wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 19


Perspektywa Carietty

  - Wstawaj - Wrzeszczeli, szkacząc po moim łóżku i, jak można się domyśleć, również po mnie. Kto jest na tyle "inteligentny" ? Oczywiście:
 ~ Chodzący seksapil z loczkami, od niedawna kapitan szkolnej drużyny footbollowej, chłopak wrednej przewodniczącej cheerleaderek, Caroline, i w tym mój BF ~ Harold Styles 
 ~ Wielmożny, przystojny nie wyrzyty wybryk natury, nie umiejący przetrwać godziny bez lusterka, mój brat ~ Zayn Malik
 ~ Bezmózga marchewka, ubrana jak zwykle w rurki i pasiastą bluzkę, obchodzący urodziny już w tą niedzielę, chłopak Eleanor Calder ~ Louis Tomlinson
 ~ Chodząca wikipedia, człowiek jakich mało, spokojny, odpowiedzialny, nie umiejący żyć normalnie bez swojej pięknej Danielle, Daddy 1D ~ Liam Payne
 ~ I na sam koniec, przesłodki blondynek, największy głodomor na tym świecie, obiekt moich westchnień, mój kolejny BF, uwielbiający Amy, wolny ~ Niall Horan
 A po co darli japy, skacząc po mnie ? Ponieważ nie chce mi się iść do szkoły, jest piątek, mamy dzisiaj klasówkę z chemii, której po prostu nie ogarniam, oraz jako bonus, dzisiaj występuję z moimi najlepszymi przyjaciółkami. Komu by się chciało wstawać z wygodnego łóżka ? Na pewno nie mi ...
 A co o przyjaciółek, uważam, że mogę nazwać Tori i Jade, moimi BFF'kami. Zawsze mi pomogą, dobrze się z nimi dogaduję, nigdy mnie nie zostawią, akceptują mnie taką jaką jestem, wytrzymują z tymi debilami, nie kłócą się ze mną, są wspaniałe, nie przyjaźnią się ze mną tylko po to, żeby być w elicie ... i mogłabym tak wymieniać bez końca, ale nie chce mi się ...
  - Oj, bo zastosujemy drastyczne środki. - Zaśmiał się lokers, schodząc w łóżka, a za nim cała reszta.
  - Mhm. - Mruknęłam z poduszkę, nakrywając się kołdrą.
  - Sama tego chciałaś. - Wzruszył ramionami Lou, po czym wszyscy chichocząc opuścili moje królestwo.
  - Za jakie grzechy ? - Spytałam retorycznie Amy, przekręcając się na drugi bok. I w tym momencie te bałwany ponownie wleciały do mojego pokoju ... z jednym wyjątkiem. Tym razem mieli wiadra pełne wody. I zapewne jak można się domyśleć, wylali ją na mnie ... była zimna !
  - Was do końca pogięło ?! - Wrzasnęłam, wyskakując z łóżka jak poparzona ... chociaż raczej w tym przypadku, oblana lodowatą wodą w zimie.
  - Sama chciałaś. - Zarechotali i po chwili już ich nie było.
 Wiem, powinnam się za nimi rzucić w pościg, podstawić któremuś nogę, żeby "niechcący" złamać mu kilka kości, ale ... jak już mówiłam, jestem leniem. Po za tym ... było mi nawet dobrze. Ożeźwiająco, jeśli mogę się tak wyrazić. Miałam ochotę, żeby dzisiaj padało ... zaczęłabym kręcić się w okół jakiegoś słupa, śmiejąc się jak wariatka ... tak, zdecydowanie za dużo czasu spędzam z Louisem ...

 Mruknęłam coś pod nosem, grożąc im bezsensownie, biorąc suche ciuchy, po czym pomaszerowałam do mojej różowej łazienki ... swoją drogą, jestem ciekawa, jakbym wyglądała jako got lub emo ... albo jak jakiś kujon ! O ... albo jak taki plastik ... lub sportowiec ... chyba zjadłam za dużo marchewek Lou, wczoraj na kolację, bo zaczyna mi odbijać ...
 Tam przebrałam się szybko w czarną bluzkę, ciemne jeansy, biały sweterek i jakieś ciemne baleriny na lekkim koturnie. Pociągnęłam kilka razy rzęsy tuszem, włosy związałam w luźny warkocz i byłam gotowa. 
 Zeszłam po schodach do kuchni, gdzie chłopaki chichocząc gadali o ostatnim występie Cheerleader, na którym ja o mało co nie straciłam życia, przez tę wredną jędzę, Caroline, przewodniczącą naszej grupki, która złamała nogę.
  - O ! Śpiąca królewna już przyszła ! - Klasnął w dłonie Zayn, próbując opanować śmiech, gdy mroziłam go wzrokiem.
  - Gdzie Trina ? - Zapytałam z zaciekawieniem.
  - Poszła do Wojtka. - Odpowiedział Zayn.
  - A on nie wyjechał ? - Zmarszczyła brwi.
  - Długa historia. - Machnął ręką Louis.
 Ostatnio, jak widziałam tę całą akcję, na nocowaniu ... i w ogóle, kiedy go ostatnio widziałam, miałam ochotę go związać na krześle i pobić za to, jak krzywdzi innych ... 

  - Gdzie Li ? - Spytałam, rozglądając się po całym pomieszczeniu.
  - A wiesz ... pojechał do Danielle. - Wzruszył ramionami Lou.
  - Ale ... jest szósta. Mamy ponad trzy godziny do pierwszych zajęć ... - Zmarszczyłam brwi, a reszta parsknęła śmiechem.
  - Ale wiesz ... oni chcieli się jeszcze przed lekcjami zabawić. - Powiedział Hazza, między wybuchami śmiechu.
 Pacnęłam się z otwartej dłoni w czoło, po czym rzuciłam w niego jabłkiem. Matko, co za debil ...
  - Jeny, z kim ja się zadaję. - Jęknęłam, wychodząc z kuchni. - Idę się przejść, narka ! - Krzyknęłam, ubierając beżowy płaszcz, oraz naciągając tego samego koloru, wygodne emu.
  - O tej godzinie ? - Zdziwił się Niall, wychodząc za mną na przedpokój.
  - Tak, zjem śniadanie gdzieś na mieście. - Uśmiechnęłam się do niego.

  - To może ja pójdę z tobą ? - Zapytał od razu ... zbyt szybko, by było wszystko w porządku ...
  - Nie trzeba. - Pocałowałam go w policzek na pożegnanie, jak to mam w zwyczaju, wzięłam torbę, a następnie wyszłam z domu i w podskokach ruszając przed siebie. Czemu olałam blondaska ? Nie to, że już mi się nie podoba ... kocham go najmocniej w świecie i to raczej się nie zmieni. Tylko ... jakiś czas wolę przystopować z chłopakami. Mam dość, że wszędzie wszyscy się w sobie zakochują, a ja nadal nie mogę mieć Nialla ... znaczy nie traktuję go materialnie ! Po prostu jemu na mnie nie zależy ... On mnie i tak traktuje tylko jak przyjaciółkę ...
  - Cat ? - Usłyszałam za sobą znany mi głos.
  - Hej Olivier. - Uśmiechnęłam się do niego, po czym przyśpieszyłam kroku. Nie mam pojęcia czemu, ale mój brat zakazał mi się z nim spotykać, Rose bladnie na samo wspomnienie jego imienia, a Louis i Alex popadają w szaloną wściekłość, gdy tylko znajdzie się w ich polu widzenia. Do tego nikt nie chce mi powiedzieć czemu i zawsze ktoś zmienia temat ...
  - Gdzie idziesz ? - Spytał, dorównując mi krorku. - Taka piękność nie powinna sama tak wcześnie spacerować. - Dodał, uśmiechając się szarmancko.
  - Takiej piękności nic się nie stanie. - Przewróciłam oczyma. - Na śniadanie. - Odpowiedziałam.
  - Dobra, dobra. - Zaśmiał się, obejmując mnie ramieniem, co niezbyt mi się spodobało. - Będziesz miała coś przeciwko, żebym wybrał się na śniadanie z tobą ? - Spytał z szarmanckim uśmiechem, przyciskając mnie do siebie.
  - Czy mógłbyś mnie puścić ? - Spytałam błagalnym tonem. - Wolę iść sama.
  - Nie bądź taka niedostępna ... wiem, że cię pociągam. - Puścił mi oko, zbliżając swoją twarz do mojej szyi.
  - Puszczaj mnie ! - Wrzasnęłam, próbując mu się wyrwać. Niestety, nie mogłam. Był ode mnie silniejszy, wyższy, oraz lepiej zbudowany. 
  - Już mnie nie lubisz ?! - Uniósł głos, z ściskając mnie jeszcze mocniej, tak, że ledwo mogłam oddychać. - Rose ci powiedziała, tak ? Czy to ta jej przyjaciółeczka ?! Albo ten jej chłopczyk ?!! - Wrzeszczał na mnie jak jakiś psychol. Co było najgorsze ? Że nie był ani pijany, ani naćpany ... czyli był świadomy tego, co robi ...
  - Bo to. - Odpowiedział mu, biorąc zamach i z pięści przywalił mu w twarz tak, że tamten poleciał do tyłu o jakieś dwa metry dalej. Otworzyłam oczy, zakrywając usta, by nie wydać żadnego pisku, krzyku, wrzasku itp. Niall szybko podbiegł do mnie, przytulając mocno i ciągle powtarzał mi, że będzie dobrze, że nic mi nie jest i że jestem już bezpieczna. Ja patrzyłam tylko w jego troskliwe, niebieskie oczy ze łzami, nie mogąc nic z siebie wydusić.
  - Chodźmy do domu. - Szepnął, nie odrywając się ode mnie.
  - N...nie ... znaczy ... zadzwoń do Rose i Alex ... i do Zayna. - Wyjąkałam, dalej w lekkim szoku.
 Chłopak spełnił moją prośbę, szybko wychodząc ze mną z parku, w którym dalej leżał Olivier. Przy okazji zadzwonił również po pogotowie ... w końcu nie wiadomo, czy nic mu się nie stało.

