czwartek, 8 listopada 2012

Rozdział 7



Oczami Alex:
Po męczących zakupach wreszcie dotarliśmy z Rose do domu. Co prawda jestem jaka jestem ale uwielbiam kupować ciuchy, co nie zmienia faktu że teraz okropnie bolą mnie nogi i jedyne o czym marzę to ciepła kąpiel. Jak postanowiłam tak zrobiłam, wzięłam dłuuugą kąpiel, aż moja przyjaciółka zaczęła się martwić czy nie utopiłam się w wannie.
- Na twoje nieszczęście nadal żyję! – Krzyknęłam.
- Zrobiłam kolację. – Powiedziała i jak mi się zdawało odeszła od drzwi ponieważ jej nie słyszałam …
Kiedy skończyłam kąpiel, ubrałam się w piżamę a włosy spięłam w koka po czym zeszłam na dół. Hm, rzeczywiście Rose nie żartowała zrobiła kolację Wow!
- Ooo, widzę że trucizna jeszcze nie zadziałała. – Powiedziałam patrząc na psa przyjaciółki.
- Co masz do mojego psiaka? – Spytała z wyrzutem.
- Do niego nic, ale do producenta tej badziewnej trutki już tak. – Odpowiedziałam z kpiną. Rose najwidoczniej wzięła to na poważnie ponieważ strzeliła focha! Usiadła na kanapie zaplatając ręce w koszyczek i nie odzywała się do mnie przez najbliższe 10 minut! Trochę zaniepokoiłam się jej zachowaniem. – Rose no weź … To był tylko taki żart. – Tłumaczyłam. Na próżno, przyjaciółka nadal siedziała obrażona. Oh, co ja mam zrobić żeby mi wybaczyła? … Oj, nie, nie, nie! Właśnie mi przyszedł do głowy pewien pomysł ale … Hm, czy dam radę? No cóż, czego się nie robi dla mojej kochanej Rose. Chcąc czy nie chcąc zrobiłam kanapkę którą podałam psu a potem z zamkniętymi oczami pogłaskałam go lekko. – Widzisz? Zaprzyjaźniłam się z twoim psem!
- Kłamiesz! – Rzuciła. – Ale dzięki za dobre chęci. – Dodała.
- Czyli już mogę go przestać dotykać? – Spytałam z nadzieją.
- No … - Rose zaczęła się zastanawiać. – No możesz.
Odetchnęłam na to z ulgą. Nie wiem czemu nie lubię tego psiaka w sumie nie jest taki zły, no ale jestem Alex Brown dziewczyna której nikomu nie udało się rozgryźć.
                                                                                              *
Następnego dnia, obudziłam się dziwnie szczęśliwa! Na początku zaczęłam się zastanawiać, czemu? Ale potem spojrzałam w kalendarz no jasne! Dzisiaj piątek! Przeżyje te głupie 7 godzin i mam dwa dni wolnego jeee :). Wstałam jeszcze zanim zadzwonił piąty raz budzik po czym ubrałam się w czarne rurki i koszulę w kratkę. Włosy jak zwykle pozostawiłam rozpuszczone, lekko falujące. Na dole już była oczywiście Rose która jest że tak powiem rannym ptaszkiem. Nawet we wakacje nie potrafi długo spać. Po śniadaniu pojechaliśmy moim rozwalającym się samochodem do szkoły …
Dobra, dobra żartuje! Po śniadaniu pojechaliśmy limuzyną do szkoły (no chyba nie uwierzyliście w tego grata) … A w szkole, jak to w szkole. Nauczyciele, wredne zapatrzone w siebie panienki (no przynajmniej większość). Pierwsza godzina to była matematyka. Mnożenie, dodawanie, odejmowanie i te sprawy. Oczywiście nie było przykładów typu 2+2 lub 3*8 nie, nie co to, to nie. Pomimo tego iż dla większość osób matma to zmora ja nie mam z nią problemów. Wręcz przeciwnie wchodzi mi do głowy łatwo i szybko. Szkoda że tak samo nie jest z niemieckim! Podziwiam tych którzy rozumieją ten język. To muszą być po prostu geniusze! Następną lekcją którą mieliśmy była historia …. Najnudniejszy przedmiot na całym świecie przynajmniej dla mnie, ale jak widać nie dla Rose. 

 Całą lekcję była bardzo aktywna i to nawet jej się opłaciło ponieważ dostała piątkę.
- Jak ty to robisz? – Spytałam kiedy opuściłyśmy klasę.
- Normalnie. Uczę się. – Odpowiedziała z uśmiechem, a ja tradycyjnie wywróciłam oczami. – A ty? Jak to robisz z matmą?
- Normalnie. Rozumiem.
W tym momencie zauważyłam różowy zeszyt ze starannie napisanym imieniem i nazwiskiem. Nie namyślając się długo podniosłam go.
- Czyj to? – Zapytała Rose patrząc na mnie.
- Znasz jakąś Elenaor Calder? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Moja przyjaciółka pokręciła na to przecząco głową.
- Podejrzewasz że to jej zeszyt?
- Nie to na pewno zeszyt Bradleya Wayne’a, a podpisał się Elenaor żeby nas zmylić. – Odparłam z kpiną na co tym razem Rose wywróciła oczami.
- Może Cat ją zna więc pomoże nam zwrócić zgubę. – Powiedziała Rose. – Pójdę jej poszukać. – Dodała po czym poszła. Oj, moja przyjaciółka zostawiła mnie samą z czyimś zeszytem! Przecież mnie może najść dzika myśl żeby go porysować! … Oczywiście nie mogłabym tego zrobić tej biednej dziewczynie która na pewno ma same jedynki … Hm … A może by to sprawdzić? Nie żeby mnie to interesowało, ale aby wiedzieć czy jej współczuć. Tak wiem trochę pokrętne tłumaczenie ale lepsze to niż żadne. Nie zastanawiając się długo otworzyłam go i … Wow! Jakie staranne pismo i … No, no tej dziewczynie na pewno nie należy współczuć. Same piątki i szóstki. Na pewno dostanie się na wymarzone studia (ja też bym się dostała gdyby nie istniał niemiecki!). W tym momencie usłyszałam obcy głos jakiegoś chłopaka …
- Elenaor, miałaś tylko zoperować nos a nie całą twarz! – Powiedział z rozbawieniem. Niechętnie odwróciłam się by na niego spojrzeć … No tak, laluś z elity. Ubiera się za przeproszeniem jak gej. Rurki, bluzka w paski, włosy idealnie ułożone …
- Jestem Alex. – Odpowiedziałam.

- W takim razie albo porwałaś Elenaor albo masz amnezje. – Próbował zgadywać, a właściwie być zabawny.
- Nie porwałam Elenaor i nie mam amnezji. – Odparłam stanowczo.
- W takim razie czemu trzymasz w ręce jej zeszyt?
- Nie w ręce tylko w dłoni. – Sprostowałam. – A po drugie ta cała Elenaor powinna mi dziękować ponieważ jej zeszyt leżał na podłodze a ja go z niej podniosłam. Niestety nie mam pojęcia jak wygląda więc nie zwrócę go jej.
- No cóż w takim razie mamy problem bo ja też nie znam Elenaor Calder.
- O czyżby? – Spytałam. – To skąd wiesz że ma na nazwisko Calder?
- No bo ten … pisze … - Odpowiedział lekko zmieszany.
- Na okładce pisze tylko jej imię, a w środku nazwisko.
- Okej, okej przyznaję … - Zaczął podnosząc ręce w geście poddaję się. – Elenaor Calder to mój kociak.
- Co? Można przyprowadzać do szkoły koty? – Spytałam totalnie zdumiona. Chłopak z niewiadomych przyczyn zaczął się okropnie śmiać. Miałam już ochotę wezwać pomoc, ponieważ po minucie nadal się nie uspokajał.
- Za … za … zabawna jesteś. – Wydukał w końcu. – Chodziło mi o to że Elenaor to moja dziewczyna. – Doda już w pełni spokojny.
- To masz oddaj jej to. – Powiedziałam podając a właściwie prawie rzucając w niego zeszytem. Sama nie wiem czemu to zrobiłam przecież nigdy nie jestem taka agresywna … Dobra, dobra kolejny żart.
- Należysz do elity? – Spytał tak że ledwo usłyszałam.
- Nie. Możesz traktować mnie z góry i być dla mnie wredny. – Odpowiedziałam i poszłam a właściwie uciekłam od niego … Hm, nawet nie zapytałam go o imię … A zresztą, potrzebne mi ono jak dziura w moście.
                                                                               *
Przechadzając się korytarzem, zauważyłam idące w moją stronę Cat i Rose. Ta pierwsza trzymała w dłoni jakąś ulotkę albo coś w tym stylu.
- Alex co zrobiłaś z zeszytem, tylko błagam nie mów że … - Zaczęła Rose, jednak jej przerwałam.
- Dałam jakiemuś chłopakowi w paski podobno to chłopak Elenaor. – Odpowiedziałam.
- Aaa Louis! Prawda że jest uroczy? – spytała Cat, na co pokiwałam nieprzekonująco głową.
- Taa jest przeuroczy. – Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
- A teraz mam newsa! – Krzyknęła czerwonowłosa z radością. – W sobotę Cristal organizuję imprezę!
- Zaraz, zaraz czy Cristal to nie jest ten plastik który chodzi z Niallem chłopakiem twoich marzeń o którym śnisz po nocach i … - Zaczęłam jednak Rose zatkała mi dłonią usta.
- Cicho! A jak ktoś usłyszy?
- Dżasne bo tu som podsłuchy … - Mówiłam pomimo zatkanych ust. – A cy teras mogłabys mi odetkac usta ?
Na to moja przyjaciółka jak mi się zdawało niechętnie to uczyniła.
- Nie rozumiem po co chcesz tam iść? – Spytała Rose. – Przecież jej nienawidzisz, tak?
- Masz rację. Ale po co tam idę niech już pozostanie moją słodką tajemnicą. Zresztą wszystkie tam idziemy. – Zdecydowała.
- Ty Alex pójdziesz tam z przyjemnością, co? W końcu tam będzie przeuroczy Louis. – Powiedziałam Rose łapiąc się teatralnie za serce.
- Weź się zamknij. – Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem a wewnętrznie krzyczałam: Dlaczego ja?

                                                                       KONIEC
Dobra skończone ;). Hm, nie bardzo wiem co napisać więc jakbyście mogli to komentujcie czy wam się podoba. Czy tylko ja mam takie wrażenie że w tym rozdziale Alex/ Jade nie była wredna? Buuu co ja z nią robię? W 9 rozdziale który należy do mnie może jakoś to nadrobię. Następny należy do Sylwii :-D. Paaapaaa. 

3 komentarze:

  1. O kurde ... teraz będzie moja kolej ... O_O ??!!
    Więc rozdział był super ! Troche krótki ... ale super :D ! Więc, na urodzinach u Cristal będzie się działo !! :D Więcej nie powiem xd
    Oj, Alex, nie byłaś wredna ! Nie wierzę ! Moja ty kochana sadystko ;*
    Oj, Alex, Louis to taki uroczy chłopczyk ... na pewno się cieszysz, że tam będzie :)
    To do kolejnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział <3
    Kiedy następny??

    OdpowiedzUsuń