wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 31

     Perspektywa Carietty

 Uśmiechnęłam się, przytulając Amy do siebie. Nie mam pojęcia jak, ale wczołgała mi się pod kołdrę w nocy i spała ze mną. W końcu jest niedziela, zaszalejmy ! Ogółem tamte dni minęły dość spokojnie ... nie licząc tego, że Lou i Alex byli dla siebie wredni, choć prawie się nie odzywali, Rose i Zayn tak przesadzają z tą całą miłością, że rzygać mi się chce, Hazza ciągle ślini się na widok tej nowej, Amber, Li i Dan ciągle dyskutują o swojej przyszłości, El wciąż tweetowała, a Niall wciąż mnie namawia, żebyśmy poszli do kina na film "Spring Break".
  - Jak ci minęła noc ? - Zapytała, na co ja tylko westchnęłam.
  - Źle ... może ja też powinnam zamieszkać tymczasowo z Niallem ? - Spytałam, głaszcząc ją po łbie.
  - Po co ? To, że Rose mieszka z Zaynem, a Alex z Lou to nie znaczy że ty musisz z tym blondynem ...
  - Alex i Lou nie są parą. - Westchnęłam smutno, zeskakując z łóżka.
 Ubrałam białą bokserkę i ciemne, jeansowe spodenki. Do tego koszulę w czerwono-granatową kratkę. Na nogi nałożyłam ciemne baleriny, a na głowę, czarną fedorę.
  - Szybko, pośpiesz się ! - Poganiałam Zayna, skacząc w okół własnej osi. Nie mogłam się doczekać !
  - Spokojnie, nowy klub karaoke ci nigdzie nie ucieknie. - Przewrócił oczyma.
  - A właśnie że tak ! - Pisnęłam.
  - Co tu tak głośno ? - Zapytała zdziwiona Rose, wchodząc do kuchni w piżamie i szlafroku.
  - Tori ! Czemu jesteś nie ubrana ? - Jęknęłam, spuszczając zrezygnowana głowę.
  - Bo mam lenia. - Wzruszyła ramionami.
  - Ale przecież dzisiaj idziemy do baru karaoke. - Tupnęłam poddenerwowana nogą.
  - Ups ... to dzisiaj ? - Zapytała niepewnie, drapiąc się w tył głowy.
  - Zapomniałaś ? - Zapytałam smutna.
  - Nie, nie i jeszcze raz nie ... po prostu ... ten ... muszę iść znaleźć moje szczęśliwe jeansy ... wiesz, chcę zrobić wieeeelkie show. - Uśmiechnęła się do mnie, po czym poleciała na górę.
  - A swoją drogą, słyszałem, że niedługo ma być jakiś koncert charytatywny ... - Zaczął Zayn, a na moją twarzyczkę mimowolnie wpełzł uśmieszek. - Zamierzasz wrobić Rose, żeby tam zaśpiewała ? - Spytał z ciekawością.
  - Nie. - Pokręciłam przecząco głową, na co ten się zdziwił. - Zamierzam wrobić Alex. - Powiedziałam, po czym przybiliśmy sobie żółwika.
 Nie, żeby coś, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju występy. Najbardziej lubię, gdy po tym, jak poczuję się jak ptak, dostaję brawa. Chcę, żeby dziewczyny zaznały tej "rozkoszy". Rose zaśpiewała już przy tym, gdy rzucałam Josha. Teraz czas na Alexandre Brown !
  - Coś mówiliście ? - Zapytała Rosalia, wchodząc do kuchni w blasku swojej chwały. Dosłownie. Wyglądała pięknie ! Jeansowe rurki podkreślały jej zgrabne, szczupłe nogi, biały top dobrze kontrastował z jej brzoskwiniową cerą. Włosy rozpuściła tak, że lekkie fale bezwładnie opadały jej na ramiona.
  - Nie, nic. - Wyszczerzyliśmy się, wstaliśmy z krzeseł i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
  - Wojtek, Trina, gotowi ?! - Wrzasnęłam a ci w przeciągu kilku sekund byli już przy nas.
  - Tak jest. - Zasalutowali, po czym ruszyliśmy w stronę auta Zayna.
  - Zadzwoniłam do reszty, mamy się spotkać na miejscu. - Powiedziała Trina, uśmiechając się szeroko.
  - Spoko. - Przytaknęłam, nie mogąc się już doczekać, aż dojedziemy.

***

  - Cześć koty ! - Zawyła Eleanor, przysiadając się do naszego stolika. Byli już właściwie wszyscy.
  - Bry. - Odparłam z uśmiechem, po czym wypiłam łyka czekoladowego koktajlu. - Ale to zimne ...
  - Bo wiesz ... to mrożony shake ... - Zaśmiała się Dani.
  - Aha. - Mruknęłam, nadal pijąc czekoladę.
  - Cześć przystojniaku. - Zamruczała jakaś brunetka, przysiadając się do nas i siadając obok Louisa i Zayna. Pewnie obok nich dlatego, że Dan siedziała na kolanach Liama, a reszta dziewczyn, plus Hazza, który najwidoczniej woli nasze towarzystwo, po prostu z dala od tamtych. Co ona sobie wyobraża ?!
  - Witajcie kociaki. - Zachichotała jakaś blondi, siadając między Wojtkiem a Niallem.
  - Yyy ... hej ? - Mruknęli dość niepewnie.
  - Co takie ciacha robią tutaj same ? - Spytała blondi, przesuwając palcem wzdłuż ramiona Nialla, a we mnie coś się najnormalniej w świecie zagotowało.
  - Nie są tutaj sami. - Warknęłam do nich, a te spojrzały na mnie kpiąco.
  - Czyżby ? - Zapytała z przekąsem brunetka.
  - A i owszem. - Odparła beznamiętnie Alex.
  - Wybacz, mam dziewczynę. - Uśmiechnął się do niej przepraszająco wojtek.
  - Tak, ma mnie. - Prychnęła Trina, a obie ją zmierzyły wzrokiem.
  - Wiesz ... zasługujesz na coś o wiele lepszego niż TO. - Zaśmiały się.
  - Powiedz to jeszcze raz. - Warknęła do nich El.
  - On zasługuje na coś o wiele lepszego, na przykład na mnie. - Uśmiechnęła się triumfalnie brunetka.
  - Wal się. - Prychnęła Rose.
  - Uuu, czyżby ktoś tutaj się poddenerwował ? - Zaśmiały się.
  - Nie, nie ma sensu. I tak jesteśmy od was o wiele lepsze, ładniejsze i bardziej utalentowane. - Uśmiechnęła się do nich złośliwie Jade.
  - Chyba w twoich snach. - Poprawiły włosy. Chłopcy oczywiście przyglądali się temu skołowani i wystraszeni.
  - A może się przekonamy ? - Zadała pytanie Rose.
  - Niby w jaki sposób ? - Spytała blondi.
  - Karaoke. - Mruknęłam, wstając.
  - Zgoda. - Przytaknęły, po czym ruszyły na scenę, coś tam szepcząc do DJ'a.
  - Hayley Chesee i Tara White zaśpiewają "Freak The Freak Out" ! - Zawołał, a na sali rozbrzmiały brawa. Po wykonanym utworze przyszła kolej na nas. 
  - Kto występuje ? - Spytałam trochę ciszej.
  - Na razie wy dwie. Później wykonam moje wielkie show. - Wyszczerzyła się do nas Rose, po czym poleciała do łazienki. 
  - Dobra, chodź. - Alex pociągnęła mnie za rękę w stronę sceny.
  - Co chcecie zaśpiewać ? - Spytał DJ z zaciekawieniem.
  - "Giv it up" - Odparłam, a ten zaczął swoją gadkę.
  - Tak, możemy już zaczynać ? - Spytała zniecierpliwiona Alex, a ten się zamknął i puścił muzykę.

***


***

 Po naszym występnie rozległy się głośniejsze brawa. Z wielkimi uśmiechami zeszłyśmy ze sceny, podchodząc do tej całej Hayley i jej psiapsiółeczki, Tary.
  - I ? - Zapytałyśmy z wyższością.
  - Całkiem nieźle ... co nie oznacza, że wygrałyście. Brawa były na równi. - Zaśmiała się pusto blondynka.
  - Moim zdaniem raczej to Alex i Cat wygrały. - Prychnęła Cristal ... chwila ! Cristal ?!
  - A moim zdaniem nie powinnaś się wtrącać. - Warknęły w jej stronę.
  - Wiecie co ? Gdy tak warczycie, przypominacie wrednego dobermana ze wścieklizną. - Uśmiechnęła się do nich złośliwie. - Przy okazji, masz, to ci pomoże ochłonąć. - Dodała, podeszła do brunetki o krok i wylała jej na głowę mrożoną herbatę, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Nawet nasz stolik.
  - Zobaczysz, zemszczę się ! - Wrzasnęła wściekła.
  - Nie wątpię. Będę czekać z niecierpliwością. - Powiedziała z ironią, odwróciła się na pięcie i ruszyła ku wyjściu.
  - Dziewczyny, może w spokoju zjemy i ... - Zaczął Zayn.
  - Zamknij się ! - Krzyknęłyśmy na niego.
  - Ale to na serio nie jest dobry ... - Harry chciał dodać do tego swoje trzy grosze, ale również na niego krzyknęłyśmy. No co ? My im nie przerywamy kulturalnych rozmów.
  - W takim razie ostatnia runda. Jeśli Rose, nasza Bff'ka dostanie głośniejsze brawa, wygrywamy i okazuje się, że jesteśmy o wiele lepsze od was. - Podałam im rękę.
  - Stoi. - Odpowiedziała Hayley, uścisnęła mi rękę, po czym usiadły przy swoim stoliku, a my przy swoim.

***


***

 Rozległy się bardzo, bardzo, bardzo wielkie brawa. Wszyscy wstali i zaczęli podskakiwać, a tamte dwie idiotki się od nas odczepiły. Z wielkimi smailami wyszliśmy z baru, kierując swoje zacne kroki w stronę swoich domów. No, może po za Harrym, Alex, Niallem i Lou. Ale reszta poszła do siebie ! Znaczy ... Wojtek porwał gdzieś Trinę ... Na całe szczęście moja kuzynka przeprowadziła się do nas na stałe ! Hip-Hip-Hura ! Przeniosła się do zwykłej szkoły, gdzie uczęszcza jej chłopak, a jej dom ma pod opieką pani Chesterfild, staruszka, która ma hopla na punkcie sportów.
  - To gdzie teraz ? - Spytałam z zaciekawieniem.
  - Do parku. - Mruknęli wszyscy.
  - Zdziwiło was zachowanie Cristal ? - Zapytał Niall.
  - Nie. Obraziły ją, więc ona się odgryzła. - Wzruszyła ramionami Alex.
  - Jemu chodziło o to, że wzięła waszą stronę. - Przewrócił oczyma Hazza.
  - Nie zbyt ... chce odpokutować to wszystko. - Prychnęła Rose.
  - Nie jest taka zła. Po prostu chce przełamać lody. - Zachichotałam, przypominając sobie mrożoną herbatę z kostkami lodu.
  - Może ... ale i tak jej nie lubię. - Mruknęła.
  - Mhm, ja też nie. - Przytaknęli zgodnie Louis i Alex.
 Spojrzałam na Hazzę, Nialla i Zayna, którzy nie odezwali się ani słowem. Czyżby oni jednak podzielali moją logikę w stosunku do tej dziewczyny ? Może myślą podobnie ? Kto wie, kto wie ... ?
  - Widziałam, że robisz maślane oczy w stronę Anebelli, tej nowej. - Zachichotała Alex.
  - Tak ... jest niesamowita ... - Powiedział rozmarzony, a widząc nasze pytające miny, potrząsnął głową, jakby chciał pozbyć się swoich wszystkich myśli. - Znaczy nie ! Nigdy przenigdy !
  - I nie chcesz jej zaciągnąć do łóżka jak każdą inną ? - Spytał Lou zdziwiony.
  - Yyy ... jasne że chcę ! Co więcej, zrobię to w ciągu trzech tygodni ! - Tupnął nogą.
  - Ta, jasne. Powodzenia, że ci się uda. Widziałam już jak odprawia z kwitkiem innych. - Prychnęła Jade.
  - Ale ja nie jestem "innymi". - Wyszczerzył się Hazza.
  - Zakład, że ci się nie uda ? - Spytał Lou, wyciągając w jego stronę rękę.
  - Stoi. - Uścisnął mu rękę.
  - Swoją drogą, ciekawe gdzie Holly i Dracy kupiły te świetne koturny ... - Mruknęła zamyślona Rose, idąc wtulona w swojego chłopaka. Tak, to prawda, że ich czarne koturny były prześliczne ! Ale chłopcy tego nie doceniają ...
  - Pewnie w jakimś sklepie. - Zaśmiał się Lou, za co został zdzielony w tył głowy przez Alex. No, no ! Widać, że im obu się polepszyło ... w pewnym sensie ...
  - To chyba logicznie, jełopie. Ona się pyta w jakim. - Prychnęła, krzyżując ręce pod biustem.
  - No a skąd ja mam to wiedzieć ?! I ... jełopie ... ? Serio ?! - Zapytał kpiąco, nie dowierzając.
  - Tak, jełopie. Przykro mi, jeśli nie znasz takiego określenia, mi się nie chce tłumaczyć. - Mruknęła.
  - Gamoń, nierozgarnięty, niezdatny do niczego, gapa, fajtłapa, głupiec, idiota. - Westchnęłam, a widząc ich zdziwiona spojrzenia, wzruszyłam ramionami.
  - No co ? Ja odrabiam lekcje i się uczę, w przeciwieństwie do co po niektórych. - Wyszczerzyłam się do nich, a ci zrobili focha. Eh, coś czuję, że będę musiała im postawić lody ... - Idziemy na lody ? - Zapytałam z nadzieją. - Jakby co, Zayn za wszystkich płaci. - Dodałam szybko.
  - Spoko. - Przytaknęli.
  - Czekaj ... co !? - Pisnął Zayn.
  - Prooooszęęęę. - Zatrzepotałam rzęsami, robiąc oczka kotka ze shreaka.
  - Dobra ... - Jęknął.
 Wszyscy wbiegli do lodziarni i od razu złożyli sobie zamówienie. Ja wzięłam miętowe z kawałkami czekolady i straciatellę, Rose truskawkowe i śmietankowe, Alex dwa razy czekoladowe, Hazza sorbet truskawkowy i cytrynowy, a Louis grejpfrutowy i smefry. Zayn sobie odpuścił, a mój chłopak wybrał po jednej gałce każdego smaku. Eh, Niall, szalejesz !

***

Bry ^^ Dzisiaj, jakąś godzinę temu zabrałam się za pisanie i już skończyłam O.o Wieeeelkie WOW ! Szczerze powiem, że nie miałam pomysłu na ten rozdział, co na pewno widać. Wymyśliłam sobie takie małe coś. Wiecie... najpierw karaoke, potem ploteczki i na końcu lody - Brak ogólnej fabuły, za co was przepraszam. No ale nie chce mi się zmieniać i w ogóle xD 
Bay <3

4 komentarze:

  1. Nie mat to jak Niall :D Fajny rozdział i świetna akcja w klubie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. BOsko!!!Jak zwykle!!!OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny,czekam na nn!Elcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Bojciu CUDO !!! Szkoda że nie mam czasu jeszcze z wami pisać :( tęskno mi za wami koty <3 cza wziąć się w garść i głowa do góry ;) rozdział genialny, świetny pomysł i jego opisanie, Sylwia czy ja już Ci mówiłam że kocham jak piszesz !?! Alex ty też masz mega talent !! ;* już nie mogę się doczekać, aż tu wrócę, a na razie możemy do siebie pisać... czekam na kolejny rozdział Alex ;*

    Kocham Was Nata xoxo

    OdpowiedzUsuń