                                                              ***

   - Co się stało ?! - Pisnęła Rose, wybiegając z parkującego jeszcze auta i tym samym podbiegając do mnie. - Jesteś cała blada, zapłakana i ... roztrzęsiona. - Powiedziała cicho, przytulając mnie mocno. Alex zrobiła to samo, zaraz po brunetce. 
 Niall zaczął tłumaczyć, co się przed chwilą stało z niewiarygodnymi szczegółami, a oczy moich przyjaciół stawały się z sekundy na sekundę coraz większe. 
  - Mówił też o tym, że Rose, Alex lub Zayn mi coś o nim powiedzieli ... - Dodałam cicho, aczkolwiek pewniej. - Mogę wiedzieć, o co chodzi ? - Spytałam błagalnym tonem, przytulając teraz mojego brata.
  - Nie możesz. - Prychnęła Alex, za co została zmierzona surowym wzrokiem przez Zayna, oraz uderzona z kuksańca w bok od Tori. - Auć ! A to za co ? - Zapytała oburzona.
  - Ty dobrze wiesz za co. - Przewróciła oczyma i zaczęła mi opowiadać o urodzinach Cristal. Oczywiście Zayn i Jade dodali swoje trzy grosze i wszystko się pięknie złączyło.
 Nie mogłam uwierzyć, że Oli chciał zgwałcić moją przyjaciółkę ... przecież to nienormalne !! Ja tego tak nie zostawię ... i pewnie Alex też nie ... będę musiała z nią pogadać, o tym, jak można by pozbyć się tego psychopaty. 
                                                              ***

  - Cześć ! - Pisnął Louis, siedzący na przodzie swojego samochodu. Obok niego leżała Eleanor, która chyba przysnęła ... 
  - Siema. - Uśmiechnęłam się do niego. Przyznaję, że lekko się zmusiłam do tego uśmiechu, ale to nie dlatego, że go nie lubię ... ciągle mam w głowie tę dzisiejszą akcję ...
  - Może chodźmy już na lekcje ? - Zaproponował Harry, gapiąc się jak ciele malowane na Danielle i Liama, którzy całowali się, stojąc gdzieś z boku. 
 Staliśmy przed szkołą. Całą elitą. Inni przechodzili ze strachem, omijając nas jak najdalej, a jeszcze inni uśmiechali się do nas, witając wesoło. No cóż, różne są osoby w szkole ...
  - A tak w ogóle, to wy jesteście tą parą, czy nie ? - Zapytał mojego brata i Rose, Niall.
  - Tak. - Odpowiedział Zayn, a w tym czasie Rose powiedziała "Nie.".
  - Znaczy tak. - Powiedziała Tori, a w tym czasie Zayn powiedział "Nie".
 Parsknęłam śmiechem, Alex walnęła face palma, a Rose się zarumieniła.
  - Jesteśmy razem. – Uśmiechnął się Zayn, obejmując ją ramieniem.                       
  - Dobra kochasie, chodźcie do środka, bo zaraz będzie dzwonek. - Zaśmiał się Harry, ciągnąc mnie w stronę budynku. Za nami pochasały Alex i Rose. Pierwsza, dzisiejsza lekcja to biologia ... moje ulubione zajęcia, zaraz po wychowaniu fizycznym, muzyce, francuskim, hiszpańskim, oraz po plastyce.
 Weszliśmy do klasy. Jak zawsze, usiadłam z Hazzą w ostatniej ławce. Przed nami usiadły dziewczyny. Lekcja się zaczęła, a Haroldowi, oczy się zaświeciły, widząc temat na tablicy. Jaki ? Chyba łatwo się domyśleć ...
      
