sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 9


Perspektywa Rose/Tori
Każdy był już nieźle wstawiony, ja przynajmniej coś ogarniałam w porównaniu do reszty. Chciałam iść do toalety, ale w tym wielkim domu sprawia to mega problem. Weszłam na górę i rozejrzałam się po korytarzu. Naokoło zakochane, całujące się pary, poczułam na sobie czyjś przenikliwy wzrok. Nie zwracając na to uwagi podążyłam w głąb korytarza, weszłam do pierwszego lepszego pomieszczenia w nadziei że to łazienka. Jednak się pomyliła, gdy chciałam się wycofać i wyjść poczułam czyjąś dłoń na moich ustach, a drugą ktoś złapał moje obie ręce i wepchał do pokoju. Panował tam pół mrok, ale pomimo to nie widziałam tej osoby, po perfumach wywnioskowałam że to chłopak. Odwrócił mnie w swoją stronę i puścił moje dłonie. Zaczęłam się od niego oddalać, a on przybliżał się do mnie z chytrym uśmiechem. Nagle poczułam za sobą ścianę, a przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz. Napastnik stanął bardzo blisko, pomiędzy nami nie było prawie żadnej przestrzeni. Chciał mnie pocałować, ale ja odwróciłam głowę i jego usta wylądowały na moim policzku. Poczułam ból, chłopak uderzył mnie w twarz, złapał mocna za buzię i powiedział napalonym głosem :
- Bądź grzeczna…  - poczułam jak po moim policzku spływa łza. Nieznajomy złapał mnie za nadgarstek i podniósł na równe nogi, błądził ręką po moim ciele. Mimo moich protestów w postaci uderzania go co skończyło się kolejnym ciosem wymierzonym w moją twarz zaczął rozpinać mi sukienkę. Po moich policzkach leciały hektolitry łez nie miałam jak uciec, był za silny. A wołać o pomoc nie było sensu przez tak głośną muzykę słyszałam ledwo własne myśli. W głębi duszy modliłam się, aby ktoś to przerwał…. Nagle do pokoju wparował jakiś chłopak, napastnik jak to zobaczył na chwilę puścił mnie z uścisku, a ja to wykorzystałam i uciekłam. Moje oczy były zalane łzami nie wiem jakim cudem dotarłam do domu, chciałam wejść do środka, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek i znów ten zimny dreszcz. Odwróciłam się….. tej osoby się nie spodziewałam, mimo to wtuliłam się w chłopaka bez słowa, czułam że mogę mu ufać.
- Już spokojnie… jesteś bezpieczna.. – powiedział, co mnie zdziwiło bo sądziłam że za nami nie przepada więc nie wiem co on tu wgl robi. Wziął mnie na ręce i wszedł do domu. Zaniósł mnie do pokoju (powiedziałam gdzie) i poszedł po coś do kuchni. Usłyszałam jak ktoś wchodzi i trzask drzwiami.
- Co ty tu robisz ?! – usłyszałam zdziwiony głos Alex.
- Musiałem sprawdzić co z Rose. – powiedział wyjątkowo spokojnym głosem Louis.
- Ty lepiej się zajmij własnym życiem, a nie wpieprzasz się w czyjeś. – warknęła Alex.
- A ty następnym razem lepiej opiekuj się przyjaciółką, a nie… - wkurzył się szatyn.
- O co ci niby chodzi… - zdziwiła się moja przyjaciółka.
- O to że przed chwilą twoja przyjaciółka została prawie zgwałcona, a ty gdzie byłaś… - powiedział z wyrzutem, usłyszałam tylko jak ktoś wbiega po schodach i wpada do mojej sypialnie… to był Louis. Podszedł do mnie i dał mi jakieś tabletki uspokajające, kątem oka zobaczyłam Alex stojącą w drzwiach.
- Dziękuje…. gdyby nie ty……. on…. – jąkałam się, a po moim policzku łzy tworzyły nowe ścieżki i znów ten zimny dreszcz przeszywający moje ciało.
- Już dobrze.. – powiedział kojącym głosem i przytulił mnie na pożegnanie.
- Dzięki… - powiedziała cichutkim głosem Alex do Louisa, po czym podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, za chłopakiem usłyszałam tylko dźwięk zamykanych drzwi, wtulona w przyjaciółkę zasnęłam z trudem.
Rano obudziłam się z wielkim problemem, a raczej zostałam obudzona bo ktoś dzwonił cały czas dzwonkiem. Wiedziałam że Alex i tak nie wstanie więc niechętnie pomaszerowałam na dół. Po moich policzkach mimowolnie leciały łzy ocierając je otworzyłam drzwi, a tam Lou, Zayn, Niall, Liam i Harry, spojrzeli na mnie jak na dziwaczkę, nic dziwnego pewnie byłam cała rozmazana od łez. Wpuściłam ich do środka i pomaszerowaliśmy do salonu.
- Co ci się stało. – zapytał Harry patrząc na moją twarz a następnie na nadgarstki. Spojrzałam w bok gdzie znajdowało się lustro, ujrzałam limo pod okiem, a nad dłońmi miałam siniaki, od uścisku napastnika.
- Wpadłam na drzwi. – odpowiedziałam spuszczając głowę, czułam na sobie wzrok Louisa.
- A wy tu po co …? – spojrzałam na nich pytająco.
- Jest u was Cat… ? - zapytał zdenerwowany Zayn.
- Niee.. coś się stało ?? – powiedziałam i otarłam kolejną łzę.
- Zniknęła, nie wróciła na noc miałem nadzieję że ją tu znajdę. – powiedział łamiącym się głosem brat czerwono włosej.
- Że cooo !! – wykrzyknęłam zdziwiona.
- Ale że…. jak, gdzie, dlaczego… - zaczęłam się wypytywać.
- No wczoraj jak ty gdzieś zniknęłaś.. – zaczął Niall, a ja na same wspomnienia z wczorajszej nocy wybiegła i uciekłam do swojego pokoju słyszałam za sobą tyko : ‘’Rose co jest !!’’ Rzuciłam się na swoje łóżko i po raz kolejny zaczęłam moczyć moją poduszkę łzami. Wiem to głupie, bo tak naprawdę do niczego nie doszło, ale to i tak dla mnie bardzo trudne… jak tylko pomyślę do czego mogło dojść znów mam te ciarki na całym ciele… Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia, na ten gest aż wzdrygnęłam.
- Hej spokojnie to tylko ja Lou. – powiedział przyjaznym głosem, odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam go.
- Louis proszę nie mów nikomu co się wczoraj stało. – spojrzałam mu prosto w oczy.
- Czego ma nam nie mówić… - wparował do mojego pokoju Harry.
- Nic.. – odpowiedział Lou, chłopak chciał coś powiedzieć, ale usłyszałam jakąś kłótnię na dole.
- Kim jesteś i czego chcesz… - zapytał kogoś Niall.
- Jestem przyjacielem Rose i Alex. – powiedział dobrze znany mi chłopak, wstałam i zbiegłam na dół. Rzuciłam się na szyję Wojtka.
- Co ty tu robisz ?? – powiedziałam przez łzy.
- Alex dzwoniła i wszystko mi powiedziała, nie mogłem cię zostawić w tak trudnym dla ciebie momencie. – powiedział patrząc mi w oczy, miałam ochotę go pocałować, ale wiem że to i tak nie ma przyszłości, bo ja jestem w Anglii, a on w Polsce. Nagle na dół przyszła Alex jak zobaczył Wojtka, też rzuciła mu się na szyję. Patrzyłam na nią z małym wyrzutem bo nie chciałam żeby komuś o tym mówiła, ale z drugiej strony cieszę się że jest tu Wojtek.
- A tak wgl Wojtek to jest Louis, Zayn, Liam, Niall i Harry. – pokazałam na każdego chłopaka po kolei.
- To jest Wojtek…  - pokazałam na mojego byłego.
- Dobra my idziemy.. – zaczął Zayn.
- Czekajcie pomożemy wam szukać. – zaproponowałam.
- Ale czego? – zapytała Alex rozkładając się na kanapie.
- Nie czego tylko jak już to kogo, Cat uciekła. – powiedział Niall.
- No nie dziwie jej się. – powiedział szeptem Alex, ale i tak wszyscy to usłyszeli.

- Co masz na myśli… - spojrzał na nią dziwnie blondyn.
- Ale ty jesteś ślepy… - zaczęła, ale jej przerwałam.
- Dajcie nam 20 min i jesteśmy gotowe. – wbiegłyśmy szybko na górę i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Wybrałam jakieś pierwsze lepsze ciuchy na dzisiaj i wparowałam z nimi do łazienki. Wzięłam 5 minutowy prysznic, umyte włosy szybko wysuszyłam i ubrałam naszykowany zestaw ubrań. Nałożyłam trochę makijaży aby ukryć limo (ale i tak mi się nie udało), pociągnęłam rzęsy tuszem i spięłam włosy w ‘’rozwalonego koka’’. Gotowa poszłam po Alex i razem zeszłyśmy do salonu gdzie chłopacy zawzięcie o czymś rozmawiali, słysząc kawałek ich rozmowy domyśliłam się że mówią o muzyce. Wojtek też był bardzo uzdolniony, ale był nieśmiały co było meeega słodkie w jego wykonaniu.
- Chodźcie. – powiedziała Alex przerywając im rozmowę. Wszyscy wstali i zaczęliśmy poszukiwania, podzieliśmy się na 3 grupy : 1. Ja, Wojtek i Zayn 2. Alex, Lou i Niall 3. Hazza i Liam.

 Alex patrzyła na mnie zabójczym wzrokiem, a to przecież nie ja dobierałam kto ma z kim iść -.- Wyszliśmy z domu i rozeszliśmy się w różne strony, wyglądało na to że Wojtek i Zayn się zakolegowali bo cały czas gadali ze sobą, a ja błądziłam myślami gdzie może być Cat. Martwiłam się o nią i to bardzo wiem że reszta też, po długim czasie postanowiliśmy iść napić się kawy. Chłopcy zostali na dworze, a ja weszłam do Starbucksa.
- Cześć. – powiedziała miłym głosem młoda kasjerka.
- Cześć, poproszę 3 razy Caramelowe Macchiato.
- Na miejscu czy na wynos ?
- Na wynos. – powiedziałam i podałam kasjerce wyliczone pieniądze. Czekałam 10 min i dostałam upragnione napoje. Wyszłam na zewnątrz i to co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Wojtek stał z rozwaloną brwią, a Zaynowi leciała krew z nosa.
- Boże co wam się stało. – prawie upuściłam kawę z rąk jak ich zobaczyłam.

- Yyy… ten… - Zayn.
- Yyy.. napadli nas. – powiedział Wojtek i spojrzał na Zayna który pokiwał twierdząco głową.
- Ale jak, kto, zabrali wam coś ? – zaczęłam ich wypytywać i podałam im chusteczki, aby otarli swoje rany.
- Niee. – spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Ich zachowanie był dziwne, ale wolę nie wnikać.
- Tak jej nie znajdziemy. – powiedziałam do nich podając im gorące napoje.
- Co proponujesz ? – zapytał Wojtek.
- Trzeba iść na policję, jak już ktoś ma pomóc to oni. – spojrzałam na nich.
- No to w drogę. – popędził nas Zayn. Tym razem chłopcy wgl się do siebie nie odzywali tylko każdy zagadywał mnie, nie wiem o co im chodzi. Dotarliśmy na komisariat Zayn złożył zaznania, później ja i mogliśmy iść do domu. Malik napisał do znajomych że mogą wracać, bo to szukanie i tak nie ma sensu, ona może być wszędzie. Zaprosiłam wszystkich do mnie i Alex co za bardzo jej się nie spodobało.
- Po co oni tutaj wystarczając musiałam się z Louisem i Niallem użerać. – powiedziała jak już stałyśmy w kuchni.

- Bądź miła i nie narzekaj. – zwróciłam się do niej z uśmiechem. Alex przewróciła oczami, a ja pomaszerowałam z tacą pełną kubków z herbatą. Jak to ja niezdara prawie się wywaliłam więc z pomocą wstali równocześnie Wojtek i Zayn. Wszyscy spojrzeli na nich i zachichotali, czy tylko ja nie ogarniam o co tu chodzi -.- Wszyscy usiedliśmy na kanapie i postanowiliśmy coś oglądnąć w trakcie filmu dostałam sms’a który brzmiał tak :
"Cześć, nie martwcie się o mnie i mnie nie szukajcie. Nikomu nic nie mówcie ... nikomu nie pokazujcie tego sms'a! Kocham Was <3 ... Cat"
Jak tylko to przeczytałam cała zbladłam.
- Rose co się dzieje? – zapytała mnie Alex.
- Cat napisała… - spojrzałam na nią.
- To chyba dobrze. – powiedział uradowany Niall.
- Nie całkiem. – pokazałam im wiadomość, wszyscy patrzyli na siebie z przerażeniem…

_________________________________
Obiecałam i dodaję rozdział z minimalnym opóźnieniem, ale jest ;D Co sądzicie o zdarzeniach w tym rozdziale ?? Jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów opowiadanie to czekam na nie w komentarzach. Liczę na wasze szczere opinie ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3

7 komentarzy:

  1. Dobra kapka grozy i miłości dwóch chłopaków do jednej dziewczyny. Solidne połączenie. Przebieg zdarzeń ...Łoł! Nie spodziewałam się! Czekam na kolejny ;**** ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Realistka dobrze to ujęła. Bardzo super wątek ^^
    Ach ten sms ... ach ta akcja z chłopakami ... Mrr ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski jest <3 No no,ciekawe co z Cat.. ;P Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. mega. ^^
    i ta akcja z Zaynem i Wojtkiem, ciekawe o co chodzi. : )
    Mrs.M.

    OdpowiedzUsuń
  5. O niee tak szybko? A ja nie mam weny na nexta :(. no ale coś wyśmorglam:D
    Mega mi się podobał <333.
    Po prostu czytałam z zapartym tchem. W nie których momentach zapomniałam oddychać, ale mniejsza z tym ;-).
    Myslałam że chłopak który uratował Rose to był Zay a tu taka niespodzianka! Kurde, a ja jestem taka nie miła dla kochanego Lou ... :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana przeze mnie do Lieber Award ;P
    Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie to zapraszam http://award-love.blogspot.com/ tam jest wszystko napisane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział z resztą jak wszystkie, dzięki dziewczyny za prowadzenia tego bloga :) czekam na kolejnego

    OdpowiedzUsuń