czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 11


Perspektywa Rose/Tori
Jak tylko wstałam szybkim krokiem pobiegłam do łazienki graniczącej z moim pokojem. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Owinięta w ręcznik weszłam z powrotem do swojej sypialni i wyciągnęłam z szafy czerwone rurki, białą koszulkę na ramiączka i granatowego koloru trampki przed kostkę. Włosy spięłam w nieogarniętego koka i zawiązałam na głowie czerwoną bandamkę. Wychodząc z pokoju spotkałam prawie całe 1D, ale słysząc kłótnie z dołu domyśliłam się że jest tam Lou i Alex. Nie myliłam się jak byliśmy już w salonie wcześniej wspomniana dwójka trzymając w ręce miarkę wyszła z domu… o_O Spojrzałam pytająco na Wojtka który siedział na kanapie i machnął tylko ręką. Nie wnikając poszłam do kuchni, aby zrobić dla wszystkich śniadanie, wyciągnęłam wszystkie produkty i zaczęłam kroić bułki nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu i tak niefortunnie wyszło że wbiłam sobie czubek noża w dłoń.
- Fuck, Fuck, Fuck…. – zaczęłam mamrotać pod nosem.
- Boże Rose sorki to moja wina nie powinienem się tak skradać, gdzie macie apteczkę !? – zapytał zestresowany Zayn.
- Pierwsza szafeczka od lodówki… Fuck jak to boli !! – powiedziałam do kuchni wparował Wojtek.
- Daj to Malik ja zrobię to lepiej ! – powiedział zabierając mu apteczkę.
- Nie ja to zrobię ! – i znów apteczkę miał Zayn, zaczęła się kłótnia.
- Ałł… - syknęłam z bólu.
- Zawinie mi to ktoś w końcu ?! – zapytałam już wkurzona, ale oni zajęli się kłótnią. Więc złapałam apteczkę i poszłam z nią do salonu, gdzie był Harry, Liam i Niall.
- Boże co ci się stało ? – zapytali zdziwieni widząc moją zakrwawioną dłoń.
- A wbiłam sobie tylko nóż w rękę, zawinie mi to ktoś? – zapytałam z nadzieją, Harry złapał za apteczkę i polał mi raną wodą utlenioną na co pisnęłam z bólu.
- Sorki…. i już gotowe. – powiedział po zawinięciu rany.
- Dzięki ;) – uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie nie jest jednak taki zły jak się go pozna. Poszłam z powrotem do kuchni, aby dokończyć robienie śniadania. A tam dalej kłótnia, co za oszołomy -.-
- Wynocha mi stąd ! Chce w spokoju zrobić śniadanie, a nie słuchać waszych głupich kłótni ! – pokazałam im ręką na drzwi, a oni spuścili wzrok i wyszli. Rozkroiłam wszystkie bułki i posmarowałam je masłem, położyłam na nie szynkę, pomidora i ogórka. Gotowe śniadanie zaniosłam do salonu, gdzie znajdował się duży stół. Położyłam dwa talerze pełne bułek i właśnie usłyszeliśmy jak do domu wpada Alex i Lou, znów o coś się kłócąc.
- I co mówiłam że 200 m. – zaczęłam Alex.
- Wcale nie, było więcej ! – zaprzeczył jej Louis.
- 2 metry to jak nic !
- Właśnie to dużo i nie kłóć się ze mną, bo wygrałem.
- Wcale nie wygrałeś, a poza tym o nic się nawet nie zakładaliśmy więc nie miałeś czego wygrywać ! – powiedziała Alex patrząc na niego z wywyższeniem.
- Zamknijcie się oboje bo mnie wkurzacie od samego rana !! Po prostu powiedzcie że się kochacie, a nie cały czas się kłócicie !! – wydarłam się, a wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Że co … że my.. mam El… – powiedział Lou.
- Proszę cię Rose, ja miałabym się zakochać w tym lalusiu ! – zaprotestowała Alex. Popatrzyłam na nich z dezaprobatą i wyszłam z domu odetchnąć świerzym powietrzem, skierowałam się do parku i usiadłam na pierwszej wolnej ławce. Myślałam o głupim zachowaniu Alex i Lou, no i oczywiście o zniknięciu Cat, po chwili ktoś się dosiadł.
- Nie przejmuj się nimi. – powiedział Niall.
- To nie nimi się tak zamartwiam, boje się o Cat, policja dalej nie wie co się dzieje, a ja nie potrafię tak bezczynnie siedzieć… - spojrzałam na niego.
- Też się o nią martwię, ale nie wskóramy nic w tej sprawie. – powiedział Niall.
- Ty wredna szmato ! – krzyknął ktoś zza nas. Odwróciłam głowę i ujrzałam kogo ? Oczywiście Cristal
- Cris, kotku, ale przecież ... – zaczął Niall, ale ona mu przerwała
- Zamknij się ! Nie z tobą rozmawiam ! – powiedziała wściekła Cristal.
- Ej, Cristal, uspokój się, on tylko .. – zaczęłam.
- Nie rozkazuj mi ! – wrzasnęła, ściągając wzrok kilku osób w parku.
- Cristal ! – tym razem krzyknął Niall, a ona spojrzałam na niego jakby zrobił jej krzywdę.
- Kochanie, przepraszam. – powiedziała i chciała go przytulić, ale on się odsunął.
- To koniec. – powiedział spokojnie.
- Nie ! Nie możesz mi tego zrobić ! Jak ja się odegram na Cat ?! – zaczęła panikować.
- Jak to "odegrasz się na Cat" ? – spojrzał na nią wściekły.
- W sumie ... już to zrobiłam. – powiedziała z łobuzerskim uśmiechem.
- Że co ?! – zdziwił się. - Nie mogę uwierzyć ... – szepnął po chwili. - Przez ciebie wyjechała ! – krzyknął w jej stronę.
- Jaki ty jesteś ślepy, nie wiem co ta szmata w tobie widzi. – powiedziała teatralnie przewracając oczami.
- Nie mów tak o niej ! – wydarłam się na tą zołzę.
- I ty jeszcze śmiesz mi rozkazywać, jesteś wyrzutkiem...
- Nie Cristal to ty jesteś wyrzutkiem, twoje życie towarzyskie właśnie dobiegło końca w tej szkole, stałaś się nikim ! – powiedział Niall i pociągnął mnie za rękę w stronę domu. Gdy weszliśmy wszyscy siedzieli przygnębieni w salonie.
- Co się stało ? – zapytałam wchodząc do pomieszczenia z Niallem.
- Znaleziono jakieś ciało nad Tamizą, Zayn pojechał … - zakryłam sobie usta, a po moich policzkach spłynęły słone łzy.
- Ale … ale – zaczął się jąkać Niall z jego oczy też leciały już łzy.
- Wiadomo czy to … - nie mogłam wydusić z siebie więcej, nie dopuszczałam do siebie takich myśli. Podszedł do mnie Wojtek i mocno mnie przytulił, szepcząc.
- Spokojnie mała to na pewno nie ona. – ucałował mnie w czubek głowy. Nagle do domu wparował Zayn z lekkim uśmiechem na twarzy, ale jak zobaczył mnie i mojego byłego wtulonych w siebie jego uśmiech zniknął.
- I co ?? – zapytał załamany Niall.
- To nie ona. – powiedział wypuszczając powietrze z płuc. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą na tą wieść, lecz nadal nie wiedzieliśmy co dzieje się z czerwono włosom. Nagle dostałam sms’a od nieznajomego numeru który brzmiał tak :
"Dobra dziewczyny, zbierajcie się. Za 10 minut idziemy ... a gdzie ? Niespodzianka ! Dan i El "
Jak odczytałam tego sms’a jedno pytanie chodziło mi po głowie : SKĄD ON MAJĄ MÓJ NUMER ?!
„Aaahhaaa….. o_O” – odpisałam do nich i poszłam razem z Alex na górę przyszykować się do wyjścia. Nie mam za dużej ochoty na to, bo wciąż myślę co dzieje się z Cat. Weszłam do swojego pokoju i doznałam szoku.
- ZZZAAAAAYYYYYYNNNN !!!!!!!!! – wydarłam się wściekła.

- Co jest ? – zapytał wchodząc po schodach, a ja pokazałam mu co stało się w moim pokoju.
- yyy… sorki, ale to nie moja wina że Cat nauczyła je otwierać sobie drzwi, ale to że weszły do twojego pokoju znaczy że cię lubią ;D – powiedział uśmiechając się głupkowato.
- Jakoś mnie to nie pociesza, a to że rozwaliły wszystkie moje rzeczy to też znaczy że mnie lubią ! Ja idę się szykować, a posprzątanie tego to twoje zajęcie ;) – uśmiechnęłam się do niego i chciałam wyjść jednak on mi przerwał.
- Ładną masz bieliznę hehe – powiedział machając mi moim stanikiem przed oczami.
- Oddawaj to ! – zaczęłam go gonić. Piesek Cat wbiegł mi pod nogi i zaliczyłam glebę wprost na Zayna. Wyrwałam mu moją własność, nie wiem dlaczego spojrzałam w jego czekoladowe oczęta i zatonęłam w nich. Patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę po czym się ocknęłam i wstałam. Chciałam wyjść, ale chłopak znów mi przeszkodził, przyparł mnie do ściany i zaczął się do mnie zbliżać, uważnie obserwowałam każdy jego ruch. W pewnym momencie nasze usta złączyły się w pocałunku, sytuacja coraz bardziej wyrywała mi się z pod kontroli, zaczęłam odwzajemniać pocałunki, co bardzo spodobało się Zaynowi. Chłopak zaczął całować mnie po szyi, a ja wplątałam palce w jego włosy. Chciałam to przerwać, ale nie mogła mu się oprzeć… nagle do pokoju ktoś wparował, a my jak poparzeni odskoczyliśmy od siebie.
- Rose, dziewczyny już przyszły… - powiedziała Alex patrząc na nas podejrzanie.
- Już idę… - powiedziałam pakując do torebki telefon i portfel. Zostawiłyśmy Zayna zszokowanego cała sytuacją.
- Cześć. – powiedziała nieśmiało do Dan i El, stojących w przedpokoju.
- Kto ci zrobił malinkę na szyi ? – zapytała Dan, a ja spojrzałam z przerażeniem w lustro łapiąc się za szyję.
- Zaraz wrócę. – pobiegłam na górę do łazienki. Po drodze wpadłam na Zayna, chłopak spojrzała na moją szyję i zaczął śmiesznie ruszać brwiami.
- Oj zemszczę się. – zmrużyłam oczy.
- Oj mam nadzieję. Ale i tak wiem że ci się podobało :D – powiedział ze swoim chytrym uśmieszkiem na co ja tylko wywróciłam i wymijają go poszłam do łazienki. Wzięłam jakiś podkład i próbowałam zakryć malinkę na szyi jak i pozostałości po limie pod okiem. Poprawiłam fryzurę i zeszłam na dół.
- Ty wracasz na górę i sprzątasz mój pokój. – pokazałam palcem na Malika.
- Ej już posprzątałem.
- Tsaa na pewno. – przewróciłam oczami i wyszłam przed dom gdzie dziewczyny siedziały już w samochodzie.
- Dłużej się nie dało. – powiedziała Alex.
- Coś mnie zatrzymało ;) – uśmiechnęłam się do nich.
- A teraz powiecie nam gdzie jedziemy ? – zapytała ciekawsko Alex.
- Jedziemy na shopping !!! – wydarły się obie, a ja zaczęłam się śmiać z moją przyjaciółką co jest niecodziennym widokiem w jej wykonaniu.
- Cat się do was odzywała ? – zapytała El.
- Pisała tylko że mamy się nie martwić i żebyśmy jej nie szukali. – powiedziałam smutna.
- Aha. – mruknęła wpatrzona w drogę Danielle. A El włączyła radio bo panowała niezręczna cisza. Wszystkie zaczęłyśmy śpiewać i zachowywać się jak byśmy znały się od lat. Po nie długim czasie dojechałyśmy na miejsce po zaparkowaniu skierowałyśmy się do galerii. Na wejściu napadła nas grupa jakiś nastolatek, piszczały i pytały czy damy im autografy. Spojrzałam przerażona na Alex, a później na Dan i El.
- Spoko one tak zawsze ;P – uśmiechnęła się Dan i zaczęła podpisywać jakieś zdjęcia. Jak dla mnie to trochę chore, bo jak one są fankami 1D, więc nie wiem po co im nasze autografy… Ze zdziwioną miną podpisywałam swoje zdjęcia, które nie mam pojęcia skąd mają ?! Dużo dziewczyn wypytywało nas o chłopaków, a niektóre dogłębnie raniły nas swoimi słowami. Usłyszałam rozmowę dwóch z dziewczyn.
- Ty widziałaś jak Zayn pobił się z jakimś chłopakiem ?? – mówi pierwsza.
- No przed Starbucks’em , ciekawe o co poszło. – odpowiedziała druga. Jak wrócę to czeka ich poważna rozmowa ze mną. Po kilku minutach uwolniłyśmy się od fanek One Direction.
- Boże one tak zawsze ?! – zapytała zirytowana Alex.
- No niestety. – powiedziała równocześnie El i Dan. Zaczęłyśmy „zwiedzać” sklepy, dla mnie zakupy to jak taka mała odskocznia od rzeczywistości. Po 3 godzinach zakupów, miałam w swoim posiadaniu : luźny sweterek w grube paski, 2 pary szpilek, 3 pary dżinsów, granatowe, różowe i czerwone Vansy no i mnóstwo par kolczyków, bransoletki i różne naszyjniki. Przez ten czas zakolegowałyśmy się z Danielle i Eleanor. Zmęczone postanowiłyśmy wrócić do domu, humor nam dopisywał.

 Zapakowałyśmy wszystkie zakupy do bagażnika co było nie lada wyzwaniem, bo było tego sporo. Po około 30 min byłyśmy już pod naszym domem, a gdy tylko weszłam do środka z moimi torbami przypomniałam sobie że muszę pogadać z Wojtkiem i Zaynem.
- Zayn, Wojtek, marsz do mojego pokoju... już ! – wydarłam się na wstępie. Te debile popychając się na schodach doszły do mojego pokoju. Spojrzałam na nich morderczym wzrokiem.
- Fajnie was pobito ... – warknęłam.
- Pamiętacie, jak oni wyglądali ? – zapytałam zaciekawiona, a oni spojrzeli na mnie z przerażeniem w oczach.
- Yyy.. no jeden był wysoki. – zaczął zmyślać Zayn.
- No a drugi niski. – palnął Wojtek.
- Ten niski był łysy..
- A wysoki miał czarne włosy i tatuaż na szyi..
- To dobrze że pamiętacie zadzwoniłam już na policję i powiedzieli że przyjadą i złożycie zeznania. – powiedziałam poważnie, a ich miny były po prostu przekomiczne.
- Ale nie trzeba nic się nie stało !! – zaczęli panikować.
- Zgadzam się przecież to nic poważnego !!
- Pobicie to nic poważnego, naprawdę się o was martwię i chce żeby złapali tych wandali. – spojrzałam na nich z wielką powagą, lecz w środku myślałam że zaraz wybuchnę śmiechem i złością za tą całą akcję.
- Naprawdę my tam zadzwonimy i odwołamy to … - zaczęli się wymigiwać.
- Ale oni już jadą, a ja nie mam zamiaru płacić kary za to że ich wezwałam bez sensu.
- My za ciebie zapłacimy tylko zadzwoń i powiedz że nic się nie stało. – patrzyli na mnie błagalnie.
- Wy idioci ! Was do końca pojebało ! Ja się zamartwiałam, a wy mi taki numer zrobiliście ! Ja was kiedyś zamorduję ! Myślicie że nie dowiem się do czego pomiędzy wami doszło ! – powiedziałam ostro.
- Ale… to nie tak jak myślisz… - zaczął się tłumaczyć Zayn.
- Jest dokładnie tak jak myślę zachowujecie się jak dzieciaki ! W necie krążą zdjęcia i filmiki jak się bijecie, naprawdę sądziliście, że się nie dowiem. – kontynuowałam.
- Rose…
- Nie mam ochoty z wami gadać ! – powiedziałam i wyszłam z pokoju, kierując się do salonu, gdzie napotkałam pytające spojrzenia znajomych.
- Ładna malinka Rose. – uśmiechnął się chytrze Harry.
- Nie denerwuj mnie Styles ! – syknęłam do niego przez zęby i poszłam do kuchni. Nalałam sobie do szklanki wody i szukałam jakiś tabletki uspokajające bo te dwa debili wyprowadziły mnie z równowagi. Dosłownie cała się trzęsę z nerwów przez co wypuściłam szklankę z ręki. Do kuchni wpadła Alex.
- Co jest ? – zapytała.
- Nic. – odpowiedziałam krótko.
- Przecież widzę.

- Przecież mówię że nic ! – powiedziałam już ostrzej, zbierając resztki szkła z podłogi.
- Rose mów co się dzieje ?!
- Nic się nie dzieje !! – powiedziałam już totalnie wkurzona, wyrzuciłam wszystkie odłamki szkła na podłogę i poszłam do swojej sypialni. Zamknęłam drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko, po chwili zasnęłam.
Obudziły mnie rozmowy dochodzące z dołu, niechętnie wstałam z łóżka i złapałam się za burczący brzuch, ale co mu się dziwić prawie nic dzisiaj nie jadłam. Poszłam do łazienki i ogarnęłam się trochę, otworzyłam drzwi i już w lepszym humorze poszłam do kuchnie, gdzie czekała na mnie miłą niespodzianka. Stół był zastawiony jedzeniem, wszyscy siedzieli i w miły towarzystwie z uśmiechami na twarzy (nawet Alex, szok !) spożywali posiłek.