                                                               ***

  Stres ... i to ogromny ... po prostu koszmar. Tak, ja Carietta Elizabeth Marry Christina Consuella Malik, mam tremę przed występem przed całą szkołą.
  - Spokojnie, będzie dobrze. - Zaśmiała się Rose, puszczając mi oczko. 
 Wzięłam głęboki oddech. Każda z nas ustawiła się na miejscach, a uczniowie wyszli z klas, obserwując każdy nasz krok ...



  - To było genialne. - Przytulił mnie Andrew, który razem z nami wystąpił. Jest to wyższy ode mnie o głowę, ciemno skóry chłopak, którego wszyscy przezywają Leo. Jest on homo, a jednak ma wielu przyjaciół w szkole. Należy również do kółka informatycznego, muzycznego i szachowego. Pomagał Rose, przy występie z Joshem, moim byłym chłopakiem, który już nie chodzi do tego liceum. Czemu ? Ponieważ Zayn zniszczył mu życie ... 
  - Wiem, to twoja zasługa. - Uśmiechnęłam się do niego szeroko, zdejmując ozdobę z głowy.
  - Nie, to wy byłyście cudowne. - Zaświergotał, całując mnie w policzek, a następnie podbiegł do Rose i Alex, które gadały z Danielle i Eleanor.                       
 - Uwaga uczniowie ! - Zabrał głos dyrektor, stając pośrodku schodów. - Chciałbym was poinformować, że w poniedziałek będziemy jechać na obóz. Będą tam odbywały się zwykłe lekcje, jednak będziecie podzieleni na grupy. Nauczyciele będą organizować różne zadania, oraz konkursy za punkty. Pod koniec obozu, czyli dokładniej w piątek w następnym tygodniu, podliczymy punkty. Ta grupa, która będzie ich mieć najwięcej, zostanie nagrodzona niespodzianką. To tyle. - Ogłosił, ukłonił się i poszedł w kierunku swojego biura.
  - Ale fajnie. - Klasnął w dłonie Louis, niczym małe dziecko.
  - Tak, będzie super. - Ucieszył się Niall.
  - Będzie pełno dziewczyn w nieobserwowanych domkach. - Harremu zaświeciły się oczy.
  - Debilu, masz dziewczynę. - Pacnęłam się z otwartej ręki w czoło, widząc jego pytające spojrzenie. - Caroline. - Przypomniałam mu jej imię, wskazując na brunetkę.
  - Od kilkunastu minut nie. - Zaśmiał się.
  - Ale jak to ? - Zapytałam zdziwiona i w pewnym sensie zadowolona, że nie jest z tą jędzą.
  - Zerwałem z nią, ponieważ widziałem przed meczem, jak obściskuje się z Tedem. - Wzruszył ramionami. - Czyli jestem wolny biczys ! - Zawył, a prawie wszyscy na korytarzu spojrzeli na niego pytająco.
  - Do zobaczenia koty ! - Pożegnał się Liam, ciągnąc za sobą uśmiechniętą od ucha do ucha Danielle. 
  - Jutro sobota ... - Powiedziałam wesoło. - Będę mogła dłużej pospać !
  - Nie będziesz mogła ! - Zachichotał Zayn. - Musimy wszystko przygotować do świąt … W końcu wszyscy przychodzą do nas. - Wyjaśnił, obejmując Tori
  - Ej … a kiedy są święta ? – Spytałam, marszcząc brwi.
  - No jutro. - Przewrócił oczyma, a ja zadławiłam się powietrzem.
  - Ale nie mamy prezentu dla Louisa ! - Pisnęłam, przypominając sobie o jego urodzinach. - I nie mam prezentów dla innych ! - Spanikowałam, a ten pacnął się z otwartej dłoni w czoło.
  - Przecież zrobiłaś zakupy trzy tygodnie temu ... - Zachichotała Jade.
  - Dobra, chodźmy już ... - Jęknęłam, poprawiając torbę na ramieniu.
  - Chcecie iść w tych strojach ? - Zaśmiał się Louis, patrząc na nasze ... z lekka skąpe ciuchy.
  - Nie bałwanie. - Przewróciła oczyma Alex, ciągnąc mnie i Rose w stronę łazienki szkolnej
.
 Tam przebrałyśmy się w normalne ciuchy, uczesałyśmy się i ogółem doprowadziłyśmy do normalności.
 Pożegnałam się z dziewczynami i z bratem i lokersem pojechałam do naszego domu. Usiadłam na kanapie, głaszcząc Amy po łbie, który ułożyła mi na kolanach. Na tym wyjeździe na pewno będzie super … tylko jeśli grupy będą tak podzielone, że nie będę z żadnym z moich przyjaciół ? Lub że się pokłócimy o coś ? Oddalimy, albo zbyt zbliżymy … ? Tyle pytań na raz, a moja głowa już pęka …

                                                         ***

 Cze kotki ! <3 Sorki, że taki dziwny, pogmatwany i trochę bez sensu ... ale nie chciało mi się nic zmieniać, a Nata ciągle chciała, żebym coś pisała xD Wiem, że nie są takie dobre, jak te z perspektywy Rose, czy Alex, jednak mam nadzieję, że nie znielubicie Cat za to ;* No cóż, dzięki wam za komentarze ! One naprawdę nas motywują ! <3
 No to chyba tyle ...
 A nie, jeszcze coś :P Wykorzystam ten blog i zareklamuję mój nowy blog z Natalią ...
http://zycie-to-nie-bajka-to-nasz-pamietnik.blogspot.com/
 Będzie opowiadał o akademii wampirów, wilkołaków, czarodziei ... oczywiście nie zabraknie tam One Direction ... to tyle ...
 Bay, Bay <3

7 komentarzy:

  1. A więc rozdział super i tak jest tak samo dobry jak Alex czy mój... Oj tam, oj tam nie narzekaj że cię nękałam xD Proszę cię jak można nie lubić Cat, nawet tak nie myśl....ranisz mnie xD dobra mam coś z głową hehehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałyście nominowane do Libster Award więcej informacji na moim blogu kochane, Rozdział boski nie mogę się doczekać kolejnego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah, poranne myśli Cat, czasem ja też takie miewam. Dobrze wiedzieć, że człowiek nie jest sam na tym świecie :).
    Żałuje, że nie przywaliła Olivierowi mocniej :). Np, mogłaby mu złamać nos albo co ;D. Ciekawe co by zrobił? Pobiegł z płaczem do mamusi? ;).
    Ale Harry mnie rozwalił. Zerwał parę minut temu z Caroline i nic sobie z tego nie robi a dodatkowo jara się tym <333. Uwielbiam go po prostu ;D.
    No i dobrze że sytuacja pomiędzy Zayanem i Rose się wyjaśniła, bo tak się właśnie zastanawiałam czy oni są parą czy nie.
    No i kiedy Cat chociaż pocałuje Nialla? Może coś na tym obozie się między nimi wydarzy? Hm, fajnie by było.
    Ale czemu bez sensu? U ciebie zawsze tyle się dzieje, kobieto <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta część jest wspaniała!Harry zerwał z Caroline!...ŁI ODE CZEMPION!...Tak,tak jebłam-,-...W każdym razie rozdział jest zajebisty!Cem następny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny rozdzial, a wystep dziewczyn byl jego zwieczeniem:) Troche sie usmialam na momencie, gdy Zayn i Rose albo potwierdzali albo zaprzeczali, ze sa razem, ale zawsze nie mogli utrafic w jedna wersje;D
    Podobalo mi sie to, ze Harry przejrzal na oczy w zwiazku z Caroline.... Nie lubilam tej dziewczyny. Ciekawi mnie jeszcze jak rozwinie sie watek Cat i Nialla, bo ostatnio bylo ich odrobine za malo.
    Nie moge doczekac sie nastepnego, wiec piszcie szybko;)

    PS. Zapraszam na opowiadanie o One Direction, Little Mix i nie tylko. Mam nadzieje, ze wpadniecie i zostawicie po sobie slad w postaci komentarza:)

    stereo-soldier.blogspot.com

    Pozdrawiam!;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurna świetny rozdział ! <3
    pozdrawiam <69

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha, jebłam.
    Poranna pobudka. xD
    Sorki za słownictwo. ; )

    PS. Wpadnij: rozne-historie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń