czwartek, 18 października 2012

Rozdział 4


Perspektywa Alex/Jade
Razem z Rose wysiedliśmy z taksówki kierując się w stronę domu Mata. Był on jeszcze większy niż nasz! Naprawdę nie miałam pojęcia że w ogóle istnieje na świecie większy dom niż nasz. Chociaż na pewno sławne gwiazdy mają 10 razy większe domy niż mój z Rose i Mata razem wzięte … Oh, gdyby inni wiedzieli o czym ja rozmyślam nie traktowali by mnie poważnie. Kiedy weszliśmy po schodach, Rose zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać na otwarcie ich przez żonę Mata, Amy. Amy była niezwykle piękną kobietą. Miała długie blond włosy i błękitne oczy. Z uśmiechem na ustach zaprosiła nas do środka.

- Witajcie. Nie spodziewałam się was. – Powiedziała. Ja i moja przyjaciółka spojrzałyśmy na nią dziwnie.
- Mat ci nie mówił że miałyśmy wpaść? – Spytała Rose z niedowierzaniem.
- Żartuje. Oczywiście że mówił. – Odparł uśmiechając się pogodnie. Czy tylko mnie wkurzają ludzie którzy są za bardzo szczęśliwi? Może ma to związek z faktem iż sama nie zbyt często się uśmiecham, ale bez przesady. Nie rozumiem jak można się tak śmiać że aż brzuch zacznie boleć … No nic to tylko moje dziwaczne przemyślenia.
- Cześć dziewczyny. – Powiedział Mat, ściskając nam po kolei dłonie. – Super że przyszłyście, wprawdzie czekamy już godzinę ale …
- Zaprosiliście nas na 17:00. – Rzekła Rose patrząc się na nich jak na wariatów.
- Bo tak było! – Powiedział ze śmiechem jej brat. – Po prostu lubię sobie żartować podobnie jak Amy. – Dodał. Tiaa rodzinka żartownisiów i czego chcieć więcej?
- Chodźmy do stołu. – Zaproponowała Amy.
- A gdzie Justin? – Spytała Rose rozglądając się w koło.
- Dobre pytanie. Justin! Chodź! Przyjechała Rose i Alex! – Krzyknęła kobieta. W parę sekund później nadbiegł mały roześmiany chłopczyk. 

 Wyglądał naprawdę uroczo. Nie żebym jakoś specjalnie lubiła małe dzieci, ale Justin był zdecydowanie wyjątkiem.
- Justin, cały dzień czekał na waszą wizytę. – Powiedział Mat z uśmiechem. Rose tymczasem wzięła małego brzdąca na ręce, który podarował jej rysunek.
- Jest śliczny. – Powiedziała moja przyjaciółka, oglądając rysunek który nie prezentował się najlepiej. Tak, tak wiem że Justin ma tylko 2 lata … Ale co ja poradzę że jestem strasznie wymagająca w różnych sprawach. Moje motto brzmi: Albo coś robić dobrze albo w ogóle tego nie robić.
- Narysowałem go dla ciebie. – Wyznał chłopiec, kiedy Rose odstawiła go z powrotem na ziemię. No artystą to ten mały raczej nie zostanie …
- Bardzo, bardzo ci dziękuje. – Odparła dziewczyna. Dlaczego ona stara się być na siłę miła? A może ja jestem taka zgryźliwa ponieważ nie dostałam rysunku? Uśmiechając się sztucznie, powędrowałam do salonu gdzie czekała kolacja. Oj, Amy się nieźle postarała to trzeba jej przyznać.
- Siadajcie. – Powiedział Mat. Jak rozkazał tak zrobiliśmy. Obie usadowiłyśmy się na swoich miejscach, Justin także z niewiadomych przyczyn usiadł obok mnie. A właściwie został posadzony przez swoją mamę. Ale fakt, faktem że sam chciał … Czemu?
- Nie zdążyłem dla ciebie namalować. – Rzekł w końcu patrząc mi prosto w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Zdecydowanie poprawił mi się humor, to by znaczyło że też mnie lubi. Boże! I czym ja się przejmuje? Czy 2 – latek darzy mnie sympatią? Oj, źle się ze mną dzieje. Chyba powinnam powiedzieć coś nie miłego.
- Nic się nie stało. – Wydukałam. – Ja dla ciebie też nic nie mam. – Dodałam. Rose spojrzała na mnie dziwnie.

- Powiedz jeszcze że szkoda ci było na dziecko kasy. – Powiedziała. Moja siostra powiedziała coś nie miłego … Wow! – A właśnie! Prezent! – W tym momencie jakby się ożywiła i wyjęła z torby mały samochodzik. Jaki Jus miał zaciesz …
- Jesteś najlepsza! – Wykrzyknął i roześmiany poszedł się nim bawić.
- Alex, zjedz coś. Tylko ty siedzisz z założonymi rękami. – Rzekła przyjaźnie Amy.
- Nie jestem głodna. – Wyznałam. Co było prawdą, od rana źle się czułam … Hm, może to ta nowa szkoła tak na mnie działa? Albo plastiki które się w niej znajdują.
- Szkoda. Bardzo długo przygotowywałam tą kolację … - Powiedziała melancholijnie. Nie, nie, nie. Ta kobieta chce wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. No cóż, udało jej się. Stanęło na tym że nałożyłam sobie dość dużą ilość sałatki.
- A jak tam nowa szkoła? Podoba się wam? – Spytał Mat patrząc na nas.
- Yyy jest super. – Bąknęłam. – Nie licząc wrednych plastików, podziału na gorszych i lepszych … Jest mega.
- Szkoła jest niesamowita. – Powiedziała Rose. – Naprawdę bardzo się nam podoba, a właściwie mi.
- Cieszę się. Mam nadzieje że jakoś się w niej odnajdziecie. – Rzekł Mat. – Pamiętam gdy ja byłem młody … Ah, to było sporo lat temu, strasznie się stresowałem przed szkołą, myślałem że nie dam rady …
I tak zaczęła się opowieść, bardzo długa opowieść która niemiłosiernie mi się dłużyła. Dlaczego on to robi? Nie może powiedzieć po prostu szkoła była męcząca i tyle koniec tematu. Także przez następne 15 minut czas umilała nam jego opowieść. Ja w tym czasie nudząc się odeszłam od stołu i podeszłam do Justina.
- Hej Jus co robisz? – Spytałam. Nie wiem czemu ale lubiłam go nazywać w skrócie.
- Bawię się. – Odpowiedział udając że jest samolotem. – Ty też się ze mną pobaw. – Dodał patrząc się na mnie wyczekująco.
- No, no Alex chyba nie odmówisz dziecku. – Wtrąciła Rose patrząc się na mnie rozbawiona. Ja spojrzałam na nią wściekłym wzrokiem. Oh, ona jest niemożliwa! Jak może mi to robić?
- Na pewno Jus woli się pobawić, ale z tobą. – Powiedziałam.
- Nie, ja chce z Alex! – Krzyknął chłopczyk. Przysięgam, że kiedyś się zemszczę! Ciężko wzdychając, zaczęłam robić z siebie totalną idiotkę. Najpierw bawiliśmy się w samoloty, potem Justin chciał żebym go pokręciła. Gdy po pół godzinie zaczął być senny, a ja opadłam zmęczona na krzesełko, Rose roześmiała się szeroko.
- I co? Fajnego mam siostrzeńca? – Spytała.
- Przeuroczego. – Odpowiedziałam uśmiechając się sztucznie.
                                                             *
Kiedy znaleźliśmy się już w domu, Rose cały czas tryskała energią. No oczywiście! Skoro nie musiała niańczyć 2 – latka to jest pełna wigoru.
- Dzisiaj było super, co nie? – Spytała nalewając sobie soku. Ja przez dłuższy czas nie odpowiedziałam. W sumie nie miałam ochoty, byłam piekielnie zmęczona.
- Yhy. – Wydukałam leżąc na kanapie z zamkniętymi oczami. Czuje że zaraz usnę …
- Justin to wspaniały chłopiec. O nie! – Wykrzyknęła w pewnym momencie przerażona. Momentalnie ja także zerwałam się na nogi.
- Co jest? – Spytała szybko.
- Zapomniałam wziąć od niego rysunku. Biedactwo na pewno jest smutny.
Wywróciłam na to oczami i ponownie wróciłam do mojej drzemki.
- Tak, na pewno cały pokój jest zalany jego łzami. – Odparłam z kpiną.
- Oh, Alex, Alex … Wiem że lubisz tego małego tylko się nie chcesz przyznać. Zresztą nie ważne. Idę spać, jestem wykończona. W końcu jutro szkoła.
- Niestety.
- A ty nie idziesz na górę? Zamierzasz całą noc przespać na kanapie?
- Taa …
- Bo wiesz tutaj lubi się wylegiwać mój pies więc …
- Boże! – Krzyknęłam ponownie zrywając się na nogi. – Mogłaś wcześniej mi to zakomunikować. – Dodałam patrząc się na nią morderczym wzrokiem, na co Rose się tylko roześmiała.
- Jesteś zabawna.
- Właśnie mnie obraziłaś. – Syknęłam wchodząc po schodach.
- Załóż klub: Nie warto być szczęśliwym.
- A żebyś wiedziała. Bo gdy wszystko się układa, nagle w najmniej nieoczekiwanym momencie się pieprzy. – Powiedziałam.
- Chodzi o Austina? Tak? Twojego byłego?
- Chodziło mi raczej o moją zmarłą rybkę, ale twoja teoria też jest nie zła. – Rzekłam z lekkim uśmiechem po czym weszłam do pokoju. Nawet się nie przebierając w piżamę rzuciłam się na łóżko i już po 10 sekundach spałam …
                        KONIEC
Trochę krótki ;// i powiało nudą ale jestem chora więc zbytnio nie mam weny. A rozdział musiał się pojawić. Komentujcie :).   

7 komentarzy:

  1. cześć, przepraszam za spam. na blogu http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com pojawił się nowy rozdział i zachęcam do czytania oraz komentowania
    + Lola założyła swojego prywatnego bloga, w którym opowiada o swoim życou. na niego także zapraszam: http://justfranks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział <33.
    Jak możesz to usuń weryfikację obrazkową <33.

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie zapraszam na nowe opowiadanie http://award-love.blogspot.com/ właśnie pojawił się prolog zachęcam do komentowania;) A co do rozdziału świetny jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super *_* http://verosiema.blogspot.com/ Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie na http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com/ pojawił się nowy rozdział, który wiele wnosi w życie bohaterów. zachęcam do przeczytania i skomentowania, gdyż każda szczera opinia motywuje do dalszego pisania. i przepraszam jeśli uznajesz to za spam. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oki wejdę na twojego blooga, ale możesz coś napisać o opowiadaniu.

      Usuń