 Dosiadłam się do nich i przyjaźnie uśmiechnęłam do każdego, zjadłam pyszną jajecznicę i tosty, chciałam wstać i pozanosić talerza, ale nie pozwolili mi.
- Dzisiaj my sprzątamy. – powiedziała Alex i razem z resztą ogarnęli ten bałagan. Po kolacji Harry, Zayn, Lou, Liam, Niall, Dan i El postanowili się zbierać bo było już po 21, a jutro trzeba iść do szkoły. Nie wiem jakim cudem zostałam sama z Malikiem w przedpokoju. Było trochę niezręcznie, bynajmniej dla mnie nie wiedziałam co powiedzieć lub zrobić…
- Idziesz jutro do szkoły ?? – palnęłam, a w myślach skarciłam się za tak głupie zdanie -.- Chłopak zaśmiał się pod nosem i złączył nasz usta w delikatnym pocałunku. Po czym mówiąc „Wiesz co to oznacz…” wyszedł. Stałam jak wryta nie ogarniając co się wgl stało. Bez słowa poszłam do swojej sypialnie, a następni biorąc piżamę pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i umyłam moje kłaki. Czyściutka i suchutka ubrałam moją uroczą piżamkę i wysuszyłam włosy. Położyłam się pod kołdrę i zasnęłam zastanawiając się nad słowami mulata…



*********************************
Jak wam się podoba rozdział i te ciekawe akcje w nim.... Bo ja jestem bardzo z niego zadowolona ;D Jest długo bo zajął mi aż 6,5 strony O_O Kolejny napisze Aleksandra (Alex) więc czekajcie z zapartym tchem ;P Nie wiem co dalej pisać więc liczę na wasze komentarze i jak macie pytania do bohaterów to czekamy na nie <3 Pozdrawiam wszystkich ;***

piątek, 23 listopada 2012

Rozdział 10


Oczami Alex:
Po godzinie jak mi się zdawało bezsensownego milczenia, głos zabrał Zayn. Podobnie jak my martwił się o Cat.
- Musimy coś zrobić! Nie możemy tak bezczynnie siedzieć!
Zamartwianie się zamartwianiem, ale czemu akurat w tym momencie spojrzał na mnie? Czyżby podejrzewał że to ja ją uprowadziłam? Hm, miałam nieodparte wrażenie że ten osobnik nie darzy mnie zbytnią sympatią. Jednak nie to jest teraz ważne.
- Przecież napisała że nic jej nie jest. – Odpowiedziałam bezproblemowo, na co dostałam w pakiecie, mordercze spojrzenia od prawie wszystkich. – Może poszła zanocować do jakieś koleżanki albo upić się w klubie?
- Klub? To nie w stylu Cat. – Rzekł Niall z przekonaniem.
- W każdym razie na pewno nic jej nie jest. Jutro pewnie wróci cała i zdrowa a wy się nie potrzebnie zadręczacie … Chociaż istnieje jeszcze jedna opcja … Być może ktoś za nią napisał tego sms, na przykład porywacze albo … - W tym momencie paseczkowany laluś zatkał mi usta połówką cytryny!  Boże jakie to kwaśne! Od razu wyplułam. Miałam ochotę rzucić się na niego z pięściami … Reszta jak to reszta zaczęła się śmiać jak mniemam ze mnie. – Za co? – Spytałam ostro.
- Musiałem zaspokoić ciekawość. Chciałem wiedzieć jak będziesz wyglądać z cytryną w ustach. – Odpowiedział, ledwo powstrzymując się od kolejnego napadu śmiechu. No cóż, chociaż na moment towarzystwo zapomniało że jeszcze 10 sekund temu zamartwiali się o Cat.
- A może zostalibyście na noc? – Spytała Rose, patrząc na piątkę One direction. Ci popatrzyli na siebie nie pewnie. Zapewne mieli ochotę zanocować, ale nie wiedzieli co sądzą o tym ich przyjaciele. No cóż, zakładam że nudziarze zostają … Myślałam że spędzę miły wieczór z Rose i Wojtkiem. Swoją drogą żałuje że już nie są razem. Byli moją ulubioną parą …
- Zostaniemy. Jeśli oczywiście macie lodówkę w pokoju. – Rzucił Harry. – Dla Niallera.
- Mogę spać w kuchni, mnie tam obojętne. – Odpowiedział, na co Rose zachichotała.
 Dlaczego moja droga przyjaciółka w ogóle nie pyta mnie o zdanie? Domyślam się że z jednej prostej przyczyny, otóż wiedziała że i tak się nie zgodzę. Miała rację, ale z grzeczności wypadałoby zadać to pytanko.
- Spoko, mamy trzy pokoje gościnne więc mam nadzieje że się pomieścicie. – Powiedziała Rose. – A jeśli będą problemy to jest jeszcze kanapa, lub ostatecznie mogę spać z Alex.
- Nie musisz … - Rzucił Louis z tym swoim durnym uśmieszkiem! Oh, on coś knuje … Mam  wrażenie że będzie w nocy planował jak by tu się mnie pozbyć … No cóż, z takimi frajerami nigdy nic nie wiadomo.
- Racja. Mój pokój, moja oaza. – Odparłam, patrząc mu prosto w oczy. Nic na to nie powiedział, więc dałam tymczasowo mu spokój. W końcu postanowiliśmy że Harry będzie spać z Louisem, Zayn z Niallem, Liam sam, a Wojtek na kanapie. Proponowałam żeby spał z Rose … wiadomo … ale ona się nie zgodziła! Ku radości Malika … Hm, czy tylko mnie tu coś nie gra? Przeuroczy Polak i bogaty Anglik … Tak, zdecydowanie tu coś nie gra …
                                                                       ***
Rose właśnie robiła kolację, a ja siedziałam na blacie kuchennym i jadłam marchewkę. Nie żebym za nią jakoś szczególnie przepadała, ale tylko to moja kochana przyjaciółka pozwoliła mi wziąć. Nie wiem czemu, ona zawsze chowa przede mną słodyczę, warzywa, owoce … ogólnie wszystko! Szóstka głodnych chłopaków siedziała w salonie i rozmawiali lub wygłupiali się co było bardziej prawodopodbne. Ciekawe czy ktoś ogląda film który im puściłam? Czyli krzyk 4. Mnie się okropnie podobał,  no ale nie wiem czy reszta prócz Wojtka, nie będzie zbytnio się bała aby to obejrzeć? Krew, się leje oj to tak! Nagle do pomieszczenia wleciał blondyn, który tupnął nogą.
- Jestem głodny! – Powiedział zaplatając ręce w koszyczek. Wyglądał jak małe dziecko które ma focha bo nie dostało tego czego chciało.
- To zjedz marchewkę jak Alex. – Odparła Rose.

- Nie ma już. – Przyznałam, udając że przejmuję się iż Nialler nie będzie miał co zjeść. – Ale mogę się z tobą podzielić?
- Okej.
Spojrzałam na niego zdumiona! On na serio? Ha ha ha. Alex Brown nie dzieli się marchewkami z byle kim.
- Żartowałam. – Syknęłam. Na to Horan wyszedł z kuchni ciężko wzdychając. Co ta Cat w nim widzi? On by tylko jadł i jadł. Założę się że na podróż poślubną pojedzie do Mcdonalda. A pod choinkę zażyczył sobie burgera. – Kiedy kolacja?
- Jak zrobię. – Odpowiedziała pogodnie. – A tak na serio to, może za 5 minut? Muszę jeszcze pokroić pomidora.
- Super. – Odburknęłam niezadowolona ponieważ marchewka mi się kończyła. Wtem do kuchni wleciała kolejna osoba! Ile ich jeszcze? Najlepiej niech cały boys band tu wleci błagając Rose na kolanach o jedzenie! Dobrze że Wojtek się tak nie poniża. Zaraz, zaraz a może oni tutaj tak wlatują jak pszczoły do ulu ponieważ uciekają przed hm, horrorem? To by wiele wyjaśniało.
- Nialler mówił że macie marchewki! – Wykrzyknął radośnie paseczkowany laluś.
- Marchewkę. – Sprostowałam. – I już nie długo. Nie martw się. – Dodałam, kończąc ją jeść. – Koniec! Brak marchewek, więc możesz spadać stąd. No już. – Zaczęłam go wyganiać ruchem dłoń.
- To kup. – Rzucił poważnie. Czy on właśnie mi coś rozkazał? Bezczelność.
- Goń się, paseczkowany.
Już miał się oddalić, jednak przy drzwiach odwrócił się w moją stronę na pięcie.
- Paseczkowany? – Spytał zdziwiony. – Żądam lepszego przezwiska.
- Nazwisko.
- Tomlinson, a po co ci?
- W takim razie będziesz Tomo.

Chłopak zaczął myśleć, zapewne nad tym czy to przezwisko mu odpowiada. No cóż, mnie się podobało i nie zamierzałam go zmieniać. W końcu pokiwał głową.
- Niech będzie. – Powiedział. – Drugie imię.
- Scarlet. – Odparłam jeszcze bardziej zdziwiona niż on kiedy dowiedział się o jego przezwisku ,,paseczkowany”.
- W takim razie będziesz Scar. – Wyznał z uśmiechem. Hm, paseczkowany laluś jest całkiem nie zły. Nawet mi się podoba (oczywiście moje przezwisko, bo cóżby innego?), ale przecież tego nie wyznam. Nie dam mu tej satysfakcji. Niech sobie nie myśli … Rose, tymczasem ciężko wzdychała co jakiś czas. Pewnie ma dosyć paseczkowanego albo mnie …  ewentualnie nas.
- Super, Tomo. A teraz spadaj.
- A teraz spadajcie oboje! – Powiedziała moja przyjaciółka, niosąc na wielkim talerzu kanapki. – Kolacja, gotowa. – Rzuciła, kiedy posłałam jej mordercze spojrzenie.
- No chyba że tak. – Mruknęłam. Przepuściliśmy Rose, przez drzwi. Tomo, stał i przyglądał mi się wyczekującym wzrokiem. Buhaha. Od kiedy on się zrobił taki kulturalny? Nie będę robiła, tego co mi każe, także ja też stałam i przyglądałam mu się wyczekująco.
- Elenaor dziękuje za zeszyt. – Rzekł w końcu.
- Chyba raczej kociak.
- Co? – Spytał zaskoczony.
- Nic. – Odpowiedziałam. Pamięć to on ma krótką, to muszę przyznać. – No przechodź. Na co czekasz?
- Na ciebie. Ty idź pierwsza. Potem mi zarzucisz że nie jestem dżentelmenem.
- Zarzuciłam ci to podczas pierwszego spotkania.
- Wcale nie! – Oburzył się.
- W takim razie zarzuciłam ci to w myślach! A teraz przełaź i mnie nie wkur … - tutaj uciełam ponieważ nadszedł Wojtek. Uff, czy już mówiłam że to złoty chłopak? Powstrzymał mnie od powiedzenia bardzo, bardzo złego słowa. I za to go uwielbiam! Niby nie świadome, a jednak.
- Niall zjadł wszystkie kanapki, zanim zdążyliśmy usiąść do kolacji więc przyszedłem dorobić. – Wyjaśnił. Louis zaczął się na to śmiać, a ja wywróciłam oczami. Ah, blondyni!
- Dobrze że was oszczędził. – Wydukał w końcu Tomo, po napadzie śmiechu. – Pomogę ci … A ty Scar znikaj! No już!
Czy on mnie właśnie zaczął wyganiać z mojej kuchni?
- Policzymy się jeszcze. – Powiedziałam niesłyszalnie. – Dobrze, pójdę.
                                                                                  ***
Wojtek i Louis wrócili po 15 minutach z naprawdę sporą ilością kanapek. Hm, czy tylko mnie się wydaje że całkiem nie źle się dogadywali? Nie, nie, nie to się nie dzieje naprawdę … Przeuroczy Polak i głupi egoistyczny laluś! Tym razem, wszyscy rzucili się do jedzenia prócz Nialla który nie mógł się do niego dostać! Nawet bym powiedziała że mi go szkoda, gdyby nie to że zżarł 10 kanapek! Jak tak można???
Podczas jedzenia, Zayn cały czas przyglądał się Rose, a gdy ona na niego spojrzała, odwracał wzrok. Wojtek rozmawiał z Louisem o grach, a Niall, Harry i Liam jakoś zajęli się sobą. A ja … hm … powiedzmy że ja byłam bacznym obserwatorem. Może kiedyś napiszę o tym wszystkim książkę … Miałabym o czym pisać, zdecydowanie.
- Pójdę pozmywać. – Powiedziała Rose, zbierając talerze.
- To ja może pomogę? – Zaoferował swoją pomoc Zayn.
- Ja też na pewno się przydam. – Wyrwał się Wojtek. Tak, tak dajesz Wojtuś! Nie pozwól żeby mulat cię ubiegł.
- Tak, Wojtek przyda się w szczególności. On jest mistrzem w zmywaniu. – Powiedziałam, pchając go w stronę mojej przyjaciółki. – W przeciwieństwie do Zayana. Chyba nie mamy aż tyle talerzy żeby je stłuc bez powodu? – Spytałam retorycznie.
- Im więcej osób tym szybciej nam pójdzie. – Rzekła pogodnie Rose.

 Malik uśmiechnął się do mnie, a ja usiadłam na kanapie … Nialler zadeklarował że idzie coś zejść słodkiego, Liam zaczął marudzić że jest zmęczony, więc udał się na górę, a do Harre’go ktoś zadzwonił.
- Ciekawe gdzie podziewa się Cat … - Począł się zastanawiać Tomo.
- Może chowa się w twojej szafie? – Rzuciłam z kpiną.
- W mojej szafie jest tylko miejsce dla Elenaor. – Odpowiedział z szerokim uśmiechem. – A w twojej?
- Też.
Po chwili zaczęłam się śmiać.
- Czy ty … - Zaczął, jednak nie dokończył. Normalka u chłopaków. – Nie ważne … miałaś kiedyś chłopaka?
- Jasne.
- A obecnie masz?
- To jakieś przesłuchanie? – Zapytałam ostro.
- Nie. – Odpowiedział cicho.
- Okej, to w takim razie może ty się pochwalisz czy miałeś chłopaka?
- Ależ oczywiście. Z jednym nawet się zaręczyłem.
Wywróciłam na to oczami. Cholerne pomyłki. Zresztą nie ważne. Co mnie obchodzi paseczkowany laluś?
                                                                                  ***
Następnego dnia, obudziłam się hm … 10:00 rano. Coś wcześnie jak na mnie, ale mniejsza z tym. W każdym razie słyszałam szmer głosów dochodzących z dołu. Czyżby One direction było rannym ptaszkami? Nie sądzę, ale może mnie zaskoczą. A może to Rose i Wojtek zawzięcie o czymś rozmawiają? Jeee. To by była najpiękniejsza chwila mojego życia, dowiedzieć się że oni znów są razem. Nie chętnie wstałam, ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół. Mój optymizm zgasł kiedy znalazłam się już tam. Otóż, w żadnym wypadku nie siedziała tam Rose i Wojtek. Owszem mój ulubieniec tak, ale zamiast mojej kochanej przyjaciółki znajdował się tam Tomo.
- Poniżasz się. – Powiedziałam opadając na kanapę, obok Wojtka.
- Chodzi ci o mnie? – Spytał Louis.
- Chodzi mi o Wojtka. Poniża się gadając z tobą. – Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
- Powinnaś mnie przeprosić a nie dogryzać. W końcu wczoraj przez ciebie nie było ani jednej marchewki!
- To czałoby sobie zapierdolić do sklepu! – Wrzasnęłam, nie patrząc na formę stylistyczną.
- Limuzyna się zepsuła!
- Boże! Do sklepu jest 200 metrów!
- Aż 200 metrów!
- Tylko 2oo metrów!
- Na pewno trochę więcej.
- To może weźmiemy centymetr i sprawdzimy?
- Dobry pomysł.
- To może ja wam nie będę przeszkadzać. – Odezwał się Wojtek schodząc z kanapy. Miałam go zatrzymać, ale z góry zeszła właśnie Rose i pozostałe One direction.
Ja już pewnie wiele razy mówiłam nienawidziłam, nienawidzę i będę nienawidzić Louisa. Dzisiaj jest niedziela a Cat nadal nie dała znaku życia … Ciekawe gdzie ona się podziewa. Mam nadzieje że odnajdzie się jak najszybciej.
_____________________________________________________________
Tak, wiem że nie jestem tak utalentowana jak Natalia i Sylwia i bardzo nad tym ubolewam ale trudno. Ten rozdział był dłuższy, co mnie zdziwiło bo myślałam że zajmie mi jakieś 2 strony a tu 4! No, no. Dobra, kończę a was zapraszam do komentowania. Trochę się nad tym rozdziałem namęczyłam, nie powiem :-).






sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 9


Perspektywa Rose/Tori
Każdy był już nieźle wstawiony, ja przynajmniej coś ogarniałam w porównaniu do reszty. Chciałam iść do toalety, ale w tym wielkim domu sprawia to mega problem. Weszłam na górę i rozejrzałam się po korytarzu. Naokoło zakochane, całujące się pary, poczułam na sobie czyjś przenikliwy wzrok. Nie zwracając na to uwagi podążyłam w głąb korytarza, weszłam do pierwszego lepszego pomieszczenia w nadziei że to łazienka. Jednak się pomyliła, gdy chciałam się wycofać i wyjść poczułam czyjąś dłoń na moich ustach, a drugą ktoś złapał moje obie ręce i wepchał do pokoju. Panował tam pół mrok, ale pomimo to nie widziałam tej osoby, po perfumach wywnioskowałam że to chłopak. Odwrócił mnie w swoją stronę i puścił moje dłonie. Zaczęłam się od niego oddalać, a on przybliżał się do mnie z chytrym uśmiechem. Nagle poczułam za sobą ścianę, a przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz. Napastnik stanął bardzo blisko, pomiędzy nami nie było prawie żadnej przestrzeni. Chciał mnie pocałować, ale ja odwróciłam głowę i jego usta wylądowały na moim policzku. Poczułam ból, chłopak uderzył mnie w twarz, złapał mocna za buzię i powiedział napalonym głosem :
- Bądź grzeczna…  - poczułam jak po moim policzku spływa łza. Nieznajomy złapał mnie za nadgarstek i podniósł na równe nogi, błądził ręką po moim ciele. Mimo moich protestów w postaci uderzania go co skończyło się kolejnym ciosem wymierzonym w moją twarz zaczął rozpinać mi sukienkę. Po moich policzkach leciały hektolitry łez nie miałam jak uciec, był za silny. A wołać o pomoc nie było sensu przez tak głośną muzykę słyszałam ledwo własne myśli. W głębi duszy modliłam się, aby ktoś to przerwał…. Nagle do pokoju wparował jakiś chłopak, napastnik jak to zobaczył na chwilę puścił mnie z uścisku, a ja to wykorzystałam i uciekłam. Moje oczy były zalane łzami nie wiem jakim cudem dotarłam do domu, chciałam wejść do środka, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek i znów ten zimny dreszcz. Odwróciłam się….. tej osoby się nie spodziewałam, mimo to wtuliłam się w chłopaka bez słowa, czułam że mogę mu ufać.
- Już spokojnie… jesteś bezpieczna.. – powiedział, co mnie zdziwiło bo sądziłam że za nami nie przepada więc nie wiem co on tu wgl robi. Wziął mnie na ręce i wszedł do domu. Zaniósł mnie do pokoju (powiedziałam gdzie) i poszedł po coś do kuchni. Usłyszałam jak ktoś wchodzi i trzask drzwiami.
- Co ty tu robisz ?! – usłyszałam zdziwiony głos Alex.
- Musiałem sprawdzić co z Rose. – powiedział wyjątkowo spokojnym głosem Louis.
- Ty lepiej się zajmij własnym życiem, a nie wpieprzasz się w czyjeś. – warknęła Alex.
- A ty następnym razem lepiej opiekuj się przyjaciółką, a nie… - wkurzył się szatyn.
- O co ci niby chodzi… - zdziwiła się moja przyjaciółka.
- O to że przed chwilą twoja przyjaciółka została prawie zgwałcona, a ty gdzie byłaś… - powiedział z wyrzutem, usłyszałam tylko jak ktoś wbiega po schodach i wpada do mojej sypialnie… to był Louis. Podszedł do mnie i dał mi jakieś tabletki uspokajające, kątem oka zobaczyłam Alex stojącą w drzwiach.
- Dziękuje…. gdyby nie ty……. on…. – jąkałam się, a po moim policzku łzy tworzyły nowe ścieżki i znów ten zimny dreszcz przeszywający moje ciało.
- Już dobrze.. – powiedział kojącym głosem i przytulił mnie na pożegnanie.
- Dzięki… - powiedziała cichutkim głosem Alex do Louisa, po czym podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, za chłopakiem usłyszałam tylko dźwięk zamykanych drzwi, wtulona w przyjaciółkę zasnęłam z trudem.
Rano obudziłam się z wielkim problemem, a raczej zostałam obudzona bo ktoś dzwonił cały czas dzwonkiem. Wiedziałam że Alex i tak nie wstanie więc niechętnie pomaszerowałam na dół. Po moich policzkach mimowolnie leciały łzy ocierając je otworzyłam drzwi, a tam Lou, Zayn, Niall, Liam i Harry, spojrzeli na mnie jak na dziwaczkę, nic dziwnego pewnie byłam cała rozmazana od łez. Wpuściłam ich do środka i pomaszerowaliśmy do salonu.
- Co ci się stało. – zapytał Harry patrząc na moją twarz a następnie na nadgarstki. Spojrzałam w bok gdzie znajdowało się lustro, ujrzałam limo pod okiem, a nad dłońmi miałam siniaki, od uścisku napastnika.
- Wpadłam na drzwi. – odpowiedziałam spuszczając głowę, czułam na sobie wzrok Louisa.
- A wy tu po co …? – spojrzałam na nich pytająco.
- Jest u was Cat… ? - zapytał zdenerwowany Zayn.
- Niee.. coś się stało ?? – powiedziałam i otarłam kolejną łzę.
- Zniknęła, nie wróciła na noc miałem nadzieję że ją tu znajdę. – powiedział łamiącym się głosem brat czerwono włosej.
- Że cooo !! – wykrzyknęłam zdziwiona.
- Ale że…. jak, gdzie, dlaczego… - zaczęłam się wypytywać.
- No wczoraj jak ty gdzieś zniknęłaś.. – zaczął Niall, a ja na same wspomnienia z wczorajszej nocy wybiegła i uciekłam do swojego pokoju słyszałam za sobą tyko : ‘’Rose co jest !!’’ Rzuciłam się na swoje łóżko i po raz kolejny zaczęłam moczyć moją poduszkę łzami. Wiem to głupie, bo tak naprawdę do niczego nie doszło, ale to i tak dla mnie bardzo trudne… jak tylko pomyślę do czego mogło dojść znów mam te ciarki na całym ciele… Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia, na ten gest aż wzdrygnęłam.
- Hej spokojnie to tylko ja Lou. – powiedział przyjaznym głosem, odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam go.
- Louis proszę nie mów nikomu co się wczoraj stało. – spojrzałam mu prosto w oczy.
- Czego ma nam nie mówić… - wparował do mojego pokoju Harry.
- Nic.. – odpowiedział Lou, chłopak chciał coś powiedzieć, ale usłyszałam jakąś kłótnię na dole.
- Kim jesteś i czego chcesz… - zapytał kogoś Niall.
- Jestem przyjacielem Rose i Alex. – powiedział dobrze znany mi chłopak, wstałam i zbiegłam na dół. Rzuciłam się na szyję Wojtka.
- Co ty tu robisz ?? – powiedziałam przez łzy.
- Alex dzwoniła i wszystko mi powiedziała, nie mogłem cię zostawić w tak trudnym dla ciebie momencie. – powiedział patrząc mi w oczy, miałam ochotę go pocałować, ale wiem że to i tak nie ma przyszłości, bo ja jestem w Anglii, a on w Polsce. Nagle na dół przyszła Alex jak zobaczył Wojtka, też rzuciła mu się na szyję. Patrzyłam na nią z małym wyrzutem bo nie chciałam żeby komuś o tym mówiła, ale z drugiej strony cieszę się że jest tu Wojtek.
- A tak wgl Wojtek to jest Louis, Zayn, Liam, Niall i Harry. – pokazałam na każdego chłopaka po kolei.
- To jest Wojtek…  - pokazałam na mojego byłego.
- Dobra my idziemy.. – zaczął Zayn.
- Czekajcie pomożemy wam szukać. – zaproponowałam.
- Ale czego? – zapytała Alex rozkładając się na kanapie.
- Nie czego tylko jak już to kogo, Cat uciekła. – powiedział Niall.
- No nie dziwie jej się. – powiedział szeptem Alex, ale i tak wszyscy to usłyszeli.

- Co masz na myśli… - spojrzał na nią dziwnie blondyn.
- Ale ty jesteś ślepy… - zaczęła, ale jej przerwałam.
- Dajcie nam 20 min i jesteśmy gotowe. – wbiegłyśmy szybko na górę i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Wybrałam jakieś pierwsze lepsze ciuchy na dzisiaj i wparowałam z nimi do łazienki. Wzięłam 5 minutowy prysznic, umyte włosy szybko wysuszyłam i ubrałam naszykowany zestaw ubrań. Nałożyłam trochę makijaży aby ukryć limo (ale i tak mi się nie udało), pociągnęłam rzęsy tuszem i spięłam włosy w ‘’rozwalonego koka’’. Gotowa poszłam po Alex i razem zeszłyśmy do salonu gdzie chłopacy zawzięcie o czymś rozmawiali, słysząc kawałek ich rozmowy domyśliłam się że mówią o muzyce. Wojtek też był bardzo uzdolniony, ale był nieśmiały co było meeega słodkie w jego wykonaniu.
- Chodźcie. – powiedziała Alex przerywając im rozmowę. Wszyscy wstali i zaczęliśmy poszukiwania, podzieliśmy się na 3 grupy : 1. Ja, Wojtek i Zayn 2. Alex, Lou i Niall 3. Hazza i Liam.

 Alex patrzyła na mnie zabójczym wzrokiem, a to przecież nie ja dobierałam kto ma z kim iść -.- Wyszliśmy z domu i rozeszliśmy się w różne strony, wyglądało na to że Wojtek i Zayn się zakolegowali bo cały czas gadali ze sobą, a ja błądziłam myślami gdzie może być Cat. Martwiłam się o nią i to bardzo wiem że reszta też, po długim czasie postanowiliśmy iść napić się kawy. Chłopcy zostali na dworze, a ja weszłam do Starbucksa.
- Cześć. – powiedziała miłym głosem młoda kasjerka.
- Cześć, poproszę 3 razy Caramelowe Macchiato.
- Na miejscu czy na wynos ?
- Na wynos. – powiedziałam i podałam kasjerce wyliczone pieniądze. Czekałam 10 min i dostałam upragnione napoje. Wyszłam na zewnątrz i to co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Wojtek stał z rozwaloną brwią, a Zaynowi leciała krew z nosa.
- Boże co wam się stało. – prawie upuściłam kawę z rąk jak ich zobaczyłam.

- Yyy… ten… - Zayn.
- Yyy.. napadli nas. – powiedział Wojtek i spojrzał na Zayna który pokiwał twierdząco głową.
- Ale jak, kto, zabrali wam coś ? – zaczęłam ich wypytywać i podałam im chusteczki, aby otarli swoje rany.
- Niee. – spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Ich zachowanie był dziwne, ale wolę nie wnikać.
- Tak jej nie znajdziemy. – powiedziałam do nich podając im gorące napoje.
- Co proponujesz ? – zapytał Wojtek.
- Trzeba iść na policję, jak już ktoś ma pomóc to oni. – spojrzałam na nich.
- No to w drogę. – popędził nas Zayn. Tym razem chłopcy wgl się do siebie nie odzywali tylko każdy zagadywał mnie, nie wiem o co im chodzi. Dotarliśmy na komisariat Zayn złożył zaznania, później ja i mogliśmy iść do domu. Malik napisał do znajomych że mogą wracać, bo to szukanie i tak nie ma sensu, ona może być wszędzie. Zaprosiłam wszystkich do mnie i Alex co za bardzo jej się nie spodobało.
- Po co oni tutaj wystarczając musiałam się z Louisem i Niallem użerać. – powiedziała jak już stałyśmy w kuchni.

- Bądź miła i nie narzekaj. – zwróciłam się do niej z uśmiechem. Alex przewróciła oczami, a ja pomaszerowałam z tacą pełną kubków z herbatą. Jak to ja niezdara prawie się wywaliłam więc z pomocą wstali równocześnie Wojtek i Zayn. Wszyscy spojrzeli na nich i zachichotali, czy tylko ja nie ogarniam o co tu chodzi -.- Wszyscy usiedliśmy na kanapie i postanowiliśmy coś oglądnąć w trakcie filmu dostałam sms’a który brzmiał tak :
"Cześć, nie martwcie się o mnie i mnie nie szukajcie. Nikomu nic nie mówcie ... nikomu nie pokazujcie tego sms'a! Kocham Was <3 ... Cat"
Jak tylko to przeczytałam cała zbladłam.
- Rose co się dzieje? – zapytała mnie Alex.
- Cat napisała… - spojrzałam na nią.
- To chyba dobrze. – powiedział uradowany Niall.
- Nie całkiem. – pokazałam im wiadomość, wszyscy patrzyli na siebie z przerażeniem…

_________________________________
Obiecałam i dodaję rozdział z minimalnym opóźnieniem, ale jest ;D Co sądzicie o zdarzeniach w tym rozdziale ?? Jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów opowiadanie to czekam na nie w komentarzach. Liczę na wasze szczere opinie ;D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3

czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział 8


Paczadełkami Cat

Reszta lekcji minęła dość ... spokojnie. Tak, jeśli spokojem można nazwać wyzywanie, droczenie się a nawet pobicie nauczyciela przez Alex ... ona to ma chyba jakiś specjalny program do walki, bo bije się w ręcz świetnie ...
- Jade, mówiłam ci tyle razy, nie wolno ci bić nauczycieli. - Powiedziałam poważnie do dziewczyny.
Ta tylko przewróciła oczyma, po czym poszła do dyrektora. Ja natomiast z Rose ruszyłyśmy na wf. Przebrane i wyszykowane czekałyśmy, aż zajęcia zaczną się z grupą aktorską, w której jest Perrie.
Graliśmy w dwa ognie. Nasza klasa, kontra ich. Oczywiście Tori wzięła i rzuciła piłką w Perrie tak mocno, że połowa tapety z jej twarzy odbiła się na piłce.
Ze śmiechem wyszłyśmy ze szkoły. Na parkingu zastałyśmy Alex, która przyglądała się aucie mojego brata. Przerażona spojrzałam na Rose.
- Alex, co ty robisz ? - Zapytała moje przyjaciółka.
- Nic ciekawego. - Uśmiechnęła się szeroko.
Wszystkie skierowałyśmy się do auta dziewczyn, po czym pojechałyśmy do nich.

 Dziewczyny szybko się przebrały, przygotowały, pomalowały itp. Następnie ruszyłyśmy do mnie, gdzie ja również się przygotowałam do imprezy. Gdy byłam w pokoju, zakładając naszyjnik, spojrzałam na zdjęcie moje i Nialla. Mieliśmy w tedy po 5 lat ... samotna łza poleciała mi po policzku. Uśmiechnęłam się, po czym zbiegłam (oczywiście w szpilkach) do kuchni. Po drodze zaliczyłam kilka(naście) upadków, ale to szczegół.
 - Żeby nie było, to my <3

- Dobra, możemy jechać. - Wyszczerzyłam się do nich szeroko.
- Wiecie ... mi osobiście nie chce się tam jechać. - Zrobiła grymas Rose.
- Oj, Tori. Jeśli chcesz istnieć w tej szkole, musisz chodzić na imprezy. - Wystawiłam jej język, a ona tylko przewróciła teatralnie oczami.
- Noo Rose, choć będzie Zayn… - wyszczerzyła się do niej Jade, a ona zabijała ją wzrokiem.
- Nie zapomnij że będzie też ten przesłodki Lou. – rzuciła Tori, gapiły się na siebie jakby miały się zaraz pozabijać.
- Ej uspokójcie się…. nie chce tu rozlewu krwi. – stanęłam pomiędzy nimi. - Zbierajcie się bo jedziemy do Cristal. – dodałam pociągnęłam je do wyjścia.
Z wielkim uśmiechem pojechałyśmy pod dom Cristal. Dom był ... troszeczkę większy od mojego ... Spojrzałam na dziewczyny, które miały buzie otworzone na oścież.
- Zamknijcie te buźki, bo wam mucha wleci. - Zaśmiałam się i wysiadłam.
We trójkę pokierowałyśmy się do środka, tym samym witając się z solenizantką, która nie była zadowolona widokiem Tori i Jade. Podałyśmy jej prezent, który ja wybrałam, po czym skierowałyśmy się w centrum imprezy. Muzyka była tak głośna, że ledwo słyszałam własne myśli. Stanęłam, obok wielkiego stołu z jedzeniem.
- Mogę prosić do tańca ? - Zapytał Hazza, podchodząc do nas.
Spojrzałam na dziewczyny, które z wielkim smailem pokiwały potwierdzająco głową.
- Jasne. - Zaśmiałam się i w raz z loczkiem poszłam na parkiet.
W tym momencie usłyszałam wolną muzykę. Spiorunowałam Harrego wzrokiem. Jedną ręką trzymał na moim biodrze, a drugą trzymał moją dłoń. Ja natomiast ułożyłam prawą rękę na jego ramieniu.
- Jak tam sprawa z Niallem ? - Zapytał po chwili.
- Nijak ... - Mruknęłam. - A z Caroline ?
- Pff ... już dawno zapomniałem o tej dziwce. - Prychnął.
- Ona w przeciwieństwie do ciebie, za tobą nie tęskni. - Wystawiłam mu język.
- Ja za nią też nie. - Udawał oburzonego.
- Widać, że udajesz. - Zaśmiałam się.
Mruknął coś pod nosem, a ja ze śmiechem patrzyłam na niego. Po pewnym czasie muzyka się skończyła, a ja dołączyłam do Rose i Alex.
- Cześć. - Podszedł do nas Lou, obejmując czule Elkę.
- No heeeej. - Powiedziałam jak małe dziecko.
- Siema. - Mruknęła niezadowolona Alex.
- Elo. - Uśmiechnęły się równocześnie Rosalie i Eleonor.
- Cóż, Eleonor, Louisie, to jest Rosalie i Aleksandra, ale mówcie do nich Tori i Jade. Rose, Alex, to jest Elka i Lou. - Powiedziałam, do każdego po kolei. - Chyba nikogo nie pominęłam, no nie ?
- Nie ominęłaś. - Poklepała mnie po ramieniu El.
- Oho. - Powiedziała zniesmaczona Alex, patrząc ... gdzieś.
Spojrzałam w tamtą stronę. Nie dziwię jej się ... Cristal i Niall wysysali sobie nawzajem twarze ... czułam, jak ogarnia mnie wściekłość. Miałam ochotę podejść do niej i jej przywalić prosto w twarz. W tedy wjechał wielki, sześcio piętrowy tort.
Gdy ta flądra oderwała się od blondyna, który gdzieś poszedł, podeszłam do niej.
- Po co to robisz ? - Wycedziłam przez zęby.
- Nie rozumiem. - Uśmiechnęła się chytrze.
- Posłuchaj, zostaw go, bo niepotrzebnie go zranisz. - Warknęłam.
- To juz moja sprawa, czy go wykorzystam, czy nie. A przy okazji, możesz dać już sobie z nim spokój. On jest mój. - Mruknęła.
Przesadziła ... chwyciłam ją za tył głowy i pchnęłam tak, że wleciała w wielkie ciasto.
- Smacznego. - Zaśmiałam się, zarzuciłam włosami i ruszyłam w stronę Tori i Jade, które zostały same.
Z otwartymi buziami patrzyły na mnie.
- No, no. Moja krew. - Zaśmiała się Alex.
- To było ... wow ... - Powiedziała Rose. - Słuchajcie, ja muszę iść na chwilkę na stronę.
- Spoko. - Powiedziałam i w tej chwili podszedł do nas Zayn.
- Musimy pogadać. - Mruknął, chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził w bardziej ustronne miejsce. - Co ty do cholery wyprawiasz ?! Cristal to ważna osoba w naszej szkole a ty masakrujesz jej przyjęcie ! - Wrzasnął.
- Ona wykorzystuje Nialla. - Powiedziałam, ze łzami w oczach.
- Nie chcę tego słuchać ! Jesteś po prostu głupią gówniarą ! - Ryknął. - Bezczelna ! To ja załatwiłem ci miejsce w elicie, a ty odwdzięczasz mi się w sposób, terroryzując Cristal ?! - Krzyknął.
Nie wytrzymałam. Wyrwałam się z jego uścisku i zaczęłam biec przed siebie. Po dotarciu do domu weszłam do pokoju i się spakowałam. Nie chciałam martwić Nialla, Louisa, Eleonor, Liama, Danielle, Tori, czy Jade ... po prostu musiałam odpocząć ...
Wezwałam taksówkę, która po chwili już była na miejscu. Westchnęłam. Wiedziałam, gdzie mam się udać...

____________________________________
A więc ... rozdział pisany bez weny ... co u mnie zdarza się dość rzadko O_o Dziękujcie Natalii, która cały czas mnie o niego dopytywała. Masz i się ciesz ! <3 Więc: WoW, to już 8 rozdział. Jak ten czas szybko mija xD Ja chyba więcej nie mam nic do napisania ... Natalia dodaje za mnie, bo mam dziwny komp, ale to dłuuuuga historia ;p generalnie mówiąc, czekamy na jej 9 ! Hip hip - Huuuuraaaa !!! <3

czwartek, 8 listopada 2012

Rozdział 7



Oczami Alex:
Po męczących zakupach wreszcie dotarliśmy z Rose do domu. Co prawda jestem jaka jestem ale uwielbiam kupować ciuchy, co nie zmienia faktu że teraz okropnie bolą mnie nogi i jedyne o czym marzę to ciepła kąpiel. Jak postanowiłam tak zrobiłam, wzięłam dłuuugą kąpiel, aż moja przyjaciółka zaczęła się martwić czy nie utopiłam się w wannie.
- Na twoje nieszczęście nadal żyję! – Krzyknęłam.
- Zrobiłam kolację. – Powiedziała i jak mi się zdawało odeszła od drzwi ponieważ jej nie słyszałam …
Kiedy skończyłam kąpiel, ubrałam się w piżamę a włosy spięłam w koka po czym zeszłam na dół. Hm, rzeczywiście Rose nie żartowała zrobiła kolację Wow!
- Ooo, widzę że trucizna jeszcze nie zadziałała. – Powiedziałam patrząc na psa przyjaciółki.
- Co masz do mojego psiaka? – Spytała z wyrzutem.
- Do niego nic, ale do producenta tej badziewnej trutki już tak. – Odpowiedziałam z kpiną. Rose najwidoczniej wzięła to na poważnie ponieważ strzeliła focha! Usiadła na kanapie zaplatając ręce w koszyczek i nie odzywała się do mnie przez najbliższe 10 minut! Trochę zaniepokoiłam się jej zachowaniem. – Rose no weź … To był tylko taki żart. – Tłumaczyłam. Na próżno, przyjaciółka nadal siedziała obrażona. Oh, co ja mam zrobić żeby mi wybaczyła? … Oj, nie, nie, nie! Właśnie mi przyszedł do głowy pewien pomysł ale … Hm, czy dam radę? No cóż, czego się nie robi dla mojej kochanej Rose. Chcąc czy nie chcąc zrobiłam kanapkę którą podałam psu a potem z zamkniętymi oczami pogłaskałam go lekko. – Widzisz? Zaprzyjaźniłam się z twoim psem!
- Kłamiesz! – Rzuciła. – Ale dzięki za dobre chęci. – Dodała.
- Czyli już mogę go przestać dotykać? – Spytałam z nadzieją.
- No … - Rose zaczęła się zastanawiać. – No możesz.
Odetchnęłam na to z ulgą. Nie wiem czemu nie lubię tego psiaka w sumie nie jest taki zły, no ale jestem Alex Brown dziewczyna której nikomu nie udało się rozgryźć.
                                                                                              *
Następnego dnia, obudziłam się dziwnie szczęśliwa! Na początku zaczęłam się zastanawiać, czemu? Ale potem spojrzałam w kalendarz no jasne! Dzisiaj piątek! Przeżyje te głupie 7 godzin i mam dwa dni wolnego jeee :). Wstałam jeszcze zanim zadzwonił piąty raz budzik po czym ubrałam się w czarne rurki i koszulę w kratkę. Włosy jak zwykle pozostawiłam rozpuszczone, lekko falujące. Na dole już była oczywiście Rose która jest że tak powiem rannym ptaszkiem. Nawet we wakacje nie potrafi długo spać. Po śniadaniu pojechaliśmy moim rozwalającym się samochodem do szkoły …
Dobra, dobra żartuje! Po śniadaniu pojechaliśmy limuzyną do szkoły (no chyba nie uwierzyliście w tego grata) … A w szkole, jak to w szkole. Nauczyciele, wredne zapatrzone w siebie panienki (no przynajmniej większość). Pierwsza godzina to była matematyka. Mnożenie, dodawanie, odejmowanie i te sprawy. Oczywiście nie było przykładów typu 2+2 lub 3*8 nie, nie co to, to nie. Pomimo tego iż dla większość osób matma to zmora ja nie mam z nią problemów. Wręcz przeciwnie wchodzi mi do głowy łatwo i szybko. Szkoda że tak samo nie jest z niemieckim! Podziwiam tych którzy rozumieją ten język. To muszą być po prostu geniusze! Następną lekcją którą mieliśmy była historia …. Najnudniejszy przedmiot na całym świecie przynajmniej dla mnie, ale jak widać nie dla Rose. 

 Całą lekcję była bardzo aktywna i to nawet jej się opłaciło ponieważ dostała piątkę.
- Jak ty to robisz? – Spytałam kiedy opuściłyśmy klasę.
- Normalnie. Uczę się. – Odpowiedziała z uśmiechem, a ja tradycyjnie wywróciłam oczami. – A ty? Jak to robisz z matmą?
- Normalnie. Rozumiem.
W tym momencie zauważyłam różowy zeszyt ze starannie napisanym imieniem i nazwiskiem. Nie namyślając się długo podniosłam go.
- Czyj to? – Zapytała Rose patrząc na mnie.
- Znasz jakąś Elenaor Calder? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Moja przyjaciółka pokręciła na to przecząco głową.
- Podejrzewasz że to jej zeszyt?
- Nie to na pewno zeszyt Bradleya Wayne’a, a podpisał się Elenaor żeby nas zmylić. – Odparłam z kpiną na co tym razem Rose wywróciła oczami.
- Może Cat ją zna więc pomoże nam zwrócić zgubę. – Powiedziała Rose. – Pójdę jej poszukać. – Dodała po czym poszła. Oj, moja przyjaciółka zostawiła mnie samą z czyimś zeszytem! Przecież mnie może najść dzika myśl żeby go porysować! … Oczywiście nie mogłabym tego zrobić tej biednej dziewczynie która na pewno ma same jedynki … Hm … A może by to sprawdzić? Nie żeby mnie to interesowało, ale aby wiedzieć czy jej współczuć. Tak wiem trochę pokrętne tłumaczenie ale lepsze to niż żadne. Nie zastanawiając się długo otworzyłam go i … Wow! Jakie staranne pismo i … No, no tej dziewczynie na pewno nie należy współczuć. Same piątki i szóstki. Na pewno dostanie się na wymarzone studia (ja też bym się dostała gdyby nie istniał niemiecki!). W tym momencie usłyszałam obcy głos jakiegoś chłopaka …
- Elenaor, miałaś tylko zoperować nos a nie całą twarz! – Powiedział z rozbawieniem. Niechętnie odwróciłam się by na niego spojrzeć … No tak, laluś z elity. Ubiera się za przeproszeniem jak gej. Rurki, bluzka w paski, włosy idealnie ułożone …
- Jestem Alex. – Odpowiedziałam.

- W takim razie albo porwałaś Elenaor albo masz amnezje. – Próbował zgadywać, a właściwie być zabawny.
- Nie porwałam Elenaor i nie mam amnezji. – Odparłam stanowczo.
- W takim razie czemu trzymasz w ręce jej zeszyt?
- Nie w ręce tylko w dłoni. – Sprostowałam. – A po drugie ta cała Elenaor powinna mi dziękować ponieważ jej zeszyt leżał na podłodze a ja go z niej podniosłam. Niestety nie mam pojęcia jak wygląda więc nie zwrócę go jej.
- No cóż w takim razie mamy problem bo ja też nie znam Elenaor Calder.
- O czyżby? – Spytałam. – To skąd wiesz że ma na nazwisko Calder?
- No bo ten … pisze … - Odpowiedział lekko zmieszany.
- Na okładce pisze tylko jej imię, a w środku nazwisko.
- Okej, okej przyznaję … - Zaczął podnosząc ręce w geście poddaję się. – Elenaor Calder to mój kociak.
- Co? Można przyprowadzać do szkoły koty? – Spytałam totalnie zdumiona. Chłopak z niewiadomych przyczyn zaczął się okropnie śmiać. Miałam już ochotę wezwać pomoc, ponieważ po minucie nadal się nie uspokajał.
- Za … za … zabawna jesteś. – Wydukał w końcu. – Chodziło mi o to że Elenaor to moja dziewczyna. – Doda już w pełni spokojny.
- To masz oddaj jej to. – Powiedziałam podając a właściwie prawie rzucając w niego zeszytem. Sama nie wiem czemu to zrobiłam przecież nigdy nie jestem taka agresywna … Dobra, dobra kolejny żart.
- Należysz do elity? – Spytał tak że ledwo usłyszałam.
- Nie. Możesz traktować mnie z góry i być dla mnie wredny. – Odpowiedziałam i poszłam a właściwie uciekłam od niego … Hm, nawet nie zapytałam go o imię … A zresztą, potrzebne mi ono jak dziura w moście.
                                                                               *
Przechadzając się korytarzem, zauważyłam idące w moją stronę Cat i Rose. Ta pierwsza trzymała w dłoni jakąś ulotkę albo coś w tym stylu.
- Alex co zrobiłaś z zeszytem, tylko błagam nie mów że … - Zaczęła Rose, jednak jej przerwałam.
- Dałam jakiemuś chłopakowi w paski podobno to chłopak Elenaor. – Odpowiedziałam.
- Aaa Louis! Prawda że jest uroczy? – spytała Cat, na co pokiwałam nieprzekonująco głową.
- Taa jest przeuroczy. – Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
- A teraz mam newsa! – Krzyknęła czerwonowłosa z radością. – W sobotę Cristal organizuję imprezę!
- Zaraz, zaraz czy Cristal to nie jest ten plastik który chodzi z Niallem chłopakiem twoich marzeń o którym śnisz po nocach i … - Zaczęłam jednak Rose zatkała mi dłonią usta.
- Cicho! A jak ktoś usłyszy?
- Dżasne bo tu som podsłuchy … - Mówiłam pomimo zatkanych ust. – A cy teras mogłabys mi odetkac usta ?
Na to moja przyjaciółka jak mi się zdawało niechętnie to uczyniła.
- Nie rozumiem po co chcesz tam iść? – Spytała Rose. – Przecież jej nienawidzisz, tak?
- Masz rację. Ale po co tam idę niech już pozostanie moją słodką tajemnicą. Zresztą wszystkie tam idziemy. – Zdecydowała.
- Ty Alex pójdziesz tam z przyjemnością, co? W końcu tam będzie przeuroczy Louis. – Powiedziałam Rose łapiąc się teatralnie za serce.
- Weź się zamknij. – Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem a wewnętrznie krzyczałam: Dlaczego ja?

                                                                       KONIEC
Dobra skończone ;). Hm, nie bardzo wiem co napisać więc jakbyście mogli to komentujcie czy wam się podoba. Czy tylko ja mam takie wrażenie że w tym rozdziale Alex/ Jade nie była wredna? Buuu co ja z nią robię? W 9 rozdziale który należy do mnie może jakoś to nadrobię. Następny należy do Sylwii :-D. Paaapaaa. 

niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 6


Perspektywa Rose
Biedna Cat tyle nieszczęść w jeden dzień, najgorszemu wrogowi tego nie życzę… Rano wstałyśmy w niezbyt dobrym humorze, prawie wgl nie spałyśmy, bo pilnowałyśmy naszej czerwono włosej żeby nie zrobiła nic głupiego. Dobrze że wczoraj wzięłyśmy rzeczy na zmianę, nienawidzę chodzić w czymś dwa dni z rzędu ;/ Wszystkie wyszykowane już w ciszy zeszłyśmy do kuchni i zjadłyśmy śniadanie, nawet Carietta po długich namowach z naszej strony. Atmosfera była nie za ciekawa, po chwili dołączył do nas Zayn, też nie był w humorze, ale co mu się dziwić…
- Cześć.. – mruknął niezadowolony.
- Hej. – powiedziałam, a Alex tylko zmierzyła go wzrokiem, cała ona. W tym momencie do kuchni wparował Hazza.
- Stary, słuchaj, nie uwierzysz. Caroline zrobiła lo... – Przerwał, gdy ujrzał nas.
- Cześć Styles. – powiedziała Jade z sztuczną uprzejmością.
- Alex. – Mruknęłam niezadowolona z jej zachowania. Hazza nie odpowiedział nic, tylko podszedł do Cat i ją objął.
- Jak się czujesz ? – Zapytał, nie wypuszczając jej z uścisku.
- Do ... – w tym momencie złapała się za gardło.
- Cat, ty straciłaś głos ! – krzyknęliśmy. Ona zrobiła wielkie oczy i na próżno zaczęła próbować coś powiedzieć.
- Słuchajcie, my porywamy Cat i jedziemy jeszcze na chwilę do nas. – powiedziałam, uśmiechając się lekko.
- Zayn, wyjdziesz z Amy, prawda ? – zapytała Alex z chytrym uśmieszkiem. Zayn przeklął kilkokrotnie pod nosem, po czym poszedł z Hazzą, zapewne po smycz. Cat pobiegła jeszcze na górę po torbę, a Alex poszła już odpalić auto. Po chwili wyszłyśmy z domu, a ja zauważyłam jak Alex czai się żeby porysować Malikowi auto.
- Alex ogarnij się ! – wydarłam się na przyjaciółkę.
- Oj żartowałam tylko. – odpowiedziała teatralnie przewracając oczami. Po kilkunastu minutach byłyśmy u nas w domu. Szybko weszłam do środka i przytuliłam mojego psiaka, mam nadzieje że nic nie narozrabiał, Alex pobiegła do siebie, a Cat usiadła w salonie. Wzięłam z apteczki jakiś syrop na gardło i podałam czerwono włosej, a sama pobiegłam do siebie żeby wziąć torbę. Poinformowałam jeszcze dziewczyny ze szybko pójdę z Maxem i wracam w końcu mamy jeszcze 30 min do pierwszej lekcji. Po krótkim spacerze zaprowadziłam psiaka do domu, dałam mu jeść i pić i gotowe pojechałyśmy do szkoły. Jade oczywiście zaparkowała tam gdzie nie powinna na co Cat zachichotała. Nasza czerwono włosa poszła do reszty, a my stałyśmy przy aucie, wszyscy ja pocieszali. Nagle podszedł do nich Josh i zaczął przepraszać Car wpadłam w osłupienie, jak wszyscy, gdy Zayn mu przywalił z pięści w twarz. Podbiegła do niego Perrie, na jej nieszczęście znalazła się w zasięgu Cat i dostała z otwartej ręki w ten swój wytapetowany pysk. Łoł co w rodzinie to nie zginie hehe Wszyscy na nią spojrzeli z zaskoczeniem nikt nie znał jej widocznie z tej strony. Cat popatrzyła na nich rozbawiona i przyszła do nas.
- Łał Cat to było mistrzowskie. – powiedziała Alex i przybiły piąteczkę.
- Dzięki. – powiedziała ledwo słyszalnym głosem. Na szczęście dzisiaj tylko dwie lekcje bo jakiś apel jest i podobno ktoś ze szkoły wystąpi. Jako pierwszy mamy wf, grałyśmy w koszykówkę, kocham ten sport. Po męczącej godzinie, wzięłyśmy szybki prysznic, ogarnęłyśmy się i z lekkim spóźnieniem dotarłyśmy na muzykę.
- Przepraszamy za spóźnienie. -  wparowałyśmy naszą trójcą do klasy.
- Nic nie szkodzi, tylko żeby mi się to więcej nie powtórzyło. – pogroził nam palcem nauczyciel śpiewu. Na lekcji śpiewały kolejne osoby z dziennika. Po lekcji nauczyciel poprosił mnie żebym została chwilkę, powiedziałam dziewczyna żeby poszły już na aulę gdzie odbędzie się apel.
- Coś źle zrobiłam. – zapytałam się jak już ostatni uczeń zamknął za sobą drzwi klasy.
- Nie tylko mam razem z Cat do ciebie małą prośbę.
- Słucham.
- Cat napisała piosenkę... – podał mi kartkę z tekstem :
Beggin’ On your Knees
You had it all
The day you told me
Told me you want me
I had it all
But let you fool me
Fool me completely
Yea, I was so stupid
To give you all my attention
Cause the way you played me
Exposed your true intention

And one day
I’ll have you beggin' on your knees for me
Yea, one day
I’ll have you crawlin' like a centipede
You mess with me
And mess with her
So I’ll make sure you get what you deserve
Yea, one day
You'll be beggin' on your knees for me

So watch your back
Cause you don’t know when or where I could get you
I've set the trap and when I'm done
Then you'll know what I've been through
So oh mister player do you feel like the man now
And I bet you're nervous
Cause this song makes you freak out

And one day
I’ll have you beggin' on your knees for me
Yea, one day
I’ll have you crawlin' like a centipede
You mess with me
And mess with her
So I’ll make sure you get what you deserve
Yea, one day
You'll be beggin' on your knees for me

I know I'm being better
But imma drive you under
Cause you just don't,
Don’t deserve happy ever after
But what you did to me
After you told me
You've never way
It was only just a game

(and one day)
And one day
I’ll have you beggin' on your knees for me
Yea, one day
I’ll have you crawlin' like a centipede
You mess with me
And mess with her
So I’ll make sure you get what you deserve
Yea, one day
You'll be beggin' on your knees for me

- Łał to jest świetne. – powiedziałam jak przeczytałam całość.
- Wiem ma talent, ale co do tej prośby chcielibyśmy żebyś zaśpiewała ja na apelu, bo Cat nie może jak dobrze wiesz.
- Ale że ja …. przed całą szkołą. – spojrzałam na niego z przerażeniem.
- Dasz radę Rosalie, zrób to dla Cat, a i jeszcze coś ona miała śpiewać z Joshem żeby się zemścić, więc on też będzie na scenie.
- Aaahhaaa.
- A teraz leć bo zaraz apel się zacznie. – jak powiedział tak zrobiłam, wparowałam na sale, a wszystkie oczy spojrzały na mnie bo trzasnęłam drzwiami. Rozejrzałam się po auli i usiadłam obok Alex i Cat.
- Carietto Malik dzięki za wrobienie mnie w występ. – spojrzałam, a ona i Alex zaśmiały się, zostawiłam torebkę pod ich opiekę i poszłam za kulis.

 Wzięłam trzy głębokie oddechy i byłam gotowa, po chwil doszedł do mnie Josh.
- Gdzie Cat ?
- Nie może śpiewać, ale ja ją zastąpię. – spojrzałam na niego z pogardą, miałam ochotę mu przyłożyć za to co jej zrobił. Zapowiedzieli nas i weszliśmy na scenę.
- Cześć wszystkim. – zaczęłam.
- Hej. – Josh.
- To mała piosenka od Cat specjalnie dla mojego kolegi Josha. – powiedziałam i sztucznie się do niego uśmiechnęłam, kapela zaczęła grać.

- Co to za piosenka ? –zapytała zdziwiony.
- Po prostu posłuchaj sądzę że ją znienawidzisz ;D – wyszczerzyłam się. Zaczął się występ (tak wiem, wiem nie nauczyła by się tak szybko tekstu, dlatego powiem dla objaśnienia że mówili jej słowa przez ukrytą słuchawkę ;D) publika szalała, wszystkim się podobało no oprócz Josha. Na koniec zeszłam ze sceny i pobiegłam do Alex i Cat żeby je uściskać.
- Dziękuję. – powiedziała Cat ledwo słyszalnie i przytuliła mnie, a Alex po niej.
- Dobra koniec gadania ;D Mamy już na dzisiaj koniec lekcji więc co powiecie na shopping ? – dziewczyny przytaknęły mi i poszłyśmy w miasto…

********************************
A więc mamy 6 jupiii ;D Kolejny rozdział pisze dla was nasza kochana Alex (Aleksandra) ;** Więc jak zawsze proszę o komentarze na temat rozdziału i jak macie ochotę napisać do jakiegokolwiek bohatera z opowiadanie to zachęcam ;* z góry dzięki za wszystkie komentarze <3