poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 32



Oczami Alex:

Głupi poniedziałek. Dlaczego akurat od tego dnia musimy zaczynać tydzień? Nie możemy załóżmy od wtorku? Wtedy na pewno weekend byłby dłuższy, ale oczywiście pomysłowi nauczyciele nie pomyślą o tym.
Budzik zadzwonił już o godzinie 6:30. Nie chętnie wstałam z łóżka. Chciałam jak najszybciej iść do szkoły i mieć ją za sobą. Potem wrócę do domu i rzucę się na kanapę gdzie obejrzę The Walking Dead.
Buhahaha, biedny Tomuś boi się zombiaków i zawsze idzie na górę gdy włączam ten serial. Oby nakręcili jak najwięcej odcinków bo ja będę je oglądać, nawet czasem pod dwa razy. Dla kochanego Louisa wszystko.
Spojrzałam na łóżko. No, no Tomlinson jeszcze śpi. Co on sobie uważa? Ja mam wstać a on się może wylegiwać? Bardzo, naprawdę bardzo zabawne. Wściekła podeszłam do niego i szturchnęłam go raz, drugi a potem trzeci. Nic. Chyba umarł albo mnie olewa. Aż tak mocnego snu raczej nie ma. Raz w nocy obudził się bo kichnęłam i zaczął się na mnie wydzierać.
Okeeeeeej, to ja się na niego wydarłam bo to on kichnął.
Szturchnęłam go czwarty raz i dopiero wtedy jaśnie pan postanowił przemówić:
- Jeszcze chwilka skarbie.
Zmarszczyłam brwi. Teraz to już przegiął. Czując jak z każdą sekundą jestem na niego coraz bardziej wściekła, usiadłam na łóżku z drugiej strony i zepchnęłam go z niego. Z grzmotem upadł na podłogę.
Ale nie wstał. Hm, może rzeczywiście umarł? Albo kiedy go czwarty raz szturchnęłam to prawie umierał a teraz może ostatecznie? Interesujące.
- O boże, albo mi się wydaje albo za oknem stoi zombiak. – powiedziałam siląc się na przerażony ton. Chłopak gwałtownie wstał i drąc się: Gdzie? Gdzie? Gdzie? Zaczął rozglądać się wokół. Za dużo telewizji, zdecydowanie. Co za panikarz. Do zamku strachów chyba raczej z nim nie pójdę. Chciałabym ale nie da się namówić.
- Dorośnij. – skomentowałam jego debilne zachowanie. – Zachowujesz się jak dzieciak. Masz 22 lata. W twoim wieku zostaje się ojcem albo chociaż bierze ślub a ty co? Jesteś taki stary i nawet nie masz dziewczyny! Wstydź się.
- Hej! Miałem chociaż dziewczynę a ty co? Nigdy nie miałaś.
- Miałam.
- Że co? – Oczy Louisa pojaśniały. Usiadł na łóżku obok mnie i uśmiechnął się. – Opowiedz mi o tym. Wszystko ze szczegółami. Niczego nie pomijaj. Mam nadzieje że masz fotki? Nie dla mnie ale Hazzy chętnie by się pojarał.
- Mną i Austinem?
- Austin. Oryginalne imię dla dziewczyny. A więc jaka była? Jak całowała i w ogóle? Mów wszystko.
On się naprawdę tym nakręcił. Co za kretyn.
Zaraz, zaraz.
Oryginalne imię dla dziewczyny?
O mój boże! On myśli, że Austin to dziewczyna? On jest głupszy niż myślałam.
- Lou hm, jakby ci to najprościej wyjaśnić … Austin to nie jest dziewczyna tylko c h ł o p a k. Rozumiesz? Także, możesz przestać się jarać. Serio myślisz, że kręcą mnie dziewczyny? Chociaż … jak na ciebie patrzę to chyba rzeczywiście zaczynają.
Tomo wywrócił oczami i wstał z łóżka po czym wyszedł z pokoju. Ooo, on naprawdę mocno się przejął tym, że nigdy nie miałam dziewczyny.

***

W łazience gdy myłam zęby chłopak coś śpiewał pod nosem. On serio myśli, że ja mam ochotę tego słuchać? To, że miliard dziewczyn kocha się w jego głosie nie znaczy, że ja też. A ta piosenka mnie wkurza. Jest głupia, denna i debilna. Tylko prawdziwi kretyni by to wymyślili.
- Co to za hit? – spytałam pukając usta wodą.
- Piękna piosenka. A słowa są takie romantyczne.
- Cholera dziewczyno jesteś seksowną mmm. To twoim zdaniem romantyczne? Powodzenia w szukaniu dziewczyny.
- Hej! Sexy Bitch to śliczna piosenka.
- Ty słyszysz tytuł tego gniotu? To obraża wszystkie dziewczyny na kuli ziemskiej. A jakby była taka piosenka tylko odnosiła się do chłopaków?
Louis wzruszył ramionami.
- Podziękowalibyśmy tej pomysłowej lasce, która to wymyśliła.
Wywróciłam oczami. Boże, jaki on płytki. Chyba rzeczywiście mój adorator w okularach przy nim jest super – świetno – zarąbistym chłopakiem. Przeszłam obok niego lekko trącąc go ramieniem (niby przypadkiem, wiecie). On jednak odwdzięczył mi się tym samym. Wściekła nadepnęłam mu na stopę. Wydał z siebie cichy pisk.
- Piszczysz jak dziewczyna. – skomentowałam śmiejąc się szyderczo. – Niektóre laski lepiej znoszą ból od ciebie, chociaż to jest naukowo udowodnione, że dziewczyny są bardziej odporne.
- Muszą być. – Wzruszył ramionami. – Jak my im łamiemy serca to ta odporność w szczególności im się przydaje.
- Im? Czyli mnie to w nie wliczasz? – spytałam oburzona.
- Alex, ty nie masz uczuć. – powiedział spokojnie.
- W sumie racja. – odparłam i zeszłam na śniadanie. Nawet jak zmarł mi chomik to zbytnio się tym nie przejęłam. A może jak w ogóle nie posiadam serca? Interesujące. A i to by wyjaśniało wiele spraw. Chociaż jak na osobę bez uczuć to dość przejęłam się tym, że moim wielbicielem był jakiś głupi okularnik. Nie, nic nie mam do ludzi w okularach, nigdy ale … gdyby nie ten chłopak to nie robiłabym sobie nadziei jak się okazuje na NIC. Coraz bardziej lubię tego chłopaka w okularach. Tak wiem, nie znam go prawie ale to słodkie, że napisał dla mnie list miłosny i dał kwiaty. Musi być wrażliwym romantykiem. I co najważniejsze jest zupełnie inny od Louisa. On uważa, że liściki miłosne to szczyt żenady a dawanie kwiatów dziewczyną obraża godność płci męskiej, uważa też, że to dziewczyny powinni się starać dla chłopaków a nie na odwrót i powinien powstać salon kosmetyczny dla facetów. Poważnie. On tak na serio uważa.
Gdy nalałam sobie soku do szklanki z góry zszedł Louis. Miał dość dziwną minę taką jakby hm, zamyśloną. Może zastanawiał się nad inwestycją w taki salon kosmetyczny?
- Alex, doskonale wiesz, że nienawidzę dawać kwiatów ale tobie mógłbym je dać. – powiedział dumnym tonem.
- Nie wysilaj się. Dzisiaj zamierzam poznać tego miłego okularnika, który wpadł na ten wspaniały pomysł przed tobą. Wydawał się być miły i chyba mnie lubi.
- Nie tylko on. – odburknął nalewając sobie również roku. – Uważasz, że to jedyna osoba na świecie, która cię lubi? – spytał obrażonym tonem.
- Jest jeszcze moja mama ale ona musi mnie lubić, wiesz, tak jej każe prawo.
Tomo wywrócił oczami.
- Dobry boże, Alex. Nie chodzi mi o twoją mamę.
- Cat i Rose, tak? – spytałam patrząc na niego uważnie. Ten potrzasnął głową. – Mój brat? Tata? Babcia? Dziadek? Ciocia? Wujek?
- Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! – Zaczął się drzeć jak opętany i z tego wszystkiego wylał sobie sok, że tak powiem w kroku.
- Brawo. – Klasnęłam w dłonie. – Masz 22 lata i nie dosz, że zachowujesz się w tym wieku jak dzieciak to jeszcze nie umiesz korzystać z toalety? Louis, to poniżające.
- Daruj sobie. Doskonale wiesz, że to sok. – powiedział przez zaciśnięte zęby.
- No nie wiem. Ja nic nie widziałam. – odparłam z uśmiechem. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Mam nadzieje, że to wszyscy nasi znajomi i Tomlinson zostanie wyśmiany. Pędem poszłam otworzyć, pomimo sprzeciwu Louisa. W progu stała Cat, Rose i Zayn. Oni ewentualnie też mogą być, chociaż bardziej wolałabym całą szkołę.
- Cześć. Musiałam sprawdzić czy dzisiaj przyjdziesz do szkoły, a masz taki zamiar, prawda? – spytała czerwonowłosa nie pewnie.
- Oczywiście. – Wpuściłam ich do środka. Hm, albo mi się wydaje albo ona a właściwie oni coś kombinują. Intrygant Malik nastawia wszystkich przeciwko mnie. To już nie jest zabawne. Wszyscy udaliśmy się do kuchni, gdzie Lou nie udolnie próbował wytrzeć polane miejsce ręcznikiem. Ledwo powstrzymywałam śmiech. Gdybym to ode mnie zależało to dostałby piątkę za prezentację.
- Louis w tym wieku powinieneś nauczyć się, że kiedy potrzeba to idzie się do toalety. – powiedziała Cat, zupełnie poważnie. Rose i Zayn pokiwali głowami.
- Ale … ja nie … to … - Lou zaczął się śmieszne jąkać. – Alex powiedz im! – Spojrzał w moją stronę błagalnym wzrokiem. Starałam się również zachować powagę. Nie rozwalę tak wspaniałej scenki, chodź ledwo się powstrzymywałam żeby nie wytłumaczyć całego zajścia.
- Louis … - Dotknęłam jego ramienia. – To nic złego, że masz pewne problemy.
Chłopak otworzył usta  i zmrużył oczy. Pewno był na mnie mega wściekły. No cóż, każdy by chyba postąpił tak samo jak ja. No każdy kto nie lubi Louisa albo komu ten dureń podpadł. Przyznaje, cały czas jestem wściekła o te kwiaty.
- Stary, może idź do lekarza. To nie jest normalne. – powiedział Zayn chichocząc pod nosem.
- Oj daj mu spokój. – odezwała się Rose. – Louis, może kupiłabym ci na to coś?
- Prze okazji kup mu coś na to, żeby się mniej nakręcał jak są w TV sceny od 18 lat. – powiedziałam zatykając usta ręką żeby nie wybuchnąć śmiechem. Tomo poczerwieniał na twarzy i wyszedł. Przyznacie to było mega zabawne dla nas i żenujące dla niego. No cóż, trzeba sobie z kogoś czasami zrobić ofiarę żeby było śmieszniej. – Polał się sokiem. – wykrztusiłam w końcu. – I nie nakręca się tak dla ścisłości jak są sceny od 18 lat.
- Tak myślałam. – powiedziała Cat. – Dobra przejdzie mu. Olać Louisa. Trzeba się zając tobą Alex. Musisz wyglądać szałowo. Chodź, pójdziemy z tobą i Rose na górę i pomożemy ci się uszykować a ty Zayn idź do Louisa i go pociesz bo pewnie ryczy w poduszkę jak zwykle gdy dostaje mu się od Alex.
- Po nim to spływa.
- Spływa? Gdy powiedziałaś, że wygląda jak gej to chciał popełnić samobójstwo. – rzekła Rose.
- Nie dosz że to gej to jeszcze psychopata! No pięknie! Z kim ja mieszkam?
- A może obchodzi go twoje zdanie? Pochwal go chociaż raz to zobaczysz jak się cieszy, a teraz idziemy na górę! Go, go, go! Nie ma czasu! – krzyknęła czerwonowłosa i ciągnąc mnie i Rose, udaliśmy się do sypialni Tomlinsona.

***

W szkole czułam się dziwnie. Dziewczyny zdecydowanie przesadziły z ilością makijażu. Musiałam to potem w toalecie zmyć. Po co miałam się odjazdowo prezentować w budzie? Bez sensu. Ja chce jak najszybciej do domu! Nie wiem co Cat kombinuje ale się dowiem. Mam wrażenie, że Rose nie ma pojęcia o tym dziwnym planie. Zachowuje się jakby nie wiedziała, ale nigdy nic nie wiadomo. A co do Louisa to w ogóle się do mnie nie odzywał. Dosłownie! Nawet jak niby „potknęłam się” i na niego upadłam. To grzecznie przytrzymał mnie i znów wdał się w pogawędkę z Harry’m. No po prostu nie do wytrzymania z nim! Mam ochotę go zastrzelić wiatrówką. Tak, tak wiem nienawidzicie mnie. Jak Tomo zwraca na mnie uwagę – źle, olewa – jeszcze gorzej.
Na pierwszej przerwie starałam się odnaleźć mojego adoratora, ale natknęłam się tylko na Louisa, który jak tylko mnie zobaczył udał, że pisze sms.
- Na co patrzysz? – spytał Harry? Boże!
- Na … na … na panią od Techniki. – powiedziałam szybko. – Fajną ma spódniczkę.
- Czy ja wiem. – odparł z ciężkim westchnieniem. – Normalną.
Spojrzałam na niego otwierając szeroko oczy ze zdziwienia. On sobie żartuje?
- Jesteś chory? Boli cię coś? Umierasz?
- Nie. To, że jestem Harry Styles nie znaczy, że muszą mnie kręcić kobiety w krótkich spódniczkach.
- Ależ właśnie dlatego jesteś Harry Styles, bo kręcą cię kobiety w krótkich spódniczkach!
- Weź dorośnij. – mruknął i odszedł ode mnie. Przepraszam bardzo co? Ja mam dorosnąć? Niech się puknie w ten głupi łeb.
                                                                                                              ***

Na drugiej przerwie znów szukałam mojego adoratora. Nic! Dosłownie się rozpłynął! Szłam właśnie wzdłuż korytarza, aż na kogoś wpadłam. Pomyślałam sobie, że może to właśnie ten okularnik, wiecie, tak jak w filmach. Dziewczyna szuka swojego księcia i gdy traci nadzieje to on się zjawa! A tu klops! Zamiast księcia mam jego giermka.
- Może panno: kupcie coś Louisowi żeby się nie nakręcał na filmach od 18, uważałabyś?
- Może pan mokre spodnie też był uważał?
- Żenada. – Chłopak udał, że ziewa.
- Nudzę cię? Jak widać mamy inny poziom inteligenci.
- No chyba raczej tak. Oczywiście ja mam wyższy. Jestem starszy i mądrzejszy a ty głupią panienką która jeszcze rok temu nie mogła oglądać filmów dla dorosłych.
Dzięki Bogu, że zadzwonił dzwonek bo przysięgam, że wydrapałabym mu oczy. Głupi laluś! Szkoda, że nie popełnił tego samobójstwa. Taa, obchodzi go moje zdanie? Chyba tak jak mnie co ma do powiedzenia dyrektor. A właśnie a propo, miałam do niego zajrzeć. Wiecie, chodzi o to zbite lustro w męskim i napisanie na drzwiach kibla: Louis Tomlinson lubi męskie tyłki.
Nadal się zastanawiam o co bardziej wkurza się Tomo?
Stawiam na te męskie tyłki, no chyba, że jeszcze o tym nie wie.
                                                                                              ***
Po lekcjach nie mogłam jeszcze iść do domu. Wyobrażacie sobie? Istna bezczelność! Podobno ma być jakiś koncert charytatywny na jaki ja oczywiście nie mam ochoty iść. Cat z Zayn’em cieszyli się jak głupi, nie mam pojęcia dlaczego. Oni coś knują tylko jeszcze nie wiem co, ale na pewno się dowiem. Rose podsunęła pomysł, że może tam znajdę mojego adoratora, więc ostatecznie zgodziła się pójść. Gdyby nie to, moi znajomi musieliby mnie związać i siłą tam zaciągnąć.
Całość odbyła się w specjalnej sali szkolnej gdzie odbywa się większość uroczystości. Oczywiście zaczęło się od różnych występów zaczynając od czirlidejek. A teraz takie małe pytanko: Dlaczego zawsze na filmach czirlidejki są blondynkami? To obraża nas brunetki! No ale jeśli się mylę i jest chociaż jeden film gdzie czirlidejką jest brunetka to chętnie bym go obejrzała.
Stałam pod ścianą i gapiłam się na różne osoby. Gdzie ten okularnik? Ani widu ani słychu. Ciężko westchnęłam. Dlaczego u mnie zawsze wszystko jest odwrotnie? Ja chce mojego księcia! W tej chwili ma pojawić się mój książę! Już! Zaraz! Teraz!
- Cześć. – Usłyszałam czyjś głos. Odwróciłam się w jego stronę.
- Nie wyraziłam się dość jasno? – spytałam patrząc się w sufit. – Miał być książę a nie ten pożal się boże gej.
- Zamówiłaś sobie księcia? – zapytał Louis ledwo powstrzymując śmiech.
- Wyobraź sobie kurde, że tak. Miał się pojawić w tej chwili, a zamiast niego jesteś ty.
- Przepraszam.
- Już dobra. To nie twoja wina, że nie jesteś moim księciem. – powiedziałam machając ręką zrezygnowana.
- Przepraszam za to co powiedziałem, że jesteś głupia panienką. Wcale tak nie uważam.
Wzięłam głęboki oddech.
- A ja przepraszam za to, co powiedziałam rano. Już wyjaśniłam Cat, Rose i Zayn’woi że polałeś się sokiem. No i przepraszam jeszcze za ten napis na drzwiach w toalecie, że lubisz męskie tyłki.
- Co? – jęknął. Ups, chyba jednak o tym nie wiedział. Brawo Alex! Twoje przeprosiny obróciły się przeciwko tobie. No pełen odjazd. – Napisałaś tak? Jesteś stuknięta! I wiesz co? Bardzo się cieszę, że nie jestem twoim księciem bo i tak bym cię nie chciał. Opowiadasz moim znajomym głupoty na mój temat, piszesz bzdury w męskim, nazywasz mnie gejem, co jeszcze? No śmiało! Gej który lubi męskie tyłki chętnie sobie posłucha!
Miałam mu przerwać jego wypowiedź ale tak się nakręcił, że nie zdążyłam. Otóż za nami stał dyrektor. Zrobiłam się czerwona na twarzy i próbowałam dać Louisowi jakieś znaki ale on nawet na mnie nie spojrzał. Dopiero po chwili przerwało mu chrząknięcie mężczyzny. Tomo wstrzymał oddech i zrobił się blady na twarzy. Próbowałam, żeby nie było.
- Louis rozumiem, że masz inną orientację ale byłoby lepiej gdybyś tak się z nią nie obnosił. – powiedział dyrektor, a Tomlinson schował twarz w dłoniach. – W sumie domyślałem się od jakiegoś czasu.
Mężczyzna odszedł od nas, a Lou powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Ani słowa więcej.
Miałam wybuchnąć śmiechem ale nie zdążyłam, gdyż jakaś babka mnie zapowiedziała! Że what? Jej się cos popierniczyło? Zobaczyłam, że Cat i Zayn zaczęli chichotać.




 A więc to taka była ich słodka tajemnica. No piknie. Ja chce do domu a nie występować! Nie mam na to ochoty. Jestem głodna, śpiąca i chce mi się ryczeć bo moją miłość życia wcięło, a zamiast jej mam głupiego Louisa, któremu humor się znacznie poprawił. No proszę, proszę.
- No dalej Alex. – powiedział radośnie. – Niech głupia lalunia pokaże na co ją stać.
- Zamknij otwór gębowy, mokre spodnie. – odpowiedziałam ostro. Cat i Rose podbiegły do mnie i zaczęły ciągnąć w kierunku sceny gdy próbowałam uciec. Niech ich szlak! Czy one we dwie muszą być tak silne? Szkoda że Zayn nie próbował, ponieważ zaczęła bym krzyczeć, że stosuje wobec dziewczyny przemoc.
- Idź i daj z siebie wszystko. – rzekła czerwonowłosa.
- To wszystko dla chorych dzieci. Dasz radę. – dodała brunetka.
Popatrzyłam na nich nie pewnie i weszłam na scenę.


Po skończonym przedstawieniu mogłam nareszcie z niej zejść. To było okropne. Niby nigdy się nie stresuje ale bałam się, że mój adorator się na mnie patrzy a ja strzelę jakąś gafę. Na szczęście tak się nie stało. Od razu podbiegły do mnie przyjaciółki z gratulacjami.
a)       pocieszą mnie bo było tak kiepsko
b)       naprawdę mi dobrze wyszło
Obstawiam opcję b bo z reguły mi wszystko dobrze wychodzi. Nie żebym się chwaliła ale … dobra chwalę się.
- Byłoby bardziej bosko gdybyś się patrzyła w aparat Rose. – powiedziała Cat.
- To Rose mi robiła zdjęcia? – spytałam zaskoczona.
- Jedno. Na reszcie jest Zayn, który mi się wcinał. – odpowiedziała nie zadowolona brunetka, oglądając fotki. – Ale słodko wyszedł. Chyba dodam na fejsa.
- Słodkie są słodycze, nie Malik. – odparłam wywracając oczami.
- Bo Zayn jest uroczy.
- Chyba anty uroczy. – odburknęłam i skierowałam się w stronę dyrektora. Muszę wyjaśnić sytuację, która miała miejsce przed chwilą. Louis chyba naprawdę się mnie zaczął czepiać bo ma mnie dosyć. Zrobię dla niego coś miłego i od razu zmieni do mnie nastawienie, pomyśli (oczywiście błędnie) że go lubię i znów zrobi się słodki a ja będę mogła go męczyć. Zaraz, zaraz czy ja powiedziałam słodki? Tfu!
- Hej.
Odwróciłam się.
- Dobra Louis masz racje czasem zachowuje się jak głupia lalunia.
- Nie wiem kto to Louis ale musi być idiotą nazywając cię tak. – powiedział wysoki, przystojny chłopak modnie ubrany. Nie mam pojęcia kto to, ale sprawiał dobre wrażenie. – Criss. – podał mi dłoń.
- Alex.
- Wiem. Poznaliśmy się już. Pamiętasz? Tyle, że uciekłaś. Chyba nie spodobałem ci się co? Wiesz w tą gadkę z narzeczonym nie uwierzyłem.
- Okularnik?! – wypsnęło mi się.
- Już nie. Mam szkła kontaktowe i zmieniłem styl więc mogłaś mnie nie poznać. Wolałbym żebyś mówiła na mnie cichy wielbiciel albo adorator lub po prostu Criss.
- Jasne. Szukałam cię po całej szkole. Wtedy było mi trochę głupio i chciałam cię przeprosić. Nie gniewasz się? – spytałam nie pewnie. On potrzasnął przecząco głową z szerokim uśmiechem. Słodki Jezusie, on jest sto razy lepszy od głupiego Louisa … już o nim zapomniałam …
- Twój występ był świetny. Masz talent.
- Przesadzasz. – Roześmiałam się nerwowo.
 Mam nadzieje, że nie przesadzał. Aaa! Takie ciacho mówi mi, że mam talent. Kocham go!
- Chciałabyś kiedyś coś zjeść ze mną?
- Jasne. Może być nawet dzisiaj. – powiedziałam patrząc się na niego rozmarzonym wzrokiem. Jak ja mogłam być tak ślepa? Przecież to logiczne, że Lou nigdy nie był mi pisany tylko Criss. Po za tym ma anielskie imię a co za tym idzie musi być aniołem. Serce mi szybciej bije. Miłość od pierwszego wejrzenia. Nigdy w to nie wierzyłam ale zaczynam.
______________________________________________________
Jakoś dałam radę;). Jeszcze muszę dodać dwa wpisy na pozostałe dwa bloogi i na jakiś czas mogę odpocząć ;D. Ha ha, zaskoczyła was Alex? Totalnie oszalała na punkcie Crissa ;P Nie wiem jak to dalej między nimi ale na razie Lou pójdzie w odstawkę :).
Paaa <333



11 komentarzy:

  1. Fajny rozdział ale szkoda mi Lou :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie też ;C z tego co potem wymyśliłam to u niego nie będzie wesoło ;((

      Usuń
  2. Lou :C
    Rozdział fajny xx.

    http://littlethingsonedireciton.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, genialny !
    To wszystko było świetne ! Ta akcja z dyrektorem, podpisaniem męskiej toalety, sokiem i występem - cudo ! xD
    To z tym Crissem to zgroza! znaczy bez obrazy, ale mój kochany Lou idzie w odstawke ?! No geez ! To okrutne !
    No nic, przeżyje ;p Jakoś ...
    Nie spodziewałam się, że Alex się zakocha tak od razu ! To nie logiczne ! Przecież ona ... dobra, nigdy ważne ^^
    Bay <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety takie życie ;//
      W ogóle była 00:30 jak pisałam ostatnią scenę i usypiałam przed klawiaturą a strasznie chcialam dodać i tak jakoś wyszło. Miało tego w ogóle nie być. Dobra potem jakoś z tego wybrnę ;)

      Usuń
  4. Ty jesteś po prostu genialna!!!!!Tylko szkoda mi luisa tak się starał:( No trudno!!:(, ale błagam zrób tak żeby chodzili ! Proszę. Bo ja się wykończę pytaniami(do siebie) CZY BĘDĄ RAZEM!!!!!!!!!,Amanda<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Louisa, nie "Luisa" :)

      Usuń
    2. oj tam,oj tam następnym razem się poprawię obiecuje! :),a tak na marginesie pliss dodajcie zdj. crisa:),Amanda<3

      Usuń
  5. Biedny Lou < pociągnięcie nosem>
    Mhm, jeszcze się policzymy Criss -_-

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej czekam na kolejny rozdział bo są świetne i prosze z perspektywy Alex i o Crissie ! Jaka jest reakcja Lou i w ogóle ! CZEKAM NIECIERPLIWIE :)

    SKITTLES:):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty czekasz? To ja czekam na następny rozdział od Sylwii :))).
      Reakcja Lou będzie najbardziej naiwną ze wszystkich reakcji.

      Usuń