środa, 29 maja 2013

Rozdział 35


Oczami Alex:

W szkole jak to w szkole czas dłużył się niemiłosiernie. Jedyne co mnie pocieszało to fakt, że na przerwie mogę pogadać z Crissem. On jest taki kochany … powiedział, że na dzisiejszej randce da mi jakiś prezent. Już się nie mogę doczekać. Zakładam, że będzie to płyta Linkin Park. Ostatnio mówiłam mu, że to mój ulubiony zespół, więc jestem pewna, że to właśnie okaże się moim prezentem.
Na 4 przerwie podeszłam do Cat, Rose, Elenaor i Daniele, które rozmawiały w swoim towarzystwie.
- Hej. – powiedziałam i usiadłam na parapecie obok Elenaor.
- Pokłóciłaś się z Crissem? – spytała zaskoczona Cat.
- Nie. Po prostu stwierdziłam, że nie muszę spędzać z nim każdej przerwy. – odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- A tak na serio? – dopytywała się dalej czerwonowłosa.
- Poszedł grać w piłkę. – wyznałam z ciężkim westchnieniem.
- W jakiej jest drużynie? – spytała Rose której oczy się rozjaśniły. Kolejny raz wzruszyłam ramionami. Skąd ja mam wiedzieć takie rzeczy? Nawet nie wiedziałam, że istnieją jakieś drużyny. – Okej więc jakiego koloru ma koszulkę?
- Czerwoną a co?
Brunetka zaczęła prawie, że skakać z radości podobne jak Cat. Czy ja o czymś nie wiem? Hm, może lubią piłkarzy? Tak, to by wiele wyjaśniało. Mogłam od razu powiedzieć, że gra w piłkę. Przekonałyby się do niego już wcześniej.
- Skopie mu tyłek! Jea! – krzyknęła uradowana Rose.
- Będzie zbierać zęby z podłogi! – powiedziała na to Cat.
- Wróci z płaczem do mamusi!
- Wpadnie w depresje!
Patrzyłam na nie lekko przerażona. Co one się tak nakręciły? To naprawdę nie jest normalne. Nie rozumiałam o co im chodzi. Kto skopie tyłek? Kto będzie zbierać zęby? Kto wróci do mamusi? I kto wpadnie w depresje? Długo mnie nie było?
- Stop! Dziewczyny o czym gadacie? – spytałam.
- O twoim kochasiu. – odburknęła Cat. – Czyli o Crissie. – dodała kiedy zmarszczyłam brwi.
- Który gra w piłkę i UWAGA Louis też gra w piłkę. – powiedziała Rose.
- On kocha piłkę nożną. Ma wręcz obsesje na jej punkcie. – wtrąciła Elenaor. – Nienawidzi przegrywać i naprawdę współczułabym temu całemu Crissowi bo jeżeli Louis go nie lubi to dostanie mu się nie źle.
 - Musimy to zobaczyć! Jazda! Za mną! – krzyknęła rozpromieniona czerwonowłosa i popędziła w stronę boiska. Oho widzę, że ktoś tu nie pała sympatią do Crissa. No pięknie, pięknie taka nie tolerancja! Kompletnie nie mam pojęcia o co im chodzi.
Pobiegłam za dziewczynami na boisko. Naprawdę byłam ciekawa tego co tam się wydarzy. Miałam mega nadzieje, że to Criss skopie tyłek Louisowi a nie na odwrót. Kiedy się tam znalazłyśmy zobaczyłam, że obie drużyny wzięły się ostro do gry. Chyba nie muszę mówić, że Criss wygląda obłędnie? Nie miałam pojęcia, że gra w piłkę nożną i szczerze to zawsze uważałam, że to głupi sport ale odkąd się dowiedziałam o tym czyli od 15 minut, to uważam, że to najlepszy sport na całym świecie. Przyznaje: wyśmiewałam Louisa i to nie raz za tą jego manię. Ale ... czasy się zmieniły. 
Podeszłam do sędziego czyli do pana Matthewsa. Tak wiem, że mnie nienawidzi bo od miesiąca nie ćwiczę na w - fie, ale muszę wiedzieć jaki jest wynik. To ważne. Dla mnie. 
- Dzień dobry. - powiedziałam ze słodkim uśmieszkiem. Mężczyzna spojrzał na mnie. Najwyraźniej nie spodziewał się, że zobaczy mnie kiedyś na boisku. 
- Alex Brown? Tutaj? Niedoczekanie. - odpowiedział nieco złośliwie. Wywróciłam oczami zirytowana ale nadal starałam się być miła. 
- Czy mogłabym wiedzieć jaki jest wynik? Kibicuje czerwonym i mam nadzieje, że wygrają. Wie pan ... tam gra Criss ... 
- Jak na razie idzie im kiepsko. Przegrywają 4:1. 
- Że jak? - spytałam ostro. - Jak pan do cholery liczy punkty? Nie wierzę, że mój chłopak przegra z Louisem! To istna bezczelność! Powinien się pan wstydzić. W pana wieku nie znać matematyki? To się leczy ... 
Miałam mu jeszcze nawtykać ale podeszła do mnie Rose, która zaczęła mnie tłumaczyć. Ze niby nie chciałam i mam jakieś problemy psychiczne. Ta to zawsze coś wymyśli. Ostatnio powiedziała, że moi rodzice zginęli w wypadku i przechodzę załamanie nerwowe gdy chciałam pobić dwie paniusie, które chciały coś ukraść ze sklepu. Tak  wiem, że to nie moja sprawa ale byłam wściekła i szukałam tylko pretekstu żeby się na kimś wyżyć. 
- Alex jak mogłaś? - spytała brunetka ciężko wzdychając. 
- No właśnie! Jak mogłaś nazwać Crissa swoim chłopakiem? - wtrąciła Cat. 
- Jeżeli Louis wygra to nie da mi spokoju. Będzie cały czas chodził za mną i gadał jaką miernotą jest Criss. - odpowiedziałam z wyrzutem. 
- No i co w tym złego? Trzeba mówić prawdę. - stwierdziła czerwonowlosa poważnie. 
- Ej, dajcie spokój. Criss nie jest taki zły. 
- Nie chodzi o to jaki jest Criss ale chodzi o to czego ty nie widzisz. Jesteś tak ślepa, że powinnaś zostać nie widomą. 
- Bardzo zabawne droga Carietto. 
W tym momencie spojrzałam na Rose, która gapiła się ... wo cholera! Która gapiła się na Zayn'a, który gadał z jakimiś dziewczynami. Nie mogę z tym chłopakiem. Zachowuje się naprawdę dziecinnie. Jeśli chce wzbudzić w niej zazdrość to powinien wymyślić sobie przyjaciółkę i opowiadać jaka jest wspaniała. Ja tak zrobiłam w podstawówce ale to długa historia. 
- I tak wiecznie. - powiedziała Rose. - Nie ma czasu dla mnie ale dla tych wypindrzonych laluń już tak. 
- Daj mu w pysk i po sprawie. - odparłam bezproblemowo. - Ja na twoim miejscu bym go zabiła no ale ty na pewno tego nie zrobisz więc pozostaje ci danie w twarz.
- Nie ważne. - machnęła ręką. - Niech sobie gada. Ja już pójdę. Do bani to wszystko. Szkoda, że nie jestem kotem. Miałabym wtedy dziewięć żyć. Mogłabym się bezproblemowo osiem razy zabić. 
Rose skierowała się w stronę szkoły. Chciałam iść za nią ale musiałam pilnować meczu. Ten głupi nauczyciel nie umie liczyć. Ja mam 5 z matmy więc dam radę. Szkoda, że nie jestem sędzią. Przy mnie drużyna Crissa wygrałaby nawet bez kiwnięcia palcem. Także Rose poszła rozpaczać, Cat usiadła z Niallem na trybunach i wcinali żelki. Elenaor gadała z Daniele, Harry tweetował i co jakiś czas rozglądał się, pewnie za Aną a Liam grał w piłkę. Zastanawiam się jakby wyglądał drogi Styles uprawiający jakikolwiek sport … Hm … na pewno tak samo jak ja. Nie czuje żebym wysiłek miała we krwi on pewnie zresztą też. Cóż, jest jedna rzecz  w której się zgadzamy. Ja tymczasem musiałam pilnować meczu. Nie pozwolę aby przegrali. To niedorzeczne.
W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie Louis strzelił gola! O MÓJ BOŻE! Ten niedorozwój chociaż na jednej rzeczy się zna. Godne pogratulowania. Cholera, ale teraz jest 5:1. Masakra.
- Auć!! – zaczął krzyczeć … Tomo? Trener natychmiast do niego podbiegł. Okazało się, ze zrobił sobie coś w nogę i … UWAGA! Jego dalsza gra będzie niemożliwa! Mężczyzna długo nalegał żeby usiadł na trybunach ale Louis nie chciał się zgodzić. Uważał, że doskonale sobie poradzi. Trener jednak nie chciał ryzykować. Upierał się, że nie będzie stawał przed sądem na narażanie ucznia.
- Niall! Przestań wpierdzielać żelki i właź na boisko! – wydarł się mężczyzna. Blondyn zaczął skakać z radości. Nie miałam pojęcia, że tak można kochać sport. Jestem naprawdę mega zaskoczona. – A ty Louis siadaj! I bez gadania! Alex! A ty zamiast się opierdalać jak to masz w zwyczaju przypilnuj tego gamonia, który nie umie biegać, żeby nie próbował już tego robić! Banda dzieciaków! Nerwy na was cholera stracę!!
Boże, jaki ten koleś jest nie miły. I powiedzcie mi teraz, że to ja jestem niesympatyczna. Już sędzia Matthew potrafi być milszy od pana Wilsona.
Zobaczyłam, że Louis trzymając się za nogę siada na trybunach. Ciężko wzdychając poszłam w jego stronę, nie chciałam ale musiałam, ponieważ trener patrzył się na mnie tak jakby mnie miał udusić. Kurcze, przecież to nie moja wina, ze Tomo jest taką łamagą. No ale chociaż nawet jak jego drużyna wygra to nie będzie się ze mnie naśmiewać. Dobre i to. Usiadłam obok niego i próbowałam się skupić na grze. Lecisz Criss, lecisz, lecisz, lecisz i … szlak! Było tak blisko.
- Nie pasujesz do niego. – odezwał się nagle Lou.
- Masz rację ty do niego lepiej pasujesz. – odpowiedziałam złośliwie. Chłopak wywrócił oczami. Zapowiada się bardzo nudna dyskusja na temat tego co ja widzę w Crissie. Żenada. – Jest miły, zabawny, nieco nieśmiały, przystojny, inteligentny i uczuciowy.
Louis udał, że ziewa.
- A ty nie jesteś miła, nie masz poczucia humoru, jesteś pewna siebie no może co jedyne to ładna i inteligentna ale uczuciowa to … ha ha ha.
- Jeszcze słowo a tak nawtykam na ciebie trenerowi, że pożałujesz.
Tomlinson wziął głęboki oddech i udawał przez 3 minuty, że interesuje go gra. Tak naprawdę nie wiedział co ma powiedzieć. Nasz mistrz ciętej riposty się wypalił. Jakie to smutne.
- Czy mi się wydaje czy Zayn zarywa do tych dwóch dziewczyn? – spytał nagle Louis.
Już miałam coś odpowiedzieć ale usłyszeliśmy głośny krzyk a raczej darcie się Malika:
- A weź spierdalaj!! – wrzasnął do jeden z tych laluń po czym od nich odszedł. Ho, ho czyżby któraś z nich obraziła jego męską dumę? Być może.
- Ciekawe o co chodzi? – zaczął się zastanawiać Louis.  Wzruszyłam ramionami.
- Mądrzy głupich nie zrozumieją. – odpowiedziałam.
- Dlatego nigdy cię nie rozumiałem. – powiedział spokojnie. Posłałam mu groźne spojrzenie. A może jednak nie wypalił się? Zobaczyłam, że Zayn do kogoś dzwoni. Rozmawiając z tą osobą głośno się śmiał i kiwał głową. Co z nim się dzieje? Współczuje ale i podziwiam Rose. Ja bym z nim nie wytrzymała i od razu go rzuciła.
 -Idę. – postanowiłam. Tomo rzucił mi pytające spojrzenie. – Do Malika. – wyjaśniłam.
- Alex! Nie możesz! – Chłopak zerwał się z ławki ale chyba zbyt gwałtownie, ponieważ pisnął. W duchu się roześmiałam. To było nawet zabawne. – I tak się z nim nie dogadasz! Ty się w ogóle z nikim nie dogadujesz! Po co ty w ogóle rozmawiasz z ludźmi?
- Co za cham z ciebie. – skomentowałam i zaczęłam się od niego oddalać. Usłyszałam jeszcze jego krzyk: „Dlatego do siebie pasujemy”. WTF? Ten koleś ma naprawdę nie źle narąbane we łbie skoro myśli, że ja i on … Buhahahahahaha.
Gdy znalazłam się blisko Zayn’a, który siedział na trybunach i oglądał swoje buty, powiedziałam:
- Jesteś gejem? – wypaliłam ni stąd ni zowąd. Malik spojrzał na mnie mega zaskoczony. Pewno nie tego się spodziewał. Przez parę sekund nie odpowiadał, w końcu postanowiłam wyjaśnić: - Pomyślałam, że może chcesz się  o tym przekonać dlatego podrywasz inne dziewczyny.
- Wcale ich nie podrywałem. – odburknął. – Zresztą były dla mnie zbyt brzydkie. A teraz zmiataj zanim zacznę krzyczeć. Jesteś ostatnią osobą którą chce w tej chwili widzieć.
- Myślałam, że Louis jest największym prostakiem na świecie. Cóż, pomyliłam się.
- Myślałem, że jak się umalujesz będziesz wyglądać w miarę. Cóż, pomyliłem się.
- A myślałam, że się dogadamy …
- Dogadamy? Nie gadam z takimi osobami jak ty. Idę. Nara.
Zayn zaczął się oddalać a ja mega wkurzona wróciłam do Louisa. Patrzył się na mnie z satysfakcją. Najwyraźniej spodziewał się, że zostanę odesłana z kwitkiem. Zayn to cham. Mam ochotę mu wydrapać oczy! Jest niemożliwy! Cała naburmuszona usiadłam obok chłopaka i gapiłam się na mecz. Było 5:3. No, no drużyna Crissa wzięła się do gry ale i tak wątpię żeby wygrali.
- Trenerze! – zaczął się drzeć Niall. – Ja bym mógł zrobić przerwę na pączka?!
- Co ty pierdzielisz?! A mecz myślisz, że się sam wygra?! Ruszaj do gry ty gamoniu! Jazda! Już jeden pajac siedzi na trybunach z tą wypindrzoną lalką!
Otworzyłam usta ze zdziwienia! Czy dzisiaj jest dzień pt: „Dowalamy Alex?”. Ja piernicze. Wszyscy się na mnie uwzięli! A to przecież Zayn zachowuje się jak dziwak, ja staram się być miła. Nie protestowałam kiedy pan Wilson kazał mi usiąść z Louisem i co? Tylko kara mnie za to spotyka. Eh, życie …
                                                                                  ***
Nie uwierzycie! Dosłownie nie uwierzycie! Nareszcie los dał mi szansę odegrania się na Louisie. Ha! Otóż w związku ze swoim bólem nogi, biedak, nie może prowadzić swojego samochodu! To ciężkie brzemię spadło na mnie! Juhu! No, no narobię mu mandatów, że się do końca roku nie wypłaci. Albo przypadkiem wjadę w drzewo … hm … co by tu wybrać? Siedziałam właśnie na masce auta i z uśmiechem na twarzy czekałam na Louisa. Po 10 minutach nadszedł. Był widocznie zły.
- Kluczyki. – powiedziałam stanowczo wyciągając dłoń. Tomo wywracając oczami prawie je we mnie rzucił! Cóż to za chamstwo!
- Jedźmy już. Tylko jak na moim Skarbku pojawi się chociaż ryska to pożałujesz.
- Ale się boje. – odburknęłam schodząc z maski. Nagle wpadł mi do głowy szalony pomysł. Inaczej wkurzę Louisa. – Criss! – wrzasnęłam widząc, że stoi w oddali ze swoimi kolegami. – Jedziesz ze mną?!
On kiwając głową pożegnał się z kolegami i szybko do mnie podbiegł. Czyż on nie jest kochany? I na pewno nie jest takim palantem jak Tomo. Żeby tak czcić samochód? Ja pierdziele … Crissowi kazałam usiąść z przodu i po chwili sama to zrobiłam. Lou musiał zająć miejsce z tyłu. Wręcz gotował się ze wściekłości. Cóż za nerwus z niego! Nie miałam pojęcia.
- Ale ja nie mieszkam po drodze … - jęknął Criss gdy odpaliłam.
- Nie szkodzi. Wstąpisz na moment do mnie a potem cię odwiozę. – odpowiedziałam wjeżdżając na ulicę. Nawet nie wiecie jak zajebiście prowadzi się samochód Louisa Tomlinsona! Zaraz zacznę skakać z radości. Życie nareszcie się do mnie uśmiechnęło.
- Do nas. – poprawił mnie złośnik. – To też mój dom, właściwie głównie mój dom.
- Ktoś coś mówił? – spytałam rozglądając się wokół. – Bo jak coś to nic nie słyszałam.
Zauważyłam w lusterku, że Louis wywrócił oczami i oparł się o siedzenie. Wyglądał jak mała obrażona dziewczynka. Przekomiczny widok. Uwielbiam się z nim drażnić.
- Dobrze graliście. – powiedział Criss do Tomlinsona. – Gratuluje. Szkoda, że potem musiałeś zejść z boiska.
Ooo jaki on słodki. Tak się przejmować obcym chłopakiem. Criss to uosobienie dobroci. Ożenię się z nim. Przynajmniej mnie nie wkurza.
- Nie musiałbym schodzić z boiska gdybyś mnie nie popchnął. – powiedział Louis przez zaciśnięte zęby. Że co proszę?! Zaraz go uduszę! Ta łamaga nie umie grać i obarcza Crissa o swoje nie szczęście! Bezczelność. – Co? Chciałeś się popisać przed Alex? Proszę udało ci się. Zresztą mógłbyś być największym pajacem a ona i tak będzie cię wielbić.
- Nie popchnąłem cię i … Alex mnie wielbi? – spytał z radością. – Lubisz mnie Alex? Serio? Podobam ci się?
Ja pierdole! Louis zawsze musi coś sknocić. Serce zaczęło mi szybciej walić i nie zwracałam prawie uwagi na to co się dzieje na ulicy. Zamarłam! Tak proszę państwa: Alex Brown pierwszy raz nie wie co powiedzieć! Chyba jednak Lou wraca do gry. Byłam góra ale nie na długo. On zawsze coś wymyśli.
- Co? – jęknęłam gwałtownie się zatrzymując na czerwonym świetle. – Znaczy lubię cię ale podobasz? To chyba za dużo powiedziane. – dodałam piskliwym głosikiem.
- Uuu Alex się zestresowała? – spytał Louis z drwiną. – Widzisz Criss? Tak działa na nią miłość. Ona cię pożąda!
Serce mi zaraz wyskoczy! Gorąco mi! Nie mogę oddychać! Zabije Louisa, przysięgam na wszystko, że go zabije! Co za kretyn! Wszystko zniszczył!
- Czy to prawda, Alex? – zapytał Criss patrząc na mnie uważnie.
- Oczywiście, że nie. Louis tak mówi bo … - Nagle odzyskałam moją pewność siebie. – Bo jest zazdrosny. Tak drogi Crissie, Louis mnie kocha. On nie wyobraża sobie życia beze mnie.
- Nie słuchaj jej Criss. – powiedział. – Alex nie umie rozmawiać o uczuciach dlatego wymyśliła gadkę, że ją kocham. A to nie prawda, to ona ciebie kocha. Planuje nawet waszą podróż na wakacje na Hawaje. Kup sobie coś ładnego bo Alex już kupiła … oj i to super seksowną bieliznę. Czarną. Pokazała mi i nawet odtańczyła hawajski taniec Huma.
- Naprawdę paradowałaś przed nim w bieliźnie? – spytał mega zdziwiony Criss.
- Nie! To on przede mną paraduje w samych bokserkach! Chcę wzbudzić we mnie uczucia bo uważa, że jego super seksowne ciało jakoś na mnie zadziała. – powiedziałam wywracając oczami. Cholera. Właśnie teraz zdałam sobie sprawę co ja powiedziałam … Louis miał zaciesz jak nigdy a Criss był przerażony.
- Dzięki Alex. Nie byłem świadom, że jestem taki seksowny. – powiedział Tomo z rozbawieniem.
- Może odwieź mnie do domu … - jęknął Criss. – Nie chcę się wcinać między was. Mogłaś powiedzieć, że ty i on …
- Co?! Criss ale między mną i Louisem nic nie ma! Mieszkamy razem, dzielimy pokój nawet śpimy w jednym łóżku ale nic nas nie łączy!
- Zapomniałaś dodać, że chciałem cię pocałować dwa razy. Raz kiedy uciekała przed swoim byłym a drugi raz kiedy leżeliśmy na sobie w krzakach. – rzekł Lou. Boże za co?! Biedny Criss się wystraszył. No cóż, wyjaśnię mu to jutro w szkole bez Tomlinsona. A z nim się dzisiaj policzę … Oj, będzie się działo …
                                                                       ***
Kiedy znaleźliśmy się w domu nie odzywając się do niego pobiegłam na górę. Lou co mnie zaskoczyło nie pobiegł za mną … Ale może to i lepiej? Nie dostałby w nos. Teraz Criss pewnie siedzi w domu przed telewizorem i wyobraża sobie mnie i Louisa. Biedak. Także gdy znalazłam się w jego, naszym pokoju otworzyłam pierwszą szafę i zaczęłam wywalać wszystkie rzeczy z niej. Niech wie kto w tym domu rządzi i, że ze mną się nie zadziera. Potem wzięłam je i skierowałam się w stronę balkonu. Zawsze chciałam to zrobić. Oglądałam jeden taki film gdzie zdradzona kobieta wywaliła swojemu chłopakowi rzeczy za okno. Balkon też może być.
- Słuchaj Alex … - Usłyszałam głos dochodzący ze schodów. – Wiem, że w sprawie Crissa trochę przesadziłem ale może masz racje i jestem zazdro … - Urwał ponieważ wszedł do pokoju i zobaczył jak po kolei wyrzucam jego rzeczy z balkonu. Przerażony podbiegł do mnie. – Co ty wyprawiasz?! – wrzasnął.
- Wyprowadzasz się.
- Co? – pisnął. – To mój dom do cholery! Ty się nawet do rachunków nie dokładasz!
- Oj głuptasie przecież nie wyrzucam cię z domu tylko ze swojego pokoju. Od teraz ja w nim tylko mieszkam. Możesz ewentualnie spać na kanapie.
- Dziękuje dobra kobieto! – krzyknął z ironią. – Przesadziłaś! Nie zrobiłem nic złego! Jak ty wcinałaś się między mną a Elenaor to było dobrze a ja to nie mogę?
 - Przepraszam bardzo ale kiedy się wcinałam? – spytałam ostrym tonem.
- Wtedy kiedy ją śledziłaś. Miałaś nadzieje, ze mnie zdradza i chciałaś się upewnić. Ale oczywiście twoja zazdrość jest uzasadniona a moja nie może być?
- Co? Jaka zazdrość? Ponosi cię wyobraźnia, Tomlinson.
- Znam prawdę, Brown. Przestań mnie okłamywać. Criss to tylko przykrywka. Wcale go nie lubisz. Wmawiasz sobie.
- Wiesz co? Masz rację. – powiedziałam. – Bardzo, bardzo cię kocham! I zaraz ci tą miłość udowodnię. – dodałam z szerokim uśmiechem i szybko opuściłam balkon zamykając za sobą drzwi. Mina Louisa – bezcenna. Po paru sekundach zorientował się co zrobiłam. Zaczął wtedy walić w drzwi balkonowe drąc się jak idiota. Dobrze mu tak. Mógł się nie pretensjować tylko z godnością opuścić swój pokój.
- Alex! Alex! Alex! Alex! Błagam cię! Zaczyna kropić! Alex! Będzie deszcz i może jeszcze  burza! No weeeeź! Nie zasłużyłem na to! Alex!
- Nie słyszę! – krzyknęłam kładąc się na łóżku z książką. Starałam się nie zwracać uwagi na jego piski, krzyki i prośby. Po 20 minutach rzeczywiście deszcz zaczął padać. Spojrzałam w stronę szklanych drzwi balkonowych. Uuu, rozlało się nie źle. Louis cały przemoczony usiadł na kafelkach.
- Jak będę chory to będzie twoja wina! Jesteś wredna! – krzyknął z wyrzutem.
- Taka moja natura. – odpowiedziałam z uśmiechem. Wypuszczę go za 30 min. Najpierw musi trochę pocierpieć. Ah, jednak życie jest piękne …
Zaraz, zaraz …
O cholera!
On chyba miał rację … Nie to, że go lubię ale … chyba byłam odrobinkę zazdrosna o Elenaor .. Eh, życie zdecydowanie do bani …
Ale co z Crissem? A jak go tak naprawdę nie lubię? Nie chce mu robić złudnych nadziei?
Kurde! Louis mi wszystko pochrzanił!
Spojrzałam w stronę balkonu. Troszkę mi go żal. Chyba skrócę mu czas do 25 min.
Ale co ja mam zrobić? To wszystko mnie przeraża. Czuje się tak jak w aucie. Kiedy Louis mówił, że podoba mi się Criss, czułam się przerażona ale nie tak jak wtedy gdy powiedział, że lubię jego.
Czy to nie pokręcone?
 ________________________________________________
Uff nareszcie coś wystukałam! Nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Uważam, że jest długi i nudny. Ale pocieszę was! Mam super zajebiaszczy pomysł na 38 rozdział :). Przede wszystkim zaskoczy was mega Alex i też trochę Criss! Miałam to napisać w tym rozdziale ale stwierdziłam, że będzie za długi. Przepraszam, że ciągnę sprawę pomiędzy Alex i Louisem. Nawet mnie samą już to nudzi a co dopiero was! Ale cały czas myślę co by tu zrobić żeby coś się między nimi działo a jednak nie było tak super słodko. Na szczęście już wymyśliłam :PP. 
Aaa i macie zdjęcie Crissa:

Dziękuje kochanej Sylwii bo gdyby to ode mnie zależało to w ogóle nie wiedzielibyście jak wygląda, gdyż nie chciałoby mi się szukać jego zdjęcia. Tak wiem, leń nie z tej ziemi ze mnie. Przepraszam za to ;c  
Paa <333

11 komentarzy:

  1. Jej nareszcie coś dodałaś ! Już nię mogę się doczekać 38 ! ten rozdział jest zajebiaszczy ! Nię pierdol że nudny bo to nię prawda ! To chyba mój ulubiony<3 prosze dodaj coś szybciej w miarę możliwości !
    pozdro:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw Sylwia i i Natalia. Hello! One napiszą coś o wiele lepszego :D.

      Usuń
  2. A więc ten ... rozdział zajebisty i jak jeszcze raz powiesz, że nudny to Cię znajdę i własnoręcznie ukatrupię (żart, ale i tak Cię znajdę) :** a co do treści, to powiem Ci że Lou jest taki zdesperowany xD oj Alex, Alex jest ślepa !?! kiedy ona zauważy, że on normalnie ją lovcia hehe ;D awww ale Criss jest słodki, powiem Ci że ma podobną fryzę do Louis'a i może dla tego podświadomie Alex go lubi *.* omg, omg, omg mam już coś z głowa mniejsza heheh

    Kocham Nats xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co, że może masz rację? Nie pomyślałam o tym :). Powinnaś zostać detektywem albo jakimś znawcom umysłów ludzkich :D hahahaha
      Bardzo dziękuje że ktoś nareszcie powiedział prawdę o Louisie! Desperat jeden! hahaha :)

      Usuń
  3. Alex myśli tak samo jak Su w Słodki Flircie^-^
    Chodzi mi o :
    - Nie! To on przede mną paraduje w samych bokserkach! Chcę wzbudzić we mnie uczucia bo uważa, że jego super seksowne ciało jakoś na mnie zadziała. – powiedziałam wywracając oczami. Cholera. Właśnie teraz zdałam sobie sprawę co ja powiedziałam …

    A tu jest głupota Su:

    http://pl.slodkiflirt.wikia.com/wiki/Fanklub_g%C5%82upoty_naszej_Su_;%29

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że w którym odcinku? Nigdy nie oglądałam czy tam czytałam tego więc nie mam pojęcia:)

      Usuń
    2. Ann chodziło o bardzo fajną gierkę internetową gdzie główną postacią jest Su, bardzo głupiutka i ciekawska dziewczyna xD
      Akurat tutaj się zgodzę ale tylko w tym przypadku ... po prostu się zestresowała xD

      Usuń
    3. Ale w którym to momencie było? przejrzałam wszystkie dialogi i nic xd

      Usuń
    4. Chodziło mi ogólnie ;p

      Usuń
    5. To po co ja czas tracę hehe :).
      Dobra nie ważne. Mnie tam trzeba prosto z mostu bo nie rozumiem :PP

      Usuń
  4. Z góry przepraszam ale założyłam nowego bloga i pisze w innym stylu niż wcześniej, jeśli mogły byście odwiedzić mojego bloga i skomentować pierwszy post byłabym wdzięczna. :) Chcę zobaczyć czy ciekawi i się podoba http://now-im-a-warrior1d.blogspot.com/ :)

    I jeszcze ten rozdział jest zajebisty. Alex i ta sytuacja z Louis'em w samochodzie :D Kocham to! Ja chcę kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń