sobota, 29 września 2012

Rozdział 1


Perspektywa Alex:

Kiedy z Rose znaleźliśmy się w samolocie zaczęłam żałować, że oddałam mojego biednego króliczka do bagażowego. Tak na marginesie mój ,,skarb” zwie się Kicuś i mam go od 4 lat. Dostałam go w wieku 14 lat od mamy. Na początku go nie zbyt lubiłam, ale z czasem nawet go pokochałam. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wracając do teraźniejszości siedzieliśmy z moją siostrą na fotelach gdy dostałam sms. Oczywiście był od mamy pytała czy wszystko w porządku, odpisałam ,że tak. Ona na to: ,,Na pewno?”. Oh, cała mama za bardzo się zawsze martwi. Już miałam jej odpisać, kiedy podeszła do mnie stewardesa.
- Zaraz startujemy, proszę wyłączyć telefon. – Powiedziała z uśmiechem. Ah, stewardesy i ta ich sztuczna uprzejmość jest okropnie wkurzająca.
- Oczywiście. – Odparłam szczerząc się sztucznie po czym wyłączyłam telefon. Wtedy kobieta odeszła od nas.
- Do kogo tam pisałaś? – Wtrąciła Rose.
- Do mamy. Martwi się o mnie, zupełnie nie potrzebnie. Przecież dam sobie radę. – Odparłam patrząc na przyjaciółkę. – Wątpisz w to?
- Nie. Ale z tym swoim charakterkiem nie zyskasz raczej przychylności ludu. – Rzekła ze śmiechem. Wywróciłam na to oczami. Przecież nie jestem taka zła! Bez przesady. Potrafię być miła, jak się bardzo, bardzo postaram.
- Przesadzasz. Dam radę. – Zapewniłam ją. Rose chciała coś powiedzieć ale podeszła do nas ponownie stewardesa informując ,że mamy zapiąć pasy ponieważ samolot będzie startować. Posłusznie wykonałyśmy rozkaz.
- Przepraszam … Zaczęłam, gdy kobieta od nas zaczęła się oddalać.
- Tak?
- A czy oddychać też mamy przestać? – Spytałam i z satysfakcją obserwowałam jej zaskoczoną mine. Nie wiedziała co powiedzieć, więc do akcji niestety wkroczyła Rose.
- Koleżanka żartowała.
Wtedy stewardesa się lekko uśmiechnęła i poszła. Oh, moja przyjaciółka jest czasem nie możliwa!
- Widziałaś jej mine? – Zapytałam po chwili.
- Tak i stwierdzam że mogłabyś być milsza. Jeżeli w nowej szkole zamierzasz być taka opryskliwa to powodzenia.
- W nowej szkole tak zachowywać się będzie każdy. Nie wierzę ,że spotkamy kogoś miłego. Same plastiki jak nic. – Odburknęłam, chodź sama w to nie wierzyłam.
- Tego nie wiesz …
Dalej droga minęła nam w milczeniu. Rose trochę porysowała i poczytała a ja cały czas gapiłam się przez okno jak zaczarowana. Rozmyślałam o nowej szkole, jaka będzie czy znajdę przyjaciół, miłość? Chociaż od sprawy z Ericiem nie mam na nią ochoty. Stwierdziłam ,że miłość, walentynki i bycie w związku jest przereklamowane … Po paru godzinach, jak mi się zdawało zaczęłam się zastanawiać która jest godzina. Zapytałam się więc Rose jednak podobnie jak ja nie miała zegarka na rękę. Poradziła więc żebym zapytała stewardesy. Ja jednak nie miałam na to ochoty, więc pomimo zakazu otworzyłam torbę i wyjęłam z niej telefon po czym po kryjomu go włączyłam! Hm, zostały jeszcze 2 godziny drogi do przelecenia … Kiedy chowałam fona do torby usłyszałam czyjś głos.
- Kazałam wyłączyć telefon. – Powiedziała stewardesa ostro.
- Przepraszam to się więcej nie powtórzy. – Rzekłam z kolejnym sztucznym uśmieszkiem.
- Bardzo mi przykro, ale muszę zabrać twój telefon.
- To chyba żart? – Spytałam unosząc się nieco.
- Alex, oddaj ten telefon. – Wtrąciła spokojnie Rose. – Przecież dostaniesz go po wylądowaniu. – Dodała. Wtedy bardzo nie chętnie oddałam go kobiecie która powiedziała ,,dziękuje” i poszła. Dobrze, że do wylądowania zostały tylko 2 godziny bo musiałaby użyć siły by zabrać mi mój skarb … Potem czas zaczął mi się piekielnie dłużyć sama nie wiem czemu. Może dlatego iż przypomniałam sobie o moim króliku i o tym co moje biedne zwierzę przeżywa w bagażowym? Także te 2 godziny były dla mnie straszną męczarnią. Zerkałam co jakiś czas na Rose z podziwem. Zastanawiałam się jak ona może być taka spokojna? Stewardesa jest nie miła, mój królik w bagażowym … A ta niczym oaza spokoju. Naprawdę podziwiam ją. Po chwili wpadł do głowy mi głupi pomysł, podenerwowania  ją. Hm, zobaczymy czy naprawdę jest taka spokojna na jaką wygląda.
- Co czytasz? – Spytałam zerkając na okładkę.
- Książkę. – Odpowiedziała nie odrywając się od lektury.
- Jaką? – Zadałam kolejne pytanie.
- Ciekawą. – Odparła nadal patrząc się w książkę.
- Ty tak specjalnie?
Rose spojrzała wtedy na mnie zdziwiona. Najwyraźniej niespecjalnie … I muszę przyznać że to ona mnie zdenerwowała. Ah, to naprawdę oaza spokoju, no proszę.
                                                                  ***
Kiedy wysiadaliśmy z samolotu, zupełnie zapomniałam że stewardesa zarekwirowała mój telefon! Dobrze, że jej samej się przypomniało i w porę mi go oddała. Nawet nie dziękując, bo i po co? Co mam powiedzieć? Dziękuje że zabrała mi pani telefon … Beznadzieja. Pierwsze co zrobiłam gdy wysiedliśmy z samolotu to wyjęłam mojego królika z klatki i z całej siły go przytuliłam.
- Uważaj bo go udusisz. – Powiedziała Rose ze śmiechem. Nie zwróciłam jednak na nią uwagi. – To co idziemy? Mam w kieszeni adres naszego domu, więc wystarczy że damy go kierowcy.
- Ekhem, zapomniałaś że nie mamy kierowcy? Musimy sobie same złapać taksówkę. – Odpowiedziałam.
- Masz rację. Tak więc, ty łapiesz. Jesteś w tym dobra. – Stwierdziła Rose. Oh, no oczywiście najcięższa robota spoczywa na mnie! Wsadziłam więc Kicusia do klatki i w jednej ręce trzymając ją a w drugiej ciągnąc walizkę skierowałam się w stronę jezdni. Moja przyjaciółka szła za mną ze swoim psem. Zaczęłam więc machać na każdą taksówkę jak ta głupia, nie patrząc nawet czy ktoś jest w środku czy nie.
- To nie ma sensu. – Powiedziałam po 10 minutach.
- Ja spróbuje. – Rzekła Rose i po pierwszej próbie udało jej się! Niesamowite. Hm, widocznie musiałam machać na złe taksówki … Kiedy wgramoliłyśmy się do środka, co było oczywiście nie lada wyzywaniem zważywszy na to że klatka z królikiem była wielka, a jej pies rozpychał się jakby był królem. Rose dała kierowcy adres, a ja zapłaciłam.
- Po co go zabierałaś? – Syknęła Rose, a ja spojrzałam na nią morderczym wzrokiem.
- Żeby cię zdenerwować. – Odpowiedziałam z kpiną.
- Udało ci się.
Po 20 minutach drogi, dojechaliśmy na miejsce. Nawet nie zauważyliśmy kiedy bo cały czas kłóciłyśmy się o mojego królika, a właściwie o klatkę która zdaniem Rose jest za wielka … A jej pies to może mały szczeniaczek? Ah, co ja z nią mam ... Więc kiedy wyszłyśmy z taksówki, co znów było nie lada wyzywaniem, zaczęłam się rozglądać za numerem 44.
- O ja pier … - Powiedziałam, widząc dom z tym właśnie numerem. Mieliśmy mieć jakiś duży dom, ale bez przesady! Ten był gigantyczny i w dodatku z basenem! Niesamowite …
- Co? – Spytała Rose, patrząc się na mnie, a ja ruchem głowy wskazałam na nasz nowy dom. Ona także oniemiała i przez 5 minut stałyśmy w miejscu z otwartymi ustami, co musiało wyglądać komicznie. Po tym czasie, skierowałyśmy się w stronę domu. Zastanawiałam się jak musi wyglądać w środku, bo na zewnątrz prezentował się doskonale!
- Wspaniały. – Stwierdziłam otwierając drzwi. Hol był tak wielki jak mój stary pokój żebym powiedziała że jeszcze większy! A salon? Moje cztery pokoje plus dwie kuchnie. Nie żeby mój dom, był jakiś mały, ale ten był gigantyczny i cały dla nas …
W salonie znajdował się kominek, a nad nim, jakieś egipskie figurki. Naprzeciwko niego stał telewizor i czerwona kanapa, a także biały puchowy dywan. Miałam wrażenie że to wszystko mi się śni. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę …
- To chyba sen … - Wydukała Rose i zaczęła skakać na kanapie. Ja spojrzałam na nią jak na wariatkę, ona ma czasem naprawdę dziwne pomysły. Nawet butów nie zdjęła, no cóż, sama będzie to czyścić. Ja umywam ręce.
- Idę zobaczyć jak jest na górze. – Poinformowałam ją, wchodząc po schodach. Ona chyba nawet tego nie usłyszała, była zbyt zajęta, swoimi wygłupami … Na piętrze nie było gorzej, wręcz lepiej! Pokój mój i mojej przyjaciółki znajdowały się obok siebie i oba miały balkony wychodzące na basen. Gdybym miała tyle odwagi, lub nie byłoby tak wysoko chętnie bym skoczyła do wody. W tym domu można było naprawdę zaszaleć. Nasze pokoje, były jak połowa salonu, każda miała podwójne łóżko, toaletkę, fotel i mały stolik. Były naprawdę duże i przytulne. Dom jak z marzeń. Zdecydowanie. Ponadto na dole był wielki taras, gdzie możemy się opalać. No, no teraz wiem jak mieszkają sławne gwiazdy. Nawet sama się tak poczułam.
- Twój pokój jest prawie tak samo śliczny jak mój. – Powiedziała Rose ze śmiechem, a ja rzuciłam w nią poduszką.
- Nie gadaj! Jest tak samo piękny. – Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Nie jest w mojej naturze za często się śmiać. Po za tym śmiech szkodzi urodzie, robią się zmarszczki i takie tam …
- Ale mój ładniejszy. – Odpowiedziała nadal stojąc przy swoim. – Dobra idę się położyć, zmęczyłam się nieco podróżą. – Zdecydowała i poszła. Ja nie miałam zamiaru się kłaść musiałam się rozpakować i … ah, lepiej nie myśleć. Na początek się rozpakuje a potem zobaczymy co będzie dalej. W każdym razie, jestem pewna że nuda w tym domu nigdy nie zawita …
__________________________________
No to pierwszy rozdział jest :D. Nie miałam na niego za bardzo weny. Może w na czwarty rozdział napiszę coś lepszego. Następny drugi będzie należał do Sylwii. Paa. (Chyba nie muszę pisać że liczę na wasze komentarze?) :P


6 komentarzy:

  1. Świetny blog, a i przepraszam, że dodaję komentarz tak późno, ale dopiero pierwszy raz weszłam na twojego bloga. naprawdę przepraszam i czekam na następne rozdziały oraz zapraszam do mnie. I jak możesz to zlikwiduj weryfikację obrazkową bo szczerze to ja jej nie cierpię i jak ją widzę to odechciewa mi się wstawiania komentarzy <33.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i nie ma za co, ważne że dodałaś :)
      Przekażę to Natalii, ponieważ to ona zajmuje się wyglądem bloga itd. Jak będą jeszcze jakieś uwagi do bloga, w komentarzach pisz śmiało :)

      Usuń
  2. Boskie <33 Świetne :)

    P.S. Zapraszam Ciebie na mojego nowego bloga - http://hungry-for-love-and-happiness.blogspot.com/ xx Mam nadzieję, że wejdziesz, przeczytasz i ewentualnie skomentujesz oraz, że Ci się spodoba :) Z góry przepraszam za spam, ale zapewne jak sama dobrze o tym wiesz, to początki są bardzo trudne :D - Angelika xx

    P.S. Obserwowałaś mojego poprzedniego bloga: http://imaginy-jedenkierunek.blogspot.com/, dlatego mam nadzieję, że wpadniesz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, obserwowałam twoje imaginy i na 100% będę czytać twoją opowieść :D
    Tak, wiem jakie są początki ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, chciałabym Cię zaprosić na kolejny rozdział, który pojawił się na moim blogu! Mam nadzieję, że przeczytasz oraz skomentujesz! +Przepraszam za spaam (: --> http://justpretendingthatwerecool.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń