wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 41


Oczami Alex:

Impreza trwała od godziny w najlepsze. Wszyscy się śmiali, tańczyli (głównie do piosenek One direction ale Niall z Harrym załatwiali muzę więc wiecie). Ja tymczasem stałam pod ścianą i wszystkich dokładnie obserwowałam. Cat bawiła się świetnie z Niallem, Zayn narzekał, że to chamstwo iż nie ma dla niego imprezy powitalnej w końcu żyje! Rose obejmowała tego złośnika, Harry tańczył z Aną, Liam siedział przy jednym końcu stołu a Daniele przy drugim. No nie mogę! Wyglądali jak ja i Louis jeszcze do nie dawna … tzn. nie to, ze coś się zmieniło i go lubię czy coś. Nie, nie. Po prostu chyba jesteśmy razem … chyba … no bo nikt o nas nie wie. Tylko ja i on. Jakie to romantyczne. Och i Ach. Zaraz, zaraz … czy to nie Elenaor i Criss? Że what? Oni razem rozmawiają? I w dodatku El się uśmiecha? Podwójne what? O co w tym chodzi? Czy oni są razem? Hm … interesujące.
- Co tam? – spytała Rose podchodząc do mnie z Zaynem.
- Słuchajcie czy jeżeli dwójka ludzi rozmawia ze sobą świetnie się przy tym bawiąc to czy to jest miłość? – spytałam nadal wgapiona w Elenaor i Crissa.
- Alex! Nie musisz udawać. My już wszystko wiemy. – odpowiedziała Rose z uśmiechem. – Louis nam powiedział.
- To Louis o tym wie?? – zapytałam mega zaskoczona. Moja przyjaciółka zmarszczyła brwi.
- No oczywiście! Hello! Wydaje mi się, że on i ty powinniście o tym wiedzieć. – rzekła jakby to było oczywiste.
- Ja i Louis? Ale przecież to nie nasza sprawa.
- Jak nie wasza jak wasza. Alex, rozumiem, że miłość to nie twoja sprawa ale ten uroczy chłopak chyba już tak. – powiedziała Rose z szerokim uśmiechem. Zayn kiwnął głową.
- Criss? Nie wiedziałam, ze Criss jest nadal moją sprawą.
- OMG! Chcesz mi powiedzieć, że nadal kochasz Crissa? Bosz, Alex. Weź się zdecyduj. – powiedziała Rose i odeszła ode mnie z Malikiem. O co jej chodzi? Przecież ja nie kocham Crissa, tylko z tego co widzę Elenaor. I w ogóle czemu ja i Louis mielibyśmy o tym wiedzieć? To jest jakieś dziwne. Totalnie ich nie rozumiem. Odwróciłam się a za mną stał Liam niczym upiór z opery.
- Daniele na nas patrzy? – spytał.
Zerknęłam na nią szybko.
- Tak a co?
- Udawaj, że się śmiejesz. – powiedział. Otworzyłam szeroko oczy. Mnie nawet jak coś śmieszy to się nie śmieje.
- Po co?
Li zamiast odpowiedzieć wpadł w śmiech a potem kopnął mnie lekko w kostkę. Auć! Nie mogłam dać po sobie znać, że to zabolało więc dla zachowania pozorów także się zaczęłam śmiać. Po co ten teatrzyk? Payne jest dziwny. W ogóle wszyscy są dzisiaj dziwni.
- Dobra dzięki. A teraz chodź zatańczyć.
Nim zdążyłam zaprotestował Liam popchnął mnie na środek. Dobry Boże! Czy ja mam coś wypisane na czole? Zaraz, zaraz … czy ten intrygant chce żeby Dan była zazdrosna? Mógł tak od razu. Inaczej bym na to patrzyła. Wcześniej uważałam, że jest dziwny a teraz uważam, że jest dziwny i żałosny.
- Czemu akurat ja? – syknęłam gdy cały czas chłopak starał się aby nasz taniec jakoś wyglądał bo ja byłam wyjątkowo sztywna. – Jest Rose, Cat, Elenaor …
- Rose ma chłopaka, Cat ma chłopaka a Elenaor rozmawia z Crissem. Tylko ty stałaś jak kołek. – odparł czym wzbudził mój gniew. Teraz ja go kopnęłam w kostkę a on roześmiał się nerwowo.
- Nie rób scen, Alex.
- Myślisz, że nie mam chłopaka? Otóż mylisz się.
- Wiem, ze masz chłopaka.
- I następny. – wywróciłam oczami. – Z Crissem to już skończone. Przestańcie wszyscy. – powiedziałam po czym odeszłam od niego. Teraz wyglądał jak idiota. No cóż, może ktoś się nad nim zlituje i z nim zatańczy chodź wątpię.
- Alex! – wykrzyknęła Cat idąc w moją stronę z Niallem. – Jak dobrze cię widzieć. Muzyka jest genialna.
- Dzięki. – odezwał się Niall z szerokim uśmiechem. – Kiss you. – dodał. – Nasz hit. Zaraz po tym będzie one way or another później live while we’re young kolejna to one thing i …
- Dobra Nialler skończ. – powiedziała z niecierpliwionym tonem czerwonowłosa. – To niby miał być sekret ale … gratuluje ci związku! To takie słodkie!
- Wy też? Przecież ja i on nie będziemy nigdy razem! Po za tym ma Elenaor. – powiedziałam patrząc na Crissa.
- Miał. – zaznaczyła Cat. – To przeszłość. Spotykali się ale nigdy nie kochali. To przy tobie zachowuje się jak mały słodki, słitaśnie zakochany chłopczyk.
- Co?! – prawie wrzasnęłam. – Oni byli parą? – spytałam zaskoczona i to mega. Kiedy? Criss i Elenaor? Nie miałam pojęcia!
- No oczywiście, że byli. Ale to ciebie kocha. Elenaor to jego przyjaciółka.
- To dlatego teraz z nią rozmawia?
- Jak z nią rozmawia jak z nią nie rozmawia! – Cat wywróciła zniecierpliwiona oczami. – Criss z nią rozmawia.
- No właśnie: Criss.
- Alex … czy … O boże! Jesteś zazdrosna o to, że Criss rozmawia z Elenaor? Boże! Louis o tym wie? Wie, ze kochasz Crissa?
- No nie wie … - wyjąkałam przerażona całym tym zamieszaniem. O co im chodzi? To takie dziwne i w ogóle. Czuje się jak na lekcji z historii. Mam totalny nie ogar. Wszyscy mówią o czymś a ja nie wiem o czym.
- Powiemy mu. – powiedział Niall. – Nie martw się. Załatwimy to za ciebie. Louis to dobry chłopak, zrozumie.
Kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Po minucie gdy odeszli wpadłam w panikę! Przecież oni mu powiedzą! Powiedzą Louisowi, że kocham Crissa, kiedy ja nie kocham Crissa! Podoba mi się Lou ale tylko podoba, jakiś głębszych uczuć do niego nie żywię. Nie wiem czemu tak się tym przejmuję. Muszę się napić coli. Jak postanowiłam tak zrobiłam. Podeszłam do stołu z jedzeniem i nalałam sobie do szklanki coli. Daniele nadal siedziała smutna. Zrobiło mi się jej żal. Myślę, że byli fajną para z Liamem. Pasowali do siebie. Szkoda, że już nie są razem. Podeszłam do czerwonej kanapy i usiadłam na niej.
- Cześć Alex. – wzięłam głęboki oddech i spojrzałam w górę. Nade mną stał Louis z szerokim uśmiechem. Potem zajął miejsce obok mnie.
- Hej. – odpowiedziałam. I jak my mamy się teraz zachowywać? Jak para? Czy co? Nie rozumiem.
- Jak się bawisz?
- Dobrze. – kiwnęłam głową. – A ty?
- W miarę. Bawiłbym się lepiej gdybyś to ze mną zatańczyła zamiast z Liamem.
- Nie ma mowy. On na mnie to wymusił by wzbudzić zazdrość Danielle. – odpowiedziałam przypominając sobie nasz taniec. Coś okropnego.
- Tak myślałem. Nigdy byś mnie nie zdradziła, co? – wyszczerzył się.
- Czy ja wiem … - zaczęłam się poważnie zastanawiać.
- Dobra nie odpowiadaj. – przerwał mi szybko. – Słuchaj, jeśli chodzi o nasz związek to musisz wiedzieć, że troszeczkę złamałem nasze zasady i tak jakby powie …
W tym momencie Louis był zmuszony przerwać swoją wypowiedź, ponieważ nadszedł Niall. Dobry Boże! Ten głupi Irlandczyk nie może zepsuć mi życia! I on pewnie jeszcze myśli, że będę mu wdzięczna? Ha Ha Ha. Dobre sobie.
- Alex nie musisz tego robić. Ja obiecałem i dotrzymam słowa. – wziął głęboki oddech.
- Nie Niall naprawdę nie musisz … - powiedziałam z nerwowym uśmieszkiem. – Nie ma takiej potrzeby bo widzisz …
- Alex kocha Crissa! – wydarł się na całą salę. Ja pierdolę! Zabije go! Criss z Elenaor spojrzeli w naszą stronę a ja pierwszy raz miałam ochotę spalić się ze wstydu. – Przepraszam stary, że ja ci to mówię ale chciałem wyręczyć Alex. Było jej tak trudno.
Louis otworzył szeroko oczy i zaniemówił na pewien czas a ja zamiast zaprotestować, ze to nie prawda i doszło do pomyłki wstałam z kanapy i zaczęłam się rozglądać za moją torbą. Chciałam stamtąd uciec! Nie mogłam tam dłużej zostać. Lou mnie teraz znienawidzi. Pomyśli, ze się nim cały czas bawiłam. Nie chcę tego. Kolejny raz wychodzę na tą złą, co jest ze mną nie tak?
- Mnie? – jęknął Criss. – Ale … ale … przykro mi Alex. Ja nic do ciebie nie czuje. – dodał także robiąc się czerwony. Boże! Dobry boże! Gdzie do cholery jasnej moja torba??!!
- Myślałam, ze Alex jest z Louisem. – powiedziała Danielle zaskoczona. – Przynajmniej on tak wszystkim rozpowiadał.
Obrzuciłam go morderczym spojrzeniem. Co za kretyn! On nie umie dotrzymywać sekretów! Idiota! To jego wina! Gdyby trzymał język za zębami nie doszłoby do tego.
- No ja też myślałem, że jest ze mną … - odezwał się Lou nadal będąc w szoku.
„Bo jestem z tobą ćwoku” – mogłam to powiedzieć, oczywiście, że mogłam ale nie powiedziałam! Bo znalazłam nareszcie moją torbę! Weee, będę mogła stąd zwiać. Nareszcie. Mam ochotę obejrzeć TV z Louisem bo wiecie mamy taką zasadę, że w wieczorem oglądamy taki talk show … o cholera! Czy ja powiedziałam z Louisem? Jak myślicie? To znaczy, że go lubię, podoba mi się, zależy mi? Gubię się już w tym wszystkim …
                                                                                  ***
Kiedy wróciłam do domu usiadłam na kanapie i z ciężkim westchnieniem włączyłam TV. Właśnie leciał nasz ulubiony program The Simple Life! Ach, nie jestem zwolenniczką takich tandet ale do tego programu przekonał mnie Louis. A właściwie sam zaczął to oglądać bo występuję tam Paris Hilton, która według Tomlinsona ma najdłuższe nogi na świecie. Czy ja wiem czy takie najdłuższe? Są dłuższe, na przykład Michaela Jordana! Nagle do domu wszedł we własnej osobie Louis. Wyglądał na wściekłego.
 - Hej Lou! Właśnie leci The Simple Life! Nie uwierzysz jakie okropne buty założyła Paris Hilton! – krzyknęłam jednak usłyszałam trzask drzwi. Wszedł do pokoju. Naszego pokoju. Co on sobie uważa? Że ja będę spała na kanapie? HA HA HA.  Bardzo zabawne. Gapiłam się wkurzona w ekran jednak w ogóle mnie nie interesowało co tam leci. Zresztą … co mnie obchodzą buty Paris Hilton? Są ważniejsze problemy na świecie! W ogóle Tomo jest do bani! – Ktoś tu ma focha?! – krzyknęłam ale nie usłyszałam odpowiedzi. – Panienka ma focha forever widzę! – wrzasnęłam ale po 2 minutach także nie odpowiedział. Co za wkurzający koleś! Siedziałam tak jeszcze parę minut oglądając TV aż Lou zbiegł po schodach. Pomyślałam sobie, że przemyślał całą sprawę i stwierdził, że gniewanie się o Crissa było dziecinne zresztą to jak zwykle jego wina. Gdyby nie powiedział im prawdy byłoby wszystko w porządku a tak to? Doszło do wielkiej pomyłki i to z jego winy! WINNY. Jak zwykle. Tradycja.
- Jak mogłaś mi to zrobić?! – krzyknął. – Nie wierzę, że jesteś tak podła! Chciałem żebyś była moją dziewczyną ale już nie chcę! – tupnął nogą jak małe dziecko. – Idź wypłacz się Crissowi!
- Zrozum ty tępy idioto, że nie kocham Crissa! – wrzasnęłam. – Doszło do pomyłki z twojej winy, zresztą! Dlaczego powiedziałeś wszystkim prawdę chodź prosiłam żebyś tego nie robił?
- Chciałem ci powiedzieć ale …
- Nie ma żadnego ale! Jak zwykle wszystko schrzaniłeś! I to ja nie chcę żebyś był moim chłopakiem. Ty nie umiesz zrobić niczego porządnie! Jesteś jedną wielką chodzącą katastrofą! Nie wiem jak zdobyłeś Elenaor. To w miarę inteligentna dziewczyna więc naprawdę jestem pod wrażeniem!
Na parę sekund nastąpiła cisza.
- Czasem jesteś tak wredna … -  powiedział kręcąc głową. – Nikt nigdy mi czegoś takiego nie powiedział. Nikt. Nawet mój najgorszy wróg a nie sorry. Ja nie mam wrogów to ty ich masz.
- Ooo i kto tu jest wredny? – spytałam wstając z kanapy. – I ja zajmuję pokój! Ty śpisz na kanapie! Nie masz wstępu na górę! – wrzasnęłam.
- O serio? Zobaczymy. – rzekł z cwanym uśmieszkiem i pobiegł na górę a ja za nim. Kiedy znalazłam się przy drzwiach Lou chciał je zamknąć mi je bezczelnie pod nosem ale je przytrzymałam. Siłowaliśmy się tak z nimi przez pewien czas aż w końcu wygrałam i dostałam się do środka. No, no. Może nie jestem mądra, ładna ani fajna ale silna to ja jestem i to przyzna każdy! – Wynocha z mojego pokoju! – zaczął się drzeć. Otworzyłam usta ze zdziwienia. Jak śmiał mi coś takiego powiedzieć? Tylko ja mam prawo go tak traktować … chwila moment! Przewińmy taśmę wspomnień … Kurde! Zdałam sobie sprawę, że ja go tak traktuje odkąd się poznaliśmy. Nawet gdy był taki uroczy i cieszył się jak małe dziecko kiedy zaproponowałam mu związek. Niech to szlak! Pierwszy raz w życiu pomyślałam, ze zachowywałam się jak wredna jędza w stosunku do Louisa. Nie dziwię mu się, że ma tego dosyć. Która dziewczyna by go nie chciała? Wręcz wszystkie o nim marzą a on gada tylko o mnie jak o najcudowniejszej na całym świecie. A ja wcale nie jestem cudowna ale … kiedy on tak mówi zaczynam się tak czuć. To dziwne i głupie ale tak właśnie jest. Kiedy ktoś ci wmawia ciągle, ze jesteś beznadziejny w końcu w to wierzysz (mówiła mi tak całe życie matka, żal.pl) a kiedy ktoś mówi, że jesteś najlepszy … no cóż, to działa w obie strony więc także  w zaczynasz wierzyć. Czy powinnam więc być taka okropna dla chłopaka, który mnie dowartościował?
- Louis … - zaczęłam chcąc go przeprosić i powiedzieć, że jestem mu wdzięczna.
- Żadne Louis! – krzyknął. – Mam cię dosyć! Ciebie i twoich humorków! To kategorycznie koniec! Nie jesteśmy już razem, zadowolona? Zrywam z tobą! Ooo przepraszam, obraziłem twoją dumę? Ty wolałaś zerwać? – spytał drwiąco.
- Louis posłuchaj …
- Żadne Louis posłuchaj! To jest mój pokój i błagam Alex! Daj mi tę odrobinę przestrzeni! Ja naprawdę chce odpocząć … odpocząć od ciebie, Alex. Wiesz co? Jak chcesz to zostań. Prześpię się u Harre’go. – powiedział i skierował się w stronę drzwi. Czy on to naprawdę powiedział? Powiedział, że chce ode mnie odpocząć? Boże! Czuje się okropnie! Tak jakby ktoś mi wyrwał serce i zaczął po nim skakać!
- Nie. – To jedyne co udało mi się wydukać. – Proszę nie. – dodałam.
- Alex błagam. Jestem zmęczony. Zmęczony tym wszystkim … a szczególnie tobą. Czy nie możesz chociaż raz mnie docenić? Chciałem żebyś ze mną zamieszkała, bronię cię przed wszystkimi, nie miałem ci za złe jak moknąłem przez 3 godziny na balkonie, nawet nie podniosłem głosu gdy kopnęłaś mnie w nos …
- Louis stój, proszę!
- Cześć. – Tomo wyszedł z pokoju zamykając drzwi. Usłyszałam jak zbiega po schodach. Nie, nie, nie! Alex myśl! Myśl! Chociaż ten jeden jedyny raz w życiu pomyśl! Uh, nigdy nie byłam w tym dobra. Co ja niby mam wymyślić przez 5 sekund zanim Louis odjedzie i tak zniknie z mojego życia na zawsze? W sumie zawsze tego chciałam żeby dał mi spokój ale jak przyszło co do czego to … Kurde! Mnie się nigdy nie dogodzi! Jestem wiecznie nie zdecydowaną panną! Nigdy nie wiedziałam czego chcę. Nigdy. Ale teraz wiem. Pewnie sobie myślicie, że w tej chwili chcę Louisa. Otóż nie. W tej chwili chciałabym obejrzeć The Simply Life ale Lou też może być. Dobra! Postanowione! Już wiem co mam robić!
Najszybciej jak się da zbiegłam po schodach i sprintem ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. I kto by pomyślał, że tak się będę starała zatrzymać tego niedorozwoja? Wow! O kurczę blaszka! Tomo już wsiadł do samochodu i go odpalił. Teraz wyjeżdżał z podjazdu. Nie, nie, nie! Oooooooooooooooh! Czemu mnie to zawsze się przytrafia? Nie zatrzymam go! Niby co mam zrobić? Wskoczyć mu na maskę?
Kręciłam głową zrezygnowana przez parę sekund aż w końcu oczy mi rozbłysły. Może to ten deszcz trochę mnie otrzeźwił? Bo lało jak z cebra! Jestem cała mokra no pięknie! Ugh.
Tak jak postanowiłam tak zrobiłam, szybko wskoczyłam mu na maskę auta i czekałam na jego reakcję. Modliłam się żeby nie odjechał tak czy owak bo inaczej mogłabym marnie zginąć. Na szczęście chłopak odsunął szybkę samochodu i ciężko westchnął.
- Alex co ty wyprawiasz? Uważasz, że jesteś zabawna? – spytał.
- Louis proszę! Wysłuchaj mnie! – krzyknęłam. – Zrobisz to?
- A wtedy zejdziesz z maski mojego autka i będę mógł spokojnie pojechać do Harre’go?
- Tak. – powiedziałam stanowczo. O Cholerka. Teraz wypadałoby powiedzieć coś takiego, żeby mi wybaczył i zdecydował się zostać. Dobry Boże! Żadnej regułki sobie nie przygotowałam! Nie mówię takich przemówień na spontana! Co ja mam do cholery powiedzieć? Aaaaaa. Krzyczę wewnętrznie. – Na początku cię nienawidziłam, nie cierpiałam, miałam ochotę cię udusić, zabić, poćwiartować! Wydawałeś się zapatrzonym w siebie cwaniakiem, któremu tylko dziewczyny w głowie i dobra zabawa!
- To wszystko? – spytał udając, że ziewa. – Super przemowa. Dzięki. Nara. – Louis chciał zamknąć szybkę ale krzyknęłam:
- To nie wszystko! I muszę przyznać, że widziałam już wcześniej, że jesteś zupełnie inny ale nie przyjmowałam tej myśli do siebie, ponieważ tak strasznie ci zazdrościłam tego wszystkiego co masz. Chciałam cię nienawidzić. Przecież nie mogę lubić chłopaka, który ma przyjaciół, rodziców którzy go kochają, jest lubiany, dobrze się uczy, robi to co kocha … miałeś wszystko to o czym marzyłam, dlatego cię nienawidziłam i nadal cię za to nienawidzę. – powiedziałam schodząc z maski samochodu. – To wszystko. Jedź sobie. – spuściłam głowę i czekałam na jego reakcję. On jednak zamknął szybkę. No tak  i czego ja się spodziewałam? „I nadal cię za to nienawidzę ale jednocześnie kocham” mogłam tak powiedzieć. Może inaczej by zareagował? Bałam się jednak zbyt tego jak zareaguje bo wciąż nie byłam pewna czy czuje to samo. – Jasne, jedź sobie do Harre’go, idźcie do baru, poderwijcie jakieś laski, prześpijcie się z nimi, ja mam go gdzieś. – mruczałam pod nosem wściekła. – A nie, zapomniałam, że Harry ma Anę. Więc sam zalicz wszystkie laski. Na pewno tego chcesz i one tego chcą …
- Nie wiem czy one tego chcą ale ja na pewno nie. – usłyszałam za sobą głos Louisa i aż podskoczyłam z przerażenia. – Przestraszyłem cię? – spytał robiąc minę szczeniaczka. Czyli jednak moje słowa odniosły skutek.
- Znów jesteś sobą. – stwierdziłam i zaskakując jego a najbardziej siebie, rzuciłam się Louisowi na szyję. – 15 minut temu byłeś jakimś strasznym gburem. Błagam, nigdy więcej nie bądź już taki.
- Wow. Cieszysz się, że jestem zapatrzonym w siebie lalusiem, który ma mierne poczucie humoru i podjada marchewki twojemu królikowi?
Przestałam go ściskać. Co ja przed chwilą zrobiłam?
- To znaczy … nie jesteś zapatrzony w siebie tylko się zgrywasz i nie masz miernego poczucia humoru a marchewki hm … myślę, że Kicuś ci wybaczy. A jeśli chodzi o nasze zerwanie to przyznaję ci absolutną rację. Sama bym ze sobą zerwała …
- Ależ ja wcale z tobą nie zerwałem. Owszem, powiedziałem to ale zupełnie co innego czułem. Mówię różne rzeczy gdy się wkurzę i właściwie to … wkurzyłem się pierwszy raz w życiu.
- Och, okej.  Ja też mówię różne rzeczy gdy się wkurzę i …
- Zamknij się. – powiedział spokojnie, rozbawionym tonem i łapiąc mnie w tali przyciągnął do siebie po czym pocałował. Byłam tak zaskoczona tym gestem, że nie odepchnęłam go a właściwie, wcale nie miałam takiego zamiaru. Po paru sekundach odsunął się ode mnie. – Przepraszam, zapomniałem o umowie.
- Pieprzyć umowę. – machnęłam dłonią lekceważąco i znów pocałowałam roześmianego Louisa.
Jak już powiedziałam, nie jestem ani fajna ani specjalnie ładna ani sympatyczna ani żadna dusza towarzystwa ze mnie, nie lubię imprezować a mimo to … całuję teraz jednego z najprzystojniejszych, najfajniejszych, najsympatyczniejszych i najbardziej lubianych chłopaków w Anglii. Sama jestem pod wrażeniem. Jestem tylko ciekawa czy jutro też będzie tak pięknie i czy całe to „romantico” mi nie przejdzie. Mam nadzieje, że tak bo w takim kiczu jeszcze nigdy nie uczestniczyłam.
 ___________________________________________

Ta da! Oto i mamy piękne, urocze, słodkie i mdlące zakończenie rozdziału. Szczerze to mi się nie podoba ale dupa tam ;). Ja też jestem zaskoczona Alex i w ogóle ale Lou jest taki kochany, że musiałam coś z tym zrobić i już!
Piszcie czy rzygacie tęczą czy jeszcze nie hahahaa xd
Dobra kończe papapa :P. Następny rozdział ma dla was napisać Sylwia ale jej się zepsuł laptop, powiedziała jednak, że prawdopodobnie i tak jej się uda go dla was napisać tak więc czekajcie od niej na rozdział <3 papapapapa <3


11 komentarzy:

  1. Orzesz w mordę !!! ahncuysagdccjh !!!! Ten rozdział jest G E N I A L N Y !!! A zakończenie normalnie awwww <3 I nie wcale nie rzygusiam tęczusią xD Normalnie tego po Alex się nie spodziewałam ! I to jeszcze ona go pocałowała *________* Normalnie mam smajla na całą moją mordkę :D :D :D Już nie mogę się doczekać co zdarzy się u Sylwii !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ja też jestem ciekawa ! :)
      No wiem szok nie? Ona sama go pocałowała? hahaha ja też się dziwiłam! :)

      Usuń
  2. No i jest naprawdę zaj*bisty !!! Że Alex sama go pocałował normalnie szok <33 CZekam na następny xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo ja też byłam w szoku i nadal mam wątpliwości co do jej zachowania. No ale cóż :)
      Dzięki za komentarz <3

      Usuń
    2. Spoko Alex jak co to wyprze się i powie, że była na prochach hahahha xD

      Usuń
    3. Ooo dobry pomysł :D
      Wezmę to pod uwagę :)

      Usuń
    4. Zawsze do usług :D hehehe

      Usuń
    5. No mam nadzieje że nie i będą razem już do końca!! xoxo

      Usuń
  3. Yyyyyyyy no cóż właśnie odtańczyłam swój taniec radości jaki wywołały te POCAŁUNKI (liczba mnoga którą sie cholernie jaram) i przez jakieś 5 min byłam w pozytywnym szoku powtarząc psychopatycznie stwierdzenie "oni sie pocałowali"!!!!!!! Jak ja kurde blaszka na to czekałam........:D i teraz musi być choć trochę słodko <333 no szok i nię rzygam tęczą tylko szczerze sie to ekranu : D kocham ten rozdział po prostu i mię mogę sie poczekac co dalej :) <3333
    pozdro o buziaki śle ( by więcej było ich między lou i alex .:)) :********************<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo <3
      No być może będzie między nimi więcej pocałunków, zobaczę jaki będę miała humor przy pisaniu rozdziału hahaha xd

      Usuń
  4. agjfjdbgsdasfjhsdgacbafhk *O* MATKO!!! KOCHAM TEN ROZDZIAŁ JEST NAJLEPSZY ZE WSZYSTKICH POZA TYM TO MOJA ULUBIONA PARKA !!! ♥

    OdpowiedzUsuń