czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 27


Perspektywa Rose

Po wesołej i męczącej drodze powrotnej w końcu weszłam do własnej przestronnej sypialni i rzuciłam się na swoje miękkie łóżko. Zaraz po mnie wskoczył tak Max i Diego. Boże jak ja się za nimi stęskniłam dobrze że miały świetną opiekę Wojtasa i Triny. Przytuliłam je mocno i wycałowałam ich słodkie pyszczki.
- Och zostaw już te biedne psiaki i chodź na obiad …. – przewróciła oczami Alex stojąc w drzwiach.
- Pff idź się wypchaj sianem. – wystawiłam jej język.
- Oj no weź … nie marudź i chodź. – podeszła do mnie i ciągnąc za rękę w stronę kuchni. Boże co za dziewuch, nie wyżywa się na Lou to odbija sobie to na reszcie, za co ja się pytam. Dalej mnie ciekawi czemu ona jest dla niego miła ….
- Ała !!! – wydarłam się bo miałam niemiłe spotkanie ze ścianą.
- Alex to przez ciebie ! – powiedziałam z lekkim bulwersem.
- Ej, ej co już moja wina ! Cza było patrzeć gdzie idziesz …. – odpowiedziała siadając przy stole z Wojtkiem i Triną.
- Cza było patrzeć gdzie mnie ciągniesz …. – wystawiłam jej język.
- Boże tylko wróciły i już głośno …. – poprawił włosy mój przyjaciel … chyba tak mogę na niego mówić.
- Ej ! – krzyknęłyśmy ze śmiechem, starając, aby nasz głos brzmiał jak najbardziej poważnie
- PUK ! PUK ! – usłyszałam głos Cat. Zdziwiona wstałam od stołu, podchodząc do drzwi frontowych. Otworzyłam je, a tam stała cała ta hołota.
- A wy co tutaj robicie ? – zapytałam zdziwiona.
- Stęskniliśmy się ! – zawył Zayn, przytulając mnie. Zanim zdążyłam wypowiedzieć tak znane mi słowa, "czujcie się jak u siebie", tamci polecieli do salonu, gdzie rozłożyli się na kanapie, włączając TV. Pokręciłam głową z dezaprobatą.
- Trina ! Wojtas ! Alex ! Zróbcie dodatkowe naleśniki ! Mamy gości ! – krzyknęłam, na co ci mnie uciszyli ... no chamstwo w państwie ! Wparowałam do salonu gdzie ta hołota kłóciła się o pilota … podeszłam do Niall (który aktualnie go miał) i wyrwałam mu urządzenie. Wyłączyłam telewizor, a ci zawyli smutno. Do salonu przyszła Trina, Alex i Wojtek. Moja kochana przyjaciółeczka widząc Lou z szyderczym uśmiechem uciekła na górę na co ten marchewkożerca zaśmiał się jak jakiś psychopata z horroru ….
- Dobra jak są tu wszyscy …. – zaczęłam, ale Lou mi przerwał.
- Nie ma Alex …
- Mniejsza. – wywróciłam oczami.
- Więc jak są tu wszyscy …. – widząc że Lou znów chce coś powiedzieć dodałam szybko.
- …. prócz Alex … co wy na to żeby iść na basen. – spojrzałam na nich entuzjastycznie, a im aż oczka zaświeciły z radości.
- Wszystko fajnie, ale ty nigdzie nie idziesz. – powiedział z powagą Zayn, a ja spojrzałam na niego pytająco.
- Co już zapomniałaś, że chora jestem. – zmierzył mnie wzrokiem, a ja zrezygnowana opadłam na kanapę obok reszty.
- Ale, ale to nie fair wy idziecie się bawić na basen, a ja muszę siedzieć w domu :( – powiedziałam patrząc na nich z oczami szczeniaczka.
- Oj spokojnie wiewióreczko Zayn z tobą zostanie. – powiedział Hazz dziwnie ruszając brwiami, bosz a ten znów ma jakieś zboczone myśli. Wszyscy się śmiali, tylko Trina siedziała zamyślana ze smutkiem w oczach. Coś jest nie tak … byłą wtulona w Wojtka i nie odstępowała go nawet na minutkę. Nie zwracałam już uwagi na resztę tylko bacznie obserwowałam jej zachowanie. Wyszeptała coś na ucho Wojtka i razem poszli na górę bez słowa.
- Halo ! Ziemia do Rose …. – Cat machała mi ręką przed twarzą.
- Co. – otrząsnęłam się.
- Co się dzieje z Triną ? – spojrzała na mnie czerwono włosa z troską w końcu to jej kuzynka.
- A skąd ja mam wiedzieć, sama jestem tu niewiele dłużej niż wy. – ruszyłam ramionami.
- To co z tym basenem…. – popędzał Lou, który nie mógł usiedzieć w miejscu.
- Czemu nie jestem za. – uśmiechnął się Liam, a reszta zawtórowała mu, tylko Hazz był jakiś nieobecny. Co się z nim dzieje wszystko zaczęło się na wycieczce …. Moje rozmyślenia przerwały jakieś krzyki na górze to Trina i Wojtek. Dało się usłyszeć jakąś kłótnie…
- O fajnie wiedzieć … ! – wydarł się Wojtas.
- Wojtek ja chciałam ci wcześniej powiedzieć, ale…. – powiedziała jak mniemam łkająca Trina.
- Kiedy ?!? Jutro przed wyjazdem ?!?
- Nie po prostu ja nie wiedzia…
- Najlepiej już dzisiaj pojedź nie chcę na ciebie patrzeć, w ogóle nie myślisz o mnie ! – krzyknął i po chwili można było zobaczyć jak z hukiem wychodzi z domu.
- Idźcie do niej ja złapie Wojtka. – powiedziałam. Pobiegłam do przedpokoju i zaczęłam się ubierać.
- Rose, ale ty jesteś…. – zaczął swoje mój chłopak, ale mu przerwałam.
- Nie Zayn teraz on mnie potrzebuje. – ucałowałam go przelotnie i ubrana wybiegłam z domu. Dokładnie okryłam się szalikiem i zaczęłam rozglądać się po okolicy. Szłam ulicami Londynu i bacznie obserwowałam każdą osobę.

***

Chodzę po mieście już dobrą godzinę co chwilę Zayn zawala mnie telefonami, ale nie odpuszczę, muszę go znaleźć. Po raz kolejny przechadzałam się po parku w końcu zauważyłam Wojtka siedzącego na jakiejś ławce z twarzą zasłoniętą dłońmi. Szybko do niego podbiegłam i zajęłam miejsce obok, nawet nie drgnął.
- Co się dzieje ? – dotknęłam go w ramie, a on wzdrygnął i na mnie spojrzał.
- Nic. – powiedział unikając mojego wzroku.
- Wojtek nie jestem głupia … a poza tym to byście się nie kłócili o byle co.
- Nie Rose nie chcę o tym gadać jasne. – podniósł głos i spojrzał na mnie srogo.
- Nie ufasz mi ?
- Nie chcę z tobą o tym rozmawiać !
- Jak sobie chcesz … nie potrzebnie latałam po Londynie i cię szukałam. – wstałam z ławki i zostawiając go zmierzałam w stronę domu. Boże co za bachor ! Nawet porozmawiać z nim nie można ! Ale mi podniósł ciśnienie ! Co za człowiek ! A może to ze mną jest coś nie tak … może za bardzo chce udoskonalić każdego … może za bardzo na niego naciskałam. Postanowiłam że do niego wrócę i przeproszę, ale to nie moja wina że taka jestem i już.
- Wojtek …. Sorki że tak naciskałam, ale wiesz martwię się o ciebie. – powiedziałam patrząc na niego uważnie.
- Nie spoko, po prostu ja nie wierzę że ona jutro wyjeżdża …. – powiedział smutnym głosem, a ja mocno go przytuliłam.
- To nie pozwól jej … nie siedź bezczynnie na ławce ze swoją byłą tylko leć, przeproś ją i zrób wszystko żeby została. Nie wiem schowaj jej rzeczy, zamknij ją w piwnicy lub po prostu zadzwoń do rodziców. Musisz próbować wszystkiego żebyś był pewien i mógł powiedzieć ‘’zrobiłem wszystko aby została’’. – powiedziałam pewnym głosem.
- Wiesz wiedziałem że mogę na ciebie liczyć Rose dzięki. – powiedział i mocno mnie przytulił.
- Nie ma za co, a teraz wracamy do domu szybko, bo ci ukochana ucieknie, a tego chyba nie chcesz. – wstałam i zaczęłam zmierzać do domu, po chwili mój przyjaciel mnie dogonił i razem w miłej atmosferze wróciliśmy do domu. Panowała tam dość smętna atmosfera zdjęliśmy kurtki i buty i poszliśmy do salonu, gdzie siedzieli chłopacy. Stanęłam na palcach i wyszeptałam Wojtkowi na ucho żeby pędziła raz, dwa do Triny na górę. Gdy tylko się ode mnie oddalił podbiegł do mnie Zayn i zaczął sprawdzać mi czoło, policzki, dłonie co on w lekarza się bawi.
- Hej skarbie spokojnie nic mi nie jest, dobrze się czuje. – powiedziałam i musnęłam jego usta.
- Wiesz że się martwiłem … lepiej mu już ? – usiedliśmy na kanapie i wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.
- Tak już raczej dobrze. – uśmiechnęłam się. Z góry przyszły do nas Alex i Cat.
- Coś ty mu nagadała ? – spojrzała na mnie podejrzliwie brunetka.
- Nic takiego. – wzruszyłam ramionami i nagle usłyszałam jak coś kapie i leci gdzieś woda. Spojrzałam na resztę z przerażeniem i wszyscy pobiegliśmy na górę. W przedpokoju wszystko pływało na schodach był istny wodospad, który pomału docierał do salony. Wparowaliśmy do łazienki, gdzie z wanny przelewała się woda. Szybko zakręciłam kurki, co za pajac to tak zostawił.
- Które to ?! – spojrzałam na znajomy, ale wszyscy pokręcili przecząco głową. Nagle do łazienki jak gdyby nigdy nic wpadł Lou podśpiewując sobie pod nosem. Spojrzał na nas zdziwiony i nadal nic sobie nie robiąc nalał do wanny olejków aromatycznych.
- Możecie wyjść chcę wziąć relaksującą kąpiel. – powiedział spokojnie, no ja go zaraz zabije !
- Czy ty sobie ze mnie kpisz ! Debilu zalałeś nam dom ! A jak woda zalała mi sypialnie to uwierz nie żyjesz. – spojrzałam na niego srogo i wymijają wszystkich poszłam do mojej oazy spokoju. Ten zgred ma szczęście że nic tu nie dopłynęło oj było by źle. Ale co teraz gdzie my będziemy mieszkać ?!?!!?
- AAAAAAAAAAA !!!! – schodząc na dół słyszałam krzyki Louisa. Moje psiaki miały niezły ubaw z tego ‘’basenu’’ w salonie.
- Zabije cię ! – zobaczyłam jak Alex gania marchewkożerce po całym salonie, a reszta się z nich śmieje.
- AAAA pomocy ! Chcą zabić gwiazdora AAAA !!!! – darł się w niebogłosy.
- Alex daj mu spokój. – powiedziałam, a przyjaciółka spojrzała na mnie z wyrzutem. A sprawca tej powodzi padł mi do stup i zaczął dziękować.
- Już ja się zemszczę. – spojrzałam na niego srogo, a on schował się za Zaynem.
- A więc co masz na swoją obronę panie Tomlinson. – powiedziała do niego z udawaną powagą Cat.
- Ale … ale … ja nic nie zrobiłem. – jąkał się szatyn.
- Zalałeś nam dom ! – podniosłam głos.
- Proszę o ciszę, sąd teraz mówi. – uciszyła mnie Cat i zachichotała. Ona zdecydowanie za dużo TV ogląda, to jakiś dom wariatów.
- No i gdzie my będziemy teraz mieszkać. – uniosła się Alex i spojrzała srogo na Lou.
- Możecie u mnie, mam jeden pokój gościnny dla Rose, drugi dla Wojtka i wolne miejsce w łóżku dla Alex. – powiedział, a ja natychmiastowo wybuchłam śmiechem.
- Możecie u nas ! – wyśpiewała Cat i walnęła piruecik do tego.
- Kusząca propozycja, lepsza od pierwszej. – powiedziała Alexandra.
- Alex nie bądź niemiła. – wyszczerzył się Lou, a jej mina zbledła.
- Spoko Louis biorę twoje łóżko ale ty wynosisz się do syfu jaki masz pod łóżkiem. – uśmiechnęła się sztucznie.
- Ej, ale ja nie mam syfu pod łóżkiem. – oburzył się chłopak. Łuuuchu czyżby kolejna kłótnia się szykowała  -.- Ciekawe co by się stało jakby ich tak razem w pokoju, nie wróć w jednym domu zamknąć na tydzień …. ciekawe czy byłoby co zbierać po Lou xD Spojrzałam chytrym wzrokiem to na Alex to na Lou oj będzie zabawa buahahahah.

***

A więc mój niecny plan wszedł w życie wiedzą o nim wszyscy poza Alex i Lou. Oj oni mnie zabiją, ale i tak warto hahhaha. Jest wieczór i mamy spakowane wszystkie rzeczy dzięki pomocy tej całej hołoty. Zamówiłyśmy ciężarówkę i wszystko tam zapakowaliśmy, mam na myśli ciuchy i najpotrzebniejsze rzeczy typu książki, kosmetyki itp. Żeby wszystko wypaliło wysłałam Alex, Li, Niall i Lou na zakupy, a ja, Cat, Trina, Zayn, Hazz i Wojtas pojechaliśmy do domu Lou. Dobrze że mają dorobione klucze :D Wypakowaliśmy wszystkie rzeczy Alex w sypialni Lou i szybko się zbierając pojechaliśmy pod rezydencję Malików. Przeprowadza pochłania mnóstwo czasu i energii, ale mus to mus. Wojtek i Trina mieli wspólny pokój, a ja z Zaynem. O bosz tu będzie jak w zoo, dwa psy Malików i jeszcze moje dwa, będzie Meksyk

***

No hej kociaki ! No to mama kolejny rozdział Mam wielką nadzieję że wam się spodoba I kolejny news Uwaga, Uwaga Alex wróciła ! YEAH ! Jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów to będą miło widziane w komentarzach A teraz zmykam xoxo
Ps. Dziękujcie Sylwii że dodaje za mnie, bo ja nie mam jak love ya ;*

12 komentarzy:

  1. Genialny rozdział :D, już czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. haha no ja jestem ciekawa jak tam sobie poradzą Alex i Lou, ale się będzie działo xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział, ciągle jestem ciekawa Lou i Alex :D Ale Cat i Malik moi ulubieńcy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. AWWWWWWWWWW super :)
    ps: kiedy Aleksia doda rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;*Alex doda jak napisze heh ale teraz będzie jej rozdział ;)

      Usuń
  5. bardzo ciekawy jest ten blog :) mis ie bardzo podoba, z chęcią będę czekała na kolejne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać takie słowa ;) Dziękujemy <3

      Usuń
  6. Kocham!!!!Czekam z niecierpliwością na nexta!!!!OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo!!!!! Kiedy next?!
    Wesołych Świąt! U ciebie też pada śnieg?!

    PS. Z góry przepraszam za spam. Jeśli będziesz miała czas serdecznie zapraszam do mnie: http://onedirection121d.blogspot.com/ będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad <3

    OdpowiedzUsuń