niedziela, 28 października 2012

Rozdział 5


Paczadełkami Cat

Spojrzałam zaspana na moją suczkę, która smacznie spała. W pewnym momencie na mojej twarzy zawitał wielki smail. Szybko zepchnęłam ją z łóżka, a ona spojrzała na mnie gniewnie.
- Cat. - Szepnęła. - Zemszczę się. - Rzekła i wyszła z pokoju.
Patrzyłam na za nią przerażona, po czym opadłam bezsilnie na łóżko. Dzisiaj środa, a ja nie mam ochoty wstawać z łóżka. Spojrzałam na okno, za którym padał deszcz. Uśmiechnęłam się, nie wiedząc czemu ...
- Carietto Elizabeth Marry Christino Consuelo Malik, czemu jeszcze leżysz w łóżku ? - Zapytał Harry z wielkim uśmiechem.
- Bo śpię. - Mruknęłam niezadowolona.
- A wiesz, że masz niecałe 30 minut do lekcji muzyki ? - Zapytał, a ja jak poparzona wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki, chwytając ciuchy. Szybko wykonałam poranną toaletę, makijaż i ubrałam się w jeansowe rurki, niebieski podkoszulek, czarne conversy przed kostkę i szary sweterek. Szybko zbiegłam do kuchni. Włosy jak zwykle, pozostawiłam rozpuszczone.
- Szybka jesteś. - Zaśmiał się mój brat.
- Wyszliście z Amy ? - Zapytałam z nadzieją, ale oni pokiwali przecząco głowami.
- Idź do parku. Masz jeszcze godzinę. - Zaśmiał się Harry, a ja spojrzałam na zegarek.
- Zabić to za mało. - Mruknęłam i pomaszerowałam z moją suczką do parku.
Przechodząc obok wysokich drzew ujrzałam Tori i Jade. Szybko podbiegłam do nich i je przytuliłam, wywołując uśmiech na ich twarzach.
- Alex ... ty się śmiejesz ! - Pisnęła Rose.
- No coś ty. - Przewróciła ironicznie oczyma Aleksandra.
- Co tam u was ? - Zapytałam z szerokim uśmiechem.
- Cudownie. - Mruknęły obie, a ja się zaśmiałam.
- Gdzie twój braciszek ? - Zapytała Jadne, przez co dostała sójkę w bok od Tori.
- Zmieńmy temat. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
Tak właśnie gadałyśmy ponad pół godziny, aż w końcu musiałyśmy iść do szkoły. Pożegnałam się z dziewczynami i szybkim krokiem, z Amy, doszłam do domu. Pożegnałam psiaki, wsiadłam do auta i zaczęłam się modlić, byśmy dzisiaj nie mieli sprawdzianu z matmy. W tedy nie wiedziałam, co tak na prawdę ma się zdarzyć i ... że to będzie 100 razy gorsze od jakiegoś tam sprawdzianu ...

W końcu dojechaliśmy do szkoły. Na parkingu nigdzie nie zauważyłam auta moich przyjaciółek, jednak zauważyłam, że Auto Liama i Danielle stoi nie na ich starym miejscu, a na nowym. Uśmiechnęłam się lekko i w raz z El, Lou, Dan, Li (którzy doszli), Perrie, Zaynem i Hazzą ruszyliśmy do szkoły, w której usiedliśmy na schodach i plotkowaliśmy. Oczywiście myślami byłam gdzie indziej, a dokładniej przy Niallu.
- Mam bardzo ważne ogłoszenie. - Powiedział Niall, podchodząc do nas z Cristal, wtuloną w niego. - Jesteśmy razem.
W tym momencie mój całkiem zryty świat się rozpadł ... czułam, jak do oczu napływają mi łzy, silne ukłucia w żołądku, oraz chęć przywalenia Cristal w jej twarz.

Do tego czułam przerażone spojrzenia Dan, El i Hazzy. Westchnęłam i uśmiechnęłam się sztucznie.
- Gratuluję. - Powiedziałam, wstałam i poszłam do klasy.
Napotkałam tam pytające spojrzenia Tori i Jade, gdy ujrały, jak samotna łza spływa mi po policzku.
- Niall i Cristal są razem. - Szepnęłam, przechodząc obok nich, a one spojrzały na mnie przerażone.
Usiadłam w ostatniej ławce na moim miejscu i czekając na Harrego, zastanawiałam się, czemu akurat ona ? Czemu akurat ja się w nim zakochałam ? Czemu to jest tak skomplikowane ... ?
W tym momencie do klasy wszedł nauczyciel a za nim Harry.
- Jak się czujesz ? - Zapytał, a ja zacisnęłam usta w poziomej kresce i pokiwałam przecząco głową.
- A może panna Malik nam dzisiaj zaprezentuje swój głos ? - Zapytał pan Moore.
- Dobrze. - Powiedziałam, wstając.
Stanęłam przed całą klasą i zaczęłam śpiewać przy akompeniamęcie muzyki z mojego iphona.

Pan Moore się uśmiechnął szeroko, a mnie od razu poprawił się humor. Usiadłam na moim miejscu, trochę speszona wzrokiem innych osób. Następne lekcje ciągnęły się w nieskończoność, jednak próbowałam jakoś udawać normalną. Najgorzej było na cheerleaderek  W ogóle nie umiałam się skupić, a do tego Cristal ciągle puszczała oczko do Nialla, który nas obserwował, lecz gdy zobaczyłam, jak wymieniają ślinę, po prostu rzygać mi się chciało. Wzdrygnęłam się, przebrałam i ruszyłam w stronę parkingu, nie zważając na krzyki reszty grupy.
Po drodze zauważyłam Tori i Jade, które właśnie miały jechać.
- Mogę zabrać się z wami ? - Zapytałam z nadzieją.
- Wskakuj. - Wyszczerzyła się Rose.

Usiadłam za nimi, a Alex ruszyła.
- Ładnie śpiewasz. - Powiedziała, patrząc na drogę.
- Dzięki. - Mruknęłam, uśmiechając się lekko.
- A właściwie, czemu Zayn cię nie odwiózł ? - Zapytała Tori, patrząc w lusterko.
- Musiał odwieść Perrie do kosmetyczki, a potem przyjechałby po mnie i Nialla, żebyśmy pojechali na próbę One Direction.
- To teraz powiedz, o co chodzi z Niallem.
- Eh ... po prostu jest z Cristal. - Westchnęłam, czując gulę w gardle.
- Nieodwzajemniona miłość. - Szepnęła Rose.
- Znam to. - Mruknęła niezadowolona Alex.
Nie przekonały mnie słowa Rose. Moim zdaniem Niall coś jednak do mnie czuje ...
- Jesteśmy. - Posłała mi uśmiech Alex.
Weszłyśmy do dosyć dużego domu, jednak był 3 razy mniejszy niż mój i Zayna.
Gdy weszłam do salonu, od razu rzuciła mi się w oczy niewielka fotografia Rose, Alex i jakiegoś chłopaka. Podeszłam tam dosyć szybkim krokiem i chwyciłam to zdjęcie.

- To ten Wojtek ? - Zapytałam dziewczyn, a one pokiwały potwierdzająco głowami. - Całkiem ładny. - Wyszczerzyłam się.
- Wiem. - Zaśmiała się Tori.
W tym momencie poczułam wibracje telefonu.
# Rozmowa #
- Louis, nie chce mi się wszystkiego tłumaczyć. Nie wiem kiedy wrócę. - Zaczęłam.
- To ja El.
- Eleanor ?
- No przecież mówię. Słuchaj, wiem, że nie jesteś w nastroju, ale może poszłabyś ze mną, Hazzą, Louisem, Dan i Liamem do wesołego miasteczka ? Rozerwiesz się ...
- A Zayn i Niall ?
- On dzisiaj ma randkę z Perrie. A Niall nie może. Sprawy rodzinne.
- No tak ...
- To pójdziesz ? Martwimy się o ciebie ...
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Rosalia i Alex, te nowe idą z nami.
- Niech będzie.
- O której ?
- O 5 spotykamy się u ciebie pod domem.
- To do 5.
- Pa.
# Koniec #
- Przebierajcie się. - Powiedziałam, siadając na czarnej kanapie.
- Że co ? - Zapytały ze zdziwieniem.
- Idziemy za godzinę do wesołego miasteczka. - Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
Westchnęłam ze śmiechem i poszły się przygotować.
Ciekawe jak to jest ciąć się. Czy to naprawdę pomaga zapomnieć przynajmniej na chwilę o problemach. Ciekawe, czy śmierć jest bardziej przyjemna od życia. A może powinnam spróbować ...
- Jesteśmy gotowe ! - Krzyknęły, wyrywając mnie z przemyśleń.
We trójkę ruszyłyśmy pod mój dom, gdzie czekali już nasi znajomi. Ja, Tori, Jade, Hazza i Zayn weszliśmy do auta mojego brata, który prowadził (Perrie w ostatniej chwili odwołała ich randkę), a do auta Liama, wsiadł właściciel, jego dziewczyna, Eleanor i Louis.
- Ciekawe, czemu Josha nie było dzisiaj w szkole. - Powiedział Harry, jakby sam do siebie.
- Nom. - Potwierdził Zayn, patrząc na mnie z lusterka. Wystawiłam mu język, na co się zaśmiał.
Po niecałych trzydziestu minutach dojechaliśmy do wielkiego luna parku. Na samym początku, w brew Harremu, poszliśmy na rollercoaster  Bawiłam się super, chociaż moja fryzura na tym baardzo ucierpiała. Gdy kupowałam sobie watę cukrową z Tori i Jade, podbiegł do nas zdyszany Harry.
- A ty co taki czerwony ? - Powiedziała ironicznie Alex.
- Alex, uspokój się. - Warknęła Rose.
- Harry, co się stało ? - Zapytałam zdziwiona.
- Patrz. - Pokazał nam swoją komórkę ...
- Nie chcę oglądać twoich pornosów ! - Pisnęłam, zasłaniając sobie oczy.

- Ty lepiej zobacz, kto się tam pieprzy. - Powiedziała przerażona Jade.
W tej chwili spojrzałam na telefon.
- Perrie ... - Zaczęłam.
- I Josh ... - Dokończyły dziewczyny ...
Wściekła poprosiłam Harrego, żeby odwiózł mnie do domu z Rose i Alex, które mają u mnie spać, żebym sobie nic nie zrobiłam. Gdy dotarłyśmy do domu, pożegnałam Hazze czułym całusem w policzek i poszłam się przyszykować do snu. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w moją różową piżamkę, rozczesałam czerwono-bordowe włosy i usiadłam na łóżku. Dziewczyny rozłożyły śpiwory na podłodze w moim pokoju.
Chwyciłam telefon i napisałam do Harrego "Pokaż ten filmik Zaynowi. xxCatxx", do Josha "To koniec !", oraz do Perrie "Ty szmato ! Zniszczę ciebie ... ! ". Po napisaniu sms'ów chwyciłam za zeszycik i napisałam piosenkę dla Josha, która moim zdaniem, idealnie oddawała sytuację. Następnie napisałam do pana Moore (tak, mam jego numer. w końcu to największy przystojniak z nauczycieli u nas), że jutro zaśpiewam na 6 lekcji na apelu dla całej szkoły z Joshem. Uśmiechnięta z mojej roboty, w raz z dziewczynami oglądnęłyśmy jakieś nudne romansidła, przy których płakałam.

 Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam ...


__________________________________
Troche krótki i przymulający, ale ... uwaga ... dam-dam-dam-daaaam, taki był plan ! <3
Cóż, dałam tutaj kilka dość ... dziwnych fragmentów, o których nie będę teraz wspominać.
Więc chciałabym powiedzieć, że Cat jakoś wyjdzie z dołka (tak myślę) i na pewno dojdzie do czegoś między nią a Cristal. Oj, będzie krwawa jadka ^^ Więcej nie zdradzę. Chcę pogratulować Jade (Alex - Alex) i Tori (Rose - Natalie) za wcześniejsze, wspaniałe rozdziały koty ;** Czekajcie na kolejny ;D
P.S. ... uwaga, zdradzę wam pewną tajemnicę, gotowi ? ... Otóż ... lubię placki ;p
To na tyle. Papa <3
P.S. Możecie w komentarzach zadawać pytania do nas, oraz do bohaterów, na które wszystkie odpowiemy ;*

czwartek, 18 października 2012

Rozdział 4


Perspektywa Alex/Jade
Razem z Rose wysiedliśmy z taksówki kierując się w stronę domu Mata. Był on jeszcze większy niż nasz! Naprawdę nie miałam pojęcia że w ogóle istnieje na świecie większy dom niż nasz. Chociaż na pewno sławne gwiazdy mają 10 razy większe domy niż mój z Rose i Mata razem wzięte … Oh, gdyby inni wiedzieli o czym ja rozmyślam nie traktowali by mnie poważnie. Kiedy weszliśmy po schodach, Rose zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Nie musieliśmy długo czekać na otwarcie ich przez żonę Mata, Amy. Amy była niezwykle piękną kobietą. Miała długie blond włosy i błękitne oczy. Z uśmiechem na ustach zaprosiła nas do środka.

- Witajcie. Nie spodziewałam się was. – Powiedziała. Ja i moja przyjaciółka spojrzałyśmy na nią dziwnie.
- Mat ci nie mówił że miałyśmy wpaść? – Spytała Rose z niedowierzaniem.
- Żartuje. Oczywiście że mówił. – Odparł uśmiechając się pogodnie. Czy tylko mnie wkurzają ludzie którzy są za bardzo szczęśliwi? Może ma to związek z faktem iż sama nie zbyt często się uśmiecham, ale bez przesady. Nie rozumiem jak można się tak śmiać że aż brzuch zacznie boleć … No nic to tylko moje dziwaczne przemyślenia.
- Cześć dziewczyny. – Powiedział Mat, ściskając nam po kolei dłonie. – Super że przyszłyście, wprawdzie czekamy już godzinę ale …
- Zaprosiliście nas na 17:00. – Rzekła Rose patrząc się na nich jak na wariatów.
- Bo tak było! – Powiedział ze śmiechem jej brat. – Po prostu lubię sobie żartować podobnie jak Amy. – Dodał. Tiaa rodzinka żartownisiów i czego chcieć więcej?
- Chodźmy do stołu. – Zaproponowała Amy.
- A gdzie Justin? – Spytała Rose rozglądając się w koło.
- Dobre pytanie. Justin! Chodź! Przyjechała Rose i Alex! – Krzyknęła kobieta. W parę sekund później nadbiegł mały roześmiany chłopczyk. 

 Wyglądał naprawdę uroczo. Nie żebym jakoś specjalnie lubiła małe dzieci, ale Justin był zdecydowanie wyjątkiem.
- Justin, cały dzień czekał na waszą wizytę. – Powiedział Mat z uśmiechem. Rose tymczasem wzięła małego brzdąca na ręce, który podarował jej rysunek.
- Jest śliczny. – Powiedziała moja przyjaciółka, oglądając rysunek który nie prezentował się najlepiej. Tak, tak wiem że Justin ma tylko 2 lata … Ale co ja poradzę że jestem strasznie wymagająca w różnych sprawach. Moje motto brzmi: Albo coś robić dobrze albo w ogóle tego nie robić.
- Narysowałem go dla ciebie. – Wyznał chłopiec, kiedy Rose odstawiła go z powrotem na ziemię. No artystą to ten mały raczej nie zostanie …
- Bardzo, bardzo ci dziękuje. – Odparła dziewczyna. Dlaczego ona stara się być na siłę miła? A może ja jestem taka zgryźliwa ponieważ nie dostałam rysunku? Uśmiechając się sztucznie, powędrowałam do salonu gdzie czekała kolacja. Oj, Amy się nieźle postarała to trzeba jej przyznać.
- Siadajcie. – Powiedział Mat. Jak rozkazał tak zrobiliśmy. Obie usadowiłyśmy się na swoich miejscach, Justin także z niewiadomych przyczyn usiadł obok mnie. A właściwie został posadzony przez swoją mamę. Ale fakt, faktem że sam chciał … Czemu?
- Nie zdążyłem dla ciebie namalować. – Rzekł w końcu patrząc mi prosto w oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Zdecydowanie poprawił mi się humor, to by znaczyło że też mnie lubi. Boże! I czym ja się przejmuje? Czy 2 – latek darzy mnie sympatią? Oj, źle się ze mną dzieje. Chyba powinnam powiedzieć coś nie miłego.
- Nic się nie stało. – Wydukałam. – Ja dla ciebie też nic nie mam. – Dodałam. Rose spojrzała na mnie dziwnie.

- Powiedz jeszcze że szkoda ci było na dziecko kasy. – Powiedziała. Moja siostra powiedziała coś nie miłego … Wow! – A właśnie! Prezent! – W tym momencie jakby się ożywiła i wyjęła z torby mały samochodzik. Jaki Jus miał zaciesz …
- Jesteś najlepsza! – Wykrzyknął i roześmiany poszedł się nim bawić.
- Alex, zjedz coś. Tylko ty siedzisz z założonymi rękami. – Rzekła przyjaźnie Amy.
- Nie jestem głodna. – Wyznałam. Co było prawdą, od rana źle się czułam … Hm, może to ta nowa szkoła tak na mnie działa? Albo plastiki które się w niej znajdują.
- Szkoda. Bardzo długo przygotowywałam tą kolację … - Powiedziała melancholijnie. Nie, nie, nie. Ta kobieta chce wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. No cóż, udało jej się. Stanęło na tym że nałożyłam sobie dość dużą ilość sałatki.
- A jak tam nowa szkoła? Podoba się wam? – Spytał Mat patrząc na nas.
- Yyy jest super. – Bąknęłam. – Nie licząc wrednych plastików, podziału na gorszych i lepszych … Jest mega.
- Szkoła jest niesamowita. – Powiedziała Rose. – Naprawdę bardzo się nam podoba, a właściwie mi.
- Cieszę się. Mam nadzieje że jakoś się w niej odnajdziecie. – Rzekł Mat. – Pamiętam gdy ja byłem młody … Ah, to było sporo lat temu, strasznie się stresowałem przed szkołą, myślałem że nie dam rady …
I tak zaczęła się opowieść, bardzo długa opowieść która niemiłosiernie mi się dłużyła. Dlaczego on to robi? Nie może powiedzieć po prostu szkoła była męcząca i tyle koniec tematu. Także przez następne 15 minut czas umilała nam jego opowieść. Ja w tym czasie nudząc się odeszłam od stołu i podeszłam do Justina.
- Hej Jus co robisz? – Spytałam. Nie wiem czemu ale lubiłam go nazywać w skrócie.
- Bawię się. – Odpowiedział udając że jest samolotem. – Ty też się ze mną pobaw. – Dodał patrząc się na mnie wyczekująco.
- No, no Alex chyba nie odmówisz dziecku. – Wtrąciła Rose patrząc się na mnie rozbawiona. Ja spojrzałam na nią wściekłym wzrokiem. Oh, ona jest niemożliwa! Jak może mi to robić?
- Na pewno Jus woli się pobawić, ale z tobą. – Powiedziałam.
- Nie, ja chce z Alex! – Krzyknął chłopczyk. Przysięgam, że kiedyś się zemszczę! Ciężko wzdychając, zaczęłam robić z siebie totalną idiotkę. Najpierw bawiliśmy się w samoloty, potem Justin chciał żebym go pokręciła. Gdy po pół godzinie zaczął być senny, a ja opadłam zmęczona na krzesełko, Rose roześmiała się szeroko.
- I co? Fajnego mam siostrzeńca? – Spytała.
- Przeuroczego. – Odpowiedziałam uśmiechając się sztucznie.
                                                             *
Kiedy znaleźliśmy się już w domu, Rose cały czas tryskała energią. No oczywiście! Skoro nie musiała niańczyć 2 – latka to jest pełna wigoru.
- Dzisiaj było super, co nie? – Spytała nalewając sobie soku. Ja przez dłuższy czas nie odpowiedziałam. W sumie nie miałam ochoty, byłam piekielnie zmęczona.
- Yhy. – Wydukałam leżąc na kanapie z zamkniętymi oczami. Czuje że zaraz usnę …
- Justin to wspaniały chłopiec. O nie! – Wykrzyknęła w pewnym momencie przerażona. Momentalnie ja także zerwałam się na nogi.
- Co jest? – Spytała szybko.
- Zapomniałam wziąć od niego rysunku. Biedactwo na pewno jest smutny.
Wywróciłam na to oczami i ponownie wróciłam do mojej drzemki.
- Tak, na pewno cały pokój jest zalany jego łzami. – Odparłam z kpiną.
- Oh, Alex, Alex … Wiem że lubisz tego małego tylko się nie chcesz przyznać. Zresztą nie ważne. Idę spać, jestem wykończona. W końcu jutro szkoła.
- Niestety.
- A ty nie idziesz na górę? Zamierzasz całą noc przespać na kanapie?
- Taa …
- Bo wiesz tutaj lubi się wylegiwać mój pies więc …
- Boże! – Krzyknęłam ponownie zrywając się na nogi. – Mogłaś wcześniej mi to zakomunikować. – Dodałam patrząc się na nią morderczym wzrokiem, na co Rose się tylko roześmiała.
- Jesteś zabawna.
- Właśnie mnie obraziłaś. – Syknęłam wchodząc po schodach.
- Załóż klub: Nie warto być szczęśliwym.
- A żebyś wiedziała. Bo gdy wszystko się układa, nagle w najmniej nieoczekiwanym momencie się pieprzy. – Powiedziałam.
- Chodzi o Austina? Tak? Twojego byłego?
- Chodziło mi raczej o moją zmarłą rybkę, ale twoja teoria też jest nie zła. – Rzekłam z lekkim uśmiechem po czym weszłam do pokoju. Nawet się nie przebierając w piżamę rzuciłam się na łóżko i już po 10 sekundach spałam …
                        KONIEC
Trochę krótki ;// i powiało nudą ale jestem chora więc zbytnio nie mam weny. A rozdział musiał się pojawić. Komentujcie :).   

piątek, 12 października 2012

Rozdział 3


Perspektywa Rose/Tori
Boże ta szkoła to jakiś dom wariatów, podzielona na lepszych i gorszych, a tak naprawdę każdy ma talent. Chociaż nie wszyscy są zapatrzeni w siebie, poznałyśmy dzisiaj z Alex, Kat która jest zdrowo szurnięta, ale za to szczera, prawdziwa i fajna. Mimo że nie powinna się z nami zadawać i tak nas na każdym kroku zagaduje i zaczepia. Po szkole z moją przyjaciółką poszłyśmy do domu zrobić sobie obiad, bo tu nie mamy gosposi, to nawet fajnie być w 100% zależnym od siebie. Po zjedzeniu posiłku postanowiłyśmy się przejść do parku z moim psiakiem Maxem i króliczkiem Alex, Kiciusiem. Boże ja narzekałam na pogodę w Polsce, a to Anglia ma przesrane bo tu prawie cały czas pada.
- Rose co się stała, cała zbladłaś. – zapytała mnie przejęta przyjaciółka.
- Obiecałam że odezwę się do Wojtka jak dolecimy na miejsce. – powiedziałam szybko.
- To dzwoń do niego. – powiedziała Alex, zawsze lubiła Wojtka. Wybrałam szybko numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
*Rozmowa (po polsku)*
- Hej mała, nareszcie zadzwoniłaś już się martwiłem. – odezwała się chłopak.
- Sorki że dopiero teraz, ale wiesz doleciałyśmy późno i od razu poszłyśmy spać bo rano szkoła. – wytłumaczyła się.
- Spoko, rozumiem a która godzina u was, bo jeszcze tego nie ogarniam? – zapytał.
- U nas 17, to w Polsce jest…. Yyy… 18 tak? – zapytałam
- Cześć Wojtas !!! – wydarł się Alex.
- Siemka Alex jak wam się podoba w szkole? – zapytała zaciekawionym głosem.
- Eee no wiesz ogólnie spoko poza tym że wszyscy są podzieleni na jakieś grupki i jeśli nie jesteś w elicie to się w tej szkole nie liczysz ;/ - odpowiedziałam zmieszana.
- Aha to dziwna ta szkoła u nas każdy koleguje się z każdym. – Wojtek.
- No i tęsknię za tym. – powiedziała Alex.
- Ja też. – dodałam.
- Dacie rade na pewno kogoś poznałyście. – powiedział pocieszając nas Wojtas.
- No całą elitę, ale już im za skórę zaszłyśmy hehe ale jedna z nich jest fajna, nazywa się Carietta. – powiedziałam.
- Widzicie jednak ktoś normalny tam jest. – Wojtek.
- No czy ja wiem czy ona jest normalna…. jest pozytywnie pojebana i zdrowo szurnięta. – powiedziała Jade.
- To tak jak wy czyli do was pasuje hahaha – zaśmiała się chłopak.
- Nie będę zaprzeczać. – odpowiedziałam.
- Dobra ja kończę bo się umówiłem z kolegami, papa skarby wy moje. – pożegnał się z nami.
- Papapa kocie. – wydarłyśmy się do słuchawki.
*Koniec rozmowy*
- Masakra już się za nim stęskniłam. – powiedziałam, a z moich oczu spłynęła pojedyncza łza.
- Hej będzie dobrze. – przytuliła mnie przyjaciółka.
- A właśnie dzisiaj spotykamy się z moim ojcem, mamy do niego jechać. – poinformowałam Alex.
- Szybciej nie mogłaś powiedzieć – spojrzała na mnie.
- Wyleciało mi z głowy. – machnęłam ręką.
- Dobra to choć zaprowadzimy zwierzaki do domu i jedziemy do niego. – jak postanowiła Alex tak zrobiłyśmy. Wsiadłyśmy do naszego auta, wystukałam w GPS adres i po 5 min jechałyśmy do rezydencji moich rodziców.
- Rose, Alex !!!  Dawno was nie widziałem. – przytulił nas mocno mój ojciec jak już weszłyśmy do willi.
- Cześć tato. – przywitałam się.
- Hej wujku. – powiedziała Alex, nasi ojcowie są jak bracia więc traktujemy się jak rodzina.
- Jak tam pierwszy dzień w szkole? – zapytała jak już usiedliśmy na wielkiej białej kanapie w salonie.
- A nawet udany. – powiedziałam uśmiechając się.
- To dobrze. – powiedział uradowany.
- Chcecie coś do picia?
- No daj nam coś zimnego. – odpowiedziałam grzecznie. Rozmawialiśmy jeszcze z godzinkę w drodze powrotnej wstąpiłyśmy do TESCO na zakupy do domu co zajęło nam kolejną godzinę. W naszej rezydencji byłyśmy przed 20, więc szybko się wykąpałyśmy i zjadłyśmy kolację. W między czasie dostałam smsa od Cat co mnie bardzo zdziwiło bo nie podawałam jej numeru O_O. Pooglądałyśmy jeszcze jakiś czas TV i poszłyśmy do swoich sypialni. Jutro nie mamy pierwszej lekcji więc może się troszkę wyśpię, nie zwlekając położyłam się pod moją mięciutka kołderką i zasnęłam.
Obudziłam się o 7, ale co ja na to poradzę że jestem rannym ptaszkiem. Włożyłam na siebie dres, ogarnęłam się troszkę i poszłam pobiegać do parku z moim psiakiem. Nucąc sobie piosenkę lecącą z słuchawek biegłam sobie ścieżką. Po jakimś czasie usiadłam na ławkę i właśnie dostałam smsa który brzmiał tak :
‘’Stylowo wyglądasz w tym dresie ^^ Cat xx’’ – rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam Cat idącą z psiakiem.
- Cześć – powiedziała.
- No hej wariatko :) – przywitałam się, a po jej minię zauważyłam że coś ja gryzie.
- Co jest..? – zapytałam jak już usiadła obok mnie.
- A nic… nie będę cię zawalać moimi problemami. – uśmiechnęła się sztucznie.

- Ej znamy się dzień, ale naprawdę możesz mi się wygadać będzie ci lepiej.
- No może masz rację, ale..
- Nie ma żadnego ‘’ale’’ mów co cię trapi. – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- No bo wiesz jest taki chłopak….. ale on nie zwraca na mnie uwagi… znaczy zwraca, ale nie tak jak ja na niego….
- Niall prawda. – spojrzała na mnie zdziwiona.
- Ale skąd..
- Widzę jak na niego patrzysz, umiem odgadywać uczucia innych. – uśmiechnęła się do niej.
- Ale i tak bardziej mnie trapi to że przez tą szkołę straciłam brata, interesuje go tylko elita i Perrie, niby zwraca na mnie uwagę, ale zazwyczaj mówi tylko z kim mam się zadawać, a z kim nie i tylko to go obchodzi..
- Może porozmawiaj z nim o tym powiedz co ci nie pasuje i że masz własne zdanie które też powinno się liczyć.
- A najgorsze jest to że przez moje ‘’przyjaciółki’’ Cristal i Perrie popadam w bulimie.. – jak to powiedziała to myślałam że moje oczy wyjdą z orbit myślałam że taka osoba jak ona prowadzi wspaniałe, bezproblemowe życie, a tu proszę…. Cat rozkleiła się więc mocno ją przytuliłam.
- Boże odkąd je pierwszy raz zobaczyłam wiedziałam że coś z nimi nie tak…. ale żeby aż tak kogoś ranić i doprowadzić do takiego stanu psychicznego inną osobę. – głęboko westchnęłam.
- Dobra koniec rozczulania się, a co dzieje się w twoim życiu. – powiedziała jak już w miarę się opanowała.
- U mnie nic ciekawego, zanim tu przyjechałam miałam chłopaka. Byliśmy razem rok, naprawdę go kochałam i nadal kocham, ale musieliśmy się rozstać, bo wyjechałam tutaj na dłuższy czas i prawie w ogóle byśmy się nie widywali.. – jak o tym myślę to aż łezka się w oku kręci.
- A co z twoją rodzina ? – zapytała zaciekawiona Car.
- Mama jest psychologiem i pracuje w Polsce, a mój ojciec razem z tatą Alex mają firmę której siedziby są w Polsce i w UK. Zazwyczaj nie było ich w domu i nie za bardzo zwracali na mnie uwagę, więc zostałam wychowana przez naszą gosposie która jako jednym zwracała uwagę na moje uczucia i na to co mówię. – na samą myśl mojej gosposi pojawił mi się uśmiech na twarzy. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i rozeszłyśmy się do swoich domów. Po 8 byłam w domu, wparowałam do pokoju Alex i zaczęłam skakać jej po łóżku.

- Wynocha z mojego łóżka wariatko !!!!!!!!!!!!!! – wydarła się.
- Wstawaj śpioch i szykuj się do szkoły :D – zajebałam smaila.
- Dobra, dobra już wstaje ale przestań po mnie skakać bo już mnie wszystko boli !! – powiedziała zbulwersowana.
- No już cię zostawiam czekam na dole ze śniadankiem. – uśmiechnęłam się i pobiegłam do kuchni. Zrobiłam nam na śniadanie naleśniki z marmoladą, bitą śmietana i owocami :D Po pół godziny przyszła Jade i razem zjadłyśmy posiłek. Po godzinie 8 wzięłyśmy nasze torby i zamykając wcześniej dom pomaszerowałyśmy do naszego auta. Pięć minut przed rozpoczęciem lekcji zaparkowałyśmy auto na ‘’zakazanym’’ miejscu. Wszyscy się na nas gapili, ale jakoś mnie to nie obchodzi. Do klasy weszłyśmy, a wręcz wparowałyśmy równo z dzwonkiem na szczęście nie było jeszcze nauczyciela od muzyki. Mieliśmy ta lekcję z Cat i Harrym, nauczyciel po wejściu do klasy oznajmił że ja i Alex musimy coś zaśpiewać bo nie zna naszego poziomu umiejętności i barwy głosu. Wyszłyśmy na małą scenę na środku sali, podałam nauczycielowi mojego iPhona, a on podłączył go do laptopa i włączył nasza piosenkę ''Take a hint'' (posłuchajcie plis). Po skończeniu cała klasa wraz z nauczycielem była w nas wpatrzona, trochę mnie to speszyło.
- Brawo panno Black i panno Brown macie prawdziwy talent widzę przed wami świetlaną przyszłość w tej szkole :) – uśmiechnął się pan Moore, który jest mega ciachem. Cała klasa wstała i biła nam brawo, to fajne uczucie Cat podeszła i nas przytuliła, a Harry siedział jak wryty i gapił się na nas z niedowierzaniem hahahahahahaha chyba go zatkało. Po tej lekcji mamy w-f podobno z jakimś przystojniakiem :D i jeszcze dodatkowo w miarę młodym. Przebrałyśmy się w strój i pomaszerowałyśmy na sale gimnastyczną, nasz nauczyciel coś gadał, ale jakoś nie zwracałam na to uwagi. W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś mówi do mnie Nessa tylko jedna osoba tak do mnie mówiła. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego brata.
- Matt… - powiedziałam z niedowierzaniem on twierdząco pokiwał głową, bez zawahania podbiegła do niego i się mocno w niego wtuliłam, podeszła do nas Alex.
- Boże jak ja się za tobą stęskniłam. – powiedziałam jak już wypuściliśmy się z uścisku.
- Wyrosłaś prawie cię nie poznałem.. – zmierzył mnie wzrokiem.
- No nic dziwnego w końcu ostatni raz widziałeś mnie jak miałam 10 lat. – uśmiechnęłam się do niego.
- Hej Matthew, pamiętasz mnie :) – przywitała się Alex.
- O mój boże Alex jak ty się zmieniłaś.. – zaśmiałyśmy się wszyscy.
- Dobra młode my tu gadu, gadu a lekcja sama się nie poprowadzi. – powiedziała Matt.
- Masz rację. – uśmiechnęłam się do niego.

- Dzisiaj wpadnijcie do mnie oki ;P – zaproponował mój brat, a my pokiwałyśmy twierdząco głowa. Po ciekawym w-f mieliśmy fizykę, która mi bardzo szybko zleciała, następnie matmę, polski i na koniec historię której nie cierpię, nie obchodzi mnie co było kiedyś liczy się tu i teraz. Po skończonych lekcjach wróciłyśmy do domu i szykowałyśmy się wyjazd do mojego brata.

___________________________________

No to macie 3 rozdział ;D Jak wam się podoba ?? Nie wiem co mam pisać więc poproszę o wasze komentarze <333 Z góry dzięki :***

sobota, 6 października 2012

Rozdział 2



  Paczadełkami Catie
 Gdy tylko otworzyłam paczadełka, jebnęłam smaila na mordce. Jednym
zgrabnym ruchem zeskoczyłam z łóżka, przy okazji, zrzucając z niego
Amy, moją suczkę. 
  - Dzięki. - Warknęła i poszła. Tsaaa, ona gada, ale tylko w moim
towarzystwie. Aha i to tajemnica, więc ciiii.
 Ubrałam bluzeczkę na ramiączkach w srebrne cekiny, którą dostałam od
Zayna, krótkie, ciemne jeansowe spodenki, czarne szpilki na nie takim
wysokim obcasie. Do tego dobrałam ciemni pasek, srebrny naszyjnik od
Josha, oraz dwie bransoletki (czarną na lewy nadgarstek a białą na
lewy). Włosy rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone. Tuszem
pomalowałam rzęsy, podkreśliłam lekko oczy, pomalowałam usta
truskawkowym błyszczykiem, oraz nałożyłam leciutki podkład. 
 Z uśmiechem pokierowałam się do pokoju mojego braciszka. Na jego
łóżku leżał tylko Luck, czekoladowy brat Amy. 
  - Bu ! - Ktoś wydarł się od tyłu, że aż podskoczyłam i obruciłam
się w jego stronę.
  - Zayn ! - Krzyknęłam ze śmiechem.
  - Catie ! - Wrzasnął, chwycił mnie w pasie i obkręcił wokół
własnej osi.
  - Dobra, ogarnij się i pójdziemy z tymi demonami. - Wskazałam na dwa
psy, siedzące obok siebie.
  - Daj mi 10 minut. - Rzucił i gdzieś pobiegł.
 Zeszłam do kuchnii, gdzie nasypałam karmy naszym kochanym pupilom. Sama
jednak przygotowałam tosty z serem dla mojego brata.
  - Dzięki. - Chwycił talerz i usiadł przy stole. - A ty nie jesz ?
 Tu trafił w czuły punkt ... nie jem śniadania i kolacji. Kiedyś się
odchudzałam, ponieważ Cristal i Perrie mówiły mi, że jestem za gruba.
W ten oto magiczny sposób, zachorowałam na bulmię ... tylko Amy, Harry,
Eleanor i Danielle o tym wiedzą.
  - Nie. Ja jadłam wcześniej. - Powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
  - Aha, ok. 
 Szybko dokończył śniadanie. Ubrałam psiakom obroże, oraz pelerynki,
które uszyłam (Tak. Jestem super utalentowana. Umiem śpiewać,
tańczyć, szyć, grać na gitarze, komponować i pisać teksty) i
ruszyliśmy do parku, niedaleko naszego domu. 
  - Jak tam u cb i Josha ? - Zapytał, patrząc w dal.
 Może teraz coś o Joshu. Chodzę z nim od roku. Jest cudowny,
opiekuńczy, oraz czuły, jednak nie czuję do niego nic wielkiego.
  - A całkiem dobrze. 
  - A z tobą i Niallem ? - Spytał, a ja zgromiłam go wzrokiem.
  - Ja i Niall jesteśmy tylko przyjaciółmi ... niestety. 
  - Daj sobie z nim spokuj. Nie zasługuje na ciebie. Z resztą, ty masz
Josha. 
  - Może masz rację ...
 W tym momencie zauważyłam, jak Amy i Luck gonią wiewiórki. Te małe
puchate, rude kuleczki były takie słodkie, że nie mogłam oderwać od
nich oczu. Zayn coś gadał, a ja odpowiadałam zamyślona "Mhm",
"Ok" lub "Dobrze".
  - Catie, czy ty mnie słuchasz ?! - Wstrząsnął mną.
  - Yyy ... tak, ale możesz powtórzyć. - Zatrzepotałam rzęsami.
  - Eh, mówię, że jakieś dwie laski dostały stypendium i będą
chodziły do twojej klasy. Chciałem ci tylko przypomnieć, że masz z nimi
nie gadać. Nie są w elicie są nowe i są z niższych swer. - Zmrużył
oczy i przyjżał mi się.
  - Postaram się. - Szepnęłam, a on westchnął ciężko.                                   






  - Wracajmy. - Objął mnie ramieniem i wróciliśmy do domu.
 Pobiegłam do siebie do pokoju i chwyciłam za mój różowy plecak z
zawieszką w ksztaucie wiewiórek. Nic nie poradzę, że je kocham.
  - Catie, musisz iść dzisiaj do szkoły ? - Jęknęła Amy, wspinając
się na łóżko.
  - Nom. Ale spokojnie. Jeszcze tylko wtorek, środa, czwartek, piątek i
będzie weekend. - Zachichotałam.
  - Dobra, pokaż mi się. - Zlustrowała mnie i pomachała ogonem. -
Bosko, a teraz leć, bo się spóźnisz.
 Zeszłam szczęśliwa, ale przez te szpilki, glebnęłam się na ostatnim
schodku.
  - O, Cat jest gotowa. - Zaśmiał się Harry, który wychylił głowę
zza drzwi od salonu.
  - Tsaaaa. - Przewróciłam oczyma i zaśmiałam się.
  - To jedziemy ? - Zapytał Zayn, obejmując Perrie.
  - Nom. - Powiedziałam, wstałam i załadowałam sie do auta.
 Pojechaliśmy w prost na ogromny parking szkolny. Wygramoliliśmy się z
nowego auta Zayna, o którym akurat gadał z Hazzą. Kątem oka
zauważyłam Liama i Danielle, idących w naszą stronę, oraz Cristal.
  - Siema. - Przytuliłyśmy się nawzajem po koleji, po czym
przywitałyśmy się z resztą.
  - Patrzcie, kto tam jest. - Wskazała Cristal, na obściskujących się i
całujących Louisa i Eleanor, którzy opierali się o jego auto.
  - Widać, już się pogodzili. - Wzruszyła ramionami Perrie.
  - Elo. - Podszedł do nas Niall i przywitał się ze wszystkimi.
 Gdy go ujżałam, nogi miałam jak z waty, a serce biło mi o 100 %
szybciej ... norma ;p
Po chwili gadania przyszli do nas El i Lou, trzymając się za rączkę.
Uśmiechnęłam się szeroko. 
  - Bry. - Przytuliłam El.
  - Hejka. 
 Gadaliśmy tak chwile, przy nowym aucie Zayna. El i Lou byli wtuleni w
siebie, tak samo jak Zayn i Perrie, oraz Liam i Danielle. W pewnym momencie
poczułam, jak ktoś łapie mnie od tyłu za biodra. Odwróciłam się do
niego na pięcie i pocałowałam w policzek.
  - Siema Josh. - Powiedział Zayn, mrożąc go wzrokiem. Eh, on mnie
traktuje jak małe dziecko !
  - Hej wam. 
 Rozmawialiśmy na różne tematy, które się nie kończyły. Albo o
szkole, albo o weekendzie, albo o nowej płycie 1D, lub jeszcze bóg wie o
czym, gdy w pewnym momencie ujżałam czarny samochód, wieżdżające na
naszą posesję. Zaparkował obok nas, a z niego wysiadła brunetka, która
miała ok. 172 cm, oraz szatynka o ok. 174 cm wzrostu.
  - Nie powinnyście tu parkować. - Powiedział Harry, stojący obok
Zayna.
  - Serio ? - Zapytała ironicznie wyższa.
  - Serio. - Warknął lokers.
  - To masz problem. - Wzruszyła ramionami druga.
  - Ej, na serio. Przeparkujcie i będzie wporządku. - Powiedział Zayn,
nadzwyczaj spokojnie ... nie poznaje go ...
  - Hmm ... nie. - Odpowiedziała wyższa.
  - Zayn, Harry, dajcie spokuj. - Powiedziałam lekko przerażona, bo
wiedziałam, do czego oni byli zdolni.
  - A teraz wybaczcie, ale śpieszymy się na lekcje. - Powiedziała
niższa i poszła.
 Szatynka jeszcze spojżała na auto Zayna, po czym rzekła "Ładny
lakier. Szkoda by bło, gdyby ktoś go zniszczył." i poszła za
brunetką.
  - Jedno trzeba przyznać. Mają charakterek. - Westchnęła Danielle.
  - Tak, ale nauczą się, że z Elitą się nie zadziera. - Syknął
Harry.
 Więc teraz o elicie. Jesteśmy "popularsami". Najwaźniejsi w
szkole. Wszyscy się ich słuchają. W naszym składzie jest Josh, Cristal,
Eleanor, Perrie, Danielle, Ja, Liam, Niall, Louis, oraz Harry i Zayn. Oboje
przewodniczą elitą i są jakby "Wilkami Alfa".
  - Doba, dajcie spokuj i chodźmy na zajęcia. - Powiedziała Eleanor i
pociągnęła nas w stronę budynku.
 Sama szkoła była ogromna. Miała 6 pięter, oraz dwa skrzydła, nie
licząc głównego budynku. Niby odnowiona, a jednak gdzie niegdzie
wyglądała na zabytek. 
 Zayn, Liam, Niall i Perrie mieli teraz historię. Eleanor i Cristal
poszły na wf. Josh ruszył na zajęcia z biologii. Danielle miała
chemię, a Louis chyba zajęcia teatralne. Ja i Harry ruszyliśmy na
muzykę. Gdy weszłam do klasy, zauważyłam że w naszej ławce siedzą te
same dziewczyny, co na parkingu. "O-oł" - pomyślałam i
poszłam za Hazzą.
  - To nasze miejsce. - Warknął.
  - Ojej, a teraz nasze. - Wzruszyła ramionami szatynka.
  - Alex, daj spokój. Chodź. - Wstała niższa.
  - Nie, ja wolę siedzieć tutaj. - Zmrużyła oczy, patrząc na lokersa.
  - Lepiej posłuchaj przyjaciułeczki i zjeżdżaj z tąd. - Walnął
pięścią o ławkę.
  - Ojej. Mały chłopczyk pójdzie do mamusi ? - Zapytała podnosząc
się.
  - Harry, daj spokuj. Możemy przecież uśiąść gdzieś indziej. -
Złapałam go za ramię.
  - Bo jakaś rozkapryszona diva sobie tego życzy ? Po moim trupie. 
  - To da się załatwić. - Powiedziała szatynka.
 W tym momencie (na szczęście, bo pewnie doszło by do ręko czynów) do
klasy przyszedł nauczyciel i kazał się przesiąść dziewczynom. Nie
wiem czemu, ale zafascynowały mnie. Chciałam je bliżej poznać ...
  - Dzieciaki. To jest Aleksandra Brown, oraz Rosalie Black. Obie dostały
stypendium muzyczne i pochodzą z Polski. - Przedctawił je nauczyciel,
który po chwili zaczął coś nawijać o jakimś pokazie talentów. -
Dobrze, to jeśli ktoś chce wziąść w nim udział, to proszę do mnie po
zajęciach. Po męczących 45 minutach lekcji, ruszyłam z Harrym przez
korytarz do naszych szafek. Elita miała je obok siebie. Zbieg
okoliczności, czy może dzieło mojego braciszka ? Raczej to drugie. 
 Na miejscu czekała reszta elity, oraz kilka gwiazdeczek. 
Gwiazdeczki - Osoby popularne. W tym osiłki i jakieś tapeciary, no i
chellederki, w których jestem.
  - I jak muzyka ? - Zapytała mnie Danielle.
  - Eh, było nudno, bo pan Lewis znowu nawijał całą lekcję no i była
mała wpadka z nowymi, ale to Harry ci wyjaśni. - Powiedziałam i
wyjęłam z szafki książki.
  - Catie. - Powiedziała Cristal, a obok niej stanęła Perrie.
  - Co ?
  - Dzisiaj są przesłuchania na chelledearki, no nie ? Więc ja, Perrie,
ty i Caroline (szkolna tapeciara, której w ręcz niecierpię i która
chodzi z Hazzą) będziemy w jury. - Pisnęła Perrie.
  - Spoko, po lekcjach, tak ?
  - Nom. Potrzebujemy trzech nowych, bo Kristen, Heylin, oraz Lea zostały
wyrzucone. - Westchnęła Cristal.
 Może teraz o Caroline. Jest ona blondynką (jak każda głupia dziwka) i
jest przewodniczącą cherledearek. Popularna i od zawsze ślini się na
widok Harrego i Zayna - Żenada ...
 Wzięłam książki i ruszyłam w stronę klasy.
  - Cat ! - Wrzasnął Harry, który nadal stał przy szafkach.
  - Ja już idę do klasy. - Krzyknęłam, nie odwracając się do niego.
 Teraz historia, we wschodnim skrzydle. W pewnym momencie zadzwonił mój
telefon. Dostałam sms. Od Nialla "Cat, możemy spodkać się dzisiaj
po lekcjach ? xxNiallxx". Momętalnie posmutniałam "Niestety,
mam nabory do chelledearek. Jutro ? xxCatxx" i wcisnęłam wyślij,
nadal patrząc w komórkę "Jasne. Po lekcjach xxNiallxx". W
pewnym momencie wpadłam na kogoś i wywróciłam się.
                            








  
- Przepraszam, moja wina. - Zaczęłam, nie patrząc na tego kogoś,
tylko pakując książki do torby.
  - Tsaaa, to prawda. - Powiedziała i już dobrze wiedziałam kto to.
  - Nie prawda. To nasza wina. - Uśmiechnęła się chyba Rosalia.
  - Jestem Carietta, ale mówcie mi Catie lub Cat. - Podałam im rękę.
  - Ja jestem Rosalia, a to jest Alex, moja przyjaciółka. - Uścisnęła
ją.
  - Więc jesteście nowe, tak ?
  - Łał, nic ci nie umknie. - Wywróciła oczyma Alex.
  - Mogę mówić do ciebie Tori, a do ciebie Jade ? - Zapytałam Rosalie i
Alex.
  - A dlaczego ?
  - Bo wyglądacie na Jade i Tori. - Wzruszyłam ramionami.
  - Aaaahaaaa. - Powiedziała Rosalie, z dziwną miną.
  - A ty co się tak uczepiłaś tych tam ? - Zapytała Jade, pokazując na
elitę.
  - To jest elita szkolna. Wiecie, tacy szkolni popularsi. Rządzą w tej
szkole itp. W składzie wchodzą: Eleanor, ta brunetka, która stoji obok
chłopaka z koszulką w paski. Jest ona bardzo fajna i jesteśmy
przyjaciółkami. Ten obok El, to Louis, dorosły dzieciak. Ta przytulona
parka to Danielle i Liam, z Danielle też jestem przyjaciółką, a obok
nich stoji Perrie, blee, i Zayn, mój brat. Tamten brunet to mój chłopak,
Josh, a ta dwójka blondynów to Niall i Cristal. - Klasnęłam w dłonie.
  - Dobra, chodźcie na historię. - Pociągnełam je w stronę klasy i w
podskokach, weszłam do niej. Usiadłam w ostatniej ławce i czekałam
grzecznie, nucąc coś pod nosem, na Harrego, który zjawił się po
dłuższej chwili.
  - Szybki jesteś. - Zachichotałam, a on się uśmiechnął.
  - Cały ja.
 W tym momencie do klasy wszedł nauczyciel historii i zaczął coś
nawijać o Amazonkach.

 * Lunch *
 Wogule nie byłam głodna, przez tę chorobę, ale że po lunchu mamy
jeszcze tyko jedną lekcję, to bardzo poprawiło to mój humor. Wzięłam
jakąś małą sałatkę i zjadłam ją z lekkim niesmakiem. Przy naszym
stoliku, jak zwykle każdy gadał i plotkował. Zauważyłam, że Niall
patrzy na Cristal dziwnym wzrokiem ... jakby z ... pożądaniem ? Chyba tak
...
  - Cat ! - Krzyknął mi do ucha Louis tak, że aż podskoczyłam.
  - Co ? Gdzie ? Jak ? Nie moja wina. - Zaczęłam wyrzucać z siebie
słowa, jak karabin.
  - Spokojnie. Pytaliśmy się ciebie, czy jedziesz na tę wycieczkę pod
namiot. - Zaśmiała się Danielle.
  - Ja osobiście z wielka chęcią bym pojechała, gdyby to nie było
gdzieś w lesie. - Wykrzywiła się Perrie.
  - A ja chętnie pojadę. - Uśmiechnełam się szeroko.
  - Czyli tak. Ja, Harry, Louis, Liam, Niall, Danielle, Eleanor i ty
jedziemy. - Klasnął w dłonie Zayn.
  - Yhy. - Mruknął zamyślony Niall.
  - Dobra, ja lecę. - Rzuciłam i zniknęłam w tłumie.
 Podeszłam do stolika, przy którym siedziały dziewczyny.
  - O, hej Cat. - Przywitała się Tori.
  - Hej. - Zaśmiałam się i usiadłam obok Jade.           





- A ty tu czego ? - Zapytała Jade, patrząc na mnie lekko zdziwiona.
  - Pogadać, poplotkować. Poznać was troche. - Jebnęłam smaila.
  - To idź se do tych królów. - Wskazała na stolik po drugiej stronie.
  - Nie-e - Powiedziałam i w śmieszny sposób, poruszałam brwiami, na co
obie się zaśmiały.
  - Co teraz mamy ? - Zapytała Tori, zwracając się do Jade.
  - Fizykę, a potem koniec ... dla was. Ja muszę patrzeć na zgraję
nieudaczników, prubujących wejść do chelledearek. - Westchnełam.
 W tym momencie zadzwonił dzwonek. Pożegnałam się z dziewczynami, bo po
mimo, że mamy razem lekcje, nie mogę się z nimi spotykać, bo jak to
ujął mój brat "są z niższych swer", a szkoda. Są fajne ...
tsaaa, znając mnie, coś wymyślę, ale to później.
 Wpadłam do klasy jak piorun i pokierowałam się w stronę Hazzy.
Bezsilnie oklapłam na krześle, obok szatyna.
  - Gdzie byłaś ? - Zapytał, nie patrząc na mnie i wypowiadając to w
sposób conajmniej dziwny.
  - Nie utrzymujesz kontaktu wzrokowego, mówisz łamiącym się głosem
... co się stało ?
  - Nic ...
  - Harry. Przyjaźnimy się i mamy ze sobą najlepsze kontakty. Tylko ty i
Zayn, z chłopaków, mnie rozumiecie ... i wiecie o mnie wszystko. Powiedz
co się stało. - Spojżałam w jego zielone paczadełka. 
  - Pokłuciłem się z Caroline ... 
  - Kiedy ?
  - W tedy, kiedy poszłaś ...
  - Ale że to już koniec ?
  - Yhy ...
 W tym momencie do klasy wszedł nauczyciel i po mimo, że chciałam
kontynuować rozmowę, nie mogłam. NIe cierpię tego przedmiotu. 
 
 W końcu koniec !!! Wyszłam przed szkołę i rozprostowałam nogi.
Pożegnałam Hazze, Nialla, Josha Liama, Louisa i El, oraz Dan. Mój brat
wolał zostać z wymówką "Jesteś moją siostrą i to ja ciebie
odwiozę do domu", co na serio miało znaczyć "Zostanę i
popatrzę, jak dziewczny w zaciasnych spódniczkach będą tańczyć".
Cały Zayn ...
  W raz z Cristal, Perrie i moim kochanym braciszkiem popędziłyśmy na
salę gimnastyczną, na której miały odbyć się przesłuchania. Na
początku wystąpiły jakieś ciapy. Potem utalentowane tancerki, a na
końcu doznałam szoku ...
  - Rosalie Black i Aleksandra Brown. - Przeczytała Caroline, a na scenę
weszły tak dobrze znane mi osoby.
  





                                                                 




 Zatańczyły, pośpiewały i mówiąc szczerze, wyszło im to świetnie.
Po twarzy mojego brata stwierdzam, że doznał szoku. Jeszcze ten wzrok w
kierunku Tori ... STOP !!!
  - Jestem na nie. - Odpowiedziała Cristal.
  - Ja też. - Zawtórowały jej pozostałe.
  - Żartujecie ? Były doskonałe. - Zaczęłam, a Zayn pokiwał z
dezaprobatą głową.
  - Nie przyjmujemy was, możecie sobie iść. - Zaśmiała się Perrie.
 Dziewczyny poszły z sali. Spojżałam po dziewczynach, które
uśmiechały się pusto, a następnie na mojego brata. Wstałam i bez
słowa wyszłam. Malik krzyknął moje imię, ale ja mu odpowiedziałam
"Wal się" i wyszłam z sali. To mój pierwszy raz kiedy
powiedziałam tak do mojego brata, ale po prostu byłam zła, że wszyscy
tutaj oceniają tylko po wyglądzie i chierarchii. Jak zwierzęta !
  - Czekajcie ! - Krzyknęłam.
  - To podbiegnij. - Warknęła Jade.
  - Nie mogę, bo kurwa mam szpilki, chociaż ... - Powiedziałam, a one
odwróciły się w moją stronę.
  - Jesteś pojebana. - Zaśmiała się Tori, gdy zdjęłam szpilki i
podbiegłam do nich na bosaka.
  - Tsaaaa, wiele osób mi to mówi. - Zachichotałam.
  - Dobra, to co teraz robimy ? - Zapytała Jade. - O-oł.
  - Carietto Elizabeth Marry Christino Consuelo Malik, dlaczego uciekłaś
i przyszłaś ... do nich ?! - Wrzasnął mój brat.
  - Serio masz 5 imion ? - Zapytała zdziwiona Jade.
  - Nom. - Wyszczerzyłam się.
  - W tej chwili do domu ! - Krzyknął, a mi do oczu napłynęły łzy
(nie, żeby coś, ale aktorką to ja jestem genialną).
  - Zayn, przepraszam. - Zaczęłam płakać.





  - Ja też. Dobra, chodźmy już do domu. - Objął mnie ramieniem i
poszliśmy. 
 Odwróciłam głowę jeszcze w stronę dziewczyn i posłałam im chytry
uśmiech, na co one zaczęły się śmiać. 

 Gdy wróciłam z Zaynem do domu, od razu przebrałam szpilki na conversy,
chwyciłam smycz i z moim bratem ruszyłam w stronę parku. 
  - Czemu tak zareagowałaś na sali ? - Zapytał, nie utrzymując kontaktu
wzrokowego, co mnie zdenerwowało i przypomniało mi ...
  - Czekaj, muszę zadzwonić do Stylesa. - Rzuciłam i wykręciłam do
niego numer. Nie stety nie odebrał. Szczerze ... zaczęłam się o niego
martwić. 
  - Spokojnie. Harry jest dzisiaj na jakiejś kolacji z rodzicami. -
Przytulił mnie Zayn. - A teraz odpowiadaj.
  - Sama nie wiem. - Westchnełam i nie ciągnęłam tematu.
  - Hazza ci powiedział o Carolinie, prawda ?
  - Nom ...
  - Nie martw się.
  - Łatwo mówić ...
  - A czemu znalazłem cię w towarzystwie tych dziewczyn ?
  - Bo, tak sobie. - Spojżałam na Amy i Lucka.
 Bawili się razem, goniąc wiewiórki. Prawdziwe rodzeństwo. Dogadują
się, bawią, spędzają razem czas ... ja i Zayn też kiedyś tacy
byliśmy. Ale później poznał Perrie i nasze kontakty ograniczyły się
już do spacerów z psem i przerw w szkole. Ja zaczęłam przyjaźnić się
z Hazzą i to jemu się najbardziej zwierzałam, ze wszystkiego. No i
doszła jeszcze El i Dan. Nawet z tego, że kocham Nialla. Wiem, że to nie
jest żadne zauroczenie, jak z Joshem. Po prostu go kocham ...
  - Cristal robi w piątek imprezę urodzinową. Idziesz ?
  - A mam jakiś wybur ?
  - Nie. - Wystawił mi język.
 Wtuliłam się w niego i reszte spaceru przeszliśmy spokojnie i w ciszy.

 Znowu w domu ... od razu rzuciłam się na moje kochane łóżko.
  - Jak tam z Niallem ? - Zapytała Amy, siadając przy mnie.
  - Nijak. On nadal nic nie zauważa ... - Powiedziałam smutno.
  - A o co chodzi z tą Caroliną ?
 Zaczęłam jej opowiadać cały dzisiejszy dzień, przy okazji, opisując
każdy szczegół. Gdy skończyłam, weszłam na TT. No tak, wszędzie już
chuczy o imprezie Cristal. Eleanor i Danielle zapraszają mnie na zakupy w
czwartek ... Harry opisuje swoją nieudaną kolację ... Odpisałam to, co
mam napisać, weszłam na kilka portali plotkarskich, po czym wysłałam
sms do Tori "Siema, siema. To ja, wiecie ... ta pojebana dziewczyna z
pięcioma imionami, co lata po ulicy na bosaka ;p Idziecie w piątek na
imprezę u Cristal ze mną ? xxCatxx". Długo nie musiałam czekać na
odpowiedź "Po pierwsze: Z kąd masz mój numer ?! Przerażasz mnie
O_o Po drugie: Nie wiem. Nie znam tam nikogo. Po za tym, muszę się
spytać Jade :) Tak, doskonale cię pamiętam xxRose/Torixx".
Uśmiechnełam się pod nosem i wysłałam jej szczeguły dotyczące
imprezy. " Branoc kocie xHazzax", "Papaśki xElx",
Dobranoc xDan i Lix", "Kolorowych snów xLoux", "Śnij
długo i smacznie słońce xJoshx", "Do jutra wiewióreczko
xNiallx"
 Szybko odrobiłam lekcję, przeczytałam lektórę, oraz spakowałam się
na jutro. Wykonałam wieczorną toaletę, przebrałam się w moją
piżamkę i położyłam się spać, obok mojej suczki. 

 Hello Biczys <3
Jak tam zdrowie ? U mnie źle ;p Straciłam głos i gardełko mnie boli ;'(
Cuż ... jak wam się podoba 2 rozdział ? Mi całkiem bardzo ;D A jak zwiatun ? Mnie osobiście 
się podoba ;) Nie wiem co napisać, więc po prostu, proszę o komentarze <3
                                        

Zwiastun < 3


Jak wam się podoba.... wielkie dzięki dla Realistki 1D za ten wspaniały zwiastun <3