piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 10


Oczami Alex:
Po godzinie jak mi się zdawało bezsensownego milczenia, głos zabrał Zayn. Podobnie jak my martwił się o Cat.
- Musimy coś zrobić! Nie możemy tak bezczynnie siedzieć!
Zamartwianie się zamartwianiem, ale czemu akurat w tym momencie spojrzał na mnie? Czyżby podejrzewał że to ja ją uprowadziłam? Hm, miałam nieodparte wrażenie że ten osobnik nie darzy mnie zbytnią sympatią. Jednak nie to jest teraz ważne.
- Przecież napisała że nic jej nie jest. – Odpowiedziałam bezproblemowo, na co dostałam w pakiecie, mordercze spojrzenia od prawie wszystkich. – Może poszła zanocować do jakieś koleżanki albo upić się w klubie?
- Klub? To nie w stylu Cat. – Rzekł Niall z przekonaniem.
- W każdym razie na pewno nic jej nie jest. Jutro pewnie wróci cała i zdrowa a wy się nie potrzebnie zadręczacie … Chociaż istnieje jeszcze jedna opcja … Być może ktoś za nią napisał tego sms, na przykład porywacze albo … - W tym momencie paseczkowany laluś zatkał mi usta połówką cytryny!  Boże jakie to kwaśne! Od razu wyplułam. Miałam ochotę rzucić się na niego z pięściami … Reszta jak to reszta zaczęła się śmiać jak mniemam ze mnie. – Za co? – Spytałam ostro.
- Musiałem zaspokoić ciekawość. Chciałem wiedzieć jak będziesz wyglądać z cytryną w ustach. – Odpowiedział, ledwo powstrzymując się od kolejnego napadu śmiechu. No cóż, chociaż na moment towarzystwo zapomniało że jeszcze 10 sekund temu zamartwiali się o Cat.
- A może zostalibyście na noc? – Spytała Rose, patrząc na piątkę One direction. Ci popatrzyli na siebie nie pewnie. Zapewne mieli ochotę zanocować, ale nie wiedzieli co sądzą o tym ich przyjaciele. No cóż, zakładam że nudziarze zostają … Myślałam że spędzę miły wieczór z Rose i Wojtkiem. Swoją drogą żałuje że już nie są razem. Byli moją ulubioną parą …
- Zostaniemy. Jeśli oczywiście macie lodówkę w pokoju. – Rzucił Harry. – Dla Niallera.
- Mogę spać w kuchni, mnie tam obojętne. – Odpowiedział, na co Rose zachichotała.
 Dlaczego moja droga przyjaciółka w ogóle nie pyta mnie o zdanie? Domyślam się że z jednej prostej przyczyny, otóż wiedziała że i tak się nie zgodzę. Miała rację, ale z grzeczności wypadałoby zadać to pytanko.
- Spoko, mamy trzy pokoje gościnne więc mam nadzieje że się pomieścicie. – Powiedziała Rose. – A jeśli będą problemy to jest jeszcze kanapa, lub ostatecznie mogę spać z Alex.
- Nie musisz … - Rzucił Louis z tym swoim durnym uśmieszkiem! Oh, on coś knuje … Mam  wrażenie że będzie w nocy planował jak by tu się mnie pozbyć … No cóż, z takimi frajerami nigdy nic nie wiadomo.
- Racja. Mój pokój, moja oaza. – Odparłam, patrząc mu prosto w oczy. Nic na to nie powiedział, więc dałam tymczasowo mu spokój. W końcu postanowiliśmy że Harry będzie spać z Louisem, Zayn z Niallem, Liam sam, a Wojtek na kanapie. Proponowałam żeby spał z Rose … wiadomo … ale ona się nie zgodziła! Ku radości Malika … Hm, czy tylko mnie tu coś nie gra? Przeuroczy Polak i bogaty Anglik … Tak, zdecydowanie tu coś nie gra …
                                                                       ***
Rose właśnie robiła kolację, a ja siedziałam na blacie kuchennym i jadłam marchewkę. Nie żebym za nią jakoś szczególnie przepadała, ale tylko to moja kochana przyjaciółka pozwoliła mi wziąć. Nie wiem czemu, ona zawsze chowa przede mną słodyczę, warzywa, owoce … ogólnie wszystko! Szóstka głodnych chłopaków siedziała w salonie i rozmawiali lub wygłupiali się co było bardziej prawodopodbne. Ciekawe czy ktoś ogląda film który im puściłam? Czyli krzyk 4. Mnie się okropnie podobał,  no ale nie wiem czy reszta prócz Wojtka, nie będzie zbytnio się bała aby to obejrzeć? Krew, się leje oj to tak! Nagle do pomieszczenia wleciał blondyn, który tupnął nogą.
- Jestem głodny! – Powiedział zaplatając ręce w koszyczek. Wyglądał jak małe dziecko które ma focha bo nie dostało tego czego chciało.
- To zjedz marchewkę jak Alex. – Odparła Rose.

- Nie ma już. – Przyznałam, udając że przejmuję się iż Nialler nie będzie miał co zjeść. – Ale mogę się z tobą podzielić?
- Okej.
Spojrzałam na niego zdumiona! On na serio? Ha ha ha. Alex Brown nie dzieli się marchewkami z byle kim.
- Żartowałam. – Syknęłam. Na to Horan wyszedł z kuchni ciężko wzdychając. Co ta Cat w nim widzi? On by tylko jadł i jadł. Założę się że na podróż poślubną pojedzie do Mcdonalda. A pod choinkę zażyczył sobie burgera. – Kiedy kolacja?
- Jak zrobię. – Odpowiedziała pogodnie. – A tak na serio to, może za 5 minut? Muszę jeszcze pokroić pomidora.
- Super. – Odburknęłam niezadowolona ponieważ marchewka mi się kończyła. Wtem do kuchni wleciała kolejna osoba! Ile ich jeszcze? Najlepiej niech cały boys band tu wleci błagając Rose na kolanach o jedzenie! Dobrze że Wojtek się tak nie poniża. Zaraz, zaraz a może oni tutaj tak wlatują jak pszczoły do ulu ponieważ uciekają przed hm, horrorem? To by wiele wyjaśniało.
- Nialler mówił że macie marchewki! – Wykrzyknął radośnie paseczkowany laluś.
- Marchewkę. – Sprostowałam. – I już nie długo. Nie martw się. – Dodałam, kończąc ją jeść. – Koniec! Brak marchewek, więc możesz spadać stąd. No już. – Zaczęłam go wyganiać ruchem dłoń.
- To kup. – Rzucił poważnie. Czy on właśnie mi coś rozkazał? Bezczelność.
- Goń się, paseczkowany.
Już miał się oddalić, jednak przy drzwiach odwrócił się w moją stronę na pięcie.
- Paseczkowany? – Spytał zdziwiony. – Żądam lepszego przezwiska.
- Nazwisko.
- Tomlinson, a po co ci?
- W takim razie będziesz Tomo.

Chłopak zaczął myśleć, zapewne nad tym czy to przezwisko mu odpowiada. No cóż, mnie się podobało i nie zamierzałam go zmieniać. W końcu pokiwał głową.
- Niech będzie. – Powiedział. – Drugie imię.
- Scarlet. – Odparłam jeszcze bardziej zdziwiona niż on kiedy dowiedział się o jego przezwisku ,,paseczkowany”.
- W takim razie będziesz Scar. – Wyznał z uśmiechem. Hm, paseczkowany laluś jest całkiem nie zły. Nawet mi się podoba (oczywiście moje przezwisko, bo cóżby innego?), ale przecież tego nie wyznam. Nie dam mu tej satysfakcji. Niech sobie nie myśli … Rose, tymczasem ciężko wzdychała co jakiś czas. Pewnie ma dosyć paseczkowanego albo mnie …  ewentualnie nas.
- Super, Tomo. A teraz spadaj.
- A teraz spadajcie oboje! – Powiedziała moja przyjaciółka, niosąc na wielkim talerzu kanapki. – Kolacja, gotowa. – Rzuciła, kiedy posłałam jej mordercze spojrzenie.
- No chyba że tak. – Mruknęłam. Przepuściliśmy Rose, przez drzwi. Tomo, stał i przyglądał mi się wyczekującym wzrokiem. Buhaha. Od kiedy on się zrobił taki kulturalny? Nie będę robiła, tego co mi każe, także ja też stałam i przyglądałam mu się wyczekująco.
- Elenaor dziękuje za zeszyt. – Rzekł w końcu.
- Chyba raczej kociak.
- Co? – Spytał zaskoczony.
- Nic. – Odpowiedziałam. Pamięć to on ma krótką, to muszę przyznać. – No przechodź. Na co czekasz?
- Na ciebie. Ty idź pierwsza. Potem mi zarzucisz że nie jestem dżentelmenem.
- Zarzuciłam ci to podczas pierwszego spotkania.
- Wcale nie! – Oburzył się.
- W takim razie zarzuciłam ci to w myślach! A teraz przełaź i mnie nie wkur … - tutaj uciełam ponieważ nadszedł Wojtek. Uff, czy już mówiłam że to złoty chłopak? Powstrzymał mnie od powiedzenia bardzo, bardzo złego słowa. I za to go uwielbiam! Niby nie świadome, a jednak.
- Niall zjadł wszystkie kanapki, zanim zdążyliśmy usiąść do kolacji więc przyszedłem dorobić. – Wyjaśnił. Louis zaczął się na to śmiać, a ja wywróciłam oczami. Ah, blondyni!
- Dobrze że was oszczędził. – Wydukał w końcu Tomo, po napadzie śmiechu. – Pomogę ci … A ty Scar znikaj! No już!
Czy on mnie właśnie zaczął wyganiać z mojej kuchni?
- Policzymy się jeszcze. – Powiedziałam niesłyszalnie. – Dobrze, pójdę.
                                                                                  ***
Wojtek i Louis wrócili po 15 minutach z naprawdę sporą ilością kanapek. Hm, czy tylko mnie się wydaje że całkiem nie źle się dogadywali? Nie, nie, nie to się nie dzieje naprawdę … Przeuroczy Polak i głupi egoistyczny laluś! Tym razem, wszyscy rzucili się do jedzenia prócz Nialla który nie mógł się do niego dostać! Nawet bym powiedziała że mi go szkoda, gdyby nie to że zżarł 10 kanapek! Jak tak można???
Podczas jedzenia, Zayn cały czas przyglądał się Rose, a gdy ona na niego spojrzała, odwracał wzrok. Wojtek rozmawiał z Louisem o grach, a Niall, Harry i Liam jakoś zajęli się sobą. A ja … hm … powiedzmy że ja byłam bacznym obserwatorem. Może kiedyś napiszę o tym wszystkim książkę … Miałabym o czym pisać, zdecydowanie.
- Pójdę pozmywać. – Powiedziała Rose, zbierając talerze.
- To ja może pomogę? – Zaoferował swoją pomoc Zayn.
- Ja też na pewno się przydam. – Wyrwał się Wojtek. Tak, tak dajesz Wojtuś! Nie pozwól żeby mulat cię ubiegł.
- Tak, Wojtek przyda się w szczególności. On jest mistrzem w zmywaniu. – Powiedziałam, pchając go w stronę mojej przyjaciółki. – W przeciwieństwie do Zayana. Chyba nie mamy aż tyle talerzy żeby je stłuc bez powodu? – Spytałam retorycznie.
- Im więcej osób tym szybciej nam pójdzie. – Rzekła pogodnie Rose.

 Malik uśmiechnął się do mnie, a ja usiadłam na kanapie … Nialler zadeklarował że idzie coś zejść słodkiego, Liam zaczął marudzić że jest zmęczony, więc udał się na górę, a do Harre’go ktoś zadzwonił.
- Ciekawe gdzie podziewa się Cat … - Począł się zastanawiać Tomo.
- Może chowa się w twojej szafie? – Rzuciłam z kpiną.
- W mojej szafie jest tylko miejsce dla Elenaor. – Odpowiedział z szerokim uśmiechem. – A w twojej?
- Też.
Po chwili zaczęłam się śmiać.
- Czy ty … - Zaczął, jednak nie dokończył. Normalka u chłopaków. – Nie ważne … miałaś kiedyś chłopaka?
- Jasne.
- A obecnie masz?
- To jakieś przesłuchanie? – Zapytałam ostro.
- Nie. – Odpowiedział cicho.
- Okej, to w takim razie może ty się pochwalisz czy miałeś chłopaka?
- Ależ oczywiście. Z jednym nawet się zaręczyłem.
Wywróciłam na to oczami. Cholerne pomyłki. Zresztą nie ważne. Co mnie obchodzi paseczkowany laluś?
                                                                                  ***
Następnego dnia, obudziłam się hm … 10:00 rano. Coś wcześnie jak na mnie, ale mniejsza z tym. W każdym razie słyszałam szmer głosów dochodzących z dołu. Czyżby One direction było rannym ptaszkami? Nie sądzę, ale może mnie zaskoczą. A może to Rose i Wojtek zawzięcie o czymś rozmawiają? Jeee. To by była najpiękniejsza chwila mojego życia, dowiedzieć się że oni znów są razem. Nie chętnie wstałam, ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół. Mój optymizm zgasł kiedy znalazłam się już tam. Otóż, w żadnym wypadku nie siedziała tam Rose i Wojtek. Owszem mój ulubieniec tak, ale zamiast mojej kochanej przyjaciółki znajdował się tam Tomo.
- Poniżasz się. – Powiedziałam opadając na kanapę, obok Wojtka.
- Chodzi ci o mnie? – Spytał Louis.
- Chodzi mi o Wojtka. Poniża się gadając z tobą. – Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
- Powinnaś mnie przeprosić a nie dogryzać. W końcu wczoraj przez ciebie nie było ani jednej marchewki!
- To czałoby sobie zapierdolić do sklepu! – Wrzasnęłam, nie patrząc na formę stylistyczną.
- Limuzyna się zepsuła!
- Boże! Do sklepu jest 200 metrów!
- Aż 200 metrów!
- Tylko 2oo metrów!
- Na pewno trochę więcej.
- To może weźmiemy centymetr i sprawdzimy?
- Dobry pomysł.
- To może ja wam nie będę przeszkadzać. – Odezwał się Wojtek schodząc z kanapy. Miałam go zatrzymać, ale z góry zeszła właśnie Rose i pozostałe One direction.
Ja już pewnie wiele razy mówiłam nienawidziłam, nienawidzę i będę nienawidzić Louisa. Dzisiaj jest niedziela a Cat nadal nie dała znaku życia … Ciekawe gdzie ona się podziewa. Mam nadzieje że odnajdzie się jak najszybciej.
_____________________________________________________________
Tak, wiem że nie jestem tak utalentowana jak Natalia i Sylwia i bardzo nad tym ubolewam ale trudno. Ten rozdział był dłuższy, co mnie zdziwiło bo myślałam że zajmie mi jakieś 2 strony a tu 4! No, no. Dobra, kończę a was zapraszam do komentowania. Trochę się nad tym rozdziałem namęczyłam, nie powiem :-).






9 komentarzy:

  1. cudowny rozdział;* ZOSTAŁAŚ NOMINOWANA DO LIEBSTER AWARDS WIĘCEJ NA http://love-story-one-direction-1d.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Alex cudowny rozdział i jesteś utalentowana jak my więc mi tu nie wymyślają że nie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super, nominowałam cię do Liebster Awards, pytania na moim blogu 1d-never-give-up.blogspot.com :D, mam nadzieję, że dołączysz do grona bawiących się z nami Directionerek :D ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłosiłam cie pytania u mnie http://onedirectiontakemehomelouise.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski rozdział, a po przeczytaniu szukałam jaszcze czegoś pod nim bo nie chciało mi się wierzyć że tak mało :( Mówiłam już że czekam na kolejny? I proszę aby był o wiele dłuższy PLOSE :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej . Wiem , że byłaś moją czytelniczką (Na blogu "Story about Zayn and Anabelle" ) . Niestety musiałam usunąć bloga , ale ! Założyłam nowego : http://i-need-your-love-babe.blogspot.com/ . Mam nadzieję , że ci się spodoba i liczę na jakąś opinię + obserwację ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do 'Liebster Award'. Pytania na : psiloveyou-1d.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  8. omfg, omfg generalnie ZAJEBISTY rozdział i mega mi się podobają dialogi między Scar a Tomo :D więcej takich, więcej takich. dodałam do obserwowanych i od dziś będę regularnie komentować ;3 mam tak małą, malutką nadzieję, że wpadniesz do mnie i skomentujesz, a może nawet zostaniesz na stale ;3 tak więc będę niecierpliwie czekać czy mój nadzieja się spełni
    ~sam c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo :D ale następny rozdział będzie należał do Sylwii :)

      Usuń