piątek, 31 maja 2013

Rozdział 36

    Perspektywa Carietty

 Spojrzałam na kalendarz jeszcze zaspanym wzrokiem. Czy już wspominałam że kocham środy ? I czwartki ? I piątki, soboty, niedziele, poniedziałki i wtorki ? Ach, życie jest cudne ! Ale skupmy się na środzie.
  - Dzień dziecka ! - Pisnęłam szczęśliwa zeskakując z łóżka.
  - A ty gdzie leziesz ? - Spytała Amy podnosząc pysk ku górze.
  - Idę zjeść śniadanie. - Prychnęłam otwierając drzwi, wyszłam kierując się w stronę kuchni a ona podreptała za mną. W końcu muszę przestać gadać sama ze sobą ... bo to nie jest normalne ! A przynajmniej przestało być. Kiedyś "rozmawianie" z moją suczką było ciekawe, choć tak naprawdę gadałam z moją podświadomością wyobrażając sobie że to ona mi odpowiada. Ale że to się zrobiło już nudne to od dziś przestaję.
  - Jesteś głodna ? - Spytałam a ta szczeknęła i wesoło zamerdała ogonem. O wiele lepiej się czuję nie udając nic.
  - Cat, wszystkiego dobrego z okazji dnia dziecka ! - Krzyknęła uśmiechnięta Rose wbiegając do kuchni.
  - Dzięki. - Wyszczerzyłam się do niej. Pierwszy czerwiec, dzień dziecka, moje urodziny ... życie jest piękne !
  - Cześć. - Mruknął Zayn po niewyspanej nocy. Od kilku dni śpi w pokoju gościnnym ... Rose wywaliła go z tamtej sypialni i szczerze, nie dziwię jej się.
  -Bry. - Mruknęłam sypiąc Amy i Lucky'emu suchej karmy.
 Ci od razu rzucili się na śniadanie, pałaszując je aż im się uszy trzęsły. Ja zaczęłam ich głaskać po łbach a oni wesoło merdali ogonami. Dawno się z nimi nie bawiłam ... te wszystkie egzaminy ... musiałam wkuwać więcej niż zwykle ... co się opłaciło, gdyż moja nienaganna, wręcz wzorowa średnia nie uległa zmianie na gorsze a w ręcz przeciwnie.
  - Diego, Max ! - Krzyknęła Rose a do kuchni wparował mały husky i jego starszy brat innej rasy.
Im też nasypałam jedzenie a ci zadowoleni zaczęli jeść.
  - Wiecie ... wrócę dzisiaj później ... nie dam rady z wami świętować. - Mruknął, chwycił kanapkę i opuścił dom.
  - Co się z nim dzieje ... - Szepnęła Rose opierając się plecami o zimną ścianę.
  - Mi też nie jest łatwo. - Uśmiechnęłam się do niej niepewnie.
  - No nic, pewnie pojechał swoim autem ... a moje i Alex jest w naprawie przez ... - Tutaj spojrzała na mnie pytająco a ja zarumieniona odwróciłam wzrok.
  - Bo na drzewie była wiewiórka i ja chciałam ... - Zaczęłam się po raz kolejny tłumaczyć a ta ze śmiechem pokiwała głową.
  - Spokojnie, już wszystko dobrze ... w poniedziałek za tydzień nasz dom znów będzie jak nowy ... dasz sobie radę z Malikiem ? - Spytała a ja energicznie przytaknęłam.
  - Jasne sir ! - Zaśmiałam się.
  - Hej, co to za hałasy ? - Zapytała Trina wchodząc do kuchni.
  - Nic takiego. - Machnęłam niedbale ręką.
  -  Chodź bo spóźnimy się do szkoły ... - Mruknęła.
 Wstałam żegnając się z psiakami, chwyciłam torbę, fedorę i ruszyłam z moją przyjaciółką w stronę domu Harrego. Zayn zabrał tamto auto więc nie miałyśmy wyboru, on mieszka najbliżej.

***

 Trzy, dwa, jeden ... koniec ! Udało nam się wykonać perfekcyjną piramidę. Ha ! I teraz na finałach mistrzostw footbolowych w naszej szkole na pewno skład będzie wymiatać !
  - Dobra robota dziewczyny. - Uśmiechnęłam się do nich szeroko. Odkąd Caroline złamała nogę to ja przejęłam pałeczkę bycia przewodniczącą.
  - Było super. - Wyszczerzyła się Ana siadając na ławeczce. 
  - Jeju, jesteście takie genialne ... - Wyjąkał rozmarzony Hazza.
  - Dobra, lecę ! Poćwiczcie jeszcze trzeci układ, narka. - Pomachałam im po czym wybiegłam z sali ciągnąc śliniącego się na widok blondynki loczka. W życiu go w takim stanie nie widziałam ... on jest przerażający ...
  - Cat ! Widziałaś może Crissa ? - Zapytała wściekła Alex trzymając ... worek na śmieci pełen małych liścików, czekoladek i kwiatów ... 
  - Yyy ... tak ... wydawało mi się że szedł w stronę biblioteki ... - Mruknęłam lekko skołowana jej zachowaniem. To nie było tak że ona jest w nim na zabój zakochana chociaż nie powinna ? Swoją drogą Criss jest uroczy, słodki i w ogóle ... ale nie pasuje do Alex ... ona powinna być z ...
  - Dzięki, pa ! - Przerwała mi moje myśli, biegnąc w tamtą stronę aż się za nią zakurzyło.
 Zdziwiona puściłam Harrego który od razu wrócił na salę gimnastyczną do Anabelli ... jeny, co on z nią ma ? Zmienił się nie do poznania ...
  - Cat, wyglądasz dzisiaj olśniewająco ! - Zawył rozradowany jak dziecko Louis.
  - Yyy ... dzięki ? - Spytałam niepewnie.
  - I już nie powiesz że ja też ?! - Wrzasnął wściekły machając rękoma jak jakiś idiota.
  - Ty też Lou wyglądasz pięknie ... - Wyjąkałam wstrząśnięta.
  - I trzeba było tak od razu ... wiesz, już myślałem że jestem brzydki ... - Pociągnął nosem a jego oczy się zaszkliły. Co on, baba w ciąży że tak szybko zmieniają mu się nastroje ?!
  - Nie, jesteś śliczny ... - Mruknęłam nadal patrząc na niego zdziwiona.
  - Dziękuję, dozobaczonka ! - Zawył i w podskokach ruszył przez korytarz.
 Co to za patologia ?! Najpierw Alex ... potem Lou ... wcześniej Hazza ... WTF ?!
  - Cat ! - Usłyszałam wrzask Dan i Li. No, przynajmniej będę mogła nacieszyć się ich towarzystwem gdy się przytulają, całują i ...
  - Powiedz tej idiotce że to wina jej rodziców-snobów. - Warknął Liam.
  - Powiedz temu neandertalczykowi że to wina jego zacofanej rodzinie. - Syknęła Danielle a ja patrząc na nich przerażonym wzrokiem zastanawiałam się CO SIĘ DZIEJE Z TĄ PLANETĄ ?!
  - Moja rodzina nie jest zacofana ! - Ryknął Li.
  - A moja rodzina to nie snoby ! - Wrzasnęła Dan.
 Patrzyłam na nich dłuższą chwilę wielkimi oczyma jednak w końcu zdecydowałam się ewakuować. W oddali zauważyłam Eleanor. Podbiegłam do niej chcąc się zapytać co się stało Danielle i Liamowi.
  - Hej. - Przywitałam się a widząc bandaże na nadgarstkach dziewczyny zbledłam.
  - Witaj ... Cat, muszę iść ... wybacz ... pa ... - Wyjąkała i ze spuszczoną głową ruszyła biegiem przed siebie.
 Wciągnęłam spazmatycznie powietrze. Odwróciłam się na pięcie i akurat wpadłam na ... zapłakanego loczka ?!
  - Yyy ... co się stało ? - Spytałam smutno.
  - A co cię to obchodzi ? Nie chcę o tym gadać, daj mi spokój ! - Wykrzyczał mi prosto w twarz dalej roniąc łzy po czym poleciał.
 No co się z nimi wszystkimi dzieje ?! Jęknęłam idąc w stronę parkingu gdzie czekał na mnie Zayn, ostatnio chodzący zombie ... nie no, fajne urodziny ...

***

 W nocy obudziły mnie dziwne odgłosy z dołu. Przetarłam zaspane oczy i zeszłam z łóżka dając tym samym więcej miejsca do spania Amy. Przeciągnęłam się leniwie po czym zeszłam po schodach do salonu skąd dobiegały owe dźwięki. O ścianę opierał się pijany Zayn ledwo stojąc na nogach.
  - Boże, ogarnij się wreszcie ! - Wrzasnęłam ze łzami w oczach. Bolało mnie to co on ze sobą robi ...
  - Zatkaj ryj ! - Ryknął. 
  - Nie ! Nie rozumiesz że tylko sobie szkodzisz ? Ranisz wszystkich do okoła plus siebie ! - Krzyknęłam czując jak ronię słoną ciecz z oczu.
  - Wal się ! Rose ... gdzie moja kochana owieczka ? - Zaśmiał się jak jakiś psychopata.
  - Zostaw ją w spokoju. - Podeszłam do niego żeby mu pomóc ... i przy okazji zaprowadzić jak najdalej mojej przyjaciółki ... jeszcze zrobi jej krzywdę ... nie wybaczyłabym mu tego ...
  - Mówiłam, wal się ! - Wrzasnął i zaczął mną szarpać. Gdy już nie czułam ramion rzucił mnie na stolik a sam ruszył na górę.
 Wleciałam w stołek na którym stał, teraz już stłuczony, wazon ... czułam jak kawałki porcelany wbijają mi się w ciało i ranią je ... do tego uderzyłam tyłem głowy o kant ... wszystko zaczęło się rozmazywać ...
  - Zostaw mnie ! - Usłyszałam pisk Rose. Najprawdopodobniej wybiegła z pokoju i zamknęła go na klucz ... wnioskuję waleniem o drzwi i trzaskiem drzwi.
  - Tori. - Jęknęłam dość głośno.
  - O Boże, Cat ! - Wrzasnęła przerażona a ja tylko uśmiechnęłam się do niej delikatnie. - Dzięki za życzenia ... miło że pamiętałaś o moich urodzinach. - Zaśmiałam się przymykając powieki i skupiając się na bólu. O geez, najgorszy dzień w moim życiu ...

***

Hi, Hey, Hello ! Przychodzę tutaj do was z nowym rozdziałem, który, jaką mam nadzieję, wam się spodoba ! Pisałam go dość krótko i jest strasznie zagmatwany ... jednak myślę że cokolwiek zrozumiecie xD Tak jakoś miałam dość tych wszystkich sentymentów i za zgodą Naty i Alex rozwalam życie dziewcząt >;3
Zostałam nazwana sadystką przez to że wymyśliłam kilka niemiłych rzeczy związanych z tym blogiem xD
To na tyle, oczekujcie rozdziały Rose ! 
Bay <3

3 komentarze:

  1. Jezus Sylwia! Pełny dramat zrobiłaś z tego opowiadani haha!
    Sytuacja z Louisem kompletnie mnie rozwaliła!
    " I trzeba było tak od razu ... wiesz, już myślałem że jestem brzydki ... - Pociągnął nosem a jego oczy się zaszkliły". Oj jeszcze przez długi czas będę się jarać tym fragmentem <3
    Muszę jakiś dramat u Louisa wprowadzić ale nie wiem jak to ująć. Hm, nie jestem w tym dobra :).
    Sprawa z Elenaor mnie bardzo zasmuciła :(. Niby tak jej nie za bardzo lubiłam ale szkoda mi jej się zrobiło :(.
    Haha Alex z pełnym workiem liścików haha. Nie mogę xd Jak ty coś wymyślisz heb:)
    Ostatnia scena była okropna ;// Znaczy w sensie zachowanie Zayn'a było okropne. Całą scene extra opisałaś, ja bym tego lepiej nie zrobiła :**
    Już się zastanawiam jak Natalia z tego wybrnie.
    Czekam na jej rozdział <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaak oczywiście najlepiej to biednej Natalii dać do rozwiązania jakieś dziwne zjawiska xD ale mniejsza ... rozdział zajebiście mega cudowny ! Zayn przegiął na maksa, ale on ma powód do takiego zachowania ... ale to go nie usprawiedliwia z jego czynów !! Ugh ale mnie wkurzył ! Masakra istne tornado przeszło przez życia naszych bohaterów wszystko się sypie ... ojć źle ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskakujecie mnie coraz bardziej ! Jak mi szkoda biednej Cat, El, Harry'ego, Lou, Dań i Li.......oj dużo tego :( a Zayna to bym najchętniej porządnie uszkodziła ! mam nadzieję że jednak wszystko sie ułoży :)
    Pozdrawiam :* <3

    OdpowiedzUsuń