. Ciekawe czy Liam z Dan się pogodzą. Czekam na następny!!! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie no cudny rozdział! Może i króciutki ale tyle się wydarzyło :D Ja za to piszę długie i leje wodę hahaha xd
    Ciężko jest pisać na telefonie ja bym nie dała rady napisać tyle co ty także strasznie cię podziwiam wow ! :).
    Przede wszystkim to Cat zrobiło się nie dobrze na widok miłości? Matko Boska! Cóż się z nią dzieje??? Czyżby słodki Irlandczyk tak na nią podziałał? Niech ja dorwę tego Nialla! hehe xd
    Scena z pająkiem w łazience BOSKA! Normalnie padałam ze śmiechu jak ją czytałam. Nie wiedziałam, że Horan taki bojok, chociaż nie powinno mnie to dziwić. Widziałałam raz gif na którym wrzeszczał z przerażenia na widok robaka! To Cat przy nim musi się czuć bezpiecznie huhuhuhuhuhu :D sorki odbija mi xd
    Teraz muszę wymyślić co dalej z Dan i Li? Hm. Ciekawe co ja tam wymyślę. Sama jestem ciekawa :). Dobra biorę się za pisanie rozdziału.
    A twój CUDNY! <333

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne ,Lou zabija Alex:) Czekam na nn!!!OLA:P

    OdpowiedzUsuń