sobota, 29 września 2012

Rozdział 1


Perspektywa Alex:

Kiedy z Rose znaleźliśmy się w samolocie zaczęłam żałować, że oddałam mojego biednego króliczka do bagażowego. Tak na marginesie mój ,,skarb” zwie się Kicuś i mam go od 4 lat. Dostałam go w wieku 14 lat od mamy. Na początku go nie zbyt lubiłam, ale z czasem nawet go pokochałam. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wracając do teraźniejszości siedzieliśmy z moją siostrą na fotelach gdy dostałam sms. Oczywiście był od mamy pytała czy wszystko w porządku, odpisałam ,że tak. Ona na to: ,,Na pewno?”. Oh, cała mama za bardzo się zawsze martwi. Już miałam jej odpisać, kiedy podeszła do mnie stewardesa.
- Zaraz startujemy, proszę wyłączyć telefon. – Powiedziała z uśmiechem. Ah, stewardesy i ta ich sztuczna uprzejmość jest okropnie wkurzająca.
- Oczywiście. – Odparłam szczerząc się sztucznie po czym wyłączyłam telefon. Wtedy kobieta odeszła od nas.
- Do kogo tam pisałaś? – Wtrąciła Rose.
- Do mamy. Martwi się o mnie, zupełnie nie potrzebnie. Przecież dam sobie radę. – Odparłam patrząc na przyjaciółkę. – Wątpisz w to?
- Nie. Ale z tym swoim charakterkiem nie zyskasz raczej przychylności ludu. – Rzekła ze śmiechem. Wywróciłam na to oczami. Przecież nie jestem taka zła! Bez przesady. Potrafię być miła, jak się bardzo, bardzo postaram.
- Przesadzasz. Dam radę. – Zapewniłam ją. Rose chciała coś powiedzieć ale podeszła do nas ponownie stewardesa informując ,że mamy zapiąć pasy ponieważ samolot będzie startować. Posłusznie wykonałyśmy rozkaz.
- Przepraszam … Zaczęłam, gdy kobieta od nas zaczęła się oddalać.
- Tak?
- A czy oddychać też mamy przestać? – Spytałam i z satysfakcją obserwowałam jej zaskoczoną mine. Nie wiedziała co powiedzieć, więc do akcji niestety wkroczyła Rose.
- Koleżanka żartowała.
Wtedy stewardesa się lekko uśmiechnęła i poszła. Oh, moja przyjaciółka jest czasem nie możliwa!
- Widziałaś jej mine? – Zapytałam po chwili.
- Tak i stwierdzam że mogłabyś być milsza. Jeżeli w nowej szkole zamierzasz być taka opryskliwa to powodzenia.
- W nowej szkole tak zachowywać się będzie każdy. Nie wierzę ,że spotkamy kogoś miłego. Same plastiki jak nic. – Odburknęłam, chodź sama w to nie wierzyłam.
- Tego nie wiesz …
Dalej droga minęła nam w milczeniu. Rose trochę porysowała i poczytała a ja cały czas gapiłam się przez okno jak zaczarowana. Rozmyślałam o nowej szkole, jaka będzie czy znajdę przyjaciół, miłość? Chociaż od sprawy z Ericiem nie mam na nią ochoty. Stwierdziłam ,że miłość, walentynki i bycie w związku jest przereklamowane … Po paru godzinach, jak mi się zdawało zaczęłam się zastanawiać która jest godzina. Zapytałam się więc Rose jednak podobnie jak ja nie miała zegarka na rękę. Poradziła więc żebym zapytała stewardesy. Ja jednak nie miałam na to ochoty, więc pomimo zakazu otworzyłam torbę i wyjęłam z niej telefon po czym po kryjomu go włączyłam! Hm, zostały jeszcze 2 godziny drogi do przelecenia … Kiedy chowałam fona do torby usłyszałam czyjś głos.
- Kazałam wyłączyć telefon. – Powiedziała stewardesa ostro.
- Przepraszam to się więcej nie powtórzy. – Rzekłam z kolejnym sztucznym uśmieszkiem.
- Bardzo mi przykro, ale muszę zabrać twój telefon.
- To chyba żart? – Spytałam unosząc się nieco.
- Alex, oddaj ten telefon. – Wtrąciła spokojnie Rose. – Przecież dostaniesz go po wylądowaniu. – Dodała. Wtedy bardzo nie chętnie oddałam go kobiecie która powiedziała ,,dziękuje” i poszła. Dobrze, że do wylądowania zostały tylko 2 godziny bo musiałaby użyć siły by zabrać mi mój skarb … Potem czas zaczął mi się piekielnie dłużyć sama nie wiem czemu. Może dlatego iż przypomniałam sobie o moim króliku i o tym co moje biedne zwierzę przeżywa w bagażowym? Także te 2 godziny były dla mnie straszną męczarnią. Zerkałam co jakiś czas na Rose z podziwem. Zastanawiałam się jak ona może być taka spokojna? Stewardesa jest nie miła, mój królik w bagażowym … A ta niczym oaza spokoju. Naprawdę podziwiam ją. Po chwili wpadł do głowy mi głupi pomysł, podenerwowania  ją. Hm, zobaczymy czy naprawdę jest taka spokojna na jaką wygląda.
- Co czytasz? – Spytałam zerkając na okładkę.
- Książkę. – Odpowiedziała nie odrywając się od lektury.
- Jaką? – Zadałam kolejne pytanie.
- Ciekawą. – Odparła nadal patrząc się w książkę.
- Ty tak specjalnie?
Rose spojrzała wtedy na mnie zdziwiona. Najwyraźniej niespecjalnie … I muszę przyznać że to ona mnie zdenerwowała. Ah, to naprawdę oaza spokoju, no proszę.
                                                                  ***
Kiedy wysiadaliśmy z samolotu, zupełnie zapomniałam że stewardesa zarekwirowała mój telefon! Dobrze, że jej samej się przypomniało i w porę mi go oddała. Nawet nie dziękując, bo i po co? Co mam powiedzieć? Dziękuje że zabrała mi pani telefon … Beznadzieja. Pierwsze co zrobiłam gdy wysiedliśmy z samolotu to wyjęłam mojego królika z klatki i z całej siły go przytuliłam.
- Uważaj bo go udusisz. – Powiedziała Rose ze śmiechem. Nie zwróciłam jednak na nią uwagi. – To co idziemy? Mam w kieszeni adres naszego domu, więc wystarczy że damy go kierowcy.
- Ekhem, zapomniałaś że nie mamy kierowcy? Musimy sobie same złapać taksówkę. – Odpowiedziałam.
- Masz rację. Tak więc, ty łapiesz. Jesteś w tym dobra. – Stwierdziła Rose. Oh, no oczywiście najcięższa robota spoczywa na mnie! Wsadziłam więc Kicusia do klatki i w jednej ręce trzymając ją a w drugiej ciągnąc walizkę skierowałam się w stronę jezdni. Moja przyjaciółka szła za mną ze swoim psem. Zaczęłam więc machać na każdą taksówkę jak ta głupia, nie patrząc nawet czy ktoś jest w środku czy nie.
- To nie ma sensu. – Powiedziałam po 10 minutach.
- Ja spróbuje. – Rzekła Rose i po pierwszej próbie udało jej się! Niesamowite. Hm, widocznie musiałam machać na złe taksówki … Kiedy wgramoliłyśmy się do środka, co było oczywiście nie lada wyzywaniem zważywszy na to że klatka z królikiem była wielka, a jej pies rozpychał się jakby był królem. Rose dała kierowcy adres, a ja zapłaciłam.
- Po co go zabierałaś? – Syknęła Rose, a ja spojrzałam na nią morderczym wzrokiem.
- Żeby cię zdenerwować. – Odpowiedziałam z kpiną.
- Udało ci się.
Po 20 minutach drogi, dojechaliśmy na miejsce. Nawet nie zauważyliśmy kiedy bo cały czas kłóciłyśmy się o mojego królika, a właściwie o klatkę która zdaniem Rose jest za wielka … A jej pies to może mały szczeniaczek? Ah, co ja z nią mam ... Więc kiedy wyszłyśmy z taksówki, co znów było nie lada wyzywaniem, zaczęłam się rozglądać za numerem 44.
- O ja pier … - Powiedziałam, widząc dom z tym właśnie numerem. Mieliśmy mieć jakiś duży dom, ale bez przesady! Ten był gigantyczny i w dodatku z basenem! Niesamowite …
- Co? – Spytała Rose, patrząc się na mnie, a ja ruchem głowy wskazałam na nasz nowy dom. Ona także oniemiała i przez 5 minut stałyśmy w miejscu z otwartymi ustami, co musiało wyglądać komicznie. Po tym czasie, skierowałyśmy się w stronę domu. Zastanawiałam się jak musi wyglądać w środku, bo na zewnątrz prezentował się doskonale!
- Wspaniały. – Stwierdziłam otwierając drzwi. Hol był tak wielki jak mój stary pokój żebym powiedziała że jeszcze większy! A salon? Moje cztery pokoje plus dwie kuchnie. Nie żeby mój dom, był jakiś mały, ale ten był gigantyczny i cały dla nas …
W salonie znajdował się kominek, a nad nim, jakieś egipskie figurki. Naprzeciwko niego stał telewizor i czerwona kanapa, a także biały puchowy dywan. Miałam wrażenie że to wszystko mi się śni. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę …
- To chyba sen … - Wydukała Rose i zaczęła skakać na kanapie. Ja spojrzałam na nią jak na wariatkę, ona ma czasem naprawdę dziwne pomysły. Nawet butów nie zdjęła, no cóż, sama będzie to czyścić. Ja umywam ręce.
- Idę zobaczyć jak jest na górze. – Poinformowałam ją, wchodząc po schodach. Ona chyba nawet tego nie usłyszała, była zbyt zajęta, swoimi wygłupami … Na piętrze nie było gorzej, wręcz lepiej! Pokój mój i mojej przyjaciółki znajdowały się obok siebie i oba miały balkony wychodzące na basen. Gdybym miała tyle odwagi, lub nie byłoby tak wysoko chętnie bym skoczyła do wody. W tym domu można było naprawdę zaszaleć. Nasze pokoje, były jak połowa salonu, każda miała podwójne łóżko, toaletkę, fotel i mały stolik. Były naprawdę duże i przytulne. Dom jak z marzeń. Zdecydowanie. Ponadto na dole był wielki taras, gdzie możemy się opalać. No, no teraz wiem jak mieszkają sławne gwiazdy. Nawet sama się tak poczułam.
- Twój pokój jest prawie tak samo śliczny jak mój. – Powiedziała Rose ze śmiechem, a ja rzuciłam w nią poduszką.
- Nie gadaj! Jest tak samo piękny. – Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Nie jest w mojej naturze za często się śmiać. Po za tym śmiech szkodzi urodzie, robią się zmarszczki i takie tam …
- Ale mój ładniejszy. – Odpowiedziała nadal stojąc przy swoim. – Dobra idę się położyć, zmęczyłam się nieco podróżą. – Zdecydowała i poszła. Ja nie miałam zamiaru się kłaść musiałam się rozpakować i … ah, lepiej nie myśleć. Na początek się rozpakuje a potem zobaczymy co będzie dalej. W każdym razie, jestem pewna że nuda w tym domu nigdy nie zawita …
__________________________________
No to pierwszy rozdział jest :D. Nie miałam na niego za bardzo weny. Może w na czwarty rozdział napiszę coś lepszego. Następny drugi będzie należał do Sylwii. Paa. (Chyba nie muszę pisać że liczę na wasze komentarze?) :P


środa, 26 września 2012

Prolog


Perspektywa Rose

To już dziś, nareszcie spełnią się moja marzenia. Odliczałam do tego dnia od dłuższego czasu i nareszcie nadszedł. Nigdy nie sądziłam że dostanę taką szansę od życia, nawet o tym nie marzyłam. Nie wiedziałam że ktoś doceni mój talent i pozwoli mi go rozszerzać w najlepszej szkole w Londynie. Ale teraz od początku, nazywam się Rosalie Black i mam 18 lat. Pochodzę z Polski i dzięki moim wysiłkom razem z moją przyjaciółką Alex zostałyśmy wyróżnione i dostałyśmy stypendium w szkole dla uzdolnionych w Londynie. Moim talentem jest śpiew, ale to w malowaniu odzwierciedlam moje uczucia i przemyślenia. Jednak nikt nigdy nie widział moich prac, nawet rodzice, ani moja najlepsza przyjaciółka, a wręcz siostra Alex. Z wyjazdem wiążą się też złe momenty musze rozstać się z moim chłopakiem Wojtkiem, to była moja pierwsza prawdziwa miłość jesteś my razem od roku, ale naprawdę go kocham. Lecz musimy to zakończyć, bo wyjeżdżam na długo, a nie wierzę w związki na odległość. Mam zamiar się jeszcze z nim dzisiaj spotkać i poważnie porozmawiać. Jest 10, a z Wojtkiem umówiłam się o 12 spotkamy się w parku niedaleko mojego domu. Wygramoliłam się z łóżka i pomaszerowałam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w biały top na to założyłam morelową koszulkę na ramiączka, białe spodnie i morelowe szpilki. Dobrałam do tego niebieski łańcuszek i gotowa zeszłam do kuchnie gdzie czekało już na mnie śniadanko.
- Witam panno Black. – powiedziała miłym tonem moja gosposia.
- Dzień dobry Claro, co mamy dzisiaj na śniadanko :D – uśmiechnęłam się szeroko.
- Naleśniki z dżemem i kakao. – podała mi tace z jedzeniem.
- Dziękuję ci bardzo wygląda pysznie. – powiedziałam i poszłam do stołu, na szczęście mam tak szybki metabolizm że nie ważne co jem i ile to i tak mam ładną figurę. Jak zjadłam była już 11.35 więc postanowiłam wziąć Maxa i iść z nim już w stronę parku gdzie spotkam się z Wojtkiem. Z daleka już widziałam mojego chłopaka, a im bliżej byłam tym większe nerwy mnie zżerały.
- Cześć skarbie. – chciał mnie pocałować, ale ja odwróciłam głowę i jego usta wylądowały na moim policzku, a przez moje ciało przeszedł dreszcz.
- ejj mała co jest. – spojrzał mi prosto w oczy, umie wyczytać wszystkie moje emocje.
- Wojtek wiesz że wyjeżdżam do Londynu i to na długo… - zaczęłam.
- To koniec.. – spojrzała na mnie przenikliwie, na co ja tylko pokiwałam twierdząco głową, zamknęłam oczy i zagryzłam dolną wargę, zawsze tak robię jak się denerwuje. Poczułam jak mój chłopak raczej już były chłopak przytula mnie, ja bez wahania wtuliłam się w niego.
- Będę tęsknić Rose. – wyszeptał mi do uch i znów te ciarki na ciele.
- Ja też. Jak dojadę to zadzwonię obiecuje papa. – dałam mu buziaka w policzek i razem z moim psiakiem wróciłam do domu. Oczywiście nikt nie zauważył że nawet wyszłam, ale w tym domu to standard, mama zajęta jakimiś papierami, a ojca jak prawie zawsze nie ma w domu, codzienność. Pomaszerowałam do kuchni i dałam Maxowi pić i jeść, a potem poszłam do mojej sypialni ostatni raz sprawdzić czy wszystko spakowała i czy niczego ważnego nie zostawię. Do 18 mam jeszcze duuużo czasu więc postanowiłam pójść na zakupy może sobie coś upatrzę. Przez to że mój ojciec jest sławny prawie na każdym kroku towarzyszą mi fotoreporterzy, ale ja staram się nie zwracać na nich uwagi, a to trudne jak z każdej strony słyszy się : ‘’Rose uśmiechnij się’’ albo ‘’spójrz tutaj’’. Po około 30 min byłam w galerii i zaczęłam ‘’zwiedzać’’ moje ulubione sklepy typu Pepe Jeans, Bershka, Cropp, House itp. Kupiłam sobie kilka par długich spodni, ze względu tej ‘’wspaniałej’’ angielskiej pogody, dużo luźnych swetrów i 5 par butów. Oczywiście nie obyło się bez kupna miliona par kolczyków, bransoletek, naszyjników i okularów. Po zakończeniu zakupów zadzwoniłam po taksówkę żeby zawiozła moje zakupy do domu, a sama poszłam do Starbucks Caffe. Zamówiłam Caramel Macchiato i szarlotkę. Wzięłam mojego iPhona i weszłam na tt, fb i stronki plotkarskie, było tam kilka moich zdjęć, nie miałam ochoty tego czytać więc wrzuciłam telefon do torebki i właśnie dostałam moje zamówienie. Po zjedzeniu ciastka i wypiciu napoju spojrzałam na zegarek była już 16.30 więc czym prędzej zadzwoniłam po limuzynę ojca i po chwili czekania pojechałam do domu. Na miejscu byłam przed 17 więc wzięłam walizki dopakowałam moje nowo kupione rzeczy, schowałam ją do auta, pożegnałam się z Clarą i razem z moją mamą pojechałyśmy, na lotnisko które znajdowało się na obrzeżach miasta. Po siedemnastej byłyśmy w miejscu gdzie rozpocznie się moja przygoda. Pożegnałam się z mamą i poszłam na odprawę która zajęła trochę czasu. Podłączyłam sobie do telefonu słuchawki i włączyłam muzykę, nagle ktoś zasłonił mi oczy od tyłu byłam pewna że to Alex i się nie myliłam.
- Hej, ale się cieszę już nie mogę się doczekać :D – powiedziałam podekscytowana.
- Siemka ja tez już chcę tam być. – przywitała się.
- Szkoda tylko że będziemy tam późno, a jutro do szkoły trzeba wstać w końcu pierwszy dzień. – powiedziałam.
- Oj tam damy radę oby byli tam jacyś normalni ludzie, a nie jakieś diwy i gwiazdunie. – spojrzała na mnie Alex, okazało się że nasz samolot ma 30 min opóźnienie, więc wpadłam na genialny pomysł.
- Alex a co powiesz na mały pokaz talentów. – uśmiechnęłam się perfidnie.
- I tak mamy czas, a mały trening nie zaszkodzi :D – dodałam.
- Czemu nie a co śpiewamy ? – zapytała.
- Może ‘’ Take a Hint’’ ? – zapytałam a ona twierdząco pokiwała głowa, więc zaczęłyśmy. Wokół nas zebrała się grupka osób czekających na samolot, byli nam brawo jak skończyłyśmy, fajne uczucie właśnie dla takich momentów śpiewam, bo chcę tym uszczęśliwiać ludzi. Zaśpiewałyśmy jeszcze parę coverów i zabrzmiał głos młodej kobiety w głośniku ‘’Pasażerowie lotu do Londynu proszeni do bramki numer 5, powtarzam pasażerowie lotu do Londynu proszeni do bramki numer 5.’’ Ukłoniłyśmy się i szybko biorąc bagaż podręczny poszłyśmy w stronę bramki. Zajęłyśmy miejsca na końcu samolotu i zapięłyśmy pasy. Zamknęłam oczy i czułam jak moje życie w sekundę zmienia się o 180°.

___________________________________

No cześć wam ;D Jak wam się podoba prolog i moja postać Rose. Pierwszy rozdział pojawi się za parę dni będzie napisany przez Aleksandrę która wciela się w moją przyjaciółkę Alex. Czekam na wasze opinię w komentarzach <3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3

niedziela, 23 września 2012

Bohaterowie

Aleksandra "Alex, Al, Ali" Scarlett Brown – to osiemnastoletnialetnia dziewczyna pesymistycznie nastawiona do życia. Na wiele sytuacji reaguje zbyt ostro. Nienawidzi żartownisiów i komedii. Woli za to horrory i ubierać się na czarno. Kocha zwierzęta, ma czarno – białego królika, Kicusia. Alex uwielbia muzykę, mogłaby jej słuchać godzinami. Nie jest duszą towarzystwa, woli być w mniejszym gronie, ale za to z osobami naprawdę zaufanymi. Nie znosi, walentynek i romantycznych kolacji, woli wypady do kina czy po prostu spacery. Najbardziej nienawidzi kłamstwa, dlatego jest szczera do bólu, nawet kiedy wie że sprawia komuś innemu przykrość. Zawsze ma w zanadrzu jakaś ciętą ripostę i nie zawaha się użyć przemocy w stosunku do innych. Jest siostrą 13-letniego brata, oraz córką bardzo bogatych rodziców.


Carietta " Catie, Cat, Car" Elizabeth Marry Christina Consuela Malik - to osiemnastoletnia dziewczyna, której motto brzmi "Carpe Diem". Stara się być normalna, po mimo swojej szalonej natury. Uwielbia wygłupy, zabawy i różne dziecinne błahostki. Ubiera się zgodnie z modą, lecz zawsze na kolorowo. Kocha zwierzęta, a w szczególności wiewiórki, oraz swoją kremową suczkę goldena, Amy. Carietta gra na gitarze, oraz śpiewa, co daje jej dużo radości. Po nad to, ćwiczy hi hop, przez co ma dobrze wyrzeźbioną figurę. Jest genialną aktorką. Najlepiej czuje się w otoczeniu najbliższych, jednak uwielbia poznawać nowe osoby. Podobają jej się romantyczne atmosfery. Urodziny obchodzi co roku w walentynki. Chodzi do klasy muzycznej z Harrym, jednak nie chwali się swoim głosem. Ma dwie siostry, które mieszkają po za Londynem, oraz brata, Zayna z którym mieszka. Zawsze wszystkim wybacza i nie tak łatwo ją zraziź.

Rosalie Vanessa '' Rose, Ness, Van'' Black - zwariowana osiemnastolatka, nie zwracająca uwagi na opinie innych. Ma własny styl i nie lubi trzymać się zasad. Kocha ryzyko i niebezpieczeństwo. Otwarta na nowe znajomości. Ma duszę artystki, kocha śpiewać, ale to malowanie jest jej mocniejszą stroną. Nikt nie wie o tym bo to jej tajemnica. Nie lubi rzucać słów na wiatr, a w szczególności słów ‘’Kocham Cię’’, jak już ma mieć chłopaka to na poważnie. Ma psa rasy berneński pies pasterski który ma rok i wabi się Max, jest jej oczkiem w głowie i za zgodą rodziców może go zabrać ze sobą do Londynu. Jej matka jest pochodzenia polką, a ojciec anglikiem stąd to nazwisko. Jej tato ma dużą firmę która ma odziały w Polsce jak i w UK, a mama pracuje jako psycholog, ale mimo sławnego ojca nie jest ona rozpuszczona nastolatką. Ma starszego brata który nazywa się Matthew i ma 27 lat, jak Rose miała 10 lat wyjechał do Londynu od tamtego czasu się nie widzieli, ma nadzieję że ten wyjazd to zmieni.

Louis "Lou, Boo Bear, Marchewko-żerca" William Tomlinson - Przezabawny dwudziestolatek. Kocha marchewki i nie wstydzi się tego. Uwielbia wycinać dowcipy, oraz szaleć na imprezach i często przesadza z alkoholem. Jest bardzo zaprzyjaźniony z Cat i często zwierza jej się ze swoich problemów. Można powiedzieć, że jest jej drugim bratem. Jest 1/5 zespołu One Direction. Po mimo, że jest najstarszy z całej elity, jest najbardziej dziecinny. Jest w związku z Eleonor Calder, czy jednak ich miłość przetrwa ?

Zayn " Dj-Malik, Zay, Malik " Javadd Malik - Ma dziewiętnaście lat. Przewodzi szkolną elitą. Pali papierosy. Zazwyczaj jest miły, jednak potrafi się zdenerwować, gdy ktoś go na prawdę wkurzy. Uważa, że Niall nie zasługuje na jego siostrę, która skrycie się w nim podkochuje. Ma trójkę rodzeństwa, same dziewczyny. Jest 1/5 zespołu 1D. Jest w związku z Perrie, szkolną gwiazdunią, jednak czy ją kocha ?

Niall " Nill, głodomor, blondasek " James Horan - Jest to wiecznie głodny i polujący na jedzenie dziewiętnaście latek. Pochodzi z Irlandii. Jest miły i raczej spokojny. Ma brata. 1/5 zespołu 1D. Nie ma dziewczyny, ale jest zauroczony w Cristal, blondynka z elity, jednak nie wie, że tak naprawdę jego serce należy do kogoś innego ...

Harold " Hazza, Harry, lokers "  Edward Styles - Osiemnastoletni szkolny flirciarz. Miał na koncie wiele romansów z niekoniecznie, dziewczynami w jego wieku. Nadal poszukuje tej  jedynej, choć jeszcze o tym nie wie. Gra w szkolnej drużynie footbola. Tak jak reszta zespołu One Direction, należy do szkolnej elity popularsów.

Liam " Li, Daddy " James Payne - Dziewiętnastoletni, spokojny i najbardziej rozważny członek elity i zespołu 1D. Uważany za ojca. Zawsze można mu się zwierzyć, a on zawsze podda ci dobrą radę. Najlepiej ze wszystkich się uczy. Jest w związku z Danielle, najlepszą przyjaciółką Carietty.

Eleanor "El, Ela" Calder - Dziewiętnastoletnia szatynka. Przyjaźni się z Danielle i Cariettą. Jest uczciwa i po mimo wszystkiego, nie jest zakochana w Louisie, a po prostu zauroczona. Jest utalentowaną aktorką. Dobrze się uczy. Jest w elicie.

Danielle "Dan, Dani, Dane" Peazer - Dziewiętnastoletnia wesoła i zabawna brunetka. Dziewczyna Liama, już od bardzo dawna. Jest tancerką, jednak nie chelledearką. Uważa, że Perrie to zwykły plastik, a Cristal to wredna suka, jednak genialnie ukrywa swoją niechęć do nich. Najlepsza przyjaciółka El i Cat.


Cristal "Cari, Cristina" Jons - Osiemnastoletnia ślicznotka, która jest sprytniejsza niż innym się wydaje. Blondynka ta to "prawdziwe zło wcielone", aczkolwiek nie zawsze taka była i wcale nie musi taka być. Potrafi obmyślać słodkie zemsty na zawołanie. Rozsądek to podstawa jej życia. Często ma beznamiętną twarz. Wie, jak wykorzystywać swoje atuty. Chodzi do klasy aktorskiej. Jest w elicie, ale nie cierpi Cat. 

Perrie "Per, blondi " Edwards - Dziewiętnastoletnia blondynka. Pusta jak jej tynk na tak zwanej "twarzy". Jest słaba w przedmiotach szkolnych, przez co Cat, klasowy kujonek, udziela jej korepetycji. Przyjaźni się z Cristal. Jest w elicie. Po mimo, że jest "plastikiem", potrafi ślicznie śpiewać.

 Dracy "Dray, Dry" Anastazja Colins - Osiemnastoletnia gwiazdunia szkolna. Zazwyczaj siedzi cicho z boku, przyglądając się wszystkim do okoła z zaciekawieniem. Nie przepada za obgadywaniem innych, jednak mimo tego weszło to jej w nawyk. Zna wszystko o wszystkich. Prowadzi własną stronę plotkarską.

 Dark "Dar, Niuton" Makr Colins - Osiemnastoletni brat bliźniak Dracy. Zawsze wstawia się za swoimi przyjaciółmi. Jest wierny. Uwielbia się śmiać, żartować, wycinać psikusy, oraz walić sucharami na lewo i prawo. Często jest dość agresywny i 'znęca' się nad słabszymi. Chodzi do klasy aktorskiej z siostrą.

 Olivier "Oli, Liv, Vier" Jons - Osiemnastoletni przystojniak, były gwałciciel ślicznych dziewczyn i nałogowy podrywacz. Zawsze nie myśli o konsekwencjach i żyje dniem. Chodzi do klasy teatralnej. Jest bratem Anabelli i kuzynem Cristal.

Anabella "Ana, Bella" Jons - Osiemnastoletnia blondynka, siostra Oliviera i kuzynka Cristal. Nie cierpi flirciarzy myślących, że wszystko im można. Woli wrażliwych chłopców, którzy są naturalni. Dziewczyna ta jest miła, aczkolwiek zabawna. Posiada talent aktorski, oraz taneczny. Śpiewa też nie tak źle.



____________________________

No to na dzisiaj tylko bohaterowie w najbliższych dniach pojawi się prolog z perspektywy Rose (Natalii) i zacznie się historia :D