piątek, 31 maja 2013

Rozdział 36

    Perspektywa Carietty

 Spojrzałam na kalendarz jeszcze zaspanym wzrokiem. Czy już wspominałam że kocham środy ? I czwartki ? I piątki, soboty, niedziele, poniedziałki i wtorki ? Ach, życie jest cudne ! Ale skupmy się na środzie.
  - Dzień dziecka ! - Pisnęłam szczęśliwa zeskakując z łóżka.
  - A ty gdzie leziesz ? - Spytała Amy podnosząc pysk ku górze.
  - Idę zjeść śniadanie. - Prychnęłam otwierając drzwi, wyszłam kierując się w stronę kuchni a ona podreptała za mną. W końcu muszę przestać gadać sama ze sobą ... bo to nie jest normalne ! A przynajmniej przestało być. Kiedyś "rozmawianie" z moją suczką było ciekawe, choć tak naprawdę gadałam z moją podświadomością wyobrażając sobie że to ona mi odpowiada. Ale że to się zrobiło już nudne to od dziś przestaję.
  - Jesteś głodna ? - Spytałam a ta szczeknęła i wesoło zamerdała ogonem. O wiele lepiej się czuję nie udając nic.
  - Cat, wszystkiego dobrego z okazji dnia dziecka ! - Krzyknęła uśmiechnięta Rose wbiegając do kuchni.
  - Dzięki. - Wyszczerzyłam się do niej. Pierwszy czerwiec, dzień dziecka, moje urodziny ... życie jest piękne !
  - Cześć. - Mruknął Zayn po niewyspanej nocy. Od kilku dni śpi w pokoju gościnnym ... Rose wywaliła go z tamtej sypialni i szczerze, nie dziwię jej się.
  -Bry. - Mruknęłam sypiąc Amy i Lucky'emu suchej karmy.
 Ci od razu rzucili się na śniadanie, pałaszując je aż im się uszy trzęsły. Ja zaczęłam ich głaskać po łbach a oni wesoło merdali ogonami. Dawno się z nimi nie bawiłam ... te wszystkie egzaminy ... musiałam wkuwać więcej niż zwykle ... co się opłaciło, gdyż moja nienaganna, wręcz wzorowa średnia nie uległa zmianie na gorsze a w ręcz przeciwnie.
  - Diego, Max ! - Krzyknęła Rose a do kuchni wparował mały husky i jego starszy brat innej rasy.
Im też nasypałam jedzenie a ci zadowoleni zaczęli jeść.
  - Wiecie ... wrócę dzisiaj później ... nie dam rady z wami świętować. - Mruknął, chwycił kanapkę i opuścił dom.
  - Co się z nim dzieje ... - Szepnęła Rose opierając się plecami o zimną ścianę.
  - Mi też nie jest łatwo. - Uśmiechnęłam się do niej niepewnie.
  - No nic, pewnie pojechał swoim autem ... a moje i Alex jest w naprawie przez ... - Tutaj spojrzała na mnie pytająco a ja zarumieniona odwróciłam wzrok.
  - Bo na drzewie była wiewiórka i ja chciałam ... - Zaczęłam się po raz kolejny tłumaczyć a ta ze śmiechem pokiwała głową.
  - Spokojnie, już wszystko dobrze ... w poniedziałek za tydzień nasz dom znów będzie jak nowy ... dasz sobie radę z Malikiem ? - Spytała a ja energicznie przytaknęłam.
  - Jasne sir ! - Zaśmiałam się.
  - Hej, co to za hałasy ? - Zapytała Trina wchodząc do kuchni.
  - Nic takiego. - Machnęłam niedbale ręką.
  -  Chodź bo spóźnimy się do szkoły ... - Mruknęła.
 Wstałam żegnając się z psiakami, chwyciłam torbę, fedorę i ruszyłam z moją przyjaciółką w stronę domu Harrego. Zayn zabrał tamto auto więc nie miałyśmy wyboru, on mieszka najbliżej.

***

 Trzy, dwa, jeden ... koniec ! Udało nam się wykonać perfekcyjną piramidę. Ha ! I teraz na finałach mistrzostw footbolowych w naszej szkole na pewno skład będzie wymiatać !
  - Dobra robota dziewczyny. - Uśmiechnęłam się do nich szeroko. Odkąd Caroline złamała nogę to ja przejęłam pałeczkę bycia przewodniczącą.
  - Było super. - Wyszczerzyła się Ana siadając na ławeczce. 
  - Jeju, jesteście takie genialne ... - Wyjąkał rozmarzony Hazza.
  - Dobra, lecę ! Poćwiczcie jeszcze trzeci układ, narka. - Pomachałam im po czym wybiegłam z sali ciągnąc śliniącego się na widok blondynki loczka. W życiu go w takim stanie nie widziałam ... on jest przerażający ...
  - Cat ! Widziałaś może Crissa ? - Zapytała wściekła Alex trzymając ... worek na śmieci pełen małych liścików, czekoladek i kwiatów ... 
  - Yyy ... tak ... wydawało mi się że szedł w stronę biblioteki ... - Mruknęłam lekko skołowana jej zachowaniem. To nie było tak że ona jest w nim na zabój zakochana chociaż nie powinna ? Swoją drogą Criss jest uroczy, słodki i w ogóle ... ale nie pasuje do Alex ... ona powinna być z ...
  - Dzięki, pa ! - Przerwała mi moje myśli, biegnąc w tamtą stronę aż się za nią zakurzyło.
 Zdziwiona puściłam Harrego który od razu wrócił na salę gimnastyczną do Anabelli ... jeny, co on z nią ma ? Zmienił się nie do poznania ...
  - Cat, wyglądasz dzisiaj olśniewająco ! - Zawył rozradowany jak dziecko Louis.
  - Yyy ... dzięki ? - Spytałam niepewnie.
  - I już nie powiesz że ja też ?! - Wrzasnął wściekły machając rękoma jak jakiś idiota.
  - Ty też Lou wyglądasz pięknie ... - Wyjąkałam wstrząśnięta.
  - I trzeba było tak od razu ... wiesz, już myślałem że jestem brzydki ... - Pociągnął nosem a jego oczy się zaszkliły. Co on, baba w ciąży że tak szybko zmieniają mu się nastroje ?!
  - Nie, jesteś śliczny ... - Mruknęłam nadal patrząc na niego zdziwiona.
  - Dziękuję, dozobaczonka ! - Zawył i w podskokach ruszył przez korytarz.
 Co to za patologia ?! Najpierw Alex ... potem Lou ... wcześniej Hazza ... WTF ?!
  - Cat ! - Usłyszałam wrzask Dan i Li. No, przynajmniej będę mogła nacieszyć się ich towarzystwem gdy się przytulają, całują i ...
  - Powiedz tej idiotce że to wina jej rodziców-snobów. - Warknął Liam.
  - Powiedz temu neandertalczykowi że to wina jego zacofanej rodzinie. - Syknęła Danielle a ja patrząc na nich przerażonym wzrokiem zastanawiałam się CO SIĘ DZIEJE Z TĄ PLANETĄ ?!
  - Moja rodzina nie jest zacofana ! - Ryknął Li.
  - A moja rodzina to nie snoby ! - Wrzasnęła Dan.
 Patrzyłam na nich dłuższą chwilę wielkimi oczyma jednak w końcu zdecydowałam się ewakuować. W oddali zauważyłam Eleanor. Podbiegłam do niej chcąc się zapytać co się stało Danielle i Liamowi.
  - Hej. - Przywitałam się a widząc bandaże na nadgarstkach dziewczyny zbledłam.
  - Witaj ... Cat, muszę iść ... wybacz ... pa ... - Wyjąkała i ze spuszczoną głową ruszyła biegiem przed siebie.
 Wciągnęłam spazmatycznie powietrze. Odwróciłam się na pięcie i akurat wpadłam na ... zapłakanego loczka ?!
  - Yyy ... co się stało ? - Spytałam smutno.
  - A co cię to obchodzi ? Nie chcę o tym gadać, daj mi spokój ! - Wykrzyczał mi prosto w twarz dalej roniąc łzy po czym poleciał.
 No co się z nimi wszystkimi dzieje ?! Jęknęłam idąc w stronę parkingu gdzie czekał na mnie Zayn, ostatnio chodzący zombie ... nie no, fajne urodziny ...

***

 W nocy obudziły mnie dziwne odgłosy z dołu. Przetarłam zaspane oczy i zeszłam z łóżka dając tym samym więcej miejsca do spania Amy. Przeciągnęłam się leniwie po czym zeszłam po schodach do salonu skąd dobiegały owe dźwięki. O ścianę opierał się pijany Zayn ledwo stojąc na nogach.
  - Boże, ogarnij się wreszcie ! - Wrzasnęłam ze łzami w oczach. Bolało mnie to co on ze sobą robi ...
  - Zatkaj ryj ! - Ryknął. 
  - Nie ! Nie rozumiesz że tylko sobie szkodzisz ? Ranisz wszystkich do okoła plus siebie ! - Krzyknęłam czując jak ronię słoną ciecz z oczu.
  - Wal się ! Rose ... gdzie moja kochana owieczka ? - Zaśmiał się jak jakiś psychopata.
  - Zostaw ją w spokoju. - Podeszłam do niego żeby mu pomóc ... i przy okazji zaprowadzić jak najdalej mojej przyjaciółki ... jeszcze zrobi jej krzywdę ... nie wybaczyłabym mu tego ...
  - Mówiłam, wal się ! - Wrzasnął i zaczął mną szarpać. Gdy już nie czułam ramion rzucił mnie na stolik a sam ruszył na górę.
 Wleciałam w stołek na którym stał, teraz już stłuczony, wazon ... czułam jak kawałki porcelany wbijają mi się w ciało i ranią je ... do tego uderzyłam tyłem głowy o kant ... wszystko zaczęło się rozmazywać ...
  - Zostaw mnie ! - Usłyszałam pisk Rose. Najprawdopodobniej wybiegła z pokoju i zamknęła go na klucz ... wnioskuję waleniem o drzwi i trzaskiem drzwi.
  - Tori. - Jęknęłam dość głośno.
  - O Boże, Cat ! - Wrzasnęła przerażona a ja tylko uśmiechnęłam się do niej delikatnie. - Dzięki za życzenia ... miło że pamiętałaś o moich urodzinach. - Zaśmiałam się przymykając powieki i skupiając się na bólu. O geez, najgorszy dzień w moim życiu ...

***

Hi, Hey, Hello ! Przychodzę tutaj do was z nowym rozdziałem, który, jaką mam nadzieję, wam się spodoba ! Pisałam go dość krótko i jest strasznie zagmatwany ... jednak myślę że cokolwiek zrozumiecie xD Tak jakoś miałam dość tych wszystkich sentymentów i za zgodą Naty i Alex rozwalam życie dziewcząt >;3
Zostałam nazwana sadystką przez to że wymyśliłam kilka niemiłych rzeczy związanych z tym blogiem xD
To na tyle, oczekujcie rozdziały Rose ! 
Bay <3

środa, 29 maja 2013

Rozdział 35


Oczami Alex:

W szkole jak to w szkole czas dłużył się niemiłosiernie. Jedyne co mnie pocieszało to fakt, że na przerwie mogę pogadać z Crissem. On jest taki kochany … powiedział, że na dzisiejszej randce da mi jakiś prezent. Już się nie mogę doczekać. Zakładam, że będzie to płyta Linkin Park. Ostatnio mówiłam mu, że to mój ulubiony zespół, więc jestem pewna, że to właśnie okaże się moim prezentem.
Na 4 przerwie podeszłam do Cat, Rose, Elenaor i Daniele, które rozmawiały w swoim towarzystwie.
- Hej. – powiedziałam i usiadłam na parapecie obok Elenaor.
- Pokłóciłaś się z Crissem? – spytała zaskoczona Cat.
- Nie. Po prostu stwierdziłam, że nie muszę spędzać z nim każdej przerwy. – odpowiedziałam wzruszając ramionami.
- A tak na serio? – dopytywała się dalej czerwonowłosa.
- Poszedł grać w piłkę. – wyznałam z ciężkim westchnieniem.
- W jakiej jest drużynie? – spytała Rose której oczy się rozjaśniły. Kolejny raz wzruszyłam ramionami. Skąd ja mam wiedzieć takie rzeczy? Nawet nie wiedziałam, że istnieją jakieś drużyny. – Okej więc jakiego koloru ma koszulkę?
- Czerwoną a co?
Brunetka zaczęła prawie, że skakać z radości podobne jak Cat. Czy ja o czymś nie wiem? Hm, może lubią piłkarzy? Tak, to by wiele wyjaśniało. Mogłam od razu powiedzieć, że gra w piłkę. Przekonałyby się do niego już wcześniej.
- Skopie mu tyłek! Jea! – krzyknęła uradowana Rose.
- Będzie zbierać zęby z podłogi! – powiedziała na to Cat.
- Wróci z płaczem do mamusi!
- Wpadnie w depresje!
Patrzyłam na nie lekko przerażona. Co one się tak nakręciły? To naprawdę nie jest normalne. Nie rozumiałam o co im chodzi. Kto skopie tyłek? Kto będzie zbierać zęby? Kto wróci do mamusi? I kto wpadnie w depresje? Długo mnie nie było?
- Stop! Dziewczyny o czym gadacie? – spytałam.
- O twoim kochasiu. – odburknęła Cat. – Czyli o Crissie. – dodała kiedy zmarszczyłam brwi.
- Który gra w piłkę i UWAGA Louis też gra w piłkę. – powiedziała Rose.
- On kocha piłkę nożną. Ma wręcz obsesje na jej punkcie. – wtrąciła Elenaor. – Nienawidzi przegrywać i naprawdę współczułabym temu całemu Crissowi bo jeżeli Louis go nie lubi to dostanie mu się nie źle.
 - Musimy to zobaczyć! Jazda! Za mną! – krzyknęła rozpromieniona czerwonowłosa i popędziła w stronę boiska. Oho widzę, że ktoś tu nie pała sympatią do Crissa. No pięknie, pięknie taka nie tolerancja! Kompletnie nie mam pojęcia o co im chodzi.
Pobiegłam za dziewczynami na boisko. Naprawdę byłam ciekawa tego co tam się wydarzy. Miałam mega nadzieje, że to Criss skopie tyłek Louisowi a nie na odwrót. Kiedy się tam znalazłyśmy zobaczyłam, że obie drużyny wzięły się ostro do gry. Chyba nie muszę mówić, że Criss wygląda obłędnie? Nie miałam pojęcia, że gra w piłkę nożną i szczerze to zawsze uważałam, że to głupi sport ale odkąd się dowiedziałam o tym czyli od 15 minut, to uważam, że to najlepszy sport na całym świecie. Przyznaje: wyśmiewałam Louisa i to nie raz za tą jego manię. Ale ... czasy się zmieniły. 
Podeszłam do sędziego czyli do pana Matthewsa. Tak wiem, że mnie nienawidzi bo od miesiąca nie ćwiczę na w - fie, ale muszę wiedzieć jaki jest wynik. To ważne. Dla mnie. 
- Dzień dobry. - powiedziałam ze słodkim uśmieszkiem. Mężczyzna spojrzał na mnie. Najwyraźniej nie spodziewał się, że zobaczy mnie kiedyś na boisku. 
- Alex Brown? Tutaj? Niedoczekanie. - odpowiedział nieco złośliwie. Wywróciłam oczami zirytowana ale nadal starałam się być miła. 
- Czy mogłabym wiedzieć jaki jest wynik? Kibicuje czerwonym i mam nadzieje, że wygrają. Wie pan ... tam gra Criss ... 
- Jak na razie idzie im kiepsko. Przegrywają 4:1. 
- Że jak? - spytałam ostro. - Jak pan do cholery liczy punkty? Nie wierzę, że mój chłopak przegra z Louisem! To istna bezczelność! Powinien się pan wstydzić. W pana wieku nie znać matematyki? To się leczy ... 
Miałam mu jeszcze nawtykać ale podeszła do mnie Rose, która zaczęła mnie tłumaczyć. Ze niby nie chciałam i mam jakieś problemy psychiczne. Ta to zawsze coś wymyśli. Ostatnio powiedziała, że moi rodzice zginęli w wypadku i przechodzę załamanie nerwowe gdy chciałam pobić dwie paniusie, które chciały coś ukraść ze sklepu. Tak  wiem, że to nie moja sprawa ale byłam wściekła i szukałam tylko pretekstu żeby się na kimś wyżyć. 
- Alex jak mogłaś? - spytała brunetka ciężko wzdychając. 
- No właśnie! Jak mogłaś nazwać Crissa swoim chłopakiem? - wtrąciła Cat. 
- Jeżeli Louis wygra to nie da mi spokoju. Będzie cały czas chodził za mną i gadał jaką miernotą jest Criss. - odpowiedziałam z wyrzutem. 
- No i co w tym złego? Trzeba mówić prawdę. - stwierdziła czerwonowlosa poważnie. 
- Ej, dajcie spokój. Criss nie jest taki zły. 
- Nie chodzi o to jaki jest Criss ale chodzi o to czego ty nie widzisz. Jesteś tak ślepa, że powinnaś zostać nie widomą. 
- Bardzo zabawne droga Carietto. 
W tym momencie spojrzałam na Rose, która gapiła się ... wo cholera! Która gapiła się na Zayn'a, który gadał z jakimiś dziewczynami. Nie mogę z tym chłopakiem. Zachowuje się naprawdę dziecinnie. Jeśli chce wzbudzić w niej zazdrość to powinien wymyślić sobie przyjaciółkę i opowiadać jaka jest wspaniała. Ja tak zrobiłam w podstawówce ale to długa historia. 
- I tak wiecznie. - powiedziała Rose. - Nie ma czasu dla mnie ale dla tych wypindrzonych laluń już tak. 
- Daj mu w pysk i po sprawie. - odparłam bezproblemowo. - Ja na twoim miejscu bym go zabiła no ale ty na pewno tego nie zrobisz więc pozostaje ci danie w twarz.
- Nie ważne. - machnęła ręką. - Niech sobie gada. Ja już pójdę. Do bani to wszystko. Szkoda, że nie jestem kotem. Miałabym wtedy dziewięć żyć. Mogłabym się bezproblemowo osiem razy zabić. 
Rose skierowała się w stronę szkoły. Chciałam iść za nią ale musiałam pilnować meczu. Ten głupi nauczyciel nie umie liczyć. Ja mam 5 z matmy więc dam radę. Szkoda, że nie jestem sędzią. Przy mnie drużyna Crissa wygrałaby nawet bez kiwnięcia palcem. Także Rose poszła rozpaczać, Cat usiadła z Niallem na trybunach i wcinali żelki. Elenaor gadała z Daniele, Harry tweetował i co jakiś czas rozglądał się, pewnie za Aną a Liam grał w piłkę. Zastanawiam się jakby wyglądał drogi Styles uprawiający jakikolwiek sport … Hm … na pewno tak samo jak ja. Nie czuje żebym wysiłek miała we krwi on pewnie zresztą też. Cóż, jest jedna rzecz  w której się zgadzamy. Ja tymczasem musiałam pilnować meczu. Nie pozwolę aby przegrali. To niedorzeczne.
W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie Louis strzelił gola! O MÓJ BOŻE! Ten niedorozwój chociaż na jednej rzeczy się zna. Godne pogratulowania. Cholera, ale teraz jest 5:1. Masakra.
- Auć!! – zaczął krzyczeć … Tomo? Trener natychmiast do niego podbiegł. Okazało się, ze zrobił sobie coś w nogę i … UWAGA! Jego dalsza gra będzie niemożliwa! Mężczyzna długo nalegał żeby usiadł na trybunach ale Louis nie chciał się zgodzić. Uważał, że doskonale sobie poradzi. Trener jednak nie chciał ryzykować. Upierał się, że nie będzie stawał przed sądem na narażanie ucznia.
- Niall! Przestań wpierdzielać żelki i właź na boisko! – wydarł się mężczyzna. Blondyn zaczął skakać z radości. Nie miałam pojęcia, że tak można kochać sport. Jestem naprawdę mega zaskoczona. – A ty Louis siadaj! I bez gadania! Alex! A ty zamiast się opierdalać jak to masz w zwyczaju przypilnuj tego gamonia, który nie umie biegać, żeby nie próbował już tego robić! Banda dzieciaków! Nerwy na was cholera stracę!!
Boże, jaki ten koleś jest nie miły. I powiedzcie mi teraz, że to ja jestem niesympatyczna. Już sędzia Matthew potrafi być milszy od pana Wilsona.
Zobaczyłam, że Louis trzymając się za nogę siada na trybunach. Ciężko wzdychając poszłam w jego stronę, nie chciałam ale musiałam, ponieważ trener patrzył się na mnie tak jakby mnie miał udusić. Kurcze, przecież to nie moja wina, ze Tomo jest taką łamagą. No ale chociaż nawet jak jego drużyna wygra to nie będzie się ze mnie naśmiewać. Dobre i to. Usiadłam obok niego i próbowałam się skupić na grze. Lecisz Criss, lecisz, lecisz, lecisz i … szlak! Było tak blisko.
- Nie pasujesz do niego. – odezwał się nagle Lou.
- Masz rację ty do niego lepiej pasujesz. – odpowiedziałam złośliwie. Chłopak wywrócił oczami. Zapowiada się bardzo nudna dyskusja na temat tego co ja widzę w Crissie. Żenada. – Jest miły, zabawny, nieco nieśmiały, przystojny, inteligentny i uczuciowy.
Louis udał, że ziewa.
- A ty nie jesteś miła, nie masz poczucia humoru, jesteś pewna siebie no może co jedyne to ładna i inteligentna ale uczuciowa to … ha ha ha.
- Jeszcze słowo a tak nawtykam na ciebie trenerowi, że pożałujesz.
Tomlinson wziął głęboki oddech i udawał przez 3 minuty, że interesuje go gra. Tak naprawdę nie wiedział co ma powiedzieć. Nasz mistrz ciętej riposty się wypalił. Jakie to smutne.
- Czy mi się wydaje czy Zayn zarywa do tych dwóch dziewczyn? – spytał nagle Louis.
Już miałam coś odpowiedzieć ale usłyszeliśmy głośny krzyk a raczej darcie się Malika:
- A weź spierdalaj!! – wrzasnął do jeden z tych laluń po czym od nich odszedł. Ho, ho czyżby któraś z nich obraziła jego męską dumę? Być może.
- Ciekawe o co chodzi? – zaczął się zastanawiać Louis.  Wzruszyłam ramionami.
- Mądrzy głupich nie zrozumieją. – odpowiedziałam.
- Dlatego nigdy cię nie rozumiałem. – powiedział spokojnie. Posłałam mu groźne spojrzenie. A może jednak nie wypalił się? Zobaczyłam, że Zayn do kogoś dzwoni. Rozmawiając z tą osobą głośno się śmiał i kiwał głową. Co z nim się dzieje? Współczuje ale i podziwiam Rose. Ja bym z nim nie wytrzymała i od razu go rzuciła.
 -Idę. – postanowiłam. Tomo rzucił mi pytające spojrzenie. – Do Malika. – wyjaśniłam.
- Alex! Nie możesz! – Chłopak zerwał się z ławki ale chyba zbyt gwałtownie, ponieważ pisnął. W duchu się roześmiałam. To było nawet zabawne. – I tak się z nim nie dogadasz! Ty się w ogóle z nikim nie dogadujesz! Po co ty w ogóle rozmawiasz z ludźmi?
- Co za cham z ciebie. – skomentowałam i zaczęłam się od niego oddalać. Usłyszałam jeszcze jego krzyk: „Dlatego do siebie pasujemy”. WTF? Ten koleś ma naprawdę nie źle narąbane we łbie skoro myśli, że ja i on … Buhahahahahaha.
Gdy znalazłam się blisko Zayn’a, który siedział na trybunach i oglądał swoje buty, powiedziałam:
- Jesteś gejem? – wypaliłam ni stąd ni zowąd. Malik spojrzał na mnie mega zaskoczony. Pewno nie tego się spodziewał. Przez parę sekund nie odpowiadał, w końcu postanowiłam wyjaśnić: - Pomyślałam, że może chcesz się  o tym przekonać dlatego podrywasz inne dziewczyny.
- Wcale ich nie podrywałem. – odburknął. – Zresztą były dla mnie zbyt brzydkie. A teraz zmiataj zanim zacznę krzyczeć. Jesteś ostatnią osobą którą chce w tej chwili widzieć.
- Myślałam, że Louis jest największym prostakiem na świecie. Cóż, pomyliłam się.
- Myślałem, że jak się umalujesz będziesz wyglądać w miarę. Cóż, pomyliłem się.
- A myślałam, że się dogadamy …
- Dogadamy? Nie gadam z takimi osobami jak ty. Idę. Nara.
Zayn zaczął się oddalać a ja mega wkurzona wróciłam do Louisa. Patrzył się na mnie z satysfakcją. Najwyraźniej spodziewał się, że zostanę odesłana z kwitkiem. Zayn to cham. Mam ochotę mu wydrapać oczy! Jest niemożliwy! Cała naburmuszona usiadłam obok chłopaka i gapiłam się na mecz. Było 5:3. No, no drużyna Crissa wzięła się do gry ale i tak wątpię żeby wygrali.
- Trenerze! – zaczął się drzeć Niall. – Ja bym mógł zrobić przerwę na pączka?!
- Co ty pierdzielisz?! A mecz myślisz, że się sam wygra?! Ruszaj do gry ty gamoniu! Jazda! Już jeden pajac siedzi na trybunach z tą wypindrzoną lalką!
Otworzyłam usta ze zdziwienia! Czy dzisiaj jest dzień pt: „Dowalamy Alex?”. Ja piernicze. Wszyscy się na mnie uwzięli! A to przecież Zayn zachowuje się jak dziwak, ja staram się być miła. Nie protestowałam kiedy pan Wilson kazał mi usiąść z Louisem i co? Tylko kara mnie za to spotyka. Eh, życie …
                                                                                  ***
Nie uwierzycie! Dosłownie nie uwierzycie! Nareszcie los dał mi szansę odegrania się na Louisie. Ha! Otóż w związku ze swoim bólem nogi, biedak, nie może prowadzić swojego samochodu! To ciężkie brzemię spadło na mnie! Juhu! No, no narobię mu mandatów, że się do końca roku nie wypłaci. Albo przypadkiem wjadę w drzewo … hm … co by tu wybrać? Siedziałam właśnie na masce auta i z uśmiechem na twarzy czekałam na Louisa. Po 10 minutach nadszedł. Był widocznie zły.
- Kluczyki. – powiedziałam stanowczo wyciągając dłoń. Tomo wywracając oczami prawie je we mnie rzucił! Cóż to za chamstwo!
- Jedźmy już. Tylko jak na moim Skarbku pojawi się chociaż ryska to pożałujesz.
- Ale się boje. – odburknęłam schodząc z maski. Nagle wpadł mi do głowy szalony pomysł. Inaczej wkurzę Louisa. – Criss! – wrzasnęłam widząc, że stoi w oddali ze swoimi kolegami. – Jedziesz ze mną?!
On kiwając głową pożegnał się z kolegami i szybko do mnie podbiegł. Czyż on nie jest kochany? I na pewno nie jest takim palantem jak Tomo. Żeby tak czcić samochód? Ja pierdziele … Crissowi kazałam usiąść z przodu i po chwili sama to zrobiłam. Lou musiał zająć miejsce z tyłu. Wręcz gotował się ze wściekłości. Cóż za nerwus z niego! Nie miałam pojęcia.
- Ale ja nie mieszkam po drodze … - jęknął Criss gdy odpaliłam.
- Nie szkodzi. Wstąpisz na moment do mnie a potem cię odwiozę. – odpowiedziałam wjeżdżając na ulicę. Nawet nie wiecie jak zajebiście prowadzi się samochód Louisa Tomlinsona! Zaraz zacznę skakać z radości. Życie nareszcie się do mnie uśmiechnęło.
- Do nas. – poprawił mnie złośnik. – To też mój dom, właściwie głównie mój dom.
- Ktoś coś mówił? – spytałam rozglądając się wokół. – Bo jak coś to nic nie słyszałam.
Zauważyłam w lusterku, że Louis wywrócił oczami i oparł się o siedzenie. Wyglądał jak mała obrażona dziewczynka. Przekomiczny widok. Uwielbiam się z nim drażnić.
- Dobrze graliście. – powiedział Criss do Tomlinsona. – Gratuluje. Szkoda, że potem musiałeś zejść z boiska.
Ooo jaki on słodki. Tak się przejmować obcym chłopakiem. Criss to uosobienie dobroci. Ożenię się z nim. Przynajmniej mnie nie wkurza.
- Nie musiałbym schodzić z boiska gdybyś mnie nie popchnął. – powiedział Louis przez zaciśnięte zęby. Że co proszę?! Zaraz go uduszę! Ta łamaga nie umie grać i obarcza Crissa o swoje nie szczęście! Bezczelność. – Co? Chciałeś się popisać przed Alex? Proszę udało ci się. Zresztą mógłbyś być największym pajacem a ona i tak będzie cię wielbić.
- Nie popchnąłem cię i … Alex mnie wielbi? – spytał z radością. – Lubisz mnie Alex? Serio? Podobam ci się?
Ja pierdole! Louis zawsze musi coś sknocić. Serce zaczęło mi szybciej walić i nie zwracałam prawie uwagi na to co się dzieje na ulicy. Zamarłam! Tak proszę państwa: Alex Brown pierwszy raz nie wie co powiedzieć! Chyba jednak Lou wraca do gry. Byłam góra ale nie na długo. On zawsze coś wymyśli.
- Co? – jęknęłam gwałtownie się zatrzymując na czerwonym świetle. – Znaczy lubię cię ale podobasz? To chyba za dużo powiedziane. – dodałam piskliwym głosikiem.
- Uuu Alex się zestresowała? – spytał Louis z drwiną. – Widzisz Criss? Tak działa na nią miłość. Ona cię pożąda!
Serce mi zaraz wyskoczy! Gorąco mi! Nie mogę oddychać! Zabije Louisa, przysięgam na wszystko, że go zabije! Co za kretyn! Wszystko zniszczył!
- Czy to prawda, Alex? – zapytał Criss patrząc na mnie uważnie.
- Oczywiście, że nie. Louis tak mówi bo … - Nagle odzyskałam moją pewność siebie. – Bo jest zazdrosny. Tak drogi Crissie, Louis mnie kocha. On nie wyobraża sobie życia beze mnie.
- Nie słuchaj jej Criss. – powiedział. – Alex nie umie rozmawiać o uczuciach dlatego wymyśliła gadkę, że ją kocham. A to nie prawda, to ona ciebie kocha. Planuje nawet waszą podróż na wakacje na Hawaje. Kup sobie coś ładnego bo Alex już kupiła … oj i to super seksowną bieliznę. Czarną. Pokazała mi i nawet odtańczyła hawajski taniec Huma.
- Naprawdę paradowałaś przed nim w bieliźnie? – spytał mega zdziwiony Criss.
- Nie! To on przede mną paraduje w samych bokserkach! Chcę wzbudzić we mnie uczucia bo uważa, że jego super seksowne ciało jakoś na mnie zadziała. – powiedziałam wywracając oczami. Cholera. Właśnie teraz zdałam sobie sprawę co ja powiedziałam … Louis miał zaciesz jak nigdy a Criss był przerażony.
- Dzięki Alex. Nie byłem świadom, że jestem taki seksowny. – powiedział Tomo z rozbawieniem.
- Może odwieź mnie do domu … - jęknął Criss. – Nie chcę się wcinać między was. Mogłaś powiedzieć, że ty i on …
- Co?! Criss ale między mną i Louisem nic nie ma! Mieszkamy razem, dzielimy pokój nawet śpimy w jednym łóżku ale nic nas nie łączy!
- Zapomniałaś dodać, że chciałem cię pocałować dwa razy. Raz kiedy uciekała przed swoim byłym a drugi raz kiedy leżeliśmy na sobie w krzakach. – rzekł Lou. Boże za co?! Biedny Criss się wystraszył. No cóż, wyjaśnię mu to jutro w szkole bez Tomlinsona. A z nim się dzisiaj policzę … Oj, będzie się działo …
                                                                       ***
Kiedy znaleźliśmy się w domu nie odzywając się do niego pobiegłam na górę. Lou co mnie zaskoczyło nie pobiegł za mną … Ale może to i lepiej? Nie dostałby w nos. Teraz Criss pewnie siedzi w domu przed telewizorem i wyobraża sobie mnie i Louisa. Biedak. Także gdy znalazłam się w jego, naszym pokoju otworzyłam pierwszą szafę i zaczęłam wywalać wszystkie rzeczy z niej. Niech wie kto w tym domu rządzi i, że ze mną się nie zadziera. Potem wzięłam je i skierowałam się w stronę balkonu. Zawsze chciałam to zrobić. Oglądałam jeden taki film gdzie zdradzona kobieta wywaliła swojemu chłopakowi rzeczy za okno. Balkon też może być.
- Słuchaj Alex … - Usłyszałam głos dochodzący ze schodów. – Wiem, że w sprawie Crissa trochę przesadziłem ale może masz racje i jestem zazdro … - Urwał ponieważ wszedł do pokoju i zobaczył jak po kolei wyrzucam jego rzeczy z balkonu. Przerażony podbiegł do mnie. – Co ty wyprawiasz?! – wrzasnął.
- Wyprowadzasz się.
- Co? – pisnął. – To mój dom do cholery! Ty się nawet do rachunków nie dokładasz!
- Oj głuptasie przecież nie wyrzucam cię z domu tylko ze swojego pokoju. Od teraz ja w nim tylko mieszkam. Możesz ewentualnie spać na kanapie.
- Dziękuje dobra kobieto! – krzyknął z ironią. – Przesadziłaś! Nie zrobiłem nic złego! Jak ty wcinałaś się między mną a Elenaor to było dobrze a ja to nie mogę?
 - Przepraszam bardzo ale kiedy się wcinałam? – spytałam ostrym tonem.
- Wtedy kiedy ją śledziłaś. Miałaś nadzieje, ze mnie zdradza i chciałaś się upewnić. Ale oczywiście twoja zazdrość jest uzasadniona a moja nie może być?
- Co? Jaka zazdrość? Ponosi cię wyobraźnia, Tomlinson.
- Znam prawdę, Brown. Przestań mnie okłamywać. Criss to tylko przykrywka. Wcale go nie lubisz. Wmawiasz sobie.
- Wiesz co? Masz rację. – powiedziałam. – Bardzo, bardzo cię kocham! I zaraz ci tą miłość udowodnię. – dodałam z szerokim uśmiechem i szybko opuściłam balkon zamykając za sobą drzwi. Mina Louisa – bezcenna. Po paru sekundach zorientował się co zrobiłam. Zaczął wtedy walić w drzwi balkonowe drąc się jak idiota. Dobrze mu tak. Mógł się nie pretensjować tylko z godnością opuścić swój pokój.
- Alex! Alex! Alex! Alex! Błagam cię! Zaczyna kropić! Alex! Będzie deszcz i może jeszcze  burza! No weeeeź! Nie zasłużyłem na to! Alex!
- Nie słyszę! – krzyknęłam kładąc się na łóżku z książką. Starałam się nie zwracać uwagi na jego piski, krzyki i prośby. Po 20 minutach rzeczywiście deszcz zaczął padać. Spojrzałam w stronę szklanych drzwi balkonowych. Uuu, rozlało się nie źle. Louis cały przemoczony usiadł na kafelkach.
- Jak będę chory to będzie twoja wina! Jesteś wredna! – krzyknął z wyrzutem.
- Taka moja natura. – odpowiedziałam z uśmiechem. Wypuszczę go za 30 min. Najpierw musi trochę pocierpieć. Ah, jednak życie jest piękne …
Zaraz, zaraz …
O cholera!
On chyba miał rację … Nie to, że go lubię ale … chyba byłam odrobinkę zazdrosna o Elenaor .. Eh, życie zdecydowanie do bani …
Ale co z Crissem? A jak go tak naprawdę nie lubię? Nie chce mu robić złudnych nadziei?
Kurde! Louis mi wszystko pochrzanił!
Spojrzałam w stronę balkonu. Troszkę mi go żal. Chyba skrócę mu czas do 25 min.
Ale co ja mam zrobić? To wszystko mnie przeraża. Czuje się tak jak w aucie. Kiedy Louis mówił, że podoba mi się Criss, czułam się przerażona ale nie tak jak wtedy gdy powiedział, że lubię jego.
Czy to nie pokręcone?
 ________________________________________________
Uff nareszcie coś wystukałam! Nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Uważam, że jest długi i nudny. Ale pocieszę was! Mam super zajebiaszczy pomysł na 38 rozdział :). Przede wszystkim zaskoczy was mega Alex i też trochę Criss! Miałam to napisać w tym rozdziale ale stwierdziłam, że będzie za długi. Przepraszam, że ciągnę sprawę pomiędzy Alex i Louisem. Nawet mnie samą już to nudzi a co dopiero was! Ale cały czas myślę co by tu zrobić żeby coś się między nimi działo a jednak nie było tak super słodko. Na szczęście już wymyśliłam :PP. 
Aaa i macie zdjęcie Crissa:

Dziękuje kochanej Sylwii bo gdyby to ode mnie zależało to w ogóle nie wiedzielibyście jak wygląda, gdyż nie chciałoby mi się szukać jego zdjęcia. Tak wiem, leń nie z tej ziemi ze mnie. Przepraszam za to ;c  
Paa <333

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 34

Perspektywa Rose

 Boże mój bratanek Justin jest taki kochany. Cieszę się że Zay poznał część mojej rodziny, ale od jakiegoś czasu jego zachowanie jest dość dziwne. Często jest zamyślony i jakiś nieobecny. Już mniej czasu spędza ze mną, a co dopiero z resztą naszych znajomych. Właśnie wracaliśmy do rezydencji Zayna i Cat.

  - Hej kochanie co się dzieje ? – spojrzałam na niego, a on nic.
  - Zayn o czym tak myślisz ? – machnęłam mu przed twarzą dłonią, jeszcze chwila i by wszedł w słup.
  - Co ? Mówiłaś coś …? – spojrzała na mnie wyczekująco.
  - Co się z tobą dzieje ? – zapytałam ponownie.
  - Nic, nic nie musisz się martwić. – uśmiechnął się delikatnie i objął mnie ramieniem.
 Nagle podeszła do nas jakaś grupka chłopaków mniej więcej po 19-20 lat. Ubrani byli w czarne skóry i tego samego koloru dżinsy. Spojrzałam tylko zdziwiona na mojego chłopaka, któremu na twarzy pojawił się chytry uśmieszek.
  - Siemasz Malik ! – wydarł się jeden.
  - Hej chłopaki. – przywitał się z całą grupką.
  - Niezłą laseczkę sobie wyrwałeś. – zmierzył mnie jakiś blondyn, na co spojrzałam na Zayna, boże z kim on się zadaje ?!?
  - Się wie. – rzucił i mocniej mnie przytulił, boże co się z nim dzieje…. jak on się zachowuje…
  - To co widzimy się wieczorem ? – zapytał jakiś wytatuowany dryblas.
  - No jasne Greg zdzwonimy się, a teraz lecę. – powiedział i ciągnąc mnie za sobą znów zaczął zmierzać w stronę swojej willi.
  - Kto to ? – zapytałam w końcu jak już weszliśmy do domu.
  - A i tak nie znasz, nie chodzą do nas do szkoły. – mruknął jakby od niechcenia.
  - Co się z tobą dzieje czemu mnie tak traktujesz ? – oburzyłam się.
  - Oj zdaje ci się Rose nie rób z igły widły.- Zayn ja robie z igły widły ?!? Patrz jak ty się zachowujesz względem mnie i reszty.
  - Nie mam zamiaru się kłócić idę się wykąpać i idę na miasto nie czekajcie na mnie. – powiedział i zniknął wchodząc na górę.
 Oszołomiona nadal stała w korytarzu i zastanawiałam się co temu chłopakowi pozmieniało się w głowie. Zdjęłam buty i kurtkę, a następnie poszłam do kuchni i nastawiłam wodę. Wzięłam kubek i wsypałam dwie łyżeczki kawy i cukru, a następnie zalałam wrzątkiem. Wyciągnęłam z szafeczki paczkę ciasteczek i ułożyłam ładnie na talerzyku po chwili wyrzucając opakowanie po nich do kosza. Wzięłam swój deser i poszłam do salonu. Wygodnie usadowiłam się i włączyłam TV. Kątem oka spojrzałam na zegarek była 19 więc włączyłam wiadomości. Dobra gadali o jakiś małolatach co napadli na monopolowy, o tym że uratowano kotka z kanalizacji i o One Direction. Nagle z góry zszedł Zayn i zerkając na mnie przelotnie poszedł do przedpokoju. Szybko się zerwałam z narożnika i poszłam w tamtą stronę. Mój chłopak był ubrany w biały t-shirt, czarne rurki i tego samego koloru skórę i buty.
  - Nie czekaj na mnie pa. – rzucił i nawet nie racząc mnie całusem, a nawet spojrzeniem wyszedł zostawiając mnie wrytą.
  - Co się z tobą dzieje Zayn ….? – wyszeptałam i załamana obsunęłam się po ścianie na zimne kafelki. Przysunęłam kolana do klatki i otuliłam je ramionami. Czułam jak po moich policzkach mimowolnie zaczynają spływać łzy. Mój oddech stał się płytki i ciężki do wyrównania. Nagle drzwi zaczęły się otwierać, a zza nich usłyszałam śmiechy Cat, Triny i Wojtka, pośpiesznie wstałam i pobiegłam do kuchni. Wytarłam twarz i ustabilizowałam oddech, opierając się o blat patrzyłam przez wielkie okno.- Hej Rose. – usłyszałam melodyjny głos czerwono włosej przyjaciółki.
  - Hej. – mruknęłam nadal na nią nie patrząc, wiedziałam że pozna że płakałam.
  - Gdzie Zay ? – zapytała tym razem Trina.
  - Wyszedł z kumplami. – wymamrotałam i wymijając ich poszłam do salonu.
  - Coś się stało ? – zapytał Wojtek siadając obok mnie.
  - Nie nic się nie stało. – uśmiechnęłam się niemrawo nadal unikając kontaktu wzrokowego.
  - Rosalie ty płakałaś. – zapytała, a bardziej stwierdziła Cat.
  - Nie tylko coś mi do oka wpadło. – zmyśliłam szybko.
  - Ale już ok. – upewniła się.
  - Tak, tak jest dobrze.
  - Ugh też nie lubię jak coś mi wpada do oka. – wycedził przez zęby Wojtek.
  - Coś ciekawego w TV ? – wzięła pilota Trina i zaczęła skakać po kanałach.
  - O daj na „Jak poznałem waszą matkę” ! – pisną uradowany Wojtek, zawsze kochał ten serial, ja z resztą też, ale nie mam dzisiaj ochoty na nic i to wszystko przez własnego chłopaka.
  - Jestem zmęczona idę spać. – uśmiechnęłam się przelotnie i wbiegłam po schodach do mojej i Malika sypialni. 
 Bez Niego była taka ponura i chłodna. Wzięłam piżamę, czyli za dużą koszulkę i majtki i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i gotowa wyszłam z pomieszczenia. Wsunęłam się pod kołdrę i mocno do niej przytuliłam. Z moich oczu po raz kolejny tego wieczoru zaczęły płynąć łzy… Dlaczego on się tak zachowuje ? Co się z nim dzieje ? Dlaczego zaniedbuje znajomych ? Tyle pytań na żadne brak odpowiedzi…. Wtuliłam się w poduszkę i z trudem zasnęłam.

***


 Ze snu wybudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Spojrzałam w bok, ale tam nadal nie było Zayna, zerknęłam na zegarek za dwadzieścia piąta… Powoli wyszłam z pod kołdry i delikatnie zaczęłam stąpać w stronę drzwi. Otworzyłam je pomału i zaczęłam zmierzać na dół do miejsca z którego dobiegał hałas. To co tam ujrzałam wstrząsnęło mną i za razem wkurzyło …. stał tam upity, nie wróć nachlany Zayn zbierający jakiś potłuczony szklany wazon z podłogi.

  - Nie chcę ci prawić kazań, ale czy ty do cholery wiesz która godzina. – próbowałam mówić cicho, bo normalni ludzie o tej godzinie śpią.
  - Ojjjj kooochaniee nie …. nie gnieewaj się …. czekaj naaa mnie w łóżku. – wymruczał mi do ucha, a po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
 Nigdy nie czułam przy Nim takiego czegoś, zazwyczaj było to odczucie bezpieczeństwa.
  - Jak ty się zachowujesz ?!? Co się z tobą dzieje Zayn ! – krzyknęłam, a ten udając baletnicę stłukł kolejny wazon i kilka ramek.
  - Oj przepraszam wielmożna pani….!! – prychnął i pokłonił się przede mną. 
 Przez sporą ilość promili we krwi wylądował plackiem na ziemi.
  - Co tu się dzieje ? – zapytała zaspanym głosem Cat.
  - Patrz co zrobiłeś, nie umiesz się normalnie zachowywać … musiałeś się najebać i robić jakieś boruty ! – ten człowiek wyprowadza mnie z równowagi, a powiem że to nie jest łatwe.
  - Zayn co ty ze sobą robisz ? – zapytała Cat siadając obok brata na ziemi, a on uradowany udawał wyścigówkę. Bosz czy on ma tam mózg ?!?
  - Bruuum bruuum jej wygrałem ! – krzyknął dziecięcym głosem mulat.
  - Zayn spać do cholery już ! – wydarła się czerwono włosa, miała tak poważny głos że aż sama się wystraszyłam.
  - Ale … nie mogę bo kto złapie wiewiórki z ogrodu. – powiedział zrezygnowanym głosem chłopak, a jego siostra bez wahania pobiegła na taras. Oj Cat ty i ta słabość do wiewiórek.
  - No brawo Zayn, a niech będzie chora przez ciebie to cie ukatrupię. – wycedziłam przez zęby.
  - Ojjj przepraszam maaamo…. – śmiał się w niebo głosy.
  - God mam cię dosyć od kilku dni zachowujesz się jak dzieciak, zaniedbujesz znajomych i mnie, wozisz się z podejrzanym towarzystwie i przychodzisz o późnych godzinach najebany w trzy dupy, co się z tobą do cholery dzieje !?!?!? – opadłam na ziemię naprzeciwko niego.
  - Nie chce mi się tobą gadać idę spać. – wymamrotał i ledwo wstając, chwiejnym krokiem poszedł na górę. 
 Bezwładnie położyłam się na ziemi i skuliłam się w kulkę.
  - Rose spokojnie to na pewno przejściowe. Musi się wyszaleć i mu przejdzie, daj mu czas. – przytuliła mnie przyjaciółka.
  - Oby Cat, ale trudno mi patrzeć jak on olewa znajomych…. – wypowiedziałam w jej ramię.
  - Damy rade, a teraz chodź spać. – pomogła mi wstać i razem poszłyśmy na górę.
  - Cat wiem że to głupie, ale mogę spać z tobą…? – spojrzałam na nią błagalnie.
  - Jasne, rozumiem. – poczochrała mi włosy.
 Poszłam do sypialni, gdzie Zayn już cicho pochrapując spał, podeszłam do niego i pocałowałam w czoło. Zabrałam swoją poduszkę i pomaszerowałam po cichu do pokoju przyjaciółki. Położyłam się do łóżka, które na marginesie jest wielkie, nakryłam się szczelnie kołdrą i bez słowa zasnęłam jak niemowlę.

***


Poczułam jak promienie słońca otulają moją twarz. Delikatnie rozchyliłam powieki i ziewnęłam. Pomału wysunęłam się z pod kołdry i wstałam przeciągając się. Cat już nie było więc poszłam do kuchnie, bo pewnie już wszyscy wstali. Weszłam do pomieszczenia i usiadłam na krześle razem z resztą, brakowało tyko Zayna. Spojrzałam na zegarek omg prawie 13 O_O

  - Hej. – powiedzieli wszyscy promiennie.
  - Bry. – uśmiechnęłam się sztucznie i oparłam głowę na stół.
 Po drodze zobaczyłam że szkło jest już posprzątane, więc nie ma się co martwić o jakiś wypadek. Wzięłam z lodówki butelkę z pomarańczowym sokiem i wróciłam na miejsce.
  - Jakieś plany na dzisiaj ? – zapytała Trina.
  - Może skatepark ? – powiedział Lou wparowując do kuchni, a wraz z nim Alex.
  - Gdzie ten pudrowany laluś z pedalską grzywką ? – zapytała moja kochana i jak zawsze miła przyjaciółka.
  - Śpi bo się uchlał. – wycedziłam przez zęby, a wszyscy, poza Cat spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
  - Buahahahaha zrobię mu pobudkę. – uradowała się Alex i wyciągnęła z pod zlewu wiadro.
  - Nie nalewasz wody ? – zapytał Wojtek, jak ona zaczęła iść na górę.
  - A po co woda, skoro mam wiadro…………. No dobra nie będę aż tak brutalna. – wywróciła oczami i zniknęła na górze.
 Każdy spojrzał na mnie z przerażeniem, a ja tylko upiłam kolejny łyk soku … no co należy mu się może mu do rozumu przemówi. Po chwili można było usłyszeć krzyk Zayna i śmiech Alex.
  - Do jasnej cholery Alex co ty odpierdalasz !! – wydarł się Zayn.
  - Oj haha chłopczyku haha wyrażaj haha się haha. – powiedziała Alexandra między napadami śmiechu.
  - Ciszej łeb mi pęka. Ej co macie takie skwaszone miny, odwalałem coś jak wróciłem…? – powiedział Malik wchodząc do kuchni.
  - Więcej trzeba było pić to byś może pamiętał. – wymamrotała z sarkazmem Cat.
  - Oj tam. – odpowiedział jej brat wyciągając wodę z lodówki i wypijając ją.
 Podszedł do mnie i chciał mnie pocałować, jednak w ostatnim momencie odwróciłam głowę i jego usta wylądowały na moim policzku. Widząc jego pytające spojrzenie, wywróciłam oczami i wymijając go poszłam do sypialni. Wzięłam czyste ciuchy i poszłam do łazienki się ogarnąć, po wykonaniu wszystkich czynności gotowa wróciłam na dół, gdzie panowała dość cicha atmosfera.
  - To co o której idziemy do skateparku ? – oparłam się o framugę drzwi.
  - Może około 14. – uśmiechnął się Wojtas.
  - Pasuje. – przytaknęli wszyscy, poszliśmy do salonu coś włączyć dla zabicia czasu, a Zayn poszedł doprowadzić się do ładu.
 Cat zadzwoniła do El, Dan, Nialla, Liama i Hazzy żeby o ustalonej godzinie byli na miejscu. Czas zleciał mi o dziwo bardzo szybko, mimo że siedziałam i bezmyślnie wgapiałam się w TV przy czym reszta dyskutowała na temat jedzenia -.- Przed wyjściem zjedliśmy jeszcze coś na szybko i całą grupką, nawet Zayn zaszczycił nas swoim towarzystwem, poszliśmy do parku, gdzie czekała reszta naszych przyjaciół. Tak naprawdę to nikt z chłopaków za bardzo nie umiał jeździć na desce. Ja z dziewczynami śmigałyśmy na rolkach, tylko Malik się cały czas popisywał i trzymał od nas na uboczu. Dołączył do swoich nowych kumpli i razem wyrywali jakieś plastikowe lalunie. God czy on naprawdę musi mnie tak ranić, co ja mu zrobiłam, on to robi poważnie czy tylko się zgrywa. Nie wie co z nim się dzieje… Udawałam że wszystko jest okej, ale to cholernie boli, jak widzę że mój chłopak właśnie obczaja jakąś wypindrzoną laskę. Nie chcę się z nim kłócić, ale teraz do niego inaczej nie dociera. Nie zabronię mu gadać z innymi dziewczynami i może ktoś uzna że wyolbrzymiam sprawę, ale on naprawdę się zmienił…

____________________________________


Uwaga wróciłam !! ;D Tak, tak to znów ja Natalia ;) Pewnie sądziłyście, że rozdział doda Alex, a tu taki psikus xD Mimo że nadal nie działa mi net na lapku wyczaiłam sposób na dodawanie inaczej, ale mniejsza hehe Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba i liczę na opinię w komentarzach. Dobra koniec tych wypocin ;PKocham Nats xoxo

czwartek, 16 maja 2013

Rozdział 33

    Perspektywa Carietty

 Patrzyłam na niewinnie śpiącą parkę. Rose po lewej stronie lekko pochrapywała, a mój brat po prawej, ślinił się ciągle powtarzając imię mojej przyjaciółki. No co za niedożyty człowiek ...
  - Do ataku. - Mruknęłam a Lucky i Amy od razu wskoczyli na nich i zaczęli lizać moje dwa skarby po twarzy.
  - Ej ! Pogięło was ?! - Darli się w niebo głosy ze śmiechem.
 Z wyszczerzem wyszłam z sypialni mojego brata, kierując się w stronę kuchni gdzie czekała już Alex wąchając bułkę od hot doga ... Yyy, czy ja o czymś nie wiem ?!
  - Smacznego ? - Mruknęłam unosząc jedną brew ku górze.
  - Nie zamierzam go jeść. - Przewróciła oczyma.
  - To po co go trzymasz ?! - Zapytałam już całkiem zbita z tropu.
  - Żeby się nawdychać parówką. - Wzruszyła ramionami.
 Dobra ... od wczoraj jej odbiło ! A że był piątek, a dzisiaj jest sobota to ... w sumie nawet dobrze. Nikt ze szkoły się nie dowie !
 Alex wyglądała przeuroczo ! Czerwona koszula w kratę z podwiniętymi do łokci rękawami, czarne rurki i do tego ciemne botki. Włosy rozpuszczone, lekko pofalowane.
  - Jakie na dzisiaj plany ? - Zapytała Rose wchodząc do kuchni i nalewając sobie soku pomarańczowego. - Ale żeś się odstawiła. - Zachichotała spoglądając na Jade.
  - Ja idę się spotkać z Crissem. - Wyszczerzyła się do nas Alex.
  - Tym uroczym okularnikiem ? - Zapytałam z uśmiechem.
  - Tak, ale teraz to takie extra ciacho ... - Rozmarzyła się.
  - Jade to nie jest fair ... - Westchnęłam ciężko.
  - Ale co ? - Zapytała zdziwiona, marszcząc delikatnie brwi.
  - No to że on ci się podoba tylko dlatego że zmienił swój styl. Bo wcześniej jakoś mało ci się podobał gdy miał te okulary i ubierał się po swojemu ... - Jęknęła.
  - Do tego zamieniliście zaledwie parę zdań. - Prychnęłam.
  - Weźcie mnie tak nie atakujcie ! - Syknęła, znów powąchała bułkę po czym wyszła z naszego domu trzaskając drzwiami.
 Spojrzałam na Rose z uśmiechem. Wyglądała olśniewająco ! Z resztą jak zwykle !
 Niebieska koszula z podwiniętymi do łokci rękawami i zawiązaną na wysokości pępka, krótkie, ciemne jeansowe spodenki, czarne vansy. Włosy ślicznie upięte.
  - Okres przed miesiączkowy. - Mruknęła pod nosem brunetka, po czym upiła łyk a ja skrzywiłam się delikatnie. Ta miłość ją demoralizuje !
  - To co robimy ? - Zapytał Zayn wchodząc zaspany do kuchni, ziewając.
  - Najpierw musimy zadzwonić do naszej Alexandry aby nam przebaczyły nasze "straszne" i "obrażające" słowa. - Prychnęła Rose, chwytając komórkę i wychodząc z pokoju.
  - Co się tutaj działo ? - Zapytał zdziwiony.
  - Kobiece sprawy i tak nie zrozumiesz. - Machnęłam ręką niedbale.

***

  - Skoro już wszyscy są, zacznijmy omawiać ważne kwestie. - Zaczęłam stojąc przed całą naszą paczką z uśmiechem.
  - Ślicznie dziś wyglądasz kotku. - Wyszczerzył się do mnie Niall.
  - Serio tak uważasz ? - Zapytałam niepewnie, poprawiając swoją grzywkę. - Wiesz, użyłam nową odżywkę i tak jakoś mi zrobił się rano push-up i nie mogłam go rozczesać, ale potem ... - Zaczęłam.
  - Ej, błagam, mieliśmy gadać o istotnych rzeczach a nie o twoich włosach . - Przewróciła oczyma Brown.
  - Tak, właśnie ... jest 10 i nie mamy żadnych planów ... jakieś pomysły ? - Spytałam z uśmiechem zakłopotania. Nie moja wina że jak mój blondasek mnie komentuje to od razu tracę głowę ...
  - Jak już mówiłam, na pierwszą jestem umówiona z Crissem. - Mruknęła Alex przewracając oczyma. Lou natomiast zacisnął pięści patrząc tępo przed siebie. No nie ... nie mówcie mi że on jest o ten związek zazdrosny ! Ej, normalnie jakaś telenowela ! Ha, genialne ! Napiszę kiedyś scenariusz, wyreżyseruję prawdziwą telenowelę o życiu ślicznej czerwonowłosej o tytule "Każda sekunda zwiększa ryzyko" ... dobra, za długi tytuł, potem coś innego wymyślę.
  - Cat ! Czy ty w ogóle słuchasz ? - Zapytał Harry klaszcząc mi przed twarzą.
 Gdy się ocknęłam, przeraziłam się jego dłońmi tuż przed moją mordką, odchyliłam się do tyłu tym samym tracąc równowagę i wywracają się na plecy.
  - Yyy, tak ! Przecież to oczywiste że słucham ! W końcu gadasz o takiej poważnej sprawie że grzechem byłoby nie słuchać ! To ten ... kontynuuj ... - Zaczęłam nerwowo nawijać.
  - Nie ja, a Dan. Pytała się czy przynieść komuś coś do picia ... - Przewrócił oczyma.
  - Zachowujesz się gorzej niż loczek myślący o tej nowej. - Zachichotał Niall.
 Już miałam się zaśmiać, ale zabrzmiały pierwsze nuty "Thrift shop". Wszyscy wybuchli śmiechem. Czemu ? Nie wiem ... to moja piosenka, którą kocham !
  - Halo ? - Mruknęłam niepewnie, uciszając ręką resztę.
  - Cześć Cat. - Usłyszałam znudzony ton mojej znajomej.
  - O, Cristal, cześć. - Powiedziałam z wielkim smailem a tamci od razu przycichli wlepiając we mnie przeszywające spojrzenia.
  - Słuchaj, mam pytanko ... lub raczej prośbę ... będę dziś o 18 występować na takim jednym konkursie instrumentalno-wokalnym w naszej szkole. Chciałabyś może przyjść ? Wesprzesz mnie tym, a co jak co, ale denerwuję to ja się strasznie ... - Westchnęła ciężko.
  - Jasne, czemu nie. Nie mamy planów. Mogę przyjść z resztą, nie ? - Zapytałam dla pewności.
  - Tak ... tylko będzie tam też moja paczka ... proszę żeby nie doszło do rękoczynów. - Zaśmiała się.
  - Oki doki. - Przytaknęłam. 
  - Dzięki, jesteś wielka. Pa ! - Rzuciła i zanim jej odpowiedziałam, rozłączyła się.
  - Mamy na dzisiaj plany. - Wyszczerzyłam się do nich. - Idziemy na konkurs muzyczny wspierać Cristal. - Dodałam widząc ich zdziwione miny.
  - Ja i Zayn idziemy do mojego brata. - Poinformowała nas Rose.
  - Ja idę spotkać się z Crissem. - Prychnęła Alex.
  - Ja i Dani ... - Zaczął Liam ale ja mu przerwałam.
  - Dopiero o osiemnastej. - Przewróciłam oczyma. - I będą tam wszystkie gwiazdunie ...
  - Czyli Ana też tam będzie ? - Zapytał Harry a oczy mu mimowolnie zaświeciły.
  - Tak. - Przytaknęłam głową.
  - To ja idę ! - Zawył z wielkim uśmiechem.
  - Ja też ... tam gdzie Cat, tam i ja. - Zaśmiał się Niall obejmując mnie od tyłu. 
  - A ty, Rose ? - Spytałam z nadzieją w głosie.
  - E tam, po co jej mój doping ? Ja jej nie cierpię. - Prychnęła wtulając się w swojego chłopaka.
  - Nom. - Przytaknęła reszta, poza Louisem.
  - A ja się przejdę. - Wzruszył ramionami.
  - Zgoda ! To teraz co będziemy robić do 18 ? - Zapytałam przymykając powieki.
  - Wesołe miasteczko ! - Wydarli się wszyscy.
  - To do wesołego miasteczka ! - Krzyknęłam i po chwili wszyscy już siedzieli u siebie w autach.


***

  - To gdzie najpierw ? - Spytała Eleanor poprawiając włosy.
  - Tunel zakochanych ! - Krzyknęła Rose ciągnąc za sobą niewzruszonego Zayna ... że hę ? On by kiedyś od razu zaczął szaleć i cieszyć się że będzie z nią w ciemnościach ! Dan i Li od razu polecieli za nimi.
  - A może my też byśmy się tam wybrali ? - Zapytał Lou, szczerząc się do Alex.
  - Za dużo różu ... i serc ... i miłości ... i nigdy z tobą. - Prychnęła szyderczo.
  - A my tam nie idziemy ? - Spytałam patrząc na Oddalającą się El, która pędziła w stronę jakiś stoisk.
  - Ej, czy to nie Ana ? - Zapytał Styles i pobiegł w stronę rollercoastera. Oj, będzie się działo !
  - Nie, my zostajemy z Jade i Lou żeby nie doszło do rękoczynów. - Niall objął mnie w pasie.
  - No cóż, to gdzie Hrabianna chciałaby iść ? - Zapytał Louis.
  - Nie ma takiego słowa jak "hrabianna". - Przewróciła oczyma Alex.
  - A właśnie że jest ! To damska wersja "Hrabi" !
  - "Damska wersja" ? A nie przypadkiem, odmiana z męskiej formy na żeńską ? Z resztą nie ważne. To HRABINA, a nie HRABIANNA. - Jęknęła Alexandra.
  - To gdzie w końcu ? - Zapytałam zrezygnowana.
  - Do domu strachów. - Postanowiła Alex, ruszając w stronę ogromnego, strasznego "zamczyska".
 Lou głośno przełknął ślinę a ja wybuchłam śmiechem. To jest świetne ! Pierwszy raz byłam w wesołym miasteczku. Raz byłam w cyrku z Zaynem ale widząc te wszystkie biedne zwierzątka i ludzi z batami na około ich, postanowiłam więcej nie iść na TAKIE COŚ. Chociaż Zoo to już inna sprawa ... właśnie ! Muszę się wybrać z resztą do oo pooglądać zwierzaczki !
  - Cat, idziesz ? - Zapytał Niall, na co ja tylko przytaknęłam głową i ruszyłam za nimi.

***

  - To była najstraszniejsza rzecz jaka kiedykolwiek mnie w życiu spotkała. - Wyjąkał Lou, wchodząc do swojego auta.
  - Nie przesadzaj ... dobrze się spało ... choć twoje piski i płacz mi trochę przeszkadzały. - Westchnęła Alex, smarując usta błyszczykiem.
  - Oj, wybacz że mój strach i zawał nie pozwoliły ci spokojnie drzemać. - Mruknął z ironią.
  - Nie ma za co, przebaczam. - Wzruszyła ramionami, zatrzaskując za sobą drzwi od samochodu.
 Ja i Niall podeszłyśmy do auta Zayna, gdzie tamta dwójka już siedziała. Problem w tym, że zamiast gadać i się śmiać, siedzieli cicho nie odzywając się do siebie, z grobowymi minami.
  - Co wam jest ? - Zapytałam niepewnie, zapinając pasy.
  - Nic. - Burknęli chórem po czym mój brat ruszył z piskiem opon. A temu co znowu odbiło ?!
***

  - Przyjechać po was ? - Zapytał obojętnie Zayn.
  - Nie, wrócimy z Li i Dan. - Uśmiechnęłam się do niego promiennie wychodząc z jego wozu.
  - Pa. - Mruknął i odjechał pod nadzorem GPS'a zwanego Tori w stronę domu brata mojej przyjaciółki. Moja druga Bff'ka wolała iść ze mną. El musiała coś załatwić ze swoim gejaszkiem, a reszta ... cóż ... wspieramy razem Cristal !
  - Al, a ty nie miałaś iść spotkać się z Crissem ? - Zapytała Dan.
  - Przełożył to na jutro. - Westchnęła ciężko wchodząc do lokalu.
 Wszystkie "Gwiazdeczki" już były na miejscu. Hazza od razu poleciał do Any, która z fałszywym uśmiechem słuchała jego gadek na podryw. Coś mi się staje że bardziej jej odpowiada ta strona Harolda, gdzie ciągle się rumieni i jąka. Co się dziwić, wygląda wtedy tak uroczo ...
  - A teraz Cristal Jons ! - Krzyknął jakiś gościu w garniaku a na sali rozbrzmiały brawa.


***

Hejka ! Tutaj wasza "najukochańsza" Sylwia ! Mam nadzieję że spodoba wam się rozdział ;D Pisałam go dość długo bo szczerze nie wiedziałam co mogę nabazgrać, aczkolwiek i tak źle mi wyszedł xD Jak widzicie, dodałam coś o Cristal ... czemu ? Bo ją pokochałam xD Nie wiem czemu, ale, tak jak cała elita, jest ona bardzo fajna ! Tak samo reszta gwiazdeczek ... i powiem szczerze, że mam wiele planów co do nich >;3
No to ten ... Mam nadzieję że wam się spodoba !
Bay